agnieszka.com.pl • Kiedy powiedzieć o rozwodzie???
Strona 1 z 3

Kiedy powiedzieć o rozwodzie???

: 21 paź 2004, 14:38
autor: lorenzen
Nowej partnerce oczywiście.
Pytanie konkretne, choć póki co dla mnie jeszcze teoretyczne.
Wiem, że do chwili gdy tego z siebie nie wyrzucę, nie otworzę się zupełnie na jakiekolwiek głębsze uczucie.
Na pewno więc będę dążył do tego, by powiedzieć to jak najszybciej - co mnie więc trapi???
To by nie spłoszyć, przestraszyć itd. kobiety - doskonale rozumiem, iż będzie mogła mieć masę pytań, wątpliwości.
I nie piszcie proszę, że miłość wszystko zwycięży itp., bo to przecież będzie dopiero etap wzajemnego zainteresowania sobą, może już zauroczenia, zafascynowania, ale raczej nic więcej.
Liczę bardzo na odpowiedzi Was wszystkich - taki topik, że niezwykle cenne będą wypowiedzi osób zarówno przed (i oby na zawsze tak pozostało) jak i po rozwodzie.

ps - wiem, że kogoś z Was ;) mogą świerzbić nadgarstki, by napisać: chłopie za dużo myślisz!!! - więc jeśli się nie mylę, odpowiem za wczasu: to nie jest kwestia myślenia, siedzi to we mnie i wiem, że będę miał z tym problem.

: 21 paź 2004, 14:46
autor: Andrew
CHŁOPIE TY ZA DUZO MYSLISZ !!! tak tak , jest takie coś , jak sie jest po rozwodzie to sie nosi obrączkę na lewej rece , ot wszystko w temacie , sama zauwazy i zapyta , wiec odpowiesz i bedziesz miał to z głowy ! moim nadgarstkom ulżyło !! :564: :564: :564: :547: :547: :547:

: 21 paź 2004, 14:47
autor: natasza
jestem za tym, aby powiedzieć w miarę wczesnie, nienawidzę oszukiwania, wolę gorszą prawdę, a jeśli ona będzie Tobą zainteresowana, to myślę, że rozwód nie będzie stranowił przeszkody, aby poznawać się dalej..

powiedziałabym przy pierwszych glebszych spotkaniach :)

: 21 paź 2004, 14:47
autor: agata
hmm mysle ze nie ma zadnej "odpowiedniej konkretnej chwili"
piszesz ze dopiero sie poznajecie,wiec moze zdarzy sie ze bedziecie rozmawiac o tym "co robiliscie wczesniej" i wtedy najlepiej powiedziec. Mysle ze nie potrzebnie obawiasz sie ze to mogłoby sploszyc lub sprowokowac partnerke do zadawanie pytan.jezeli cie to dreczy i chcesz aby wiedziała to po prostu powiedz wkoncu nie popelniłes zbrodni!!

: 21 paź 2004, 14:50
autor: lorenzen
No zgadłem, ale i tak się czegoś nowego dowiedziałem - ja nie noszę obrączki już od ładnych kilku miechów i nie włożę jej więcej.
Dzięki Krzyś za to, że mimo wszystko odpowiedziałeś :564:

ps - i wyjaśnienie, jeśli było niezbyt jasno - z nikim się jeszcze nie spotykam, choć jestem na to coraz bardziej gotów ;)

: 21 paź 2004, 14:52
autor: eng
Ale o co chodzi ?
Czy to że facet jest po rozwodzie coś zmienia ?
Jest mniej wartościowy w oczach partnerki ?
Nie rozumiem ...

: 21 paź 2004, 14:53
autor: Andrew
Widzisz , pewne sprawy sa juz dawno ustalone , przez innych , po to zas by też inni wiedzieli , obrączka ??? kto ja widzi na prawej rece , wie iz jestes zajety , kto ja zobaczy na lewej , wie ze jestes juz wolny , ale byłes zajety (zonaty) kto chce odpowiedz o nie pyta !?Nie włozysz ????!!!!!! znowu ta duma !!!!! ona czasem wszystko psuje ! pozbądz sie jej w tej kwesti ! przynajmniej !! po diabła to nosisz wciaz w sobie ! :564: :564:

