Strona 1 z 1
Koniec... i powrót
: 01 mar 2008, 10:05
autor: Red_Butterfly
Nie wiem od czego mam zaczac... Jestesmy razem prawie 1,5 roku... oboje mamy po 18 lat... Jakiś czas temu on zacza sie dziwnie zachowywac... denerwuje sie o byle co, ciagle cos mu przeszkadza caly czas cos jest nie tak... przed wczoraj sie poklocilismy i on powiedzial ze nie mozemy byc razem... Powodem bylo to ze go ograniczam i nie czuje sie przy mnie swobodnie. Powiedzial tez ze nie chce zebysmy sie razem meczyli bo wie ze cierpie... Wczoraj rano do mnie zadzwonil i prosil o spotanie. Spotkalismy sie i wrocilismy do siebie... Juz raz wczesniej ze mna zrewal... Nie mam pojecia co mam o tym myslec i co robic... narazie jest wszystko dobrze ale ja nie zniose tego jezeli zrobi to kolejny raz... nie chce go stracic bo kocham go ponad wszystko... Wiem ze nie mowi mi o wszystkim i to bardzo mnei boli bo nie wiem jak moge zmienic cokolwiek na lepsze... Zastanawiam sie nad tym czy on mnie jeszcze kocha... Dla mnie i dla niego jest to pierwszy powazny zwiazek... A ja nie mam pojecia co dalej... Mam zyc nadzieja na to ze wiecej tego nie zrobi? Nie potrafie przestac o tym myslec... a moze powinnam to skonczyc teraz kiedy wszystko juz jest dobrze? Pomocy...
: 01 mar 2008, 10:17
autor: Atanazy
Każdy związek jest pewnego rodzaju ograniczeniem, ważne natomiast jest to, by to ograniczenie nie przeszkadzało. Myślę, że zbyt rzadko rozmawiacie ze sobą, co powoduje niedomówienia oraz takie, a nie inne, twoje domysły. Bez szczerości związku nie ma. Zważ też na to, że chłopcy w wieku 18 lat nie mają tyle w głowie, co dziewczyny. Wykaż się cierpliwością, a jak to nie poskutkuje, to zacznij "dominowanie" przeciągać na swoją stronę. Póki co, mam wrażenie, grasz tak, jak on zagra. Trochę to nie fair.
: 01 mar 2008, 11:21
autor: Red_Butterfly
raczej ostanio tak jest ze staram sie robic tak jak on chce. Wydaje mi sie ze robie tak z obawy przed jego utrata... nie wybaczylabym sobie tego jezeli nie zrobilabym wszytskiego zeby bylo dobrze. W naszym zwiazku jest szczerosc ale wydaje mi sie ze to on nie mowi mi o wszystkim...
: 01 mar 2008, 11:40
autor: Dzindzer
Red_Butterfly pisze:raczej ostanio tak jest ze staram sie robic tak jak on chce.
a czy on tez sie stara

: 01 mar 2008, 12:11
autor: Red_Butterfly
Teraz tak... Po tym jak do siebie wrocilismy rzeczywiscie jest inaczej... powiedzielismy sobie co uwazamy ze jest nie tak i teraz oboje staramy sie zeby bylo lepiej... Boje sie o to jak dlugo tak bedzie... i uwazam ze jezeli 2 osoby sie kochaja i zalezy im na tym zeby byc razem to nie powinny ze soba zrywac wtedy kiedy pojawia sie problem... a jezeli juz ze soba zerwa to nie po to zeby do siebie wracac na nastepny dzien...
: 01 mar 2008, 13:59
autor: Martinoo
Mam pare pytan:
Czy kiedy z Toba jest są sytacje w który wyczuwasz, że niedomawia pewnych rzeczy?
Czy sa w nim wybuchy tego ze bedzie sie starał tzn czy ma mieszane nastroje? Raz sie mocno stara, zeby za chwile zupełnie wszysko olac?
Czy czasem traci pewnosc siebie staja sie w pewnym sesie obojetny wręcz niesmiały?
Jakie były przyczyny, że z tobą zrywał? Czy było to uwarunkowane jakims procesem (cos sie psuło dłuzszy czas)? Czy raczej takie decyzje były dla ciebie wiekszym baddz mniejszym zaskoczeniem?
: 01 mar 2008, 22:20
autor: EmZiet
Miłość to coś naprawdę pięknego, ale prawda jest taka, że oboje jesteście jeszcze bardzo młodzi. Dziewczyny mając 18 lat, potrafią się bawić, ale również potrafią myśleć w miarę poważnie o życiu. Chłopcy niestety nie potrafią tworzyć w tym wieku trwałych związków. Nie mówię, że wszyscy, ale większość na pewno. Mają jeszcze umysły dzieci, szybko im się nudzi, związki, które zaczynają są raczej prowizoryczne. Pierwsza miłośc nie zawsze bywa tą ostatnią. Ludzie się zmieniają, w tym wieku kształtuje się ich charakter, zmieniają się też upodobania, czego innego zaczynamy oczekiwać od życia. Może Twoj chłopak potrzebuje więcej swobody żeby móc to wszystko sobie poukładać, naprawde zrozumieć, co do Ciebie czuje, jaka czeka Was przyszłość. Warto dać mu trochę czasu na takie przemyślenia. Nie mówię, że będzie łatwo, może nawet dojśc do rozstania, ale nie można się tym załamywać. Teraz wydaje Ci się, że to ten jeden jedyny na świecie, ale uwierz mi, że całe życie przed Toba i dasz sobie radę w złych chwilach. Taki ból czasami dodaje dużo sił żeby przetrwać - piszę z własnego doświadczenia.
Jeśli chodzi o prawdomówność to zapytaj go wprost, czy aby na pewno jest z Tobą szczery, bo czujesz, że nie jest OK. Zapytaj, czy jest jakiś konkretny powód takiego ukrywania i omijania prawdy (słowo "kłamstwo" jest zbyt silne). Każdy związek powinien przede wszystkim opierać się na miłości i szczerości. Nikt nie zasługuje na nieszczerość.
: 02 mar 2008, 00:26
autor: shaman
Red_Butterfly pisze:wydaje mi sie ze to on nie mowi mi o wszystkim...
Red_Butterfly pisze:Wiem ze nie mowi mi o wszystkim
Więc wiesz, czy wydaje Ci się? Bo mnie wydaje się, że dużo sobie dopowiadasz. Zauważyłaś, że każde Twoje zdanie jest emocjonalną reakcją na poprzednie? Zacznij myśleć chłodniej o swoim związku, bardziej analitycznie. Będziesz potrzebowała do tego informacji, które on posiada.
I przełącz się z burst ("...") na single shot (".") z łaski swojej -_-
: 02 mar 2008, 16:09
autor: Jawka
Najgorsze co można zrobić w wieku 18 lat to męczyć się w związku, w którym myśli się tylko o tym, co zrobić i czego nie robić aby czasem nie urazić tej drugiej osoby. Nie może myśleć schematycznie: nie zwrócę mu uwagi bo ze mną zerwie- 18 lat to raczej nie jest odpowiedni wiek na takie dylematy- powinniście sobie wiersze pisać, syrenday pod oknami spiewać, kwiaty przynosić, nie spać po nocach a nie męczyć i zastanawiać kiedy znowu mój Romeo ze mną zerwie....
: 02 mar 2008, 16:47
autor: Iglooo
Martinoo pisze:Czy kiedy z Toba jest są sytacje w który wyczuwasz, że niedomawia pewnych rzeczy?
Czy sa w nim wybuchy tego ze bedzie sie starał tzn czy ma mieszane nastroje? Raz sie mocno stara, zeby za chwile zupełnie wszysko olac?
Czy czasem traci pewnosc siebie staja sie w pewnym sesie obojetny wręcz niesmiały?
Przechodziłem niedawno przez coś podobnego... I w moim "byłym" związku na każde z tych pytań odpowiedź brzmi TAK ;] Mógłbyś napisać, "czego są to objawy", bo coś wyczuwam, że isę na tym znasz

