agnieszka.com.pl • Czy - Kochac = lubiec , czy nie koniecznie !?
Strona 1 z 3

Czy - Kochac = lubiec , czy nie koniecznie !?

: 13 sty 2005, 15:52
autor: Andrew
I tak jak w temacie , jak to jest? , do napisania mnie tego tematu skłoniło mnie zadumanie nad tą sprawą , bowiem jeszcze nie dawno myslałem iz jest to równoznaczne , jednak po przemysleniach , mysle ze jednak nie , wiec czekam na opinie innych :D

: 13 sty 2005, 16:02
autor: fish
I chyba masz rację:)
Ciężko co prawda będzie rozwinąć ten temat, zwłaszcza dla mnie i w tym miejscu ;)
Zupełnie nie ma to przełożenia. Można kogoś kochać i nie lubić a wręcz nienawidzieć.

: 13 sty 2005, 16:23
autor: ptaszek
Hm... to faktycznie nie jest takie proste jakby się mogło wydawać.
Kiedyś pewien pan powiedział do swej pani "kocham Cię, ale nie lubię" - i długo się nad tym zdaniem zastanawiałam. Jeśli kogoś nie lubimy, to nie akceptujemy pewnych jego zachowań i nie lubimy towarzystwa tej osoby, bo jej sposób bycia po prostu nam się nie podoba. Czy wobec tego, skoro się nie lubi, to można kochać??
Tak więc z tego wynika, że w moim mniemaniu ta równość chyba się zgadza, bo żeby pokochać trzeba najpierw polubić.
Z drugiej jednak strony są przypadki, kiedy coś głębszego się czuje do danej osoby, ale nie można znieść jej obecności, nie ma się ochoty jej widzieć, bo zrobiła coś, co nas dotknęło, zraniło. Choć kochamy, odczuwamy jakąś ścianę lodu między nami, która sprawia że trudno nam być ze sobą. Zawód rodzi złość, ból i gorycz, a mimo to nić uczucia nadal pozostaje.

: 13 sty 2005, 16:26
autor: natasza
na pierwszy rzut możnaby powiedzieć, że to równa się kochaniu, ale jak dla mnie jednak nie, są cechy, których nie lubimy w partnerze, a mimo to go kochamy..

Często mi się zdarza łapać nad tym, że nie lubię tego czy tego w nim, ale zwracam na to aż tak wielkiej uwagi.

: 13 sty 2005, 16:32
autor: mariusz
Ale mozna tez kogoś lubić i nie kochać ;) Na wszystko mozna patrzeć z kilku stron.
Szczerze mowiąc nie wyobrarzam sobie kochać nie lubiąc.

: 13 sty 2005, 16:33
autor: Elspeth
hmm a moze to jest tak ze jesli kogos kochamy to kochamy go mimo wszystko, mimo wszystkich wad, nie potrafiac nawet okreslic dlaczego kochamy dana osobe (bo przeciez nie kocha sie za cos, po prostu sie kocha ;) )
A jesli kogos lubimy to mozemy okreslic dlaczego tak jest... nie wiem, takie przynajmniej odnosze wrazenie. Na pewno kochac nie rowna sie dla mnie lubic :)

: 13 sty 2005, 16:37
autor: ksiezycowka
"lubieć" :551: lubić!!
Każdy kij ma dwa końce.
Można lubić, a nie kochać, a można kochać a nie lubić.

: 13 sty 2005, 16:40
autor: Sir Charles
mysle ze Elspeth ma racje - mozna kogos kochac i rownoczesnie z calego serca nienawidzic za to ze psujemy sobie zycie ta miloscia do niego...

nawet znam osobiscie taki przypadek - na szczescie nie jestem w nim zadna ze stron...

madre przyslowie mowi
There's a thin line between love and hate...

(a po goralsku: Milosc i nienawisc to dwa rogi tej samej kozy :P )

: 13 sty 2005, 16:40
autor: Andrew
Przypominam iz mówimy tu o zaleznosci

kochac i lubić
kochac ...ale nie lubic

Podobno najprosciej to zaobserwowac na przykładnie stosunków rodzic + dziecko !
Tu jak wiemy relacje bywają rozne ...wiec ?

: 13 sty 2005, 16:56
autor: Maverick
A wg mnie to sie czasowo zmienia :) Raz sie lubi raz nielubi. Czasem tak mam, ze jak jestem zly, smutny itd to chce byc sam ze soba. Z przyzwyczajenia po prostu. I jezeli wtedy Ala mnie probuje na sile pocieszac itd to mnie szlag trafia, ale to tez zalezy kiedy, bo nie ma tu regoly.

