agnieszka.com.pl • Jakie jest wasze zdanie?
Strona 1 z 2

Jakie jest wasze zdanie?

: 07 sie 2004, 19:40
autor: Rysio
Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.
Jakie jest wasze zdanie?
Pozdrawiam

Re: Jakie jest wasze zdanie?

: 07 sie 2004, 20:35
autor: Mysiorek
Rysio pisze:Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.
Jakie jest wasze zdanie?
Pozdrawiam

A dlaczego nie?
Znasz nurt, wiry i zawirowania, studnie i mielizny.
Ja wszedłem. Owszem, zabrałem ze sobą kamizelkę ratunkową, bo kiedyś ta rzeka chciała mnie utopić, ale mam ją tak na wszelki wypadek.
Rzeka, z rwącego strumienia, stała się bardziej spokojna, uregulowana...
;)

: 07 sie 2004, 20:53
autor: mrt
Jasne, że się nie wchodzi. Świat gna do przodu, a pluskając się od nowa w tym samym, niedługo się go nie dogoni. Wyznaję zasadę: pozamiatać i lecieć dalej.

: 07 sie 2004, 21:45
autor: Mysiorek
No widzisz, Rysio.
"Co kraj to i obyczaj". :566:
:D

: 07 sie 2004, 22:30
autor: Andrew
Toz zalezy od dosć wielu czynników ! Ale wchodzicdo tej samej wody która nas utopiła byuło by głupotą , natomiast wejsc do tej samej rzeki w której mimo wszystko było nam przyjemnie !!! to co innego , było by nie dobrze nie wiejsc do niej znowu !

Re: Jakie jest wasze zdanie?

: 07 sie 2004, 22:51
autor: mariusz
Rysio pisze:Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.
Jakie jest wasze zdanie?
Pozdrawiam


Zalerzy, jak na to popatrzeć:

Jeżeli przyjmiemy, że na rzekę składa sie w większości woda, ktora płynie to okaże się ze nie da sie wejsc dwa razy do tej samej rzeki. Jednak jeżeli zdefiniujemy pojecie rzeka jako rów wypełniony wodą (ktora tam tylko płynie) to da się do niej wejsc 2 razy.

Nie rozumiem tylko czemu pytasz o coś takiego :566:

: 07 sie 2004, 23:03
autor: mrt
Rysio> A co Ty w ogóle z tą rzeką tak wyjechałeś? Mam nadzieję, że nie próbujesz gdzieś wracać. Nawet o tym nie myśl, nawet gdyby się dało! Koniec i kropka. Pozamiatane.

: 07 sie 2004, 23:10
autor: Andrew
mrt pisze:Rysio> A co Ty w ogóle z tą rzeką tak wyjechałeś? Mam nadzieję, że nie próbujesz gdzieś wracać. Nawet o tym nie myśl, nawet gdyby się dało! Koniec i kropka. Pozamiatane.


Nie zgadzam sie ! masz Kolezanko jakies nieprzyjemne przezycia , które chcesz wszystkim narzucić !! ;) ;) ;)

: 07 sie 2004, 23:17
autor: lorenzen
A ja krótko i po "męsku" na temat : :564: nie wiem qrna i nie zadawajcie takich trudnych pytań, proszę :562:

: 07 sie 2004, 23:20
autor: Rysio
mrt=>>trafiłaś w 10 próbuje.Najgorsze jest to że cholernie chce wrócić i jeśli będzie tylko taka możliwość to zrobie to.Ale jak narazie niestety nie mam tej możliwości

: 08 sie 2004, 00:38
autor: Mysiorek
mrt pisze:... Koniec i kropka. Pozamiatane.

Nigdy nie jest zamiecione na "zero".

