agnieszka.com.pl • Jak długo można czekać
Strona 1 z 2

Jak długo można czekać

: 17 maja 2008, 20:00
autor: anuleczka83
Witam!Jestem nowym uzytkownikiem i mam mały problem.Otóż jestem z moim chłopakiem 7 lat, poznaliśmy sie dobrze, wiadomo raz jest lepiej raz gorzej.Jednak moim problemem jest to że on nie chce się ustatkować,rozmawialiśmy nie raz o małzeństwie ale zawsze tylko na tym się kończy.Ciągle odkłada ślub na rok dwa do przodu mimo że oboje mamy prace, mamy gdzie mieszkać.Mowi że nie boi się małżeństwa.Nie chce na niego wpływać ale dla mnie ślub jest bardzo ważnym wydarzeniem poza tym chce czegoś więcej niż tylko spotykać się z nim kilka razy w tyg.Oboje chcemy być ze sobą tylko ja nie wiem po co dłużej czekać. Może macie jakąs rade dla mnie.

: 17 maja 2008, 22:51
autor: devil_soul
zawsze mowie ze do skutku ale jesli chodzi o takie sprawy no to mysle ze facet albo nie jest gotowy albo mowiac ze nie boi sie malzenstwa to robi to zeby nie wyjsc na mieczaka albo boi sie ze po malzenstwie cos moze sie zmienic na gorsze czego nie chce (znam przypadek gdzie dwoje ludzi chodzilo ze soba 10 lat, wkoncu sie pobrali i nie caly rok po slubie zlozyli wniosek o rozwod) bo nie oszukujmy sie... niczego nie mozna byc pewnym, a wiec..
jesli go kochasz a on ciebie to poczekaj az zrozumie jak wielkim wydarzeniem jest slub a wtedy twoje marzenia sie spelnia niewykluczone że ze spora nadwiazka :)

: 17 maja 2008, 23:02
autor: ksiezycowka
Nie jest gotowy. Też znam takie pary. Są ze sobą X lat, ale facet traktuje ożenek niemal jak koniec swojego życia. Dla mnie to niepojęte.

Osobiście gdybym ja miała taką sytuację nie łudziłabym się, że kiedykolwiek ślub nastąpi.

: 17 maja 2008, 23:09
autor: passion_flower
Zamieszkać razem też nie chce?
To dobry sprawdzian dla pary, żyje się praktycznie jak małżeństwo, a nie trzeba formalizować. I wilk syty i owca cała ;)

: 17 maja 2008, 23:14
autor: ksiezycowka
passion_flower pisze:To dobry sprawdzian dla pary, żyje się praktycznie jak małżeństwo, a nie trzeba formalizować. I wilk syty i owca cała ;)
O ile się wiąże z ta osobą plany na przyszłość o tak :]

: 17 maja 2008, 23:18
autor: Xavi
księżycówka pisze:
passion_flower pisze:To dobry sprawdzian dla pary, żyje się praktycznie jak małżeństwo, a nie trzeba formalizować. I wilk syty i owca cała ;)
O ile się wiąże z ta osobą plany na przyszłość o tak :]

ale to tak nie po bożemu, jak to żeby bez ślubu razem mieszkać ;p

: 17 maja 2008, 23:19
autor: Grace
anuleczka83 pisze:Otóż jestem z moim chłopakiem 7 lat,

Mój mi się oświadczył po 5 latach, a ślub pewnie weźmiemy po ok 7-8latach razem, więc to zależy wszystko od pary.
Współczuję Ci Anuleczko83, bo niestety nic nie poradzisz na tę sytuację. Tzn. porozmawiaj z nim o tym co czujesz i zastanów się czy taki układ Ci odpowiada. Brak stabilizacji to moim zdaniem spory problem.