: 13 sty 2005, 20:10
autor: KASIA
"kochać = lubic" hmmmmmmmmmm wydaje mi się, że największą sztuką jest połączyć te dwa u czucia i spełniać to równanie. Ktoś napisał: można kochać ale nie lubić czegoś tam. Według mnie wtedy nie mozna mowić o kochaniu. Trzeba akceptować smierdzące skrpetki, nieposkładany mokry ręcznik, masło wychodzące za skórkę chleba. NAjpierw powinno być:" lubię cię" a potem dopiero "kocham". Przecież uczucie zazwyczaj zaczyna się od jakiejs sympatii a nie antypatii...

Nie wiem, moze się myle, ale te dwa uczucia to uczucia bardzo względe. Dla mnie nie istnieje "kochanie" bez "lubienia".

: 13 sty 2005, 23:54
autor: Krzych(TenTyp)
No umnie to było tak ze najpierw to troszkępotrwało zanim się zakochałem puźniej zwariowałem na jej punkcie nie zważałem na zadne z jej wad. Po pewnym czasie dopiero wszystko wyszło gdzie popełniłem błąd. Od niedawna czyli od jakiś 2 miesięcy zaczołem lubić moją Panią w całej jej okazałości psychicznej a teraz mogę stwierdzić ze UBUSTWIAM ją w Sakli od 1- 10 Na 7 :] Ale pozatym to Kocham ją Nad życie....

POZDRO 4 ALL

: 14 sty 2005, 00:36
autor: Mona
Długo myślałam nad tym co napisać i doszłam do wniosku,że według mnie raczej niemożliwym jest kochać kogoś i go nie lubić.Tak jak pisze Kasia sądzę, że najpierw musimy polubić,a potem pokochać.Kochamy "pomimo".Pomimo wad i tych wad możemy właśnie nie lubić,ale kochamy pomimo ich,bo jednak kochamy za zalety.Nie chodzi mi tu o to,że kochamy za coś.Niestety ktoś kogo kochamy musi mieć zalety,bo właśnie za to go kochamy między innymi.Błędne koło,wiem :D

:564:

: 14 sty 2005, 11:29
autor: Triniti19
Ja dochodze do podobnego zdania co Mona. Chyba kochać = lubić. Bo przecież dziwna byłaby miłość gdybyśmy kogoś nie lubili. Ale "lubić" musi być w znaczeniu ogólnej danego człowieka. Bo można kochać ale np. nielubić tego, że często się spóźnia. Mimo wszystko bardzo lubimy naszego partnera. Jeżeli więc przyjmiemy, kochać i lubić tyczy się ogólnie całej postaci to zapewne musi być znak "=" pomiędzy nimi.

: 14 sty 2005, 12:15
autor: Sir Charles
wy to jacys idealisci jestescie (a raczej idealistki :) ) -
wiec powiem tak:

kocha sie kogos z calego serca i bez cienia wzajemnosci - wtedy mozna (niekoniecznie rzecz jasna) poczuc rownie silna nienawisc do tej drugiej osoby, poniewaz kochajac dba sie o to zeby drugiemu bylo jak najlepiej a ta osoba najwidoczniej tego nie chce...

to jest chyba podobny paradoks co ze wstretem do ukochanego mezczyzny po gwalcie - taka nieodwzajemniona milosc to tez uraz psychiczny...

no dobra ja tez sie nie wyrazilem przejrzyscie :D

: 14 sty 2005, 12:21
autor: Elspeth
wiecie jak sie kocha to rzeczywiscie nie sposob nie lubic tej osoby ale z kolei jesli kogos tylko lubimy to nie znaczy to ze go kochamy... zeby to jasniej wytlumaczyc - kochac jest pojeciem szerszym zawierajacym w sobie "lubienie" , za to "lubic" to stwierdzenie duzo wezsze - przynajmniej dla mnie :D
nie wiem czy dobrze to wyjasnilam- to jest tak jak z kwadratem i prostokatem - kazdy kwadrat jest prostokatem ale nie kazdy prostokat jest kwadratem :P

: 14 sty 2005, 12:23
autor: szopen
Moim skromnym zdaniem to jest tak, że kochamy za całokształt, a lubimy bądź nie lubimy za pojedyńcze sprawy, przecież może być tak że nie lubie kogoś za to że się spoznia czy chrapie czy nie wiem co, ale jednoczesnie kocham go za całokształt, za to jaki jest :)

: 14 sty 2005, 12:30
autor: Krzych(TenTyp)
Wiecie co to jest chyba najbardziej zróżnicowana sprawa u każdego z nas.......
Pewnie dlatego tak dobrze się dogadujemy :D
:564: 4 ALL

: 14 sty 2005, 15:56
autor: Mona
Elspeth pisze: kochac jest pojeciem szerszym zawierajacym w sobie "lubienie" , za to "lubic" to stwierdzenie duzo wezsze - przynajmniej dla mnie :D


