Strona 1 z 2
Błędy i strata...
: 20 wrz 2004, 14:29
autor: damian24
Witam...
Widzę, że potraficie pomagać, więc oto moja historia 4,5 roku związku:
Poznaliśmy się na studiach, bardzo szybko i namiętnie się w sobie zakochaliśmy. Ona dała mi wszystko, ja nauczyłem ją być kobietą...każdą chwilę staraliśmy się spędzać ze sobą, szczególnie że mieszkaliśmy blisko siebie. Po dwóch latach związku zamieszkaliśmy razem, było FANTASTYCNIE. Niestety po półtora roku wspólnego mieszkania zaczęło się sypać, i to w dużej mierze przeze mnie - nie bardzo się przykładałem do stworzenia partnerskiego związku, po prostu spocząłem na laurach. Przyszła codzienność. I wtedy ona trafiła na staż do dużej firmy na odpowiedzialne stanowisko, pracowała kilkanaście godzin na dobę, wracała pózno, nie miała ochoty na seks, kochaliśmy się tylko w niedzielę, bo miała na to siły. W końcu dostała tam pracę, dawała jej ogrom satysfakcji, szczególnie że na studiach czuła się w moim cieniu i miała z powodu tego kompleksy. Ja na jej pracę reagowałem złością, frustracją i awanturami, zaczęły się też kontrole i podejrzenia...
Pod koniec kwietnia tego roku nie wytrzymaliśmy i się rozstaliśmy...ale na dwa dni, bo szybko rzuciliśmy się sobie w ramiona. Wróciła do domu i znowu było wspaniale, ale ja zacząłem powtarzać swoje błędy. Doszło nawet do bardzo bolesnych słów, a Ona jest wyjątkowo czuła na słowa. Moją frustrację i złość potęgowało poczucie, że Ona się odkochuje. Tylko zamiast naprawiać to ja robiłem jej wyrzuty ("zamęczysz się tą pracą", "nie myślisz o nas", "w dupie mam tą Twoją robotę", itd.). A ona potrzebowała wsparcia, bo ta praca wymagała wiele poświęcenia...
Więc miesiąc temu odeszła :567: Wtedy dopiero powoli zacząłem dostrzegać swoje błędy i idiotyczne postępowanie. Zacząłem przepraszać, prosić o wybaczenie, pisać listy, wiersze, dawać kwiaty, przypominać piękne chwile i to co razem Tworzyliśmy. Ona niestety podjęła decyzję, tak przynajmniej twierdzi, i nie chcę żebym jej burzył postanowienia...ja przez ten miesiąc ją chyba zamęczałem, coraz bardziej mnie unika, chce wolności, zapomnieć o złych emocjach. Nie chce zrywać kontaktu, ale uważa, że nie jestem "partnerem", choć mówi też "czas pokaże", "z nikim tak nie potrafię rozmawiać jak z Tobą", "jeszcze czuję, ale bronię się przed tym jak mogę, nie przeszkadzaj mi". Przez ten miesiąc w każdej chwili myślę o niej, nic nie pomaga (znajomi, imprezy, ekstremalny sport, który uprawiam nie daje żadnej satysfakcji...). Tak bardzo chcę pokazać, że mogę wiele zmienić, że nie można tak od razu przekreślać tego co mieliśmy...Ona twierdzi, że zbyt się narzucam, żebym przestał dzwonić, pisać, ona sama się odezwie, gdy będzie chciała...
Dlaczego tak to boli??? Dlaczego płaczę??? Czy tylko Bóg wybacza???
:567: :567: :567:
: 20 wrz 2004, 14:48
autor: natasza
Damian!
mam tylko taką rade, żebyś przestał na jakiś czas, choćby na tydzień się odzywać do niej i nalegać, może wtedy zabraknie jej Ciebie, może sama się odezwie, a jak nie, to ponów swoje starania,innego wyjscia nie widze jak narazie,trzymam kciuki i wierze, że uczucie zwycięży..