: 17 maja 2008, 23:25
autor: ksiezycowka
Gosia... pisze:Mój mi się oświadczył po 5 latach, a ślub pewnie weźmiemy po ok 7-8latach razem, więc to zależy wszystko od pary.
No i? :> U Was było świadome, że wy chcecie razem żyć i to kwestia czasu. Problemem w tym topie jest dokładna odwrotność - ona chce, on raczej nie.

[ Dodano: 2008-05-17, 23:26 ]
le to tak nie po bożemu, jak to żeby bez ślubu razem mieszkać ;p
Sory Xavi, ale nie pogrążaj się.

: 17 maja 2008, 23:30
autor: Xavi
księżycówka pisze:[ Dodano: 2008-05-17, 23:26 ]
le to tak nie po bożemu, jak to żeby bez ślubu razem mieszkać ;p
Sory Xavi, ale nie pogrążaj się.

Ojoj, żartowałem przecież <hahaha> A to nie wiedziałem, że mam taki marny status na forum :(

: 17 maja 2008, 23:36
autor: Grace
księżycówka pisze:Problemem w tym topie jest dokładna odwrotność - ona chce, on raczej nie.

Co Cię ugryzło? :)

Poruszyłam tu inny aspekt sprawy, mianowicie - czas. Część osób nachodzą myśli w stylu kurcze, tyle lat jesteśmy razem,więc wypada coś z tym zrobić. Dla autorki tematu widać staż ich związku ma znaczenie, skoro wspomniała o nim na samym początku swojej opowieści. Nic na siłę. Sama nazwa tematu jest dla mnie znacząca. Jak długo można czekać" brzmi jak zarzut. 7 lat czekania, pytam na co?

[ Dodano: 2008-05-17, 23:45 ]
Dodatkowo, spotkałam się z opiniami, że 3 lata max i ślub powinien być, bo inaczej się związek wypala, jak się nie idzie naprzód i takie tam bzdurki. Jasne, że przychodzi moment, że większość ludzi czuje potrzebę stabilizacji... ale nie wszyscy. Trudno winić kogokolwiek.

: 17 maja 2008, 23:45
autor: ksiezycowka
Gosia... pisze:Co Cię ugryzło? :)
Taki humor jakiś złapałam :/
Gosia... pisze:zęść osób nachodzą myśli w stylu
Owszem, ale ja uczulam na jedno - jeśli ktoś po 7 latach nie jest gotowy niech druga strona nie łudzi się, że będzie kiedykolwiek.

: 17 maja 2008, 23:47
autor: Grace
księżycówka pisze:jeśli ktoś po 7 latach nie jest gotowy niech druga strona nie łudzi się, że będzie kiedykolwiek.

całkowicie się zgadzam. Może ten typ tak ma, albo ma tak akurat z tą konkretną partnerką.

księżycówka pisze:Taki humor jakiś złapałam :/

Bywa i tak czasem. Nic się nie martw <przytul>

: 18 maja 2008, 07:48
autor: siwy
Dla kobiet ślub i wesele ma jakiś magiczny wyraz tego wszystkiego i nie myślą co się zmieni po. Pary które są ze sobą na kocią łape mają troche inaczej niż w małżeństwie więc nie można stwierdzić że pomieszkają razem prawie jak mąż i żona - dowiedzą się jak to jest.
On ciągle się choć troche stara bo zawsze ona może odejść tak bez żadnych formalności , tak samo i ona więc moim zdaniem to nie jest wyjście z sytuacji passion_flower,
Ja swoją znam bardzo krótko i licze się z tym że małżeństwo nasze za rok sporo zmieni - całe szczęście że oboje mamy dużo cierpliwości.

anuleczka83, w podejściu swojego faceta nic nie zmienisz - będzie tak jak jest albo on dorośnie albo będziecie tak trwali dłuższy czas.

