czy udało wam sie pogodzić zycie z maminsynkiem?miec sposob na faceta ktory i tak zawsze wybierze mame?czemu kobiety wczesniej nie widza tego ze ich przyszły maz sie nie zmieni ,ze zawsze matka bedzie na pierwszym miejscu?
Mimo,ze kocham odeszłam od niego,wiem ze nic sie nie zmieni ,ze nadal to Ona bedzie drogowskazem w jego zyciu.Ona nie zrozumie ze po to mial mnie bym to ja dbała o niego otaczała go opieka.Jesli teraz sie to nie zmienilo mimo szczerych rozmów to nie widze sensu brnąć w to dalej.Nie zaakceptuje tego iz moj chłopak jest maminsynkiem.
zycie z maminsynkiem
Moderator: modTeam
Bo tak został zaprogramowany w dzieciństwie. Nic się nie zmieni, dopóki on sam nie zrozumie grozy sytuacji. Da się odmienić sposób myślenia takiego faceta ale sam zainteresowany musi tego chcieć. Inaczej nie pomogą pretensje, presje oraz wszelkiego typu manipulacje.
Pogodzić się można ze wszystkim. Tylko dlaczego? Kobieta może się pogodzić, że ma męża, który ją bije. Może pogodzić się z posiadaniem męża-pantoflarza. Może też żyć z maminsynkiem, czemu nie? Wystarczy mieć wpojone "bo tak ma być", "bo może trzeba się męczyć", czy też "takie jest moje przeznaczenie i już".
Ja wybrałem życie poza domem rodzinnym, chociaż mogę tam mieszkać i odkładać kasę na swoje, jak to się mówi. Co z tego, że miałbym na koncie sporo, jak byłbym niezbyt zdrowy psychicznie. A tak to odwiedzam raz na jakiś czas i jest ok.
Pogodzić się można ze wszystkim. Tylko dlaczego? Kobieta może się pogodzić, że ma męża, który ją bije. Może pogodzić się z posiadaniem męża-pantoflarza. Może też żyć z maminsynkiem, czemu nie? Wystarczy mieć wpojone "bo tak ma być", "bo może trzeba się męczyć", czy też "takie jest moje przeznaczenie i już".
Ja wybrałem życie poza domem rodzinnym, chociaż mogę tam mieszkać i odkładać kasę na swoje, jak to się mówi. Co z tego, że miałbym na koncie sporo, jak byłbym niezbyt zdrowy psychicznie. A tak to odwiedzam raz na jakiś czas i jest ok.
Ostatnio zmieniony 23 maja 2010, 19:35 przez Imperator, łącznie zmieniany 1 raz.
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
x pisze:czy udało wam sie pogodzić zycie z maminsynkiem?
Nie, nawet nie próbowałam z takimi
x pisze:czemu kobiety wczesniej nie widza tego ze ich przyszły maz sie nie zmieni ,ze zawsze matka bedzie na pierwszym miejscu?
Które nie widzą tego to nie widza, ale sa takie nieco lepiej patrzące.
Matka zawsze będzie zajmowała w życiu człowieka specjalne miejsce, grunt by to miejsce nie pokrywało się z miejscem przeznaczonym dla partnerów życiowych
x pisze:Nie zaakceptuje tego iz moj chłopak jest maminsynkiem.
To nie akceptuj.
A czego oczekujesz od nas ?
Tego byśmy napisali, ze dobrze zrobiłaś ?
Według mnie chyba tak
Tego byśmy poradzili jak wytrzymać z takim i jak sobie wytresować na wypadek gdybyście się zeszli ?
Żeby wszyscy tak myśleli.... byłoby pięknie!Imperator pisze:Ja wybrałem życie
poza domem rodzinnym, chociaż mogę tam mieszkać i odkładać kasę na swoje, jak to się mówi. Co z tego, że miałbym
na koncie sporo, jak byłbym niezbyt zdrowy psychicznie. A tak to odwiedzam raz na jakiś czas i jest ok.
Till the end of world my Sweetheart. Kocham Cię 
Problem w tym, że mamisynek nie zdaje sobie sprawy z powagi problemu
Być może rady Autorki nie sprawdzały się tak jak te "mamine". Poza tym, Autorka nie była żoną jeszcze, a już była zazdrosna o "teściową".