: 20 wrz 2004, 14:51
autor: lizaa
Ona twierdzi, że zbyt się narzucam, żebym przestał dzwonić, pisać, ona sama się odezwie, gdy będzie chciała...
gdy ona bedzie chciala ...a Ty czekaj i czekaj...i tak czekac mozesz do konca zycia a ona nadal sie nie odezwie. mysle ze az takich strasznych czynow nie zrobiles jej tym ze troszeczke zrzuciles na nia wine. ona teraz robi to samo. wina tego co jest teraz jest po obu stronach. ona z pewnoscia zauwazyla ze chcesz nadal z nia byc...a on?? az tak bardzo sie do Ciebie zrazila?? hmm to musialo od dluzszego czasu siedziec w niej...a przyszla chwila w ktorej mogla to skaczyc i wlasnie to zrobila.
mysle ze powinnienes odpuscic...niech minie troche czasu...niech poczuje jak to jest gdy Ciebie przy niej nie ma.byc moze nie wszystko stracone.
a dlaczego tak to boli?? bo kochasz ..badz bardzo mocno sie przywiazales do niej..
nie tylko Bog wybacza...mam na to przyklad..
: 20 wrz 2004, 15:40
autor: foxy_lady
zacznijmy od tego, ze dałeś jej niezle do wiwatu, ze odeszła. POdziwiam jej konsekwencję i upór
Teraz Ty żałujesz a trzeba było o tym wczensiej pomyslec.
Nie masz co wysylac kwiatkow, slac listow itp. Daj sobie na wstrzymanie. Utrzymuj kontakt ale nie za czesto dzwon. Daj jej sie wyciszyc, moze zatesknic.
Czas pokarze.
: 20 wrz 2004, 15:43
autor: agata
posłuchaj jej zrób to o co ona cie prosi!!Zaczekaj daj odetchnac nie narzucaj sie,pokaz ze potrafisz wsłuchac sie w jej potrzeby,skoro potrzebuje czasu niech go dostanie!!
: 20 wrz 2004, 15:57
autor: Myszka
Damian to jedyna rada w tym momencie DAJ JEJ TROCHE CZASU...Przecież prosi Cie o to bys na jakis czas odpuścił sobie .Myśle że potrzebuje czasu by dokładnie przemysleć co tak naprawde do Ciebie censored w pewnym stopniu zawiodłeś ją dała Ci juz raz szanse...Wiem że to boli ,ale myśl pozytywnie powodzenia!
: 20 wrz 2004, 17:35
autor: Andrew
GDY MIŁOSĆ GONISZ

........ONA UCIEKA ....GDY TY UCIEKASZ ....ONA CIEBIE GONI ! :564:
Nie moge jednak zrozumieć jak osoby sie kochajace mogę nie miec czasu na sex , albo byc tak zmeczonym bo na niego nie miec ochoty ! dla mnie to nie do pomyslenia , czasami (juz o tym pisałem ) orę jak wół bez snu albo mam go naprawde mało , ale gdy tylko widze ma zoną , czy akurak k... ke to po prostu ją pragnę ! nie wydaje mi sie by zwykła praca która trwa powiedzmy nawet 12 godzin dziennie wyczerpała mnie az tak bym nie miał ochoty na sex , cos tu nie jest tak ! :564:
: 20 wrz 2004, 18:14
autor: sallvadore
krzyś zaraz sie odezwą glosy kobiet ze nam seks zawsze w glowie.... :556: :564:
: 20 wrz 2004, 19:17
autor: bartek
a mi się wydaje, że miałeś duuużo czasu na rozwiązanie tego problemu jeszcze przed punktem bez powrotu, dlatego powinieneś dać jej już spokój (chociażby dlatego, że ona jest ambitna a Ty nie_za_bardzo) i poszukać partnerki bardziej odpowiedniej dla siebie.
pzdr
: 20 wrz 2004, 19:30
autor: sophie
Zgadzam sie z poprzednikami: daj jej troche czasu i teraz dopusc kontakt...
Jesli ona nie poczuje, ze jej ciebie brakuje i nie odezwie sie, to masz odpowiedz co do waszej przyszlosci.
Oby jednak nie byla taka brutalna.
3maj sie!
: 20 wrz 2004, 22:05
autor: Hyhy
Jakbym nia byl to bym do Ciebie wrocil

ale na takim warunku ze censored sie od mojej pracy...