: 21 paź 2004, 14:57
autor: lorenzen
Dokładnie tak Engu może być - w każdym razie tego się boję, to pewnie przez to, iż przed moimi doświadczeniami sam miałbym takie podejście.
A w gruncie rzeczy chodzi o to, że przecież cały czas traktuję to (choć już bez żalu, złości itd.) jako największą swoją porażkę. :565:

Ech Krzysiu to już przerabiałem - nie wyrzucę tego z siebie na siłę, nie wymarzę itd. - przestałem się napinać i dzięki temu powróciłem do normalnego nastroju.
Konwenans z obrączką - zastanowię się nad tym ... - i to nie kwestia dumy, nie zdążyłem się do niej w ogóle przyzwyczaić, a po tym wszystkim... - nie, to chyba raczej nie wchodzi w grę, wolę już o tym rozmawiać

: 21 paź 2004, 15:07
autor: eng
lorenzen: sorry, ale nadal nie rozumiem ...
Wydaje mi się że posiadanie dzieci i rozwodu jest większym problemem dla nowego zwiazku (praktycznie go eliminuje), ale sam rozwód bez posiadania dzieci chyba nie jest żadnym powodem do wstydu i ukrywania...

: 21 paź 2004, 15:12
autor: lorenzen
Engu ja myślę podobnie - tyle że...ech szlag mnie zaraz trafi, bo muszę przyznać poraz kolejny rację ... wiecie komu.... :564:
Pewnie potrzebowałem prostego, jasnego i treściwego kopa, by tylko tak właśnie o tym myśleć - a jeśli chodzi o takie sprawy, jesteś Engu nieoceniony.
:564:
ps - w następnym topiku będę opiewał rymem zalety "facetów z odzysku" ;) :P

: 21 paź 2004, 15:14
autor: Andrew
eng pisze:Ale o co chodzi ?
Czy to że facet jest po rozwodzie coś zmienia ?
Jest mniej wartościowy w oczach partnerki ?
Nie rozumiem ...


Piszesz tak jak bys nie wiedział o co chodzi , a doskonale wiesz ! chyba ze przez swój wiek juz o tym zapomniałeś , pamietaj iż lorenz ma lat 25 , wiec to młodzieniaszek , bedzie optował w dziewczynach w wieku zblizonym, albo młodszym, nawet takie go beda interesować które beda miały lat 19 , albo takie Panie beda sie nim interesowały
Doskonale wszyscy wiemy iz potencjalnego wybranka swego serca czy to juz na tym etalpie czy jescze nie , oceniać bedą nie tylko sama zainteresowana , ale jej bliscy takze ! i jezeli dziewczyna bedzie dziewica i chodzi mi tu o stan małzenski , moze sie bać reakcji rodziny , znajomych na to iz jej partner jest po rozwodzie !! bowiem wszyscy beda sie zastanawiali dlaczego ??? mało kto sie bedzie zastanawiał jaki to człowiek , bo w koło jest tylu wolnych facetów- powiedzą !! taki jest stereotyp , niestety , sa też Pnie które nigdy i same nie wiedza dalczego nie wezmą sobie rozwodnika ! są na szczescie i inne które patrza na cos innego i stan jaki ktos miał ich nie obchodzi , a sam człowiek , chca jednak wyjasnien i im trzeba je dać ! , wiec zakładaj Lorenz ta obraczkę na lewą dłon , unikniesz wielu stresów ! ale to moje tylko zdanie !

: 21 paź 2004, 15:18
autor: lorenzen
No jasne, że to jest tło mojego topiku - dzięki kolejny raz Krzysiu.
Wczoraj jak spojrzałem w uroczą twarzyczkę Pani w tramwaju eech... - nie miała więcej jak 22 lata i coś sprawiło, że nie potrafiłem się radośnie uśmiechnąć.
Żyjemy tu i teraz - a nad obrączką na prawdę się zastanowię - może potrzebuję się sparzyć Krzysiu choć raz.
Pozdrawiam

: 21 paź 2004, 15:22
autor: Andrew
Choc musze dodać iz nie wszystkie młode dziewczyny wiedza iz na lewej nosi ja rozwodnik rozwiedziona , moga to odebrać jak zes zajety ! psia krew !! co tu wymysleć !? by było dobrze ! cos wymysle , tylko musze pomysleć ! :564:

