agnieszka.com.pl • tęsknota za minionymi dniami, a miłość
Strona 1 z 1

tęsknota za minionymi dniami, a miłość

: 06 sie 2004, 16:50
autor: lorenzen
Chciałbym byście potraktowali topik abstrakcyjnie, choć nie ukrywam, że dotyczy mnie.

Ale do rzeczy - pozostał żal za przeszłością i złość na samego siebie, ale i na nią - pytanie czy jest jeszcze szansa na piękne uczucie???
Nic więcej nie mogę pewnego powiedzieć, bo sam nie wiem, poza tym że ona jest chyba gotowa na powrót - nie wiem nawet czy na prawdziwy powrót w moim rozumieniu.
Jak widać to na prawdę niewiele i stąd prośba o wasze oderwane od konkretnej sytuacji przemyślenia.
:566:

ps nie chcę ponownie pisać o podstawach tej złości, bo tak czy siak muszę się od niej oderwać, a tego czy wybaczyłem lub zapomniałem też nie wiem :567:

: 06 sie 2004, 17:03
autor: WIESŁAW
Witaj!
Prawdę mówiąc trochę Ci nie zazdroszczę,sam to doswiadczyłem kiedyś na swojej skórze.Ale cóż glowa do góry! Na piękne uczucie przyjdzie pewnie jeszcze czas.

: 06 sie 2004, 17:24
autor: Triniti19
pytanie czy jest jeszcze szansa na piękne uczucie???

Musisz tutaj przemyśleć wszystko poważnie samemu. Wcześniej piszesz, że pozostał ci żal za przeszłością ale zarazem złość na siebie i na nią. na pewno ciężko jest podejmowąć taką decyzje bo ma się w pamięci zarazem dobre i złe chwile. Nie chce ci mówić czy powinienś spróbować znowu z nią być czy nie, bo tylko ty do końca wiesz czego chcesz. Można byłoby powiedzieć "a spróbuj" ale jeżeli znowu coś nie wyjdzie to pozostanie serce złamane i znowu złość na siebie, że dało się drugi raz "nabrać". Z drugiej strony powiedzienie kategorycznie: "nie spróbować" to tak jakby tracić szanse na może prawdziwą wielką miłość. Pozostaje mi powiedzenie jedynie abyś póki co zobaczył na rozwój wydarzeń i w miare upływu czasu podjął jakąś ostateczną decyzje. Poza tym lepiej ode mnie mogą ci powiedzieć osoby które mają większe doświadczenie w tych sprawach.

: 06 sie 2004, 18:06
autor: lorenzen
Wiem, że to moja decyzja - po prostu muszę się z kimś tym podzielić.
Jeszcze słówko wyjaśnienia - jesteśmy na kilka dni przed poważną rozmową, bo opadł już kurz i pył, po gruzach, jakie sobie z wielkim hukiem zafundowaliśmy. Więc mam czas by jeszcze raz spokojnie to sobie przemyśleć. Właściwie to o niczym innym nie myślę i sam już dojrzewam, by to z siebie zrzucić - długo się tak nie da w rozterce żyć.

: 06 sie 2004, 18:10
autor: Asia
Czy na piękne uczucie przyjdzie jeszcze czas...? na pewno, ale na własnej (młodej i jeszcze niezbyt doświadczonej) skórze wiem, że do tej samej rzeki nie wchodzi się dwa razy...
Tak więc życze powodzenia w poszukiwaniu Big Love :D

: 06 sie 2004, 22:04
autor: selene
Lorenzen, zadaj sobie pytanie
co bardziej nie da Ci spać po nocach:
to, że nie wszedłeś po raz drugi do tej samej rzeki, która kiedyś prawie nie spowodowała Twojego utonięcia
czy
to, że wybrałeś niepewny nurt i będziesz żył ze świadomością, iż każdego dnia rzeka może wezbrać i Cię pochłonąć ;)

: 06 sie 2004, 22:14
autor: Mysiorek
Hej Lorenzen.... ależ Cię doskonale rozumiem.
Wiesz... to temat na transporter gorzały.
No nie wiem co Ci napisać. To może w skrócie:
My znów jesteśmy razem.

: 07 sie 2004, 01:07
autor: pracocholik
Moim zdaniem powinieneś dać sobie spokój. I wcale nie chodzi mi o godność, honor czy tego typu kwestie. Jestem zwolennikiem dawania drugiej szansy, ale tylko do pewnego momentu.
Napiszę Ci wprost - jeśli tym razem się nie uda może się okazać że jesteś wrakiem człowieka, niezdolnym już do żadnych pozytywnych uczuć czy działań.

: 07 sie 2004, 01:13
autor: taka_jedna
sądząc po postach Mysiorka jest szansa na uczucie i to ogromne :)
Ale masz rację ciężko odróżnić żal za minionym a miłość...sama czasem czuje coś takiego, chociaż jestem od 1,5 roku w szczęsliwym związku, a jednak czasem wciaż w nocy wraca coś...i wiem że to nie miłość tylko właśnie to, że mogło być tak pięknie a nie było.
Przede wszystkim musisz jej wybaczyć a ona musi Cię przekonać, że to się wiecej nie powtórzy (bo o ile pamietam to o zdradę chodziło) I powinieneś czuć że nadal jesteś w stanie zrobić dla niej wszystko...i że po prostu bez niej nie możesz
hm...nie wiem co napisać, mam tylko nadzieję że wybierzesz dobrze

: 07 sie 2004, 01:26
autor: pracocholik
Ale cóż pojmujesz pod pojęciem "wybierzesz dobrze"?? Nie ma uniwersalnej drogi do szczęścia - można je osiągnąć na wiele sposobów. Obierając jeden często głowę nam wypełnia myślenie o tych pozostałych - czy aby nie prostsze, a może właśnie stanowiące większe wyzwanie...