inna sprawa, ze bym tak dlugo i namietnie nie mogl pracowac

Hyhy LOL
Mysle, ze wszystko wroci do normy

ale samo i za jakis czas np.2-3 miechy

: 21 wrz 2004, 01:27
autor: taka_jedna
az tak bardzo sie do Ciebie zrazila??hmm to musialo od dluzszego czasu siedziec w niej...a przyszla chwila w ktorej mogla to skaczyc i wlasnie to zrobila.
nie zgadzam się z Tobą Lizaa. Jeśli zwiazek nie jest silny, partnerski, to ciągłe problemy osłabiają go. I jeśl ludzie nie podejmą dialogu, próby naprawienia, związek przestaje istnieć bo jedna ze stron (czasem obie) nie wytrzymują. Można się "zrazić", wszystko zależy od wrażliwości.
: 21 wrz 2004, 08:00
autor: Andrew
Nie ma miłosci tam, gdzie ludzi dziela takie głupoty !
: 21 wrz 2004, 08:07
autor: Mysiorek
Damian, spieprzyłeś to za drugim razem, gdy po 2 dniach wróciła. Znowu Ją atakowałeś...
Przysłowie mówi: "Jeśli coś zdarza się raz - nie zdarzy się więcej, Jesli zdarza się 2 razy - będzie się zdarzać zawsze."
I Ona tak to zrozumiała, że jesteś niereformowalny. A przede wszystkim zazdrosny, za bardzo zazdrosny!!! Poszukaj topicu: "Zazdrość".
Pamiętaj, nikt nikogo na siłę nie zatrzyma, nawet akt małżeństwa.
Źle to widzę, szczególnie, że w nowej pracy przebywa z Twoimi konkurentami.
Albo ochłoniesz i zdobędziesz Ją na nowo tym czego Ona teraz potrzebuje najbardziej (wyrozumiałość, spokój, pomoc, troska) albo zostaniecie tzw. przyjaciółmi.
Ale..."nie jest bezpiecznie".
: 21 wrz 2004, 09:00
autor: damian24
bartek pisze:a mi się wydaje, że miałeś duuużo czasu na rozwiązanie tego problemu jeszcze przed punktem bez powrotu, dlatego powinieneś dać jej już spokój (chociażby dlatego, że ona jest ambitna a Ty nie_za_bardzo) i poszukać partnerki bardziej odpowiedniej dla siebie.
pzdr
Skąd pomysł, że brak mi ambicji? Pracuję od ponad roku na odpowiedzialnym, samodzielnym stanowisku, w miarę dobrze zarabiam. Jednak cenię sobie swój wolny czas i tu rzeczywiście możemy się trochę różnić. Ale od tego jest miłość, żeby pomogła siebie nawzajem zrozumieć. Więcej nas zawsze łączyło niż dzieliło, i to dużo więcej.
: 21 wrz 2004, 09:25
autor: damian24
Wczoraj usłyszałem "daj mi zrobić ten pierwszy krok, a na pewno zadzwonię"
Będę czekał, ale to bardzo trudne, szczególnie poranki są fatalne...
Choć bardzo boję się, że nie wytrzymam napięcia i nie będę stopniował zbliżenia - jestem, jak pewnie zauważyliście, bardzo niecierpliwy.
Boję się też konkurencji, to fakt! Szczególnie, że powiedziała mi, że jest stary znajomy z liceum, z którym na spotkaniu absolwentów rozmawiała, a on bardzo dobrze słuchał. Powiedziała mi, że wie, że on coś do Niej czuje, ale Ona mnie uspokaja, że to tylko kolega i nic do niego nie czuje...zresztą widzę jak ze mną rozmawia i jak potrafi na mnie spojrzeć. Tylko, że w momencie kiedy ja odpuszczę i poczekam, on może walczyć o Nią (choć Ona twierdzi, że przez miesiąc widziała się z nim dwa razy i to w grupie znajomych z liceum).
: 21 wrz 2004, 09:48
autor: Luca
no ja myśle że chyba masz po związku,czytając twoje posty zaraz przypomina mnie się mój 3,5 letni związek.Dokładnie popełniałem te same błędy i niestety związek legł w gruzach.Daj jej spokój jeśli będzie chciała dać Wam szanse to to zrobi!A tymczasem zajmij się pracą(jeśli ją masz) albo umawiaj się często ze znajomymi(tylko nie wydzwaniaj do niej po pijaku!)Wiem że wszystko teraz wydaje Ci się bez sensu i nie widzisz życia bez NIEJ,ale uwież mi-jest dużo fajnych dziewczyn,wystarczy się rozejżeć

a czas goi rany i tęsknota z każdym miesiącem będzie mniejsza...