: 21 paź 2004, 15:23
autor: eng
Ja bym obrączkę sprzedał jubilerowi na złom i zapomniał o tym temacie.
Powodzenia w polowaniu ! :D

A Krzys - wiek nie ma nic do rzeczy ... może akurat zakocha się w trzydziestce :D
Nie wszyscy faceci lubią młodsze ... a niektóre 30-tki są zdecydowanie ciekawsze niż 19-stki ... :P

: 21 paź 2004, 15:23
autor: Martyna
Nie nosić w ogóle obrączki :P ;)

: 21 paź 2004, 15:27
autor: Andrew
eng pisze:Ja bym obrączkę sprzedał jubilerowi na złom i zapomniał o tym temacie.
Powodzenia w polowaniu ! :D

A Krzys - wiek nie ma nic do rzeczy ... może akurat zakocha się w trzydziestce :D
Nie wszyscy faceci lubią młodsze ... a niektóre 30-tki są zdecydowanie ciekawsze niż 19-stki ... :P


jakiś głeboki uraz w Tobie tkwi ze tak piszesz !! :567: wszystko sie zgadza o wieku co piszesz , ja tylko sugeruje , ze młodych bedzie wiecej , które go beda podrywać !

: 21 paź 2004, 15:31
autor: eng
Krzys : Jaki mam uraz ? do wieku, obrączek, rozwodu ?

To on ma podrywać a nie one jego ... ! :D :D

: 21 paź 2004, 16:23
autor: foxy_lady
To moze ja cos powiem, jakos przyszła była żona...;)
Uważam, że trzeba odrazu mówić jak jest. Ja miałam do tej pory 3 takie sytuacjie, mówiłam niemal odrazu <pierwsze, drugie spotkanie> i albo sie podoba albo nie. Jak nie, to do widzenia. Musze przyznac ze zaden z nich sobie nie poszedl :) Powiem wiecej, niektorych to kreci, kobieta z przeszloscia, hehe.
Nie bede bawila sie w noszenie obraczki, bo tak jak lorenzen, chce zamknac ten rozdzial zycia, wiec nie karzcie mu jej zakladac. Doskonale go rozumiem.
A w gruncie rzeczy chodzi o to, że przecież cały czas traktuję to (choć już bez żalu, złości itd.) jako największą swoją porażkę

mowisz dokladnie jak moj maz

: 21 paź 2004, 16:32
autor: Luca
nie bylem w takiej sytuacji ale rozsadek by mi nakazywal powiedziec prawie ze od razu,jesli jej to by nie odpowiadalo to znczy ze to nie ta osoba

: 21 paź 2004, 16:51
autor: lorenzen
Heh - no utwierdzacie mnie w zamiarze, który posiadałem wcześniej, tak też chyba wygodniej i bezpieczniej, jesli ma być do nie widzenia to lepiej szybko.

ps - Lisiczko nie wiem jak traktuje to Twój były mąż, ale ja już teraz głównie jako zawód wobec samego siebie, swoich marzeń, obietnic itd., perspektywa jej osoby straciła na znaczeniu.
Możecie to nazwać brakiem prawdziwej miłości, a ja obecnie już się nie obruszę, jak to miało miejsce jakieś dwa miesiące temu. Jej staram się pomagać - bo sytuację ma nie wesołą ze względów, które w tym topiku już się pojawiły - ale oczywiście w sposób już mocno ograniczony.

: 21 paź 2004, 16:56
autor: foxy_lady
lorenzen pisze:Lisiczko nie wiem jak traktuje to Twój były mąż, ale ja już teraz głównie jako zawód wobec samego siebie, swoich marzeń, obietnic itd.

dokladnie tak samo do tego podchodzi. mial plany nadzieje a wszytsko sie zawalilo, czuje zawod i osobista porazke. nie udalo sie...<za to nieznosze siebie jeszcze bardziej ehh>

: 21 paź 2004, 17:04
autor: eng
Foxy: to zalezy o co poszło ... kto nabroił, itd.

: 21 paź 2004, 17:10
autor: foxy_lady
wszystko jest w topicu "rozwód". ja odeszłam,wiec ja nawalilam, chociarz uwazam ze wina nie lezy tylko po jednej ze stron.