O!Właśnie!Elspeth dobrze,to wytłumaczyła :D

: 14 sty 2005, 16:14
autor: Mysiorek
Z powodzeniem można kogoś kochać, ale nie lubić !
:D
Kochać <> Lubić - ta nierówność jest prawdziwa!
Oby jak najmniej ludzi jej doświadczyło :564:

: 14 sty 2005, 18:22
autor: lizaa
A wg mnie to sie czasowo zmienia Raz sie lubi raz nielubi. Czasem tak mam, ze jak jestem zly, smutny itd to chce byc sam ze soba. Z przyzwyczajenia po prostu. I jezeli wtedy Ala mnie probuje na sile pocieszac itd to mnie szlag trafia, ale to tez zalezy kiedy, bo nie ma tu regoly.

mow mi kiedy mnie lubisz a kiedy nie , mow kiedy Cie szlak trafia i czasem zrozum ze sie martwie , dlatego pocieszam , glupie , nie?

co do tematu to mozna nie lubiec i kochac.czasami nawet zdaza mi sie powiedziec.."wiesz ja Cie nie lubie...ja Cie kocham":) ale tylko czasami:)

: 14 sty 2005, 18:35
autor: Hardcore
jest wiele rodzajów 'kochania':
np. kocham rodziców zawsze, choć nie zawszę ich lubię...

albo np. kochacie (się z) dziewczynę(ą), której nieznacie imienia, to jak możecie ją lubić :D ;)

: 14 sty 2005, 18:38
autor: Blade
A wiec (moim zdaniem): :)
W "normalnych" okolicznosciach najpierw kogos lubimy, a dopiero potem ta sympatia moze przerodzic sie w milosc. Nie musi, ale moze. Gdyby musiala to bym kochal wszystkich moich znajomych.
W "nienormalnych" okolicznosciach mozemy byc w kims zakochani, ale ta osoba nas odtracila w chamski sposob i wtedy ta osobe jednoczesnie kochamy i nienawidzimy (wiem z doswiadczenia). Tak jest dlatego, ze uczucia milosci nie mozna sie pozbyc szybko, na to trzeba czasu. A znienawidziec mozna bardzo szybko.
Mysle, ze w "normalnych" okolicznosciach nie mozna kochac partnera jesli sie go nie lubi. Bo jak moze narodzic sie milosc jesli kogos nie lubimy.

Chcialbym to ladniej napisac, ale nie umie tego inaczej zrobic. w ogóle o uczuciach trudno sie pisze, bo jak mozna nazwac to co sie czuje. To sa jedynie pojecia, ktorych uzywamy do okreslenia uczuc. Krzeslo = krzeslo, milosc = ??.
Koncze, bo zaczynam filozofowac :)

: 14 sty 2005, 20:23
autor: karol
Obserwuje wypowiedzi ! dodac chce tylko ze tu mowa tylko w jedna strone zaleznmosci kochać = sie, czy moze sie nie = lubić i tylko ten kierunek powinien być rozpatrywany !
czyli
kochamy i lubimy
kochamy ale nie lubimy
bo chyba nie wszyscy załapali
nie ma mowy lubimy ale nie kochamy , nie w tą stronę !! :564:

: 14 sty 2005, 20:26
autor: Hardcore
karol, to chyba wszyscy załapali :D

: 14 sty 2005, 20:52
autor: Mysiorek
czyli
kochamy i lubimy
kochamy ale nie lubimy

No! Chyba się wyraziłem jaśniutko, wcześniej. :564:

: 14 sty 2005, 21:05
autor: karol
Tak Mysiorku z Ciebie bystry facet , zawsze to mialem na wzgledzie : :564:

: 14 sty 2005, 21:13
autor: Mysiorek
karol pisze:Tak Mysiorku z Ciebie bystry facet , zawsze to mialem na wzgledzie : :564:

No dobra, uprzejmości na bok :564: ...
......
Co Ty o tym sądzisz?

: 14 sty 2005, 21:16
autor: karol
Mysle ...........cały czs mysle , zanim cokolwiek wszak napisze musze byc pewien !dlatego czytam analizuje i mysle , przyznam ze mam z tym problem ,

: 14 sty 2005, 21:31
autor: Mysiorek
Przyznam, że zawsze była to dla mnie równość, ale..... no właśnie ale!
Ale życie nas doświadcza i ciągle weryfikuje nasze poglądy. Niestety! ...a tak miało być pięknie... :D :D
Dla mnie kiedyś to była równość, teraz wiem, że WSZYSTKO SIĘ ZMIENIA!!! ;) ;) :D :D :D
Każdy znak równości powinno się zmienić na nowy: "równe-różne"... hehehe :564:
Każda kompilacja równania Andrew jest możliwa! :P