: 08 sie 2004, 08:19
autor: Mroczny Piskacz
nie da sie wejsc do tej samej rzeki, bo woda plynie i rzeka nie jest juz taka sama

ciekawa metafora... coz, ja nigdy nie pakowalbym sie drugi raz w zwiazek ktory raz sie nie udal, nigdy tego nie robilem i sadze ze nigdy tego nie zrobie. skoro raz sie skonczylo to i drugi raz sie skonczy... trzeci... czwarty...

ale to tylko opinia zyciowego pesymisty ;-)


Ja Ne,

    Gorgon

: 08 sie 2004, 09:19
autor: Mysiorek
Mr Coelho rzekł był:
"jeśli coś zdarza się raz to drugi się nie zdarzy, jeśli zdarzyło się dwa razy, to zdarzy się i 3,4,5..."
Po pierwszym pozostaje niezła lekcja na przyszłość.
Lecz jeśli nauka idzie w las i zdarza sie to ponownie, dopiero wtedy trzeba pakować walizki.

: 08 sie 2004, 09:30
autor: lorenzen
No to spróbuję coś poważniej napisać - wszystko zależy co to za rzeka, jeśli jej toń, ciemna, zimna, ale jednak mieniąca się zachęcająco w słońcu - jednym słowem zdradliwa - , to dopiero jest dylemat. Jaka kamizelka ratunkowa może pomóc???
A najważniejsze chyba, że gdy się pojawiają wątpliwości, to znowu można się utopić.
Oczywiście jak pisał Gorgon, to już nigdy nie jast ta sama rzeka, może taka sama, tylko cokolwiek później - więc sporo wody upłynęło, brzegi mogą być podmyte, nurt bardziej rwący, a i wiry nowe.
Pozdr o poranku

: 08 sie 2004, 09:58
autor: mrt
Rysio> No tak... A Ty ciągle kombinujesz, i ciągle nie dociera.
Krzys> Mam. Wrr! ;) I kto mi niedawno ostrożność doradzał, hę? :)
Mysiorek> Nie jest pozamiatane na zero, bo tak się ludziom zamiatać chce, niestety. A potem wlecze się za nimi i wlecze.

: 08 sie 2004, 09:59
autor: Imperator
Ale to też nadzieja w tym, że nie da się wejść do tej samej rzeki. Skąd wiesz, może ta rzeka jest na tyle inna już, nie ma jakichś dziur ukrytych, nie jest już tak rwąca i niebezpieczna, lecz wciąż piękna? Skoro nie da się wejść do TEJ SAMEJ rzeki to sie wejdzie do innej, lecz o tym samym korycie! Myślę, że czasami warto spróbować.
:564:

: 08 sie 2004, 10:33
autor: lorenzen
I pewnie masz rację Emperorze - jak widać nie mam odwagi, boję się, tchórzem jestem podszyty.
I tego niestety droga Mrto nie da się pozamiatać - z samym sobą trzeba żyć.

Re: Jakie jest wasze zdanie?

: 08 sie 2004, 11:07
autor: Triniti19
Rysio pisze:Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.
Jakie jest wasze zdanie?

Niby się nie wchodzi ale... woda w rzece płynie i może to już być zupełnie inna rzeka. Choć całkowicie nie wierze w to, że ludzie potrafią się zmieniać (wydaje mi się, że tak naprawde tylko silni charakterem to potrafią) to może właśnie ta osoba się zmieniła. Czy wejść do tej rzeki ponownie zależy od wielu czynników. Czy naprawde chcesz to zrobić? Czy w głębi serca czujesz, że mogła się zmienić? Jeżeli tak to wchodź ale nie rzucając się odrazu na głębokie wody ale powolutku, powolutku zagłębiaj się w niej. A w razie czego bądź gotowy do szybkiego wyjścia.

: 08 sie 2004, 11:12
autor: natasza
nie miałam nigdy takiego doświadczenia..

zdawałoby się, że gdy prawdziwie się kocha nurty ani wiry nie będą miały znaczenia, tylko wr ęcz przeciwnwie zrobi się spokojne jeziorko, a może ja idealistka jestem?..

: 08 sie 2004, 11:19
autor: lorenzen
Nie, nie, Nataszo - podzielam w pełni Twoją opinię, tylko gdy się człowiek podtopił, to czasem nie wie czy kocha, czego chce itd. - czeka nie wiadomo na co, czas mija i ...
I niech już będzie choćby za późno, niech już kto inny wskoczy do tej rzeki i nadejdzie spokój.