: 18 maja 2008, 09:44
autor: passion_flower
księżycówka pisze:passion_flower napisał/a:
To dobry sprawdzian dla pary, żyje się praktycznie jak małżeństwo, a nie trzeba formalizować. I wilk syty i owca cała ;)
O ile się wiąże z ta osobą plany na przyszłość o tak


Otóż jeżeli spełnione jest powyższe, to ślub niewiele zmienia w praktyce u par, które dłużej ze sobą mieszkały. Moim zdaniem bardziej na związek wpłynie właśnie zamieszkanie razem. Bo inaczej to jest, jak zaczyna się dzielić z kimś zwyczajna codzienność zamiast spotkań co kilka dni.
siwy pisze:Pary które są ze sobą na kocią łape mają troche inaczej niż w małżeństwie więc nie można stwierdzić że pomieszkają razem prawie jak mąż i żona

Co maja inaczej? Nie mogą sie razem rozliczać :P i kilka innych kwestii formalnych.

siwy pisze:On ciągle się choć troche stara bo zawsze ona może odejść tak bez żadnych formalności

Ale małżeństwo nie zwalnia nikogo od dalszego dbania o związek. "Bo mamy papier, więc na pewno mnie nie zostawi"? Proszę Cię :P

: 18 maja 2008, 09:48
autor: Olivia
anuleczka83 pisze:Oboje chcemy być ze sobą tylko ja nie wiem po co dłużej czekać.

Ale widać On wie...

Właśnie przeczytałam na pudelku, że facet odszedł od kobiety, bo czuł zbytni nacisk na ślub. Mimo, że miał już zaplanowane oświadczyny, to jednak się wycofał.

Pozwól facetowi samemu zrozumieć, że chce się z Tobą ożenić. Jeśli naciskasz na Niego, to naturalne, że On ucieka. Normalna męska reakcja. A może On by chciał zrobić Ci niespodziankę, oświadczyć się, ale jak Ty Mu tak suszysz głowę, to Jemu się odechciewa?

Ponieważ rozmawialiście o tym nie raz, z tego co piszesz, po prostu zmień płytę. Pozwól Mu samemu zdecydować, nie naciskaj. Bo na razie Twoje stękanie to wygląda jak żebranie o ślub. A żaden mężczyzna nie chce być z desperatką.

: 18 maja 2008, 09:54
autor: Yasmine
Olivia pisze:Właśnie przeczytałam na pudelku, że facet odszedł od kobiety, bo czuł zbytni nacisk na ślub. Mimo, że miał już zaplanowane oświadczyny, to jednak się wycofał.

Mój kumpel, którego spotkałam tydzień temu, też mnie zszokował tym, że się rozstał z dziewczyną po 5 latach. Jak się dowiedziałam miała za duże parcie na małżeństwo.

: 18 maja 2008, 11:23
autor: ksiezycowka
też mnie zszokował tym, że się rozstał z dziewczyną po 5 latach. Jak się dowiedziałam miała za duże parcie na małżeństwo.
Też mi znane są takie przypadki :/
passion_flower pisze:Otóż jeżeli spełnione jest powyższe, to ślub niewiele zmienia w praktyce u par, które dłużej ze sobą mieszkały. Moim zdaniem bardziej na związek wpłynie właśnie zamieszkanie razem. Bo inaczej to jest, jak zaczyna się dzielić z kimś zwyczajna codzienność zamiast spotkań co kilka dni.
To przecież oczywiste, nie musisz pisać. Sęk w tym, że on po 7 latach nawet z nią mieszkać nie chce. Masz rację, ale tylko pod warunkiem, że on z nią wiąże plany na przyszłość - tak jak napisałam.

