agnieszka.com.pl • Czy to Was nie przeraża?
Strona 1 z 2

Czy to Was nie przeraża?

: 25 lip 2004, 19:49
autor: Damian
Mam takie pytanie dla wszystkich, którzy pozostają w stałych związkach i wiedzą, co to miłość... :)

Czy nie przeraża Was czasem to, że osoba, którą bardzo kochacie i tworzycie z nią udany związek, może kiedyś odejść? Nie chodzi o odejście do innego, ale o śmierć...

Mnie przeraża myśl, że kiedyś nastąpi koniec... stanie się to, co stać się kiedyś musi. Zostanie pustka... albo ja będę sam, albo ona.

Dlatego myślę, że najlepsza śmierć dla naprawdę kochających się ludzi, to wypadek, w którym giną jednocześnie. Żadne z nich nie będzie cierpiało z powodu śmierci drugiego...

Wiem, głupie... ale jak mnie tak czasem najdzie, to... po prostu mam taki nastrój, że...

Co Wy o tym myślicie? Myślicie już o tym, jak to będzie kiedyś... gdy kogoś zabraknie?

: 25 lip 2004, 20:01
autor: Andrew
Ano ! czy odejdzie z kims , czy też z smiercia , ja zawsze zakładałem takie przypdki i moliwosci ich urzeczywistnienia , jestem bowiem zdania iż wszystko sie moze zdazyc a zycie nauczyło mnie, ze mam racje i9 ze nigdy nie nalezy ufać komus na 100% trzeba zawsze zostaiwc sobie jakis margines , wtedy moze !! powtarzam , moze , bedzie łatwiej !

: 25 lip 2004, 20:04
autor: Damian
Tak, łatwo powiedzieć... zostawić margines. Ale czy w prawdziwej miłości może być margines? Pewnie może... to zależy od podejścia. Ja mam za to bezgraniczne podejście do miłości, po prostu - kocham bezgranicznie i sobie nie wyobrażam życia bez ukochanej... Można tak kochać...

: 25 lip 2004, 20:08
autor: Andrew
Ajajaj!!! nic juznie powiem ! przystopuj !! zeby sie nie okazało , ze to nie było to !

: 25 lip 2004, 20:10
autor: Damian
Kurcze... jak Ty lubisz ludzi nastawiać "pozytywnie" do życia... Myślisz, że potrafię tak zrobić? Ja kocham, ona kocha... więc jest dobrze. Gdybym wiedział, że to nie jest "to", to pewnie bym w to nie brnął... i nie pisał tego posta :)

: 25 lip 2004, 20:26
autor: gracja
Umiera się nie po to żeby przestać żyć, lecz po to by żyć inaczej. Pewne rzeczy są nieuchronne, ale w pewnym wieku bola mniej.
Damian, zastanawiając się nad życiem myśl o tym jakim ono jest cudem, a nie kiedy się skończy. Ja kiedyś miałam takie myśli w stosunku do rodziców, tym bardziej, że mama urodziła mnie jak miała 36 lat, ojciec 40. Ale śmierć (naturalna), choć daje nam prawo do żalu i rozpaczy to coś co nie powinno nas załamywac, tylko dawac nam swiadomosc, ze to dopiero początek drogi..

: 25 lip 2004, 20:31
autor: Damian
gracja pisze:Damian, zastanawiając się nad życiem myśl o tym jakim ono jest cudem, a nie kiedy się skończy.


Może myślę tak, wiedząc naprawdę, że życie jest cudem i kiedyś się to skończy...
W młodym wieku wszyscy myślą, że życie trwa wiecznie... czyż nie? Dopiero z wiekiem przychodzi świadomość naszej śmiertelności...

: 25 lip 2004, 20:39
autor: Triniti19
Damian pisze:Czy nie przeraża Was czasem to, że osoba, którą bardzo kochacie i tworzycie z nią udany związek, może kiedyś odejść? Nie chodzi o odejście do innego, ale o śmierć...

Przeraża mnie to, że mógłby mój ukochany umrzeć. Ale nie za często o tym myśle. Bardziej przeraża mnie nie śmierć ale możliwość tego, że moglibyśmy się rozstać.

Na śmierć partnera chyba jednak nie da się przygotować. Krzysiu pisze, że zawsze można zostawić sobie pewien procent nieufności a może będzie lepiej. Myślę, że to nie tak. Możemy cierpieć tak samo. Bo brakuje nam bycia z tobą osobą, możliwości przytulania się do siebie itd.

Spodobało mi się to co napisała Gracja. Lepiej rozmyślać o życiu jak o cudzie niż o śmierci.

