Zwracam sie do Was o pomoc, poradę, z sytuacja ktora sobie nie radzę.Otoz nie jestem juz ze swoim mezczyzna od sierpnia poprzedniego roku z mojej winy.Rok wczesniej wyjechalam pierwsza do Anglii pracowac, chlopak mial po mcu doleciec.I wtedy zaczely sie problemy.Zauroczylam sie w swoim szefie , do tego stopnia ,ze "odeszlam" od mojego wtedy obecnego partnera ,z ktorym bylam 7 lat.Dodam ,ze znam go przeszlo 11 i nikogo i z nikim mi nie bylo,nie jest tak dobrze.Nasza rozlaka trwala ok 7mcy.To byl nasz pierwszy powazny kryzys.Chłopak chcial ratowac nasz zwiazek i chcial sie zareczyc.Ja wtedy odmówiłam.Po ok 7 mcach wrocilismy razem do kraju i wybaczyl mi to zauroczenie.Spotykalismy sie jeszcze ok rok , ale w miedzy czasie ja spotykalam sie z innymi i chcialam zobaczyc jak to jest "bycie z kims " 'Chlopakowi pow,ze sie spotykamy ale jesteś my przyjaciółmi ,sexfriendami, nic wiecej Zaakceptowal to ,mysle,nie bral tego poważnie.Po czym w sierpniu 2016 poznalam kolejnego chlopaka, b mi sie spodobal,spotykalismy sie ,spalam z nim dwa razy.Mamy do dzis ze soba kontakt ,ale sie juz nie spotykamy.Powiedzialam to chlopakowi,ze poznalam kogos i ze spalam z nim.Chlopak odszedl mnie.Bylam jego pierwsza a on moim tez .Stracilam jego zaufanie,milosc .Dzwonie od czasu do czasu do niego.Placze czasami gdy wspomnienia wracaha.Kocham go, bylismy 7lat ze soba żyliśmy jak małżeństwo.Mieliśmy wspólne plany.Kochalam i kocham nadal i wiem ,że już nie pokocham tak drugi raz.On nie chce mi wybaczyc.Pow,ze nic nie czuje,ze zabilam uczucie w nim i nie ma on juz do czego wracać.Pomóżcie
