Byla sympatia przyjaciolki...
: 25 lut 2008, 17:27
Z Olka przyjaznie sie ok 8 lat. To moja najlepsza przyjaciolka. Zawsze moglysmy na sobie polegac. W wakacje Ola przez miesiac spotykala sie z pewnym Łukaszem. On sie w niej zakochal, ale ona w nim nie. Zerwali ze soba, ale zostali przyjaciolmi. W listopadzie Ola zwiazala sie z kims innym i do tej pory jest z tym chlopakiem. Łukasza to zranilo. Poprosil ja, zeby przez jakis czas ze soba nie gadali. Po pewnym czasie znowu zaczeli sie kumplowac, ale co chwile wybuchaly miedzy nimi klotnie. 2 tygodnie temu poszlismy we 4 do pubu - ja, Ola, Łukasz i taki Karol. Nastepnego dnia Łukasz napisal do mnie na gg. Nie wiem skad wzial moj nr
Zaczelismy gadac. Powiedzialam o tym Olce. Powiedziala, ze jej to nie przeszkadza, bo od dawna nic ja z nim nie laczy. Jakos po tygodniu codziennego gadania na gg i smsowania Łukasz zaproponowal mi spotkanie. Postanowilismy, ze nie powiemy o tym Olce, zeby jej przypadkiem nie wkurzyc (ostatnio ma na glowie troche problemow i jest straasznie nerwowa). Prawda jednak wyszla na jaw. Olka wkurzyla sie na mnie, ze ja oklamalam - mowilam, ze nie zamierzam sie z nim spotykac. Powiedziala, ze Łukasz strasznie ja kiedys zawiodl i nigdy mu tego nie wybaczy. Dlatego tez nie chce go miec w swoim otoczeniu. Tym samym zrozumialam, ze kaze mi wybierac - albo ona albo Łukasz. Na tym skonczylysmy. To bylo prawie tydzien temu. Od tej pory nie gadamy. Łukasz nadal do mnie przychodzi, gadamy, czesto piszemy smsy. Chyba zaczynam cos do niego czuc... Boje sie jednak, ze on widzi we mnie tylko kolezanke... Nie chce stracic Oli, o ile juz jej nie stracilam. Co robic?