: 07 sie 2004, 02:00
autor: taka_jedna
wybierzesz dobrze, czyli wybierzesz tak żebys był szczęśliwy :) Oczywiscie ze jednej drogi do szczęścia nie ma, ale są drogi do nie-szczęścia i ich trzeba nie wybierać. Po prostu chodziło mi o to, żeby nie żałował swojego wyboru.

: 07 sie 2004, 02:02
autor: pracocholik
I trzeba było tak od razu!!
Bo to jest najważniejsze - czegokolwiek nie wybierze, jeśli będzie tego żałował to na pewno szczęśliwy nie będzie.

: 07 sie 2004, 08:44
autor: Andrew
POMYSL!!! cóz mozesz stracić ??? nic !! a zyskać ?????? :D troche zacznij też mysleć o sobie !! a bedzie dobrze . Zabawa .....? to to, co nam jest potrzebne najbardziej !! ;) Troche psychologi jak w to włozysz nie zaszkodzi , mam tylko nadzieje , ze to zrozumiałeś co chciałem przekazać ? tak to napisałem by sie młodociani nie pokapowali , to by dopiero było !! :D :D :D

: 07 sie 2004, 12:03
autor: lorenzen
Witam o późnym poranku.
Dzięki za wszystkie posty - jestem po pierwszej poważnej rozmowie (nawiasem mówiąc ile to czasem musi potrwać, by ludzie kiedyś sobie najbliżsi znowu potrafili spokojnie porozmawiać, bez pretensji, złości i innych złych emocji) i wybrałem.
Raczej wybraliśmy, choć obojgu nam jest ciężko. Wybrałem, co trochę przewidział Krzyś, ze względu na siebie - za słaby jestem, by naprawiać przeszłość, nie wiem czy tego chcę, nie ma we mnie tej pasji, co kiedyś, a po drugiej porażce nie wiem ile czasu bym się podnosił.
Ona - jak mówi - jest też rozdarta, choć zaczęła już sobie układać życie z innym, co paradoksalnie naprawdę mi pomaga, łatwiej będzie mi żyć ze świadomością, iż związek się rozpadł dla czegoś poważniejszego, a i z wiedzą, że ona jakoś sobie radzi.
Krótko mówiąc bardziej mi pomogła spojrzeć w przyszłość spokojna rozmowa niż wzajemne nakręcanie złości, przez ciągłe czynienie sobie wyrzutów - i może to będzie jakiś morał z tej histori.
Jestem przekonany, iż w końcu zaczniemy się szanować i rozstaniemy się jak dorośli ludzie nie wyniszczając się wzajemnie.
No i cóż - śpieszę próbować znowu cieszyć się istnieniem.
Trzymajcie się wszyscy cieplutko i radośnie :564:

ps obiecuję kolejny topik mojego autorstwa w tym dziale już o radośniejszej stronie zbliżenia się do drugiego człowieka.

: 07 sie 2004, 14:04
autor: mrt
Nie ma człowieka jeden wieczór, wraca, a tu już pozamiatane ;) Lorenzen, trzymaj się! :) I życzę zakochania :)

: 07 sie 2004, 15:07
autor: Triniti19
Lorenzen cóż moge powiedzieć. Jedynie co mi pozostaje to tylko życzyć ci aby tym razem ta miłość była wspaniała i wyjątkowa. Oby tak było. Życze powodzenia.

: 07 sie 2004, 15:48
autor: Mysiorek
lorenzen pisze:... ile to czasem musi potrwać, by ludzie kiedyś sobie najbliżsi znowu potrafili spokojnie porozmawiać, bez pretensji, złości i innych złych emocji) i wybrałem.
...

Hehe... jakbym przypominał sobie siebie, czyli Nas.
Też poprosiłem o końcową, szczerą rozmowę. Dowiedziałem się tam po raz pierwszy że Ona też go kocha (on od dawna) i... ULGA... że mogę iść w swoją stronę, że mogę cos nowego budować. Tej rozmowy było mi trzeba!
I co??? I po miesiącu od tej rozmowy zaczęliśmy budować wspólnie znowu razem...
Echhh... życie jest nieobliczalne.
A jakie ciekawe?!

: 07 sie 2004, 15:57
autor: lorenzen
No tu się muszę zgodzić Mysiorku - czego (jak mi się wydaje) się nauczyłem, to że już nigdy niczego nie będę pewien, nawet w stosunku do siebie samego, choć będę się starał jak nigdy dotąd "walczyć" o swoje szczęście. Piękno życia jest niestety zadane, a nie dane.
Tylko to mi przychodzi teraz do głowy.
Pozdrawiam

: 07 sie 2004, 16:07
autor: Mysiorek
Walcz o Swoje szczęście, a życie będzie sprawiało Ci miłe niespodzianki.
Życie lubi szczęśliwych ludzi.
:564:

: 12 sie 2004, 06:30
autor: agata
Zal i złosc mina a na ich miejsce przyjdzie nowe uczucie całkiem odmienne od w/w i baardzo przyjemne :) ale mysle ze smutek rozgoryczenie sa wpisane w nasze zycie i one po prostu musza sie pojawiac!! jezeli chcesz i jestes gotowy (i ona takze) zbudowac zwiazek od nowa to do dzieła!!!