agnieszka.com.pl • nie ma jak jednostronna milosc... :/
Strona 1 z 2

nie ma jak jednostronna milosc... :/

: 04 sty 2005, 16:20
autor: grzesiek15
nie ma jak jednostronna milosc... :/
zaczne od tego ze nie jestem doswiadczony... a nawet baardzo nie doswiadczony... w sprawach z dziewczynami.... znaczy chodzi mi o zwiazki. no wiec znam sie z dziewczyna trzy lata... od samego poczatku podobala mi sie, ja jej i bylo spox. tylko ze nie moglbym z nia byc, bo boje sie ze ja strace. przez te trzy lata duzo sie wydarzylo i zmienilo sie tez moje uczucie... na poczatku bylo one zwiazane nie tylko z jej charakterem, ale musze przyznac ze tezz wygladem, czyli po prostu baardzo mi sie podobala :P, a teraz doszlo wlasnie do tej zmiany, ze juz nie czuje tych samych uczuc do niej zwiazanych wlasnie z jej wygladem... tylko z nia sama... mozna by to okreslic ze to uczucie dojzalo.... oboje doszlismy do wniosku ze nie bedziemy psuc tego co jest, jakims zwiazkiem. mnie oczywiscie to odpowiadalo, bo nie widze sie w roli jej chlopaka takim jakim jestem, a pozniej jakby sie okazalo ze nam nie wyszlo to raczej nie byl bym zadowolony, ale zarazem chcialbym byc z nia.. :p ahh te uczucia... takie to pogmatfane i glupie...
zakazdym razem jak ja widze z jakims chlopakiem to we mnie az sie gotuje,
a ostatnio, w sylwestra, calowala sie z moim kolega... i co mam na to powiedziec ?
nie mam nawet o co sie na nia wkurzac, bo nie jestesmy para, wiec w sumie moze robic co jej sie podoba... i to mnie wlasnie najbardziej wnerwia.....

po prostu widac ze mi brak kogos do przytulenia ^ ^ i pogadania.... tylko nie takiego jak z qmplem tylko wlasnie z jakas dziewczyna...

w sumie posta napisalem zeby wam pokazac... ze sa tez sytuacje bez wyjscia ;) no moze nie bez wyjscia, ale beznadziejne.... nie musicie komentowac ze powienienem z nia pogadac bo to nic nie zmieni, a jak juz pisalem to uczucie nie da mi po prostu o niej zapomniec.... wierzcie probowalem, trwalo to nie cale 3-4 miesiace, kiedy to jej bardzo unikalem, ale sie tak nie da.....

: 04 sty 2005, 16:22
autor: Samael
A po co kombinujesz, zamiast ją po prostu poderwać?

: 04 sty 2005, 16:30
autor: mariusz
To trzeba było działać, a nie patrzec sie na wszystko z boku. Pozatym to nie jest sytuacja beznadziejna, miałem gorsze ;)

: 04 sty 2005, 17:42
autor: ksiezycowka
Też bym jej beznadziejną nie nazwała.

Moim zdaniem powinieneś wpierw ustalić podstawową sprawę.
Zależy Ci na niej czy na "jakiejś dziewczynie"?
Bo to istotna różnica. Jeśli na niej to działaj a nie stoisz i się patrzysz jak ją Ci kumple sprzed nosa sprzatają. Jeśli na "jakiejś" to daruj sobie z nią. Po co gmatwać układy między wami?

: 04 sty 2005, 17:56
autor: fish
Nic a nic nie rozumiem :)
Nic sobie takiego ze swojego życia nie przypominam :)
Chłopie, podoba Ci się to ją poderwij, podejdź i pogadaj tym bardziej, że jak dobrze wyczytałem ja znasz.
Najwyżej dostaniesz kosza to Ci "miłość" szybko przejdzie.
Wolisz stać z boku i patrzeć jak inni ją podrywają a później Cię ściska :)

: 04 sty 2005, 18:34
autor: karol
Dzieci .......................... ! czegóz od nich wymagać , nauczy sie z czsem :564:

lol......

: 04 sty 2005, 20:20
autor: grzesiek15
ja was dobrze rozumiem.... ale nie moge tak do niej podejsc i "poderwac", po 1.ona sie nie zgodzi na moje towarzustwo... 2. (spodziewam sie ze moglibyscie napisac " a jesli sie zgodzi"-co jest... w ... 20% mozliwe ^ ^) jesli sie zgodzi to jak ja strace to co wtedy ? jak juz mnie nazwaliscie dzieckiem to miejcie tez na uwadze ze mam delikatne jak dziecko uczucia :D :P jest kilka dziewczyn, ktore mi sie podobaja, ale nawet gdybym z nimi "chodzil" (jak to sie mowi) to przeciez myslalbym o tej mojej milosci, a zwiazek z inna oparty raczej bylby na doznaniach fizycznych niz na uczuciach... a po co mi to ? jeszcze kogos zranie... nie chce rozmawiac z nia (ta miloscia) w stylu " bedziesz moja albo nara", bo ja nie chce tak z nia rozmawiac, jw. pisalem nie zgodzi sie i tak...a niechce konczyc naszych terazniejszych kontaktow koszem od niej, miesiacem smutku, jak nie dluzej... pozniej jakbysmy sie spotkali to przynajmniej ja bym sie baardzo nie zrecznie czul....