: 25 lip 2004, 20:45
autor: Damian
Nie ujmowałbym całego życia, jako cudu... Cudem może być to, że dwoje ludzi się kocha i nie ma dla nich rzeczy niemożliwych... tzn. są zawsze razem, bez względu na napotkane przeszkody. Zgodzę się, to cud. Ale życie cudem nie jest, nie rozpieszcza nas... a nawet przeciwnie - daje kopa. Ale jest lepiej, gdy się wie, że jest dla kogo żyć :)

: 25 lip 2004, 20:48
autor: Triniti19
No jednak ja nadal myślę, że całe nasze życie jest jak cud. Bo zwykle jest tak, że po pechu czy kopniaku zawsze przychodzą dobre chwile. Poza tym niekiedy nawet gdy dostajemy kopniaka jeżeli mamy oparcie w ukochanej osobie lub rodzinie to nawet te kopniaki nie straszne. Tutaj jest cud. Choć może nie taki typowy cud o jakich zwykle mowa, ale życie to coś wyjątkowego.

Tak na marginesie to częściej wyobrażam sobie co się stanie ze mną po śmierci. Co wtedy będzie.

: 25 lip 2004, 20:56
autor: Damian
Triniti19 pisze:Tak na marginesie to częściej wyobrażam sobie co się stanie ze mną po śmierci. Co wtedy będzie.


Wierzysz, że jest coś po? Ja nie wierzę... nie mam nawet na to nadziei.

: 25 lip 2004, 20:57
autor: Andrew
Kopa to Wy dopiero od zycia dostaniecie !! teraz to zaledwie szturchnięcia!! :547: :547: :547: :547: :547: :547: :547:

: 25 lip 2004, 20:58
autor: Damian
krzys pisze:Kopa to Wy dopiero od zycia dostaniecie !! teraz to zaledwie szturchnięcia!! :547: :547: :547: :547: :547: :547: :547:


Akurat się z Tobą zgodzę... wyjątkowo ;)

: 25 lip 2004, 21:02
autor: Andrew
I w wielu inny ch sprawach też , ale to puzniej , puzniej :547:

: 25 lip 2004, 21:18
autor: Mysiorek
Damian pisze:Wierzysz, że jest coś po? Ja nie wierzę... nie mam nawet na to nadziei.

Ja jestem o tym nawet przekonany. Dlatego nie jest mi źle z tą świadomością.
My wiemy, że tam, po drugiej stronie będziemy się szukać i się znajdziemy i poczekamy jeśli któreś z nas odejdzie wcześniej.
Aby być razem.
Spoko. Ja to wiem.

: 25 lip 2004, 21:20
autor: Damian
Może, gdybym też w to wierzył, że coś tam jest, byłoby łatwiej... wiedząc, że tak, czy siak, będziemy później razem. ALE NIE WIERZĘ :(

: 25 lip 2004, 21:23
autor: gracja
Damian napisał:

Wierzysz, że jest coś po? Ja nie wierzę... nie mam nawet na to nadziei.

Ja jestem o tym nawet przekonany.


NIe wierzyć w dalsze życie to jak mówić, że jedyną "ludzką " formą życia we Wszechświecie jesteśmy my :)
Będziemy istniec po śmierci, może nie w Raju czy innym ogrodzie rozkoszy, ale jako jakaś materia, zapewne duchowa. Może reinkarnacja? aż spełnimy swoją karmę :)
Tyle poglądów ile ludzi, może jest tak, że spotyka go coś, czego się spodziewa i co sobie za życia wymyślił?

: 25 lip 2004, 23:51
autor: agata
Czy nie przeraża Was czasem to, że osoba, którą bardzo kochacie i tworzycie z nią udany związek, może kiedyś odejść? Nie chodzi o odejście do innego, ale o śmierć...

czasem mam takie chwile ze sie zastanawiam "co by było gdyby" i wtedy ogarnia mnie przerazenie i jestem zła sama na siebie ze tak moge myslec,bo prawde mówiac nie wiem jakbym sobie poradziła gdyby mojego misia nie było za mna tak "na zawsze"!
ale tez przeraza mnie wizja tego ze kiedys i mnie nie bedzie,ze ja umre a swiat bedzie sie toczyc dalej.....beze mnie :(
ale na codzien jestem optymistka i nie mysle o takich strasznych choc nieuniknionych rzeczach :)

: 26 lip 2004, 00:51
autor: Maverick
My wiemy, że tam, po drugiej stronie będziemy się szukać i się znajdziemy i poczekamy jeśli któreś z nas odejdzie wcześniej.
Ten kto odejdzie poczeka, ale ten na Ziemi znajdzie kogos innego. Smiem powiedizec ze na 99,99% przypadkow znajdzie. Takie jest ludzkie serduszko. I co potem? Po smierci bedzie z obydwoma?
Dlatego ja mam prostrze rozwiazanie. I tak zrobie, ale tylko gdy:
1. Nie bede mial dzieci
2. One beda juz dorosle i samodzielne
A to rozwiazanie jest bardzo oczywiste. Tam gdzie ona, tam i ja. Pisalem o tym juz wczesniej. Mysle ze smierci bym sie nie bal, bo bylyby to drzwi do ukochanej. I nie bylo by to samobujstwo z rozpaczy, z depresji. O nie. To bylby srodek do lepszego celu. Ale takie cos jest mozliwe tylko gdy sie naprawde kocha...