: 21 wrz 2004, 10:17
autor: Mysiorek
Boję się też konkurencji, to fakt! Szczególnie, że powiedziała mi, że jest stary znajomy z liceum, z którym na spotkaniu absolwentów rozmawiała, a on bardzo dobrze słuchał.
Ona zabujała się w nowej pracy i towarzyszących jej zmianach... a zmiany będą duże.
Konkurencja... już widzę puszące się "pawie", ale tak było, jest i będzie. Ty musisz do tego przywyknąć, że konkurencja nie śpi, ze to jest wolny rynek feromonów, sexualności i uczuć i każdy z Nas czuje oddech konkurencji... do końca życia!
I jeszcze jedno... zwróciłeś uwagę i zrozumiałeś to (znamienne) zdanko:
a on bardzo dobrze słuchał
Czy Ty umiesz słuchać???
: 21 wrz 2004, 10:17
autor: 20lat
ja uwazam ze problem jest do rozwiazania,jak czytam twoj post to przypomina mi sie sytuacja z moja dziewczyna tez bylem dla niej dupkiem przez 2,5miesiaca i tez odchodzilismy na pare dni i wracalismy,ale dopiero gdy naprawde zdecydowalismy ise na odejscie to dopiero wtedy poczulismy ze niemozemy bez siebie zyc i ze niechcemy czuc cierpienia podczas rozstania i wszystko sie ulozylo dawalismy z siebie wszystko i sie ulozylo.
Moja rada jest taka poczekaj troche az ochlonie(ale nie za dlugo),a potem postaraj sie ja jeszcze raz zdobyc,rozpalic milosc ktora wygasla na moment i postaraj sie zmienic,ja tak zrobilem i jest ok kocham sie teraz z dziewczyna bardziej niz kiedykolwiek,mozesz tez poczytac pare fachowych ksiazek zeby lepiej zrozumiec dziewczyne i walcz o nia jak ci na niej naprawde zalezy!!!!!!
: 21 wrz 2004, 11:06
autor: damian24
Mysiorek pisze:I jeszcze jedno... zwróciłeś uwagę i zrozumiałeś to (znamienne) zdanko:
a on bardzo dobrze słuchał
Czy Ty umiesz słuchać???
Wydaje mi się, że potrafię - dlatego się w sobie zakochaliśmy, tylko ze sobą potrafimy tak rozmawiać, była fantastyczną przyjaciółką, a ja przyjacielem.
: 21 wrz 2004, 11:49
autor: robi
czytam jakby to była moja"daj mi czas"chcę odpocząć"muszę pozałatwiac sprawy "
"nie nalegaj bo popsujesz"Bóg wie o co jej chodzi-"nic bezemnie o nas"
Też jestem niecierpliwy i nalegalem ale dałem sobie na wstrzymanie,jak pozalatwia te sprawy...moze to jakis stary pajac sie uaktywnił i robi metlik.Wierze ze dobro wygra potym co razem przeżyliśmy i skończy sie ta mąrdękka twoja damianie i moja
Ps.Damianie roztała się ale nie powiedziała ze koniec,to jest plus
: 21 wrz 2004, 12:01
autor: damian24
No to życzę nam tego!
Najgorsze jest myślenie o tym, co ona robi teraz, z kim i dlaczego? Szczególnie, że zawsze wszystko robiliśmy razem.
Trzymaj się robi! :564:
P.S. niestety, powiedziała, że to koniec, ale liczę, że to chęć trwania w postanowieniu. Wiem, ze ma wątpliwości, mówiła mi to wprost. Na razie nie wierzy, żebym mógł się zmienić. Boi się życia ze mną. Uracza mnie też tekstami typu "Ania rozstała się ze swoim po czterech latach, po roku się zeszli i biorą ślub"...chwytam się jej słów, nadzieja matką głupich?
: 21 wrz 2004, 14:18
autor: Mysiorek
nadzieja matką głupich?
Uhmmm...
: 21 wrz 2004, 14:47
autor: damian24
Właśnie rozmawiałem z Nią przez telefon.
Przeprosiła mnie za swoje zachowanie, że złościła się na moją natarczywość.
Pytała czy nie mam dziś spotkania w okolicach jej pracy (kończy dziś o 14.30), niestety siedzę w biurze cały dzień...
