Czy ze mną jest cos nie tak??-(nie mogę znaleźć dziewczyny)
: 18 sty 2005, 17:57
Hej to jest moj pierwszy post. Od pewnego czasu czytam to co tu piszecie i pomyslałem ze bedzie to dobre miejsce na napisanie tego co mi lezy na sercu:
Mianowicie jestem studentem, na dobrym kierunku, mam pewne osciagnięcia, naleze do osob o lepszych wynikach. Jednak od dłuzszego czasu nie moge znalesc sobie dziewczyny. I to nie chodzi o to ze ja wybrzydzam czy coś, ale po prostu zawsze jak mi sie jakas dziewczyna podoba to mowi mi ze chce byc moja przyjaciołka i to tyle. Na roku znam chyba wiekszoesc dziewczyn, z kazda mam dobre kontakty. Jednak jak na złośc kazda jaką spotkam to ma faceta. Zaczyna mnie wpieniać fakt, ze wszyscy dookoła jakoś sie parują, a ja ciagle sam jak palec. Zaczynam nawet wierzyć w coś takieog jak miłosć. A juz w to ze mnie spotka to tym bardziej. Nie potrafię tegop pojąc czemu tak jest i jak to się dzieje. A nie naleze do osob przydkich, czy głupich. A trudnego charakteru raczej nie mam. Sporo z moich znajomych dziwi sie że nie potrafię sobi enikogo znalesc, a jeszcze wiecej kobiet mowi, ze szkoda ze nie poznała mnie wcześniej (swoja droga nie wiem na ile chcą byc miłe a na ile to prawda) Ten stan rzeczy targa moja psychiką. Byłem nawet z tym problemem u psychologa, gdzi etylko usłyszałem: "obniż poprzeczkę" ja żartobliwie powiedziałem, ze wchodza do gabinetu to sie o nia potknałem. Pozatrym to zaczyna mnie drażnić wifdok par na ulicy, a jak już słysze rozmowy o sexie to az mnie trafia fakt, ze ktoś to robi a ja nie mam z kim....
Pewnie powiecie, to idz na impreze i cos poderwij. Stety, niestety to nie nalezę do osob przepadających za głosnymi imprezami typu dyskoteka na 200 osob. Ale w żadnym stopniu nie jestem nieśmiały, powiedzmy że jestem spokojny i ułozony.
Prosze moze ktoś mi pomoże, albo doradzi co robic, bo to co sie ze mna dzieje wcale nie wyglada ciekawie, ciagle łazi mi to po głowie i nie moge o niczym innym myslec.
bede wdzieczny za odpowiedź...
Mianowicie jestem studentem, na dobrym kierunku, mam pewne osciagnięcia, naleze do osob o lepszych wynikach. Jednak od dłuzszego czasu nie moge znalesc sobie dziewczyny. I to nie chodzi o to ze ja wybrzydzam czy coś, ale po prostu zawsze jak mi sie jakas dziewczyna podoba to mowi mi ze chce byc moja przyjaciołka i to tyle. Na roku znam chyba wiekszoesc dziewczyn, z kazda mam dobre kontakty. Jednak jak na złośc kazda jaką spotkam to ma faceta. Zaczyna mnie wpieniać fakt, ze wszyscy dookoła jakoś sie parują, a ja ciagle sam jak palec. Zaczynam nawet wierzyć w coś takieog jak miłosć. A juz w to ze mnie spotka to tym bardziej. Nie potrafię tegop pojąc czemu tak jest i jak to się dzieje. A nie naleze do osob przydkich, czy głupich. A trudnego charakteru raczej nie mam. Sporo z moich znajomych dziwi sie że nie potrafię sobi enikogo znalesc, a jeszcze wiecej kobiet mowi, ze szkoda ze nie poznała mnie wcześniej (swoja droga nie wiem na ile chcą byc miłe a na ile to prawda) Ten stan rzeczy targa moja psychiką. Byłem nawet z tym problemem u psychologa, gdzi etylko usłyszałem: "obniż poprzeczkę" ja żartobliwie powiedziałem, ze wchodza do gabinetu to sie o nia potknałem. Pozatrym to zaczyna mnie drażnić wifdok par na ulicy, a jak już słysze rozmowy o sexie to az mnie trafia fakt, ze ktoś to robi a ja nie mam z kim....
Pewnie powiecie, to idz na impreze i cos poderwij. Stety, niestety to nie nalezę do osob przepadających za głosnymi imprezami typu dyskoteka na 200 osob. Ale w żadnym stopniu nie jestem nieśmiały, powiedzmy że jestem spokojny i ułozony.
Prosze moze ktoś mi pomoże, albo doradzi co robic, bo to co sie ze mna dzieje wcale nie wyglada ciekawie, ciagle łazi mi to po głowie i nie moge o niczym innym myslec.
bede wdzieczny za odpowiedź...
zrozumieliscie