: 26 lip 2004, 01:14
autor: taka_jedna
czasem myslę co by było gdyby...i często myślałam to tym samym co Maverick...
nie wiem czy mogłabym zbudowac nowy związek po śmierci ukochanego, to co innego niż odejście, odchodzącego od nas można znienawidzić...a kiedy umiera zawsze coś w nas zostaje, zawsze kochamy tą drugą osóbkę, wiec jak tu kochać kogoś innego? I pewnie jakieś poczucie winy też by się znalazło, ze on nie żyje a ja z innym...
no wiec kochanie nie umieraj jak nie chcesz mnie mieć na sumieniu :P

: 26 lip 2004, 01:19
autor: Maverick
taka_jedna z pewnoscia moglabys pokochac kogos innego. I ja tez bym mogl. I kazdy inny. Ale ja nie chcialbym i dlatego zdecydowalbym sie na taki krok.

: 26 lip 2004, 02:21
autor: Damian
Jestem tego samego zdania... po prostu nie wyobraża sobie życia bez tej, którą kocham... Tak to jest, gdy ukochana osoba jest dla kogoś wszystkim... Nie umiałbym żyć bez niej, a co dopiero z kim innym. Posunąłbym się do tego samego, co Maverick...

: 26 lip 2004, 08:19
autor: Andrew
Potrafili byscie normalnie zyc ! bez zadnego problemu , to tylko wam sie tak wydaje !! :547:

: 26 lip 2004, 08:25
autor: fish
Chyba się nie zgodzę. Chyba jednak Krzyś ma rację. Oczywiście, że będziecie taka osobę kochali ale człowiek nie może żyć w samotności. Tak się nie da a jak się zdaża to raczej z innych powodów. Nie można się zamykać na świat.

: 26 lip 2004, 08:41
autor: agata
taka_jedna z pewnoscia moglabys pokochac kogos innego. I ja tez bym mogl.

oczywiscie!!
Potrafili byscie normalnie zyc ! bez zadnego problemu , to tylko wam sie tak wydaje !!

zgadzam sie z krzysiem :) wiadomo ze poczatki byłyby trudne ,ale z czasem pojawiła by sie chec do zycia i nawet do szikania kogos z kim jeszcze mozna by przezyc "dobre czasy". Mysle ze wiekszosc tyh którzy mówia ze nie mogliby zyc z kims innym,sa zadania ze takim zachowaniem raniliby i byli niesprawiedliwi wobec swojego pierwszego partnera(którego juz nie ma).Wiadomo ze kochac mozna na wiele sposobów i ze nigdy innej osoby nie pokochamy tak jak kochalismy tego partnera któy odszedł,ale jednak to jest mozliwe

: 26 lip 2004, 09:13
autor: Duszek
nie potrafilbym zyc bez ukochanej.. zabilbym sie gdyby odeszla..
bla bla bla..
czlowiek to stworzenie stadne, potrzebuje drugiej osoby..
Nie jest tez tak, ze nienawidzi sie z czasem osobe ktora odeszla-nie umarla.. tylko ja tez nadal sie kocha.. a przeceiz pojawiaja sie inni z ktorymi tworzy sie zwiazki.. tak samo dzieje sie po smierci osoby kochanej.. na poczatku jest bol, zal, zlosc ale to mija czlowiek sie otrzasa i zyje dalej..
Ja tez sie zastanawialam nad tym wszystkim kiedys.. Jedyna rzecza, ktora mnie naprawde przerazala byla wlasnie smierc, nie tyle moja co moich bliskich.. i zwiazany z tym lek prze samotnoscia..

: 26 lip 2004, 11:46
autor: Damian
Pozostaję jednak przy swoim... nie potrafiłbym. Przyzwyczaić się... to nie jest tak, że się traci ciocię, albo dziadka... bo z nimi nigdy nie jest się tak blisko związanymi, jak ze stałą partnerką. Powtarzam - stałą... Wydaje mi się, że po śmierci tak bliskiej osoby zostaje ogromna pustka, z którą sobie trudno poradzić... :(

: 26 lip 2004, 11:58
autor: taka_jedna
może i bym potrafiła, nie wiem, wolę się nad tym nie zastanawiać. Pewnie macie racje, choć na poczatku bardzo ciezko by było.

: 26 lip 2004, 12:02
autor: fish
Wydaje mi się, że po śmierci tak bliskiej osoby zostaje ogromna pustka, z którą sobie trudno poradzić...


na pewno ale właśnie dlatego potrzebna jest inna osoba, która Cię wysłucha, zrozumie. We dwójkę zawsze łatwiej znosić problemy i chwile załamań.

: 26 lip 2004, 12:10
autor: Mysiorek
Człowiek dobiera się w pary," aby radość przeżywać podwójnie, a smutki dzielić na pół".