Pierwsza miłość - czy zawsze się kończy? Jaka w ogóle jest?
: 01 cze 2008, 21:45
No więc takie pytanie mi się nasuwa. A nasuwa się dlatego, bo jestem już na końcu drogi tego związku w którym obecnie się znajduję. Jest to, a raczej była moja pierwsza miłość która kwitła przez półtora roku, aż chyba przekwitła...
I powiedzcie mi, czy zawsze pierwsza miłośc jest taka ślepa, taka bezinteresowna, taka nie do opanowania.. Muszę przyznać byłem ślepo zakochany, robiłem bezwględnie wszystko dla mojej niej rezygnowałem z wielu rzeczy, co teraz wydaje mi się głupie i niepotrzebne. Zwłaszcza, że to ja byłem tym który się angażował w to najmocniej. Moja dziewczyna była bardzo oziembła zwłaszcza z początku, później też. Ja zawsze dawałem z siebie 200%, ona to widziała, bo sama mówiła, że jest tą "złą" w tym związku, że ja jestem taki dobry a ona taka zła. No i przez to się trochę nauczyłem czegoś o miłości. Jak zacząłem w pewnym momencie brać większy dystans do tego, aż w pewnym momencie mieliśmy prawie, że skończyć naszą znajomość. Wtedy sobie chyba zdała z czegoś sprawe, i zaczęła się starać. Ale w pewnym momencie znów coś jej nie wyszło, i jak to sie mówi "przegieła pałe" plus kilka innych rzeczy przyczyniło się do tego, że ten związek się rozpadł.
Teraz inaczej podchodze do wszystkiego, zwłaszcza do dziewczyn, mimo że jestem uważany za "ciacho" (
opinia innych nie moja, bo sam jakoś nie mogę sobie z tego zdać sprawy, potrzebuje chyba większej pewności siebie ), to mam obawy czy sobie kogoś znajdę etc. normalne po pierwszej miłości chyba?
Mój brat już z samego początku mówił, że "im bardziej się angażujesz tym później bardziej serduszko boli", ale czy zawsze tak musi być? że musisz brać dystans, nie możesz dać się wciągnąć bo to się źle skończy ( zwłaszcza jeśli to pierwsza miłość ) ? Jak wyglądała wasza pierwsza miłość? Znacie takie przypadki pierwszej miłości, że od początku są razem i żyją szcześliwie już x-dziesiąt lat?
Trochę dużo pytań, ale cóż.. Dziękuje za uwage jeśli komuś sie chciało czytać
Pozdrawiam.
I powiedzcie mi, czy zawsze pierwsza miłośc jest taka ślepa, taka bezinteresowna, taka nie do opanowania.. Muszę przyznać byłem ślepo zakochany, robiłem bezwględnie wszystko dla mojej niej rezygnowałem z wielu rzeczy, co teraz wydaje mi się głupie i niepotrzebne. Zwłaszcza, że to ja byłem tym który się angażował w to najmocniej. Moja dziewczyna była bardzo oziembła zwłaszcza z początku, później też. Ja zawsze dawałem z siebie 200%, ona to widziała, bo sama mówiła, że jest tą "złą" w tym związku, że ja jestem taki dobry a ona taka zła. No i przez to się trochę nauczyłem czegoś o miłości. Jak zacząłem w pewnym momencie brać większy dystans do tego, aż w pewnym momencie mieliśmy prawie, że skończyć naszą znajomość. Wtedy sobie chyba zdała z czegoś sprawe, i zaczęła się starać. Ale w pewnym momencie znów coś jej nie wyszło, i jak to sie mówi "przegieła pałe" plus kilka innych rzeczy przyczyniło się do tego, że ten związek się rozpadł.
Teraz inaczej podchodze do wszystkiego, zwłaszcza do dziewczyn, mimo że jestem uważany za "ciacho" (
opinia innych nie moja, bo sam jakoś nie mogę sobie z tego zdać sprawy, potrzebuje chyba większej pewności siebie ), to mam obawy czy sobie kogoś znajdę etc. normalne po pierwszej miłości chyba? 