Nie uważacie, że są ludzie, który mają dodatkowy "gen" - jak 'Ruscy do alkoholu'
, że chocby się waliło i paliło i tak będą zdradzać. Typ: flirciarzy nieuleczalnych
. Że chociaż kochają, chociaz jest im dobrze, to niemal zawsze musza mieć kogoś na boku, a z każdej nadarzającej się okazji skorzystają. NIe mówię tu tylko o zdradzie strice fizycznej, wchodzi to również umawianie się na randki, gorące szleństwa (bez sexu) na imprezach etc.
(może to byc kwestia temperamentu, szukania wrażeń czy charakteru).
Jak sądzicie?


na to????? , to genialnie ! albowiem przy takich kobietach męzczyzni sie czuja najlepiej 