Poza tym gadka o pierdołach, czekałem tylko aż zaproponuje spotkanie...teraz rwę włosy z głowy, ledwie się powstrzymuję żeby zadzwonić i zaproponować wspólny wieczór :566:
Rany, ale mam mętlik w bani :565:
: 27 wrz 2004, 11:04
autor: damian24
I znowu potrzebuję ciepłego słowa od Was (czy też zimnego prysznica?).
Rzeczywiście odpuściłem i Ona zadzwoniła po trzech dniach. Spotkaliśmy się wieczorem, następnie przez trzy dni z rzędu jadłem u niej śniadania. Było super i Ona też tak twierdzi. Niestety ostatniego dnia pękłem i zacząłem mówić o miłości i moim uczuciu do Niej, o tym, że możemy wszystko naprawić. Irytował mnie brak potrzeby bliskości, intymności z jej strony. Powiedziałem, że chcę się odseparować, jestem zawiedziony i mam dosyć. Następnego dnia zrobiłem balangę, Ona przyszła. Ja unikałem kontaktu, Ona go chciała nawiązać. Chciała porozmawiać, ja byłem raczej oschły. Dość wcześnie wyszła...ale jak przyszła do domu od razu do mnie zadzwoniła, z płaczem przeczytała mi wiersz - o tym, że mnie kocha, ale nie możemy być razem, o tragedii wyboru...Prosiła mnie, żebym rano od razu przyjechał. Oczywiście przyjechałem. I co? Znowu to samo, ja chciałem się przytulać, ona na początku też, ale po chwili stwierdziła, że Ona jednak nie chce być ze mną i to robimy jest bez sensu. Więc podjąłem decyzję, tak przynajmniej myślałem. Dzisiaj wyrwałem się ze snu po 4. rano...zadzwoniła do mnie z życzeniami (mam imieniny), zapytałem się co my robimy najlepszego? Odpowiedz była krótka: "to co z tą kolacją jutro?"
Oczywiście się zgodziłem...znowu...
Wiem, że Ona mnie kocha, nie powiedziała tego wprost co prawda, to ja wychodziłem z inicjatywą, ona mówiła "ja ciebie też", zwierzyła się też pewnej osobie, że mnie kocha i w tej chwili nie potrafi myśleć o innych facetach, ma pewną blokadę (choć jest pewien patafian, który jest jej przyjacielem, dzwoni do niej i liczy na sukces - ale Ona twierdzi, że
to tylko przyjaciel). Nie chce mi mówić o swojej miłości, nie chce bliskości. Mówi, że to dla Niej bardzo trudne, ale tak będzie rozsądnie i mniej boleśnie.
Ona cały czas twierdzi, że potrzebuje czasu, że jestem za szybki, wszystko psuję naleganiem, rozmowami o miłości. Tylko dlaczego nie okazuje mi uczucia, nie chce się całować (marzę o głębokim pocałunku), nie ma namiętności w niej? Dlaczego?
Powiedziała mi też, że wybaczyła mi już moje błędy (to postęp

), ale nie wierzy że będę dla niej dobry.
Ta sytuacja mnie wykańcza, trwa to już ponad miesiąc. Jestem na skraju wyczerpania. Sprawa byłaby łatwiejsza, gdyby Ona do mnie nic nie czuła, a tak nie moge pozwolić na to, żebyśmy się rozstali. A może nie kocha, tylko nie chce mnie zranić? Nieeeee, co ja piszę...
Wiem, że łatwo powiedzieć "odpuść, wrzuć na luz, poczekaj", ale ja tak nie potrafię, nie znajduję w sobie dość siły. I jeszcze ten patafian, który jak u niej byłem rano zadzwonił zapytać jak się czuje i czy się wyspała...Wierzę jej, wiem jaka jest i że tylko mnie w sercu nosi, ale to może minąć...Choć twierdzi, że gorące uczucie nie odchodzi tak od razu.
Pomóżcie Kochani bo niedługo od tej huśtawki zwariuję.
: 27 wrz 2004, 12:11
autor: mrt
Rzeczywiście odpuściłem i Ona zadzwoniła po trzech dniach. Spotkaliśmy się wieczorem, następnie przez trzy dni z rzędu jadłem u niej śniadania. Było super i Ona też tak twierdzi. Niestety ostatniego dnia pękłem i zacząłem mówić o miłości i moim uczuciu do Niej, o tym, że możemy wszystko naprawić. Irytował mnie brak potrzeby bliskości, intymności z jej strony. Powiedziałem, że chcę się odseparować, jestem zawiedziony i mam dosyć. Następnego dnia zrobiłem balangę, Ona przyszła. Ja unikałem kontaktu, Ona go chciała nawiązać. Chciała porozmawiać, ja byłem raczej oschły. Dość wcześnie wyszła...ale jak przyszła do domu od razu do mnie zadzwoniła, z płaczem przeczytała mi wiersz - o tym, że mnie kocha, ale nie możemy być razem, o tragedii wyboru...