Nie mam doświadczenia w kwestii mamisynków, ale nie wierzę w to, że facet, który kocha kobietę i która to kobieta jest dla niego autorytetem, będzie biegał z każdą pierdołą do swojej matki.
Nie mam doświadczenia w kwestii mamisynków, ale nie wierzę w to, że facet, który kocha kobietę i która to kobieta jest dla niego autorytetem, będzie biegał z każdą pierdołą do swojej matki.
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"
Joe Cocker
Joe Cocker
Mona pisze:Nie mam doświadczenia w kwestii mamisynków, ale nie wierzę w to, że facet, który kocha kobietę i która to kobieta jest dla niego autorytetem, będzie biegał z każdą pierdołą do swojej matki.
Też nie mam doświadczenia, ale wydaje mi się, że facet nie powinien biegać z każdą pierdołą do swojej matki ZANIM pozna i pokocha kobietę.
pan nie jest moim pasterzem
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
Zanim? On to robił nawet jak nie byliśmy razem a znalismy sie dosc dobrze.Wiedziałam wtedy , ze jest mamisynkiem,ale myslałam ,ze sie to zmieni jednak tak sie nie stało a ja nie bede czekac az "tesciowa" zmieni sie jak faktycznie nią zostanie.Ani z jego strony ani z jej strony (a przede wszystkim z jej) nie widac roznicy czy On ma kobiete czy jest sam..
W tym sęk , ze rady moje były przynajmniej takie same jak jego mamy,choć mama jego zna go lepiej i na pewno bardziej zależy jej na jego dobru.
W tym sęk , ze rady moje były przynajmniej takie same jak jego mamy,choć mama jego zna go lepiej i na pewno bardziej zależy jej na jego dobru.
Ostatnio zmieniony 24 maja 2010, 14:23 przez x, łącznie zmieniany 1 raz.
x pisze:Zanim? On to robił nawet jak nie byliśmy razem a znalismy sie dosc dobrze.Wiedziałam wtedy , ze jest mamisynkiem,ale myslałam ,ze sie to zmieni jednak tak sie nie stało a ja nie bede czekac az "tesciowa" zmieni sie jak faktycznie nią zostanie.Ani z jego strony ani z jej strony (a przede wszystkim z jej) nie widac roznicy czy On ma kobiete czy jest sam..
Możesz podać ze dwa przykłady jego zachowań?
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"
Joe Cocker
Joe Cocker
Wiecie ja nie stałam przy nim i nie podsłuchiwałam rozmowy jego z mama.To dało sie odczuc.Mówił zawsze o niej ,robił wszystko z nia(wszystko czyli gotowanie, pranie, oglądanie telenoweli)kiedy poszedł na studia dzwonił z każda pierdoła do niej ,żalił sie jak nie zaliczył czegos i nic z tym nie robił .Z tata chyba kontaktu nie miał i do dziś raczej ze soba nie rozmawiaja tak jakby sie wydawało powinno byc miedzy ojcem a synem.Telefon raz na pół roku a i rozmowa nie taka swobodna jak z mama.To z jego strony było...
Pierdoła czyli co robi, co robił, co będzie robic,ile bedzie spać ,o której wstaje,, co jadł na obiad kiedy ma impreze kawalerską(w sensie jako gość) ,jak było na imprezie, jakie buty kupił,bla bla bla.Tak jest do dziś
Pierdoła czyli co robi, co robił, co będzie robic,ile bedzie spać ,o której wstaje,, co jadł na obiad kiedy ma impreze kawalerską(w sensie jako gość) ,jak było na imprezie, jakie buty kupił,bla bla bla.Tak jest do dziś
Ostatnio zmieniony 24 maja 2010, 14:36 przez x, łącznie zmieniany 1 raz.
No to to jest masakra.
Nie masz co się usprawiedliwiać przed nami. Możesz chłopa zostawić nawet za to, że ma rude włosy i Ci to za cholerę nie pasuje. To Twoje życie i Ty dobierasz sobie partnerów albo nie dobierasz albo dajesz kosza na starcie, albo też po jakimś czasie żegnasz i życzysz powodzenia.
On stoi w miejscu, Ty idziesz dalej.
Szkoda zainwestowanego czasu, bo on się nie zmienił. Nie ma co się na niego złościć - taki jest i już. I prawdopodobnie się nie zmieni. Taka zmiana jest dość trudną zmianą i im będzie starszy, tym mu będzie trudniej.