: 03 mar 2008, 13:30
autor: a.b1
Red_Butterfly pisze:W naszym zwiazku jest szczerosc ale wydaje mi sie ze to on nie mowi mi o wszystkim
więc jest szcerość, czy jej nie ma?
pozatym na czym to Twoje ograniczanie tego chłopca miało polegać?
taki powód jest bardzo wygodny, czy on wcześniej wysyłała jakieś sygnały, że robisz cos nie tak?
: 28 mar 2008, 01:42
autor: georgia
kazdy pewnie dal Ci rade. nie z kazdej skorzystasz i tak zrobisz co Ci dyktuje serce. sama cos o tym wiem

Tak naprawde tylko On wie czy Cie kocha czy nie. jesli nie zrobisz wszystkiego zeby naprawic ten zwiazek bedziesz sie potem obwiniac nawet jesli rozpad waszego zwiazku nie byl Twoja wina. i nie kaze Ci robic tego co on chce, bo to nie o to chodzi, ale tak niestety wyglada milosc. robimy wszystko dla drugiej osoby, kiedy jednak odchodzi momo wszystko, mimo naszych staran, uwazamy, ze zrobilismy za malo. o tym wszystkim, o bolu, o zalu zapomnimy, kiedy przestaniemy kochac. niektorym wystarczy kilka tygodni iinym zajmuje to lata. bede trzymac za Ciebie i Twoj zwiazek kciuki

: 28 mar 2008, 08:20
autor: Andrew
georgia pisze:Tak naprawde tylko On wie czy Cie kocha czy nie.
Nic podobnego ! tak naprawde to Ona wie czy On ją kocha czy nie ! bo powinna to czuc ! inaczej to jest o kant dupy rozczas .
: 01 kwie 2008, 04:39
autor: georgia
wiem co pisze bo sama bylam w takiej sytaucji!!! myslalam ze facet mnie kocha.... a On sam nie byl tego pewny...
sam mi to powiedzial....
wiec jak widzisz nie zawsze da sie to dobrze wyczuc
: 01 kwie 2008, 08:05
autor: Andrew
myslałas !
![.[:D]. [:D]](./images/smilies/zadowolony.gif)
no wlasnie

myslałaś - i tak nie rozumiesz , a ja jasniej nie potrafie ...
: 02 kwie 2008, 21:18
autor: georgia
Andrew zanim cos napiszesz zastanow sie 10 razy. Chyba CIe bardzo zranila jakas dziewczyna skoro masz nas za nic i uwazasz ze to zawsze wina dziewczyny jesli cos sie psuje
: 04 kwie 2008, 16:58
autor: broken18
Nie wiem jak u was jest dokładnie, ale mój facet też często w kłótni czy pod wpływem jakichś własnych rozmyślań lub ewentualnie pod wpływem mamusi zrywał ze mną. Po 3 razie przyzwyczaiłam się do tego, że i tak wraca jak bumerang. Teraz mieszkamy razem, za kilka miesięcy ślub a dalej się to zdarza. Umawiam się wtedy z koleżankami, wyszaleję się troszkę, nadrabiam braki w spotkaniach ze znajomymi. On pewnie też. A potem i tak jest dobrze. Albo nie wytrzymasz i ty odejdziesz albo się przyzwyczaisz. No chyba że to tylko u was chwilowe i mu minie. Pozdrawiam