Nie znoszę takich gierek. Zastanów się, w czym tak naprawdę tkwi problem. Nie w tym, że ona ma jazdy, tylko w Twoim zachowaniu. Jak rozwiązać ten problem? Zmienić swoje zachowanie. Jedyna przeszkoda została pokonana - jak ją przekonać, żeby dała Ci jeszcze jedna szansę. Szansę dostałeś i co? Udajesz obrażonego królewicza? Przecież to chore. Nie rozumiem, dlaczego się nad nią pastwisz. Nie czujesz, że komplikujesz prosty problem? Zaraz Ci dojdzie następny, czyli jej przekonanie, że Ty nie wiesz, czego chcesz, a skoro tak, to skąd ona ma wiedzieć, na czym stoi i do czego się odnieść?
I jeszcze jedno: jeśli kochasz, to nie udawaj, że nie. Zachowuj się jak zdecydowany facet. Twoje zdecydowanie sprawi, że ona będzie w stanie się określić.
: 27 wrz 2004, 12:28
autor: damian24
@mrt
nie jest tak, że gram urażonego królewicza - to Ona raz mnie kocha, raz nie chce być ze mną. ja obrałem konsekwenty sposób działania, tylko jestem za szybki (??? - i to mi jest ciężko zrozumieć).
ale faktem jest, że jej zachowanie i jej słowa powinny mnie skłonić do odpuszczenia, ale nie potrafię...za słaby jestem...rozpadłem się kompletnie i to jest dla mnie szok, bo zwykle potrafiłem być twardy i konsekwentny.
: 27 wrz 2004, 12:37
autor: mrt
Ja już kompletnie zgłupiałam! Czy to ja jestem nienormalna, czy Wam coś w głowę?
Najpierw koleś wykańcza psychicznie panienkę, bo go wkurza jej praca, ona tego nie wytrzymuje i odchodzi, on się próbuje poprawić, ale mu nie wychodzi, a potem się zachowuje, jakby to ona zawiniła. A na koniec twierdzi, że ona nie wie, czego chce.
Skąd ma wiedzieć? Stąd, że kocha, ale nie może z Tobą wytrzymać? A do tego ma do czynienia z wariatem, który wysyła sprzeczne sygnały?
Sorry, ale tak ostro to dla Twojego dobra.
: 27 wrz 2004, 13:18
autor: foxy_lady
damian24 pisze:Ona cały czas twierdzi, że potrzebuje czasu, że jestem za szybki, wszystko psuję naleganiem, rozmowami o miłości. Tylko dlaczego nie okazuje mi uczucia, nie chce się całować (marzę o głębokim pocałunku), nie ma namiętności w niej? Dlaczego?
Powiedziała mi też, że wybaczyła mi już moje błędy (to postęp

), ale nie wierzy że będę dla niej dobry.
nabroiłes to teraz musisz cierpieć
Cieżko powiedzieć co on chce a czego nie chce. Z jednej strony chce, bo jakCie nie widzi to tęskni i dzwoni a jak juz sie spotkacie ona ucieka. Moze faktycznie za bardzo napierasz na nia i czuje się osaczona.
: 28 wrz 2004, 12:30
autor: damian24
Że cierpienie mnie oczyści to nie mam wątpliwości
Tylko słowo "osaczenie" wywołuje u mnie jakieś drgawki. Zawsze wszystko robiliśmy razem i cieszyliśmy się z każdej wspólnej chwili. Nawet jak już mieszkaliśmy razem.
A tu nagle Ona jest "osaczona" :566:
Jej nadwrażliwość to coś za co z jednej strony ją kocham, a z drugiej już nie raz powodowało spięcia i jej radykalne reakcje. Dlaczego Wy kobiety musicie tak komplikować sobie i nam życie?
P.S. Dzisiaj wpada na kolację. Co mam upichcić, rany boskie??? Mam dwie lewe ręce do gotowania