Inne pytanie - czy on zdaje sobie sprawę z tego, że coś jest nie tak z jego podejściem do mamy? Jeśli nie, to też nie dostrzeże, kogo traci w związku z tym.
Nawet jeśli by sobie zdał sprawę i byłabyś osobą, która mogłaby go z tego wyciągnąć, to najprawdopodobniej na przeszkodzie stanie jego mama, która poczuje, że traci syna. I by nieźle mąciła, mniej lub bardziej świadomie.

Nie masz co się usprawiedliwiać przed nami. Możesz chłopa zostawić nawet za to, że ma rude włosy i Ci to za cholerę nie pasuje. To Twoje życie i Ty dobierasz sobie partnerów albo nie dobierasz albo dajesz kosza na starcie, albo też po jakimś czasie żegnasz i życzysz powodzenia.
On stoi w miejscu, Ty idziesz dalej.
Szkoda zainwestowanego czasu, bo on się nie zmienił. Nie ma co się na niego złościć - taki jest i już. I prawdopodobnie się nie zmieni. Taka zmiana jest dość trudną zmianą i im będzie starszy, tym mu będzie trudniej.
Inne pytanie - czy on zdaje sobie sprawę z tego, że coś jest nie tak z jego podejściem do mamy? Jeśli nie, to też nie dostrzeże, kogo traci w związku z tym.
Nawet jeśli by sobie zdał sprawę i byłabyś osobą, która mogłaby go z tego wyciągnąć, to najprawdopodobniej na przeszkodzie stanie jego mama, która poczuje, że traci syna. I by nieźle mąciła, mniej lub bardziej świadomie.
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
x pisze:Wiecie ja nie stałam przy nim i nie podsłuchiwałam rozmowy jego z mama.To dało sie odczuc.Mówił zawsze o niej ,robił wszystko z nia(wszystko czyli gotowanie, pranie, oglądanie telenoweli)kiedy poszedł na studia dzwonił z każda pierdoła do niej ,żalił sie jak nie zaliczył czegos i nic z tym nie robił .Z tata chyba kontaktu nie miał i do dziś raczej ze soba nie rozmawiaja tak jakby sie wydawało powinno byc miedzy ojcem a synem.Telefon raz na pół roku a i rozmowa nie taka swobodna jak z mama.To z jego strony było...
Pierdoła czyli co robi, co robił, co będzie robic,ile bedzie spać ,o której wstaje,, co jadł na obiad kiedy ma impreze kawalerską(w sensie jako gość) ,jak było na imprezie, jakie buty kupił,bla bla bla.Tak jest do dziś
Rozumiem i cóż... Na pewno są gorsze sprawy w życiu, ale jak Ci to nie pasowało, to zrobiłaś jak zrobiłaś.
Historia może być ostrzeżeniem dla przyszłych matek

"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"
Joe Cocker
Joe Cocker
- ksiezycowka
- Weteran
- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
W sumie mój były miał podobnie, ale to trochę inaczej. Myśmy wtedy mieli po 17-18 lat, ona go wychowywała tylko, jedynak, reszta rodziny na drugim końcu kraju. Dla mnie normalne było, że są silnie związani, że on się nią opiekuje.
Jak się okazało jak bardzo są związani to mieliśmy sporo kłótni o to, bo on nie widział problemu, a jego matka świadomie próbowała mieszać między nami. Wyszło na moje ostatecznie, a z tego co wiem jego obecna przepada wręcz za "teściową" i już takiego problemu nie mieli. Ale mówię - tu para nastolatków była jak się poznaliśmy. Gdybym nie była jego pierwszą poważną dziewczyną pewnie by było inaczej.
Z dorosłym facetem z takim podejściem bym chwili nie wytrzymała.
Jak się okazało jak bardzo są związani to mieliśmy sporo kłótni o to, bo on nie widział problemu, a jego matka świadomie próbowała mieszać między nami. Wyszło na moje ostatecznie, a z tego co wiem jego obecna przepada wręcz za "teściową" i już takiego problemu nie mieli. Ale mówię - tu para nastolatków była jak się poznaliśmy. Gdybym nie była jego pierwszą poważną dziewczyną pewnie by było inaczej.
Z dorosłym facetem z takim podejściem bym chwili nie wytrzymała.
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 335 gości