: 08 sie 2004, 11:29
autor: Rysio
Gorgon pisze:nie da sie wejsc do tej samej rzeki, bo woda plynie i rzeka nie jest juz taka sama


    Wcześniej byłem podobnego zdaniai ale zmieniłem je dopiero jak znalazłem się w sytuacji stojącego nad wodą - zmieniłem zdanie.To fak woda płynie i rzeka już nie ta sama ale to wcale nie znaczy że jest ona gorsza.

    : 08 sie 2004, 12:58
    autor: mrt
    Ok, niech Wam będzie. Myślałam, że jakoś odwiodę Rysia od topienia się, ale się nie da.
    Heraklit twierdził, że jeśli ktoś wchodzi do tej samej rzeki, to za każdym razem omywają go inne wody. Rzeka jest właśnie taka, że jeżeli wejdziemy do niej w tym samym miejscu w różnych momentach, to woda musi być inna, bo w innym przypadku nie będzie rzeki (czyli przepływającej wody).
    Ten sam Heraklit w innych miejscach mówił (i to coś dla Rysia), że rzeczy nie są takie, jakimi je zwyczajnie widzimy i opisujemy, a do tego "obawiamy się jednej śmierci, a już wielu śmierciom ulegliśmy". I jaki z tego wniosek?
    Dla mnie taki, że:
    1. Być może dostaniesz szansę wlezienia do tego samego koryta, ale i Ty już będziesz inny, i ona nie ta sama. A skoro tak, to dlaczego w ogóle akurat nią sobie głowę zawracać? Równie dobrze może być inna. I lepiej, żeby była, bo może i ktoś się zmieni, ale zadra zostanie i ryzyko, że znów będzie ją stać na to samo.
    2. Postrzegasz ją tak, nie inaczej, bo masz klapki na oczach i jeszcze jesteś niewyleczony. Wydaje Ci się, że może to jej chwilowe widzimisię, a może nawet to, że ją kochasz, też Ci się wydaje. Zrób wszystko, żeby się oderwać i ocenić to z boku, w sposób jak najbardziej zbliżony prawdzie. Może się okazać, że Ty jej nie kochasz, tylko przyzwyczaiłeś się. I wydaje Ci się, że nie będziesz w stanie zaakceptować nikogo innego, bo to już nie to samo ciało, gesty, mimika (specjalnie wymieniam rzeczy banalne, bo na tych najlepiej się to przyzwyczajenie odczuwa). Ale wtedy pomyśl, że to, do czego się przyzwyczaiłeś, już nie istnieje, bo - patrz: pierwsze zdanie, pkt 1.
    3. Dlaczego się bać, tak przeżywać te upadki, skoro nie pierwsze to i nie ostatnie? Śmierć to rzecz ludzka, więc żyjmy zgodnie z naturą i nie walczmy tam, gdzie ideały mętne, bo sił na bezdyskusyjne zabraknie.
    Oj, nie powinnam dwóch topików mieszać, ale i tak wszyscy wiedzą, o co chodzi, więc wybaczcie...

    : 08 sie 2004, 14:05
    autor: Rysio
    mrt w tym co napisałaś jest dużo prawdy ale ja nadal twierdze że zawsze można sprobować drugi raz(oczywiście jeśli obie strony tego chcą-w moim przypadku narazie tylko ja).Znam kilka takich przypadków.Oto jeden najlepiej mi znany.Otóż mój kumpel postanowił wejśc po raz drugi po rocznej przerwie(dodam że chodzili ze sobą rok) dodam że sam mu to odradzałem ale on się uparł i postawił na swoim. I są razem juz rok(trochę zabawne rok rok i rok) i są teraz szcześliwa parą i jedno za drugim w ogień by skoczyło.Cały czas mam przed oczami słowa mojej byłem "co ma być moje to i tak będzie".

    Mrt może kiedyś przyznam Ci że miałaś racje ale teraz tego nie mogę zrobić.
    Pozdrawiam

    ps. W moich postach nie ma ani ładu ani składu... wybaczcie

    : 08 sie 2004, 15:00
    autor: Mroczny Piskacz
    Rysio pisze:
    Gorgon pisze:nie da sie wejsc do tej samej rzeki, bo woda plynie i rzeka nie jest juz taka sama


      Wcześniej byłem podobnego zdaniai ale zmieniłem je dopiero jak znalazłem się w sytuacji stojącego nad wodą - zmieniłem zdanie.To fak woda płynie i rzeka już nie ta sama ale to wcale nie znaczy że jest ona gorsza.


      mialem raczej na mysli to ze ten zwiazek po raz drugi nie bedzie taki niewinny jak za pierwszym razem, ciagle bedziemy sie obawiac zeby znow nie stalo sie to co kiedys...


