nie ma jak jednostronna milosc... :/
: 04 sty 2005, 16:20
nie ma jak jednostronna milosc...
zaczne od tego ze nie jestem doswiadczony... a nawet baardzo nie doswiadczony... w sprawach z dziewczynami.... znaczy chodzi mi o zwiazki. no wiec znam sie z dziewczyna trzy lata... od samego poczatku podobala mi sie, ja jej i bylo spox. tylko ze nie moglbym z nia byc, bo boje sie ze ja strace. przez te trzy lata duzo sie wydarzylo i zmienilo sie tez moje uczucie... na poczatku bylo one zwiazane nie tylko z jej charakterem, ale musze przyznac ze tezz wygladem, czyli po prostu baardzo mi sie podobala
, a teraz doszlo wlasnie do tej zmiany, ze juz nie czuje tych samych uczuc do niej zwiazanych wlasnie z jej wygladem... tylko z nia sama... mozna by to okreslic ze to uczucie dojzalo.... oboje doszlismy do wniosku ze nie bedziemy psuc tego co jest, jakims zwiazkiem. mnie oczywiscie to odpowiadalo, bo nie widze sie w roli jej chlopaka takim jakim jestem, a pozniej jakby sie okazalo ze nam nie wyszlo to raczej nie byl bym zadowolony, ale zarazem chcialbym byc z nia.. :p ahh te uczucia... takie to pogmatfane i glupie...
zakazdym razem jak ja widze z jakims chlopakiem to we mnie az sie gotuje,
a ostatnio, w sylwestra, calowala sie z moim kolega... i co mam na to powiedziec ?
nie mam nawet o co sie na nia wkurzac, bo nie jestesmy para, wiec w sumie moze robic co jej sie podoba... i to mnie wlasnie najbardziej wnerwia.....
po prostu widac ze mi brak kogos do przytulenia ^ ^ i pogadania.... tylko nie takiego jak z qmplem tylko wlasnie z jakas dziewczyna...
w sumie posta napisalem zeby wam pokazac... ze sa tez sytuacje bez wyjscia
no moze nie bez wyjscia, ale beznadziejne.... nie musicie komentowac ze powienienem z nia pogadac bo to nic nie zmieni, a jak juz pisalem to uczucie nie da mi po prostu o niej zapomniec.... wierzcie probowalem, trwalo to nie cale 3-4 miesiace, kiedy to jej bardzo unikalem, ale sie tak nie da.....
zaczne od tego ze nie jestem doswiadczony... a nawet baardzo nie doswiadczony... w sprawach z dziewczynami.... znaczy chodzi mi o zwiazki. no wiec znam sie z dziewczyna trzy lata... od samego poczatku podobala mi sie, ja jej i bylo spox. tylko ze nie moglbym z nia byc, bo boje sie ze ja strace. przez te trzy lata duzo sie wydarzylo i zmienilo sie tez moje uczucie... na poczatku bylo one zwiazane nie tylko z jej charakterem, ale musze przyznac ze tezz wygladem, czyli po prostu baardzo mi sie podobala
zakazdym razem jak ja widze z jakims chlopakiem to we mnie az sie gotuje,
a ostatnio, w sylwestra, calowala sie z moim kolega... i co mam na to powiedziec ?
nie mam nawet o co sie na nia wkurzac, bo nie jestesmy para, wiec w sumie moze robic co jej sie podoba... i to mnie wlasnie najbardziej wnerwia.....
po prostu widac ze mi brak kogos do przytulenia ^ ^ i pogadania.... tylko nie takiego jak z qmplem tylko wlasnie z jakas dziewczyna...
w sumie posta napisalem zeby wam pokazac... ze sa tez sytuacje bez wyjscia
no moze nie bez wyjscia, ale beznadziejne.... nie musicie komentowac ze powienienem z nia pogadac bo to nic nie zmieni, a jak juz pisalem to uczucie nie da mi po prostu o niej zapomniec.... wierzcie probowalem, trwalo to nie cale 3-4 miesiace, kiedy to jej bardzo unikalem, ale sie tak nie da.....