: 18 maja 2008, 11:28
autor: zet
księżycówka pisze: Są ze sobą X lat, ale facet traktuje ożenek niemal jak koniec swojego życia. Dla mnie to niepojęte.

dla mnie niepojete jest, ze kobiety naciskaja
to ma byc jego decyzja bez naciskow
jestem po slubie i po rozwodzie i zdalem sobie sprawe, ze to wlasnie moja ex wszystko zaplanowala zorganizowala itp. (slub)
nie rozumiem dlaczego dla kobiet to takie wazne, jeden dzien w bialej kiecce i jak tego nie dostana to sa wstanie zostawic kochanego faceta.
Dwa razy bylem z laskami, ktorym strasznie przeszkadzal rozwod i to, ze nie wyjda z kosciola w bialej sukience.
Brak stabilizacji to moim zdaniem spory problem.

ahah i slub to stabilizacja?? [:D]
kupcie wspolnie mieszkanie na raty na 30 lat to was bardziej zwiaze <diabel>

gdzie jest napisane, ze on nie chce mieszkac z nia??

: 18 maja 2008, 12:17
autor: Maverick
Osobiscie uwazam ze jezeli sie kocha to nie ma z tym problemow. Widocznie nie jest pewien swojego uczucia i tyle. Jak to w zyciu bywa jak juz sie rozstaniecie znajdzie inna i ozeni sie w pol roku bo bedzie zakochany :P

: 18 maja 2008, 13:42
autor: passion_flower
księżycówka pisze:To przecież oczywiste, nie musisz pisać.

Ok. powinnam była zaznaczyć, że pisałam przede wszystkim do siwego, który widocznie jest innego zdania :>

księżycówka pisze:Sęk w tym, że on po 7 latach nawet z nią mieszkać nie chce

No właśnie pytałam autorkę, co on sądzi o zamieszkaniu razem, ale odpowiedzi się nie doczekałam...

Olivia pisze:Jeśli naciskasz na Niego, to naturalne, że On ucieka. Normalna męska reakcja

O, to też prawda. Ba, ja bym się nawet zaparła jakby mi chłop jęczał o ślubie, czy dzieciach ciągle

: 18 maja 2008, 14:17
autor: tarantula
Maverick pisze:ak to w zyciu bywa jak juz sie rozstaniecie znajdzie inna i ozeni sie w pol roku bo bedzie zakochany :P

Dokladnie 8)

passion_flower pisze:ja bym się nawet zaparła jakby mi chłop jęczał o ślubie, czy dzieciach ciągle

Ja zawsze sie zapieram [:D] W tym kierunku moje parcie wynosi zero absolutne (i tak od lat).

Do autorki:
Moze to po prostu taki typ, moze potrzebuje czasu zeby dojrzec do takiej decyzji/powolania a moze musi zmienic partnerke. Czas pokaze 8)

: 18 maja 2008, 14:31
autor: anuleczka83
Dzieki za słowa otuchy. Może wyjaśnie że rozmawialiśmy o ślubie wybieraliśmy date sale itd ale on się wycofał jak mieliśmy konkretnie wszystko zamawiać .Nie susze mu głowy po prostu usłyszałam że ślub i tak nic nie zmieni i że nie ma się po co śpieszyć że weźmiemy ślub za dwa lata bo teraz i tak za poźno na załatwianie .Nie widzę sensu gadania w kółko o jednym.Może właśnie po to aby go ode mnie nie odepchało. Dodam,że rok temu było podobnie powiedział ze za dwa lata to zrobimy.Może rzeczywiście się czegoś boi?Szkoda tylko że w tym wszystkim to ja musze być wyrozumiała.

: 18 maja 2008, 15:23
autor: Olivia
Maverick pisze:Osobiscie uwazam ze jezeli sie kocha to nie ma z tym problemow. Widocznie nie jest pewien swojego uczucia i tyle.

Miłość to za mało, żeby zdecydować się na małżeństwo...

[ Dodano: 2008-05-18, 15:27 ]
anuleczka83 pisze:Szkoda tylko że w tym wszystkim to ja musze być wyrozumiała.

Do ślubu Go nie zmusisz, więc fakt, jesteś zmuszona...
Ale tak naprawdę nie jesteś. Możesz na Niego nawrzeszczeć, suszyć Mu głowę, krążyć wokół tematu jak atom wokół jądra i być upierdliwa. Prawdopodobnie nie wytrzyma napięcia i odejdzie. Ale Ty też możesz odejść, nikt Cię na siłę nie trzyma przy Nim chyba...

: 18 maja 2008, 16:09
autor: shaman
anuleczka83 pisze: Może wyjaśnie że rozmawialiśmy o ślubie wybieraliśmy date sale itd ale on się wycofał jak mieliśmy konkretnie wszystko zamawiać .Nie susze mu głowy po prostu usłyszałam że ślub i tak nic nie zmieni i że nie ma się po co śpieszyć że weźmiemy ślub za dwa lata bo teraz i tak za poźno na załatwianie .Nie widzę sensu gadania w kółko o jednym.Może właśnie po to aby go ode mnie nie odepchało.

Do tego momentu diagnoza brzmi: chce żyć wspólnie, ślub weźmie dla Ciebie, choć dla niego to tylko papierek. I niepotrzebne kłopoty przy organizacji. (Swoją drogą też uważam, że prościej iść do pubu na piwo i sobie coś obiecać. ale to nie ma nic do rzeczy)

anuleczka83 pisze:Dodam,że rok temu było podobnie powiedział ze za dwa lata to zrobimy.

A to zmienia dużo. Staje się możliwe, że ślub to dla niego nie tylko papierek, ale i bardzo bardzo ważna sprawa, którą należy dokładnie przemyśleć i być niej w pełni pewnym. Czujesz co chcę powiedzieć...? : ]
Olivia pisze:nikt Cię na siłę nie trzyma przy Nim chyba...

Przywiązanie, wspomnienia, plany, długotrwała permanentna fascynacja, kilka orgazmów, przyjaźń z kilkoma częściami jego ciała, romantyczne chwile, kilka pokonanych kryzysów, wspólnych radości i smutków w ciągu ostatnich 5 lat. Mało?

Wczuj się w jej sytuację :)

: 18 maja 2008, 16:15
autor: Olivia
shaman pisze:Mało?

To tylko emocje. Mi chodziło o jakieś przywiązanie na łańcuchu, czy kajdankami. :)

: 19 maja 2008, 21:00
autor: joj_sport87
Kiedys sam chcialem slubu, moze to z milosc, ale to bylo dawno.
Raz spotkalem tez super dziewczyne, z ktora nie bal bym sie slubu, wydawalo sie, ze bylem gotowy... ale coz, wyszlo jak wyszlo :)

Teraz? eee... im jestem starszy tym bardziej wydaje mi sie, ze nie ma bata - zadnych ozenek :] ale pewnie dlatego, ze nie znalazlem poki co odpowiedniej dziewczyny i jakos nie zanosi sie na blask slonca wsrod gestych chmur :/
Druga sprawa to chyba to, ze polubialem balowac i to coraz rozmaiciej. Patrzac na niektorych kumpli w zwiazku, zastanawiam sie dlaczego te baby nie pozwalaja im sie bawic z kumplami tak jakby chcieli. Wlasnie to mnie odstrasza od slubu... ale to juz trzeba sobie dziewczyne/zonke wychowac i dac jej powody do zaufania.

Patrzac wstecz widze, ze zamiast dorastac w tej materii jest odwrotnie-proporcjonalnie do tego co bylo :/

Swoja droga, ostatnio moi znajomi wlasnie jakos tak (mam nadzieje) "nie do konca" sie rozeszli po ladnych paru latach bycia razem. Sytuacja bardzo podobna do wspomnianej w topicu - kolezanka nalegala na slub, koledze sie nie spieszylo, choc mieli (wg mnie) realne mozliwosci zamieszkac razem (nawet na probe). Co najsmutniejsze dlugo ze soba byli, PO zareczynach. Ale jestem dobrej mysli, ze wroca do siebie i bedzie weselicho :)

@autorko czas pokaze, troche dziwne, ze on nawet nie chce zamieszkac razem na jakis "probny" czas. Ale jesli sie czegos naprawde chce trzeba byc dobrej mysli i wierzyc w sukces ;)

: 19 maja 2008, 21:34
autor: anuleczka83
Wielkie dzięki.Mój luby tez miał swoje chwile które spedzał na zabawie nie powiem zeby mi to nie przeszkadzało ale raczej awantur nie robiłam.Minęło troche czasu i jak sam mówi wyrósł z tego [:D] Po tym jak przeczytałam wasze posty wiem że musze czekać chociaż szczerze nie brałam po uwage innej możliwości a na pewno nie jestem z tych które zrywaja tylko dlatego że nie dostały pierścionka ( miło by było go mieć) czy nie maja gotowej daty ślubu.Trudno przeboleje może sie cos zmieni.Dobrze jest nam ze soba oboje byliśmy dla siebie piewsi i jakoś nie wyobrażam sobie innej osoby przy mnie.

joj_sport87 pisze:Sytuacja bardzo podobna do wspomnianej w topicu - kolezanka nalegala na slub, koledze sie nie spieszylo

nie robie tego
Mysle o tym czasem złapie doła ale nie mecze go. Kurcze mam nadzieje bo jeszcze ani razu sie nie skarzyl ani niczego nie powiedzial [:D]

: 19 maja 2008, 22:13
autor: Golly Gee
Yasmine pisze:Mój kumpel, którego spotkałam tydzień temu, też mnie zszokował tym, że się rozstał z dziewczyną po 5 latach. Jak się dowiedziałam miała za duże parcie na małżeństwo.
Oj to nie parcie na małżeństwo było przyczyną. Ludzie.... Albo ja mam obsesję ale wydaje mi się, że dużo w przyrodzie takich układów grubymi nićmi szytych. Na zasadzie, że ludzie są ze sobą, bo lepiej razem niż samemu bo łatwiej, bo nie jest się samotnym, bo się przyzwyczaili do siebie. Tzw związki toksyczne, bo nie łaczy ich miłość, a za razem ludzie nie potrafią się rozejść bo już tak się zżyli ze sobą i nie potrafią zrezygnować z tych drobnych korzyści. Jak się rozejrzę do okoła to pełno takich par. Chore to i nie wiem z czego to wynika. Jakieś ciśnienie się wytwarza na singli z wyboru/rozsądku. Wiecie... jak bym był z kimś 5 lat i szczerze kochał i planował wspólną przyszłość to nie zraziłbym się nasciskami dziewczyny na ślub. No ale gdyby to był taki układ z przyzwyczajenia, to też bym spakował walizki na słowo "ślub". No bo jak ślub to amen. Ale ja się w to nie wpakuję.

Maverick pisze:Osobiscie uwazam
Wagarowałeś na polskim? A potrafisz uważać inaczej niż osobiście?

: 19 maja 2008, 22:35
autor: lollirot
Golly Gee pisze:Wagarowałeś na polskim? A potrafisz uważać inaczej niż osobiście?

Muszę się wtrącić. Golly Gee, zanim następnym razem zwrócisz komuś niesłusznie uwagę, upewnij się, czy masz rację, bo trochę Ci nie wyszło :>

: 19 maja 2008, 22:45
autor: Elspeth
Napiszę w ten sposób: czekać można długo, o ile wiadomo, że jest na co czekać. Tutaj mam wrażenie, że rozmijacie się w swoich oczekiwaniach. Facet niby z Tobą robi plany ślubne ale tak naprawdę nie do końca jest to jego bajka. Może rzeczywiście czuje się przymuszany do ślubu. Porozmawiaj z nim, ale nie startując z pozycji atakującego 'nie chcesz tego ślubu' tylko spróbuj na spokojnie dotrzeć z nim do sedna.