      Ja Ne,

        Gorgon

      : 08 sie 2004, 15:29
      autor: lorenzen
      No wybaczcie osobisty ton tego postu, ale muszę to WYKRZYCZEĆ!
      Nie wchodzi się drugi raz do tej samej rzeki, jeśli ona się już raz okazała zdradliwa - raczej należy poczekać, aż to rzeka zacznie obmywać Twoje stopy i zastanowić się czy jeszcze to ciepło jest Ci miłe.
      Ja właśnie szykowałem się do skoku w toń, tak jak kiedyś - bez opamiętania, z chęcią ponownego osiągnięcia pełnej świerzości istnienia - i usłyszałem, że rzeka musi się zastanowić, że chce być w porządku wobec innego pływaka.
      Tym razem komunikat zrozumiałem jasno i dobitnie - dwa razy wybaczałem na początku, na gorąco po tym wszystkim, dwa razy po przemyśleniach proponowałem prawdziwy powrót i zawsze dostawałem po nosie.
      Do topiku się odnosząc powiem Rysiu tyle - zastanów się czy nie lepiej poszukać nowej rzeki, którą poznać by można od strumienia.
      A i w końcu do licha precz z tą metaforą - nie umiem wrócić do czegoś, co było jeśli nie ma po obu stronach tej iskierki, która pozwoliłaby znowu rozpalić rozkosz miłości.
      A rozstania się ciągną jak diabli - tak jak w innym topiku pisała Mrta lepiej pozamiatać i to porządnie, bo się w brudzie można zupełnie pogubić.
      Plotę już bzdury i dlatego się nie odezwę dopóki nie posprzątam własnego podwórka.
      Pozdr all

      : 08 sie 2004, 16:06
      autor: pracocholik
      Nie przesadzaj... Wcale to nie są bzdury. To jedynie obraz Twojego aktualnego stanu emocjonalnego. Takie wypowiedzi są potrzebne - nie tylko dla innych, ale również dla Ciebie.

      : 08 sie 2004, 16:48
      autor: mrt
      Lorenzen> No co Ty! Jak to się nie odezwiesz? :( Ja sobie wypraszam i w ogóle... Buu... Nie możesz przy nas posprzątać?

      : 08 sie 2004, 17:20
      autor: lorenzen
      Oj no bo raz sprzątam, potem znów myślę o wskoczeniu do pociągu z napisem przeszłość - i tak zmieniam zdanie jak wiatr zawieje. Generalnie jestem tak rozchwiany emocjonalnie, że naprawdę czasem już mam wszystkiego dosyć. Muszę się wyciszyć i myśleć tylko o następnej chwili, nigdy dalej w przyszłość, a tym bardziej o tym co było. I znowu tak łatwo mi o tym pisać - eech - a potem znowu codzienność... :567:

      : 08 sie 2004, 19:19
      autor: pstryk
      Za cholere nie wszedłbym dwa razy do tej samej rzeki.....teraz.W przeszłości mi się to zdarzyło i mimo,że znałem wszystkie rwące miejsca dałem się ponieś potokowi,który cały czas obijał mną o brzeg aż w końcu mnie na niego wyrzucił.Najlepsze jest to, że stało się dokładnie to czego się spodziewałem.

      Teraz wiem,że jeżeli jest się świadomym niebezpieczeństwa nie należy podejmować ryzyka!!!

      : 08 sie 2004, 19:28
      autor: Andrew
      CO TO ZA ZYCIE BEZ RYZYKA ????? Podejmę kazde !! byle bym miał z tego JA ! kozysci !! :D ;) Czasem warto stać sie zwykłą miotłą ;) ona zawsze zamiata pod siebie ! :547: :547: :547: :547: :D