Z wyglądu nie jestem jak adonis, po prostu typowy koleś jakiego mija się na ulicy. Nie czuje się atrakcyjny (zasrane media) ale też nie uważam siebie za jakiegoś trędowatego. A jednak do dziewczyny nie potrafie zagadać, a tym bardziej nie wyobrażam sobie podtrzymania jakiegoś tematu rozmowy na dłużej niż 5 minut
Czasami sam siebie próbuje przekonać że życie jest zbyt krótkie, że jutro mogę umrzeć itp. żeby przejmować się tymi wszystkimi rozterkami jak odrzucenie lub ośmieszenie. I tak wieczorem łapie powera że od tego momentu zmienie swe życie, ale następnego dnia wszystko jest po staremu. To cholernie denerwuje, wiem że mogę poprawić swoje życie, mam na to siłe, ale mam w sobie jakąś zasraną blokadę która mnie trzyma w miejscu od dobrych kilku lat.
PS. Sory że się tak rozpisałem ale nigdy nie pisałem jeszcze na takim forum więc musiałem się rozładować
PSS. Na zajęciach podoba mi się jedna dziewczyna, już 3 razy sobie mówiłem że tym razem po zajęciach zaproszę ja na kawę, ale nic. Nie potrafie powiedzieć czy jej się podobam. Na pierwszych zajęciach wydawało mi się że często na mnie spoglądała, ale pewności nie mam. Wzrok innych ludzi mnie peszy więc wiekszość czasu byłem od niej odwrócony (mogła to przyjąć jako brak zainteresowanie
) to troche jak pies który nie potrafi patrzec człowiekowi w oczy przez kilka sekund. Ehh chyba nigdy do niej nie zagadam czy nawet nie spojrze na dłużej w oczy aby wyczuć jej intencje. Nieśmiałość, brak wiary w siebie mnie blokuje, ale za cholerę nie wiem jak temu raz a dobrze zaradzić.



nikt na tym forum nie zmieni cię jeśli sam nic nie zrobisz. możemy jedynie powiedzieć ci co o tym myślimy a resztą zajmiesz się ty.; na peno nie ma co rzucać się na główkę na płytką wodę. nie masz co na siłę robić się na luzaka. myślę że powinieneś wyjść odrobinę do ludzi. na pewno masz jakieś hobby które można uprawiać grupowo. musisz oswoić się z życiem stadnym. dopiero wtedy przyjdzie czas na kolejny stopień. co do kobiet to fakt, ostatnio wysoko się cenią. ale nie przesadzajmy, nie każdy musi mieć wejście jak Daniel Craig.
...Szczerze mówiąc, ja na Twoim miejscu znalazłbym sobie coś, umiem robić naprawdę dobrze i poświęciłbym temu kilka lat, niezbyt się martwiąc o te pozostałe, przyziemne w gruncie rzeczy sprawy. Przynajmniej dałoby to wymierny efekt.
Mój inny znajomy zaczął też później interesować się kobietami, a dziś jest żonaty. Nie ma reguły.

będzie następna.


Co jest zatem wyznacznikiem zainteresowania Twego nimi, skoro nie macie za bardzo o czym rozmawiać?


Życie bywa twarde... No i pozostaje kwestia priorytetów, jak rzekłby Ted.