: 04 sty 2005, 20:40
autor: Samael
Ale nie podchodź do tego od razu tak, że czegoś masz od niej chcieć... Jej towarzystwo sprawia ci przyjemność - świetnie, więc staraj się jak najczęściej z nią przebywać. Co z tego wyjdzie, to wyjdzie, nie ma się co martwić na zapas.

Kobiety podrywa się długimi rozmowami, nie wiedziałeś? :D

: 04 sty 2005, 22:42
autor: Mysiorek
Czyżbyś, Grzesiu, w wieku 15 lat pozwalał jej na "okres błędów i wypaczeń"?
To jeszcze nie ten wiek! tzn. latka. I Ty myślisz, że ona będzie na Ciebie czekać? Przecież widzisz, że już nie czeka, tylko prowadza się z innymi.
A Ty ile będziesz na nią czekał?
Wiesz... tacy idealiści jak Ty trafiają do klasztorów (sorki).
:564:

: 05 sty 2005, 17:36
autor: Sir Charles
wiesz co - jestem z Toba bo doskonale wiem o czym mowisz mam bardzo podobna sytuacje juz od ponad 4 lat, tylko ze ja nie jestem zazdrosny o jej chlopakow, a o ludzi ktorzy probuja sie do niej zblizyc w ten sam sposob co ja...

: 05 sty 2005, 18:31
autor: Prokurator
Ja może trochę z innej beczki... Grzesiu, jak się kształtuje sytuacja w Twojej rodzinie? Rodzice się kochają?

: 05 sty 2005, 20:04
autor: grzesiek15
po 1. ja nie jestem tylko zazdrosny o gosci z ktorymi chodzi.... tylko nawet rozmawia :D to sie nazywa paranoja :P
2. co maja do tego rodzice ? myslisz ze moze ich "nie milosc" do mnie sie pozniej na mnie odbija ?
3. powiem wam ze rozmawialem z nia... i wsumie jest tego "+" i "-"...
"+" ze w ogóle z nia w taki sposob rozmawialem, wyjasnilismy sobie kilka rzeczy
"-" a zarezem "+" jest.... aa co bede sie produkowal, napisze jej text...
"grzesiek ale czy ja Ci robie jakies nadzieje ????".... to mowi samo za siebie... i teraz jestem tak zdezorientowany jak nigdy... no bo... co wy byscie sobie pomysleli w takiej sytuacji jak wam wasza luba ^_^ cos takiego mowi... ale zarazem mam teraz pelny obraz tego co ona mysli o mnie... wiec teraz pytanie czy tylko dam rade zapomniec o niej jako tej jedynej...

: 05 sty 2005, 20:31
autor: karol
Młody jestes jeszcze ! wiele przed tobą , a to ...... to dopiero przygrywka ! strojenie instrumentów przez orkiestre ! tego co sie wydazy w zyciu !

: 05 sty 2005, 23:48
autor: ksiezycowka
wiec teraz pytanie czy tylko dam rade zapomniec o niej jako tej jedynej...
:551: Tych jedynych bedziesz jeszcze może miał na pęczki.
Nie można mówić chyba w wieku 15 lat, kiedy się hormony buzują i różne rzeczy się dzieją o "tej jedynej". :570:

: 06 sty 2005, 13:22
autor: Prokurator
grzesiek15 pisze:2. co maja do tego rodzice ? myslisz ze moze ich "nie milosc" do mnie sie pozniej na mnie


Niekoniecznie ich brak miłości wobec Ciebie... ale wobec siebie nawzajem może powodować takie rzeczy, rodzice są pierwotnym wzorem do naśladowania... to podpatrując ich zachowania nieświadomie uczysz się kontaktu z płcią przeciwną :)

: 06 sty 2005, 13:33
autor: karol
Bardzo mądre stwierdzenie ! wpływy zachowan jak i wydarzen i nie tylko , na poswiadomosc to to co lubię i obserwuję :564: :547:

: 06 sty 2005, 19:37
autor: grzesiek15
w sumie jakos nie wydaje mi sie zeby rodzice mieli az taki wplyw na mnie zeby odrazu mi tu z uczucia mieszac czy "psuc". w sumie po tej rozmowie z nia... czuje sie dziwnie... widzielismy sie dzis w szkole, powiedzialem czesc ale... strasznie glupio sie czuje zachowujac sie jak by nic sie nie stalo... nie zebym teraz pokazywal sie jako egoista, narcyz czy inne cos, ale nie jestem jak pospolity 15 latek... nie mysle tylko o sexie, laskach (dziewczynach), piwie i kolejnej imprezce... i nie powiedzialbym ze ja sie tylko tak zauroczylem w niej... no ale to o czym wy mowicie to stereotypy ! i tyle... ale nie bede sie klucil znowu ze nie znajde innej albo jeszcze o cos....