: 21 paź 2004, 17:11
autor: lorenzen
Engu to o czym mówisz, ma znaczenie w skrajnych sytuacjach. Z tego co pisałeś - dla mnie - Twoja taką właśnie była.
U mnie - cóż było tylko dwoje zbyt młodych, niedojrzałych ludzi... o reszcie mogę zapomnieć, jej nie mówię o tych moich odczuciach (porażki, zawodu itd.), bo to przecież mój problem, a jak pisałem ona ma dość swoich.
Lisiczko - jeśli o tym mówi, to może mu jeszcze zależeć - tak przynajmniej byłoby ze mną.

: 21 paź 2004, 17:13
autor: foxy_lady
Nie wykluczam, ze tak jest.

: 21 paź 2004, 17:22
autor: eng
W sumie rozumiem lorenzen ... zdarza się ...
szczegolnie to o młodych i niedojrzałych ...
Mój przypadek nie ma wiele wspolnego z normalnościa, ani z rozpadem normalnego związku ... ale tak to było i nie mozna tego porównywac do innych ...
Ale musze szczerze przyznać, że czuję się jak rozwodnik :(
Czasem w życiu coś nie wypala tak jak byśmy chcieli, więc trudno ... trzeba się pogodzić z faktem ... reszta to sposób załatwienia sprawy między partnerami ...

To że masz lorenzen taki a nie inny stosunek do tematu świadczy o emocjonalnym stosunku, niekoniecznie do osoby ... i może to lepiej ....
Przynajmniej nie wiesz co to skrajna nienawiść ...
Żal, przykrosc, poczucie porazki mija z czasem ... wystarczy odnaleźc najpierw siebie samego a potem można zaczac nowy związek ... i wiele zmienia się na lepsze ...
Mówię oczywiscie z własnego doświadczenia ...

: 21 paź 2004, 17:44
autor: lorenzen
Żal, przykrosc, poczucie porazki mija z czasem ... wystarczy odnaleźc najpierw siebie

to już chyba osiągnąłem, a nowy związek jeszcze przede mną
... lepiej w przyszłości - to już zależy od nas samych, ale przeszłość, złożona również z moich błędów, była zbyt bolesna, by nie wyciągnąć wniosków
ps - wielkie dzięki Lisiczko i Engu - takie właśnie rozmowy stanowią dla mnie magnes tego forum - no ale ja już taki smutasek jestem ;) :562:

: 21 paź 2004, 17:58
autor: eng
lorenzen pisze:... przeszłość, złożona również z (...) błędów, była zbyt bolesna, by nie wyciągnąć wniosków

Tu sie musze zgodzić ! Zawsze trzeba wyciagać wnioski z takich sytuacji ...
powielanie błedów ( nikt nie jest doskonały) mści się potem ... szkoda czasu ...

: 21 paź 2004, 18:04
autor: Elspeth
hmm... moze nie powinnam zabierac glosu w tej dyskusji ale wydaje mi sie ze powinno sie jak najszybciej powiedziec tej drugiej osobie ze jest sie po rozwodzie. Przynajmniej ja bym chciala dowiedziec sie w miare szybko, bo przeciez to ze ktos jest rozwiedziony nie czyni z niego jakiegos tredowatego :) po prostu nie wyszlo i tyle Nie mowie ze od razu na wstepie przy 1szym spotkaniu wszystkim dookola piac o tym jak to sie rozwodzilem ;) ale tej osobie ktora przypadla do serca- TAK Najgorzej bedzie jesli sie to bedzie odwlekac i ona dowie sie od kogos innego :) a co do obraczek... podono na drugiej rece obraczki nosza wdowcy i wdowy ;) ja bym walnela obraczke do najglebszej rzeki, po co miala by mi przypominac cos co nie wyszlo? ale to tylko moja skromna opinia

: 21 paź 2004, 18:47
autor: lorenzen
Wręcz przeciwnie Elspeth - na opiniach osób w twoim wieku i o twoim statusie (idiotycznie brzmi wiem, ale rymy mnie wykańczają) zależy mi bardzo.
Obrączka póki co zakopana głęboko, a rozstanę się z nią ostatecznie po rozwodzie - tyle że chyba sprzedam i coś sobie kupię :P i mam nadzieję, że nie będzie to napój wyskokowy, ale jakiś prezencik dla....

ps - może jeszcze Fishu się odezwie :566:
:564: