Ja opowiem Wam moj przypadek.
Jestem z dziewczyna 5 lat. Bylo nam fajnie choc jak w kazdym zwiazku problemy...czasem wieksze, czasem mniejesz, ale takowe zawsze wystpuja. Ostatnimi czasy jednak zaczelismy sie dobrze zgrywac i widzielismy ze zaczynamy stanowic naprawde udany zwiazek. Z biegiem czasu mieslismy coraz mniej monotonii i coraz bardziej czulismy ze sie kochamy!! NIestety mialem mozliwosc wyjazdu do daaaalekiego kraju, zarobienia pieniedzy i sciagniecia mej lubej. Jestem tu prawie pol roku i wiekszosc zwiazkow niestety wygasla

Szkoda, ale najczesciej z winy obu stron...Moje zycie nie ukladalo sie jednak super i mialem problemy z odlozenim pieniedzy. Oddalalismy sie troche od siebie, ale nadal utrzymywalismy kontatk. W pierwszym okresie dziewczyna dostawala obledu jak nie pisalem 2 dni. Powoli zaczynalismy pisac mniej, co bylo dziwne zwazywszy ze zamonotwala sobie staly dostep do netu. Ciagle zabiegana, malo czasu, praca itp. Staralem sie pisac w miare mozliwosci. MOze za malo bo dostalem "pieknego" maila z informacja ze powinienem zrozumiec, ale ona juz chyba nie kocha, moze by zaiskrzylo jakby mnie zobaczyla, ale teraz lepiej byc przyjaciolmi... Szlag mnie trafil bo ufalem jej bezgranicznie i nigdy nie spodziewalem sie takiej wiadomosci. Wtedy jednak zdalem sobie sprawe ze albo posmakowala znow zycia jako singel lub pojawil sie ktos. No i dostalem obledu, bo zrozumialem ze mimo naszych wad i problemow chcielbym z nia byc. Zaczalem dzwonic, pisac, ale pierwsze kontakty byly podobne: moze lepiej dac spokoj, mozemy byc innymi ludzmi i sie nie pokochamy znow itp. Ja walczylem, pokazywalem jak mi zalezy, az zaplakala i powiedziala ze kocha i ze chciala sprawdzic czy kocham. Szczerze, to nie wierze i mysle ze bylo jedno z tego co napisalem, ale jesli zalozylem zdrade to przez moja wine i zrozumialem ze jesli ona wroci sama to znaczy ze popelnila blad. KOlejnym problemem jest fakt ze ona nie za bzrdzo chce pokazywac jak kocha, mimo ze mowi ze bardzo. To glownie ja zawalam noce i pisze, wysylam smsy, dzwonie...napisalem co mysle i jest mi naprawde ciezko. Dostalem odpowiedz ze sie postara mocniej.... Jak bedzie zobaczymy, ale czesto mimo ze jest ok nasz zwiazek wisi na wlosku, jedno slowo za duzo i moze nas nie byc...Co do zwiazku to pewnie zdrady cielesnej nie bylo, ale teraz mam kilka wnioskow: 1Co by sie nie stalo pozostawi blizne na bardzo dlugo, a zaufanie trzeba odbudowywac latami. Nie potrafie jej jeszcze do konca zaufac i czasami nadinterpretuje to co robi, nie chce dojsc do obledu. 2.nie ma osob ktore nie zdradza. W taki czy inny sposob (cielesnie, odejscie do innej osoby, wypalenie sie zwiazku itp)moze zrobic to kazdy tylko potrzebne sa odpowiednie warunki, trzeba wiedziec czy warto ratowac zwiazek czy lepiej odciac (tego nie wiem bo wcale nie jestem pewien do mojej sytuacji), 3.czasami zdrada wlasnie moze jesczze bardziej wzmocnic zwiazek, jesli obie strony zaakceptuja ze nawet jesli doszlo do tego to nie z calkowitego braku milosci, a moze np z braku zainteresowania i ze potrafia powoli i zmudnie odbudowywac zaufanie do patrnera. 4.Jesli jedziesz daleko to nie mow moze, mow na pewno, pokaz naprawde najwiecej jak potrafisz, zaskocz partnera swoja milosci i pozadaniem. Po rozstaniu pozostaje mnoooostwo czasu na myslenie i dochodzi sie do obledu. Nie wiem dlaczego ale najczesciej strona ktora zostaje. Pozostawajcie w ciaglym kontakcie, maile smsy, telefony. Pokazujcie sobie o 100% wiecej milosci niz w domu. Teraz slowa zastepuja czyny ,a kazdy ma mozliwosc pojscia samotnie na disco... Dajcie z siebie wszystko zeby pokazac uczycie, ale nie robcie tego jednostronnie, bo wtedy druga polowica stwierdzi ze zawsze ma Was pod reka i jak piesek sluzycie miloscia...pokazujcie sobie milosc jakbyscie sie dopiero co poznali, bo jesli bedzie okazja to Wy lub polowica zastanowi sie co traci...i oby stwierdzila ze nie warto ryzykowac pieknego zwiazku... 5.Taka rozlaka to sposob na sprawdzenie czy to milosc czy przyzwyczajenie. Jesli bedziecie mysleli to milosc, a jesli wejdziecie w zycie nie myslac o partnerze to przyzwyczajenie...niestety
Co Wy myslicie na temat ten?
M