: 06 sty 2005, 20:03
autor: Prokurator
im więcej piszesz, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że musiałeś szybciej dojrzeć... tylko dojrzałeś w zły sposób troszkę... jeśli nie chcesz o tym pisać na forum to napisz do mnie na gg albo maila...

: 07 sty 2005, 21:15
autor: grzesiek15
moge o tym pisac, a nawet chcialbym :P kazdy ma jakis inny poglada na sprawe i wole jednak znac opinie wiekszej liczby osob... pochlebia mi to ze stwierdziles ze dojzalem :P ale teraz jeszcze wytlumacz ten... "zly" sposob

: 07 sty 2005, 22:05
autor: Prokurator
nie wypowiadam się do czasu, aż potwierdzisz lub zaprzeczysz że między rodzicami jest źle... :)

: 07 sty 2005, 22:19
autor: grzesiek15
hehehe :P znaczy, powinienes wiedziec, wolalbym widziec wszytko jak przez rozowe okulary wiec nie koniecznie widze to ze miedzy nimi jest zle... a zle to jednak pojecie wzgledne ^^ kluca sie, jak chyba kazda para :P, czasami maja siebie dosc... ale ogolnie rzecz biorac to jest dobrze... nie bede klamal ze jestesmy idealna rodzina :D ale chyba nie ma takiej... tak wiec jak juz wiesz... to teraz wyjasnisz co miales na mysli ze "zle" dojzalem ?

: 08 sty 2005, 15:15
autor: Prokurator
Sytuacja w której 15 latek myśli tak poważnie nie jest normalna... powinieneś raczej szukać, dostrajać się, zmieniać partnerki, poznawać świat...

: 08 sty 2005, 15:24
autor: mrt
Boże, po co Wy rzeźbicie? Zakochal się, ona go nie chce, więc musi sie odkochać. A reszta to ideologia i odchyly psychiczne związane z samopoczuciem :P

: 08 sty 2005, 15:30
autor: karol
Co znaczy 15 latek mysli powaznie ??? to tylko tak wyglada ..bo napisane jest ! ot wszystko :564:

: 08 sty 2005, 18:19
autor: grzesiek15
hehe :P wiesz co... tu zdeczka mnie uraziles, mowiac ze to tylko napisane jest.... JA SAM przeciez to pisalem... a chyba to odzwierciedla to co mysle ? @prokurator - moze i masz racje ze powinienem szukac wrazen i beztrosko spedzac chwile wsrod znajomych, ale szczerze mowiac wole sobie siedziec u siebie i rozmwyslac o roznych rzeczach... najczesciej o istnieniu boga i zyciu/smierci... nie chce sie tu przechwalac, ze ja to mega jakis filozof, ze jzu w tym wieku taki madry i w ogóle... ale jak juz pisac to szczerze...

: 08 sty 2005, 19:44
autor: karol
A swistak siedzi i zawija w sreberka ! :564: :564: :564: :564:

: 09 sty 2005, 19:27
autor: grzesiek15
czyli twierdzisz, ze mam wiecej lat ? czy co ? a moze ty nie dojzales i jestes zazdrosny :P ?

: 09 sty 2005, 23:40
autor: Sir Charles
Ja nie wiem Karol - czemu mierzysz wszystkich jedna (swoja?) miara...
mozna byc bardzo dojrzalym jak na swoj wiek, to ze Ty nigdy nikogo takiego nie spotkales nie swiadczy o tym ze takich ludzi nie ma... gwarantuje Ci ze daloby sie znalezc 25letniego faceta ktory by myslal w duzo bardziej infantylny sposob niz Grzesiek15...

: 10 sty 2005, 08:55
autor: karol
Nie jedną , bo to mylne załozenie , a inna ! :564:
I nigdie nie pisłem ze nie spotkałem ludzi młodych ......"dojrzałych"

: 10 sty 2005, 10:24
autor: Leanan Sidhe
hm...zastanawiam się nad tym co mają do tego wszystkiego rodzice? :570:
A chłopak ma problem, rozumiem, też w jego wieku tak miałam...
A pomóc tutaj moze albo zdanie sobie sprawy, ze niestety ale nic z tego nie będzie(tia, jasne heh...), albo próbowanie, próbowanie i jeszcze raz próbowanie...co też może się zakończyć opłakanym skutkiem-ukochana po prostu ucieknie gdzie pieprz rośnie.
I bądź tutaj mądrym i zrób coś, co pomoże... :567:
w ogóle jestem pod wrażeniem tego co pisze grzesiek15, myślałam że chłopcy w jego wieku o czymś innym myślą i mają zupełnie inne rzeczy w głowie :>, ale moze jest wyjątkiem od reguły...