Alamakota pisze:Ja tylko mówię, że takie rzeczy ISTNIEJĄ
Ja wiem, że istnieją.
To, co jednak pozostaje poza moim zasięgiem pojmowania, to fakt, że i Ty, i autor, klasyfikujecie je jako nieerotyczne. Te lecznicze orgazmy też wrzucasz do tej kategorii. Jeśli już nawet orgazm nie jest erotyczny, to ja w sumie już nie wiem, co jest.
Alamakota pisze:Ja się u ginekologa jakoś specjalnie erotycznie nie czuję, a dotyka wszystkich możliwych miejsc intymnych
Zakładam, że robi to po pierwsze krócej - po drugie nie w celach relaksująco-"sensualnych".
Alamakota pisze:Ponadto, jestem za granicą, więc opcje dostępne w Polsce mnie nie interesują.
Ja co prawda jestem za granicą, ale interesują mnie opcje dostępne wszędzie. Opcje, które Ty opisujesz (i autor tematu) kojarzą mi się jednak tylko z Tajlandią.
Alamakota pisze:O przedstawieniach na żywo z seksem tantrycznym nie słyszeliście?
Też są nieerotyczne?
Alamakota pisze:Więc co nagle jest dziwnego w idei istnienia profesjonalnego masażu intymnego/erotycznego?
Ależ nic. Po prostu masaż intymny jest masażem erotycznym. I bardzo zdziwiłabym się, gdyby standardowy salon masażu miał go w ofercie, zaraz obok sportowego, relaksacyjnego czy kosmetycznego. Nie ci masażyści, nie te techniki, nie ten target wśród klientów.
Wystarczy prosty przykład: większość masaży może być wykonywana przez masażystów płci obojga, bez większego znaczenia dla osoby masującej. Chciałabym zobaczyć pana, który wybiera się na masaż intymny i jest mu bez różnicy, jakiej płci jest masażysta

Masaż intymny jest jednoznacznie erotyczny. Argumentacja w tym temacie się pojawiająca jest zaś konstruowana na zasadzie: ja poszedłem na pokaz mody, a okazało się, że pani modelka zrobiła mi lapdance topless. Bo podobno pokazy mody niektóre tak właśnie wyglądają, że robi się lapdance topless, a jak nie słyszeliście, to najwyraźniej zaścianek u Was po prostu i trendów nie znacie i byle co Was podnieca (na przykład goła tancerka przed twarzą).
Dla mnie abstrakcja.
Podobnie jak "absolutnie nieerotyczny masaż łechtaczki".
Pani_minister sugerowała, że taki masaż to tani chwyt marketingowy burdeli.
Zaraz tani
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Tym niemniej miejsce, które czerpie korzyści finansowe z erotycznego zaspokajania klientów - zwykłam nazywać burdelem. Fakt, że atmosfera i pracownicy charakteryzują się "odpowiednią oprawą i podejściem" nie zmienia mi w niczym podstawy definicji, po prostu jedne burdele są fajniejsze od innych
