Wytłumaczcie mi to
: 18 lut 2008, 19:55
Witam
Na początku krótkie streszczenie. Byłem z dziewczyną cały rok w burzliwym związku. Kilka razy chciałem się z dziewczyną rozejść ale zawsze mnie coś wewnątrz powstrzymywało. W końcu po roku doszło do rozstania. W trakcie gdy byliśmy razem jak to w wielu związkach bywa popełniłem szereg błędów, skrzywdziłem ją. Ona nie pozostała dłużna i równie mocno skrzywdziła mnie. Tak więc mieliśmy wiele urazów, nie wyjaśnionych spraw i złości na siebie. W końcu powiedziałem dość i doszło do rozstania. Po 1,5 miesiąca spotkaliśmy się. Rozmawialiśmy, starałem się aby spróbować ponownie. Abyśmy oboje bardziej sie starali i więcej od siebie dali. Że zmiany są konieczne zarówno we mnie jak i w niej samej, i obiecałem ciężką pracę nad sobą ale i oczekiwałem takiej samej pracy z jej strony. Moja propozycja została odrzucona. Że mi nie wierzy i że to koniec. Starałem się pokazać że mi na niej zależy, bez skutecznie. Minęło kolejne 1,5 miesiąca. Odezwałem sie do niej na gg, z propozycją spotkania aby porozmawiać. Tak abyśmy mogli być przyjaciółmi, aby nie było złości, dowiedzieć się co u Niej słychać. Zgodziła się, ale coś jej wypadło i nie mogła przyjść na umówione spotkanie. Wyjechałem na tydzień. Po czym Walentynki. Wysłałem sms, że ją bardzo i szczerze kocham i że jej nie zapomnę. Że życzę jej szczęścia i radości. Nie dostałem odpowiedzi. Minęło kilka dni. Dostałem zaproszenia na występ muzyczny. Zaproszenie z mojej pracy więc na nim mają być moi znajomi. Postanowiłem połączyć te wie sprawy i zaprosiłem moją Ex na ten występ. I tu zaczęły się schody. Najpierw spytała: "co nie masz kogo zabrać". (a miałem bez problemu). A potem żale, że jej nigdy nie kochałem, że nie chce, że nie będzie się dobrze przy mnie bawić. Że ja uważam ją za Zero. Zaczęła takie bzdury wygadywać, że mnie zatkało. Tak samo mówiła miesiąc po rozstaniu. Potem jej przeszło, teraz znów wróciło.
Może jeszcze kilka spraw: teraz mi się wiedzie nadwyraz dobrze. Ogromne zainteresowanie dziewczynami. Same do mnie lgną. Na naszej klasie dałem fotki z różnymi dziewczynami i z imprez.
Ja rozumiem że może czuć się rozgoryczona, ale sama mi powiedziała miesiąc wcześniej że przeszłość zamyka, i że to definitywny koniec.
Co jej jest? Czemu jeszcze jest tak zła, czemu gada takie głupoty. Obwinia mnie o wszystko. Nawet że o nią nie dbałem, nie interesowałem się, a ja latałem wokół niej jak głupi. Zawsze do pomocy. Jak czytam te głupoty to aż mnie rusza. Po co ona kłamie i zmyśla? Niech mi to ktoś wytłumaczy.
Na początku krótkie streszczenie. Byłem z dziewczyną cały rok w burzliwym związku. Kilka razy chciałem się z dziewczyną rozejść ale zawsze mnie coś wewnątrz powstrzymywało. W końcu po roku doszło do rozstania. W trakcie gdy byliśmy razem jak to w wielu związkach bywa popełniłem szereg błędów, skrzywdziłem ją. Ona nie pozostała dłużna i równie mocno skrzywdziła mnie. Tak więc mieliśmy wiele urazów, nie wyjaśnionych spraw i złości na siebie. W końcu powiedziałem dość i doszło do rozstania. Po 1,5 miesiąca spotkaliśmy się. Rozmawialiśmy, starałem się aby spróbować ponownie. Abyśmy oboje bardziej sie starali i więcej od siebie dali. Że zmiany są konieczne zarówno we mnie jak i w niej samej, i obiecałem ciężką pracę nad sobą ale i oczekiwałem takiej samej pracy z jej strony. Moja propozycja została odrzucona. Że mi nie wierzy i że to koniec. Starałem się pokazać że mi na niej zależy, bez skutecznie. Minęło kolejne 1,5 miesiąca. Odezwałem sie do niej na gg, z propozycją spotkania aby porozmawiać. Tak abyśmy mogli być przyjaciółmi, aby nie było złości, dowiedzieć się co u Niej słychać. Zgodziła się, ale coś jej wypadło i nie mogła przyjść na umówione spotkanie. Wyjechałem na tydzień. Po czym Walentynki. Wysłałem sms, że ją bardzo i szczerze kocham i że jej nie zapomnę. Że życzę jej szczęścia i radości. Nie dostałem odpowiedzi. Minęło kilka dni. Dostałem zaproszenia na występ muzyczny. Zaproszenie z mojej pracy więc na nim mają być moi znajomi. Postanowiłem połączyć te wie sprawy i zaprosiłem moją Ex na ten występ. I tu zaczęły się schody. Najpierw spytała: "co nie masz kogo zabrać". (a miałem bez problemu). A potem żale, że jej nigdy nie kochałem, że nie chce, że nie będzie się dobrze przy mnie bawić. Że ja uważam ją za Zero. Zaczęła takie bzdury wygadywać, że mnie zatkało. Tak samo mówiła miesiąc po rozstaniu. Potem jej przeszło, teraz znów wróciło.
Może jeszcze kilka spraw: teraz mi się wiedzie nadwyraz dobrze. Ogromne zainteresowanie dziewczynami. Same do mnie lgną. Na naszej klasie dałem fotki z różnymi dziewczynami i z imprez.
Ja rozumiem że może czuć się rozgoryczona, ale sama mi powiedziała miesiąc wcześniej że przeszłość zamyka, i że to definitywny koniec.
Co jej jest? Czemu jeszcze jest tak zła, czemu gada takie głupoty. Obwinia mnie o wszystko. Nawet że o nią nie dbałem, nie interesowałem się, a ja latałem wokół niej jak głupi. Zawsze do pomocy. Jak czytam te głupoty to aż mnie rusza. Po co ona kłamie i zmyśla? Niech mi to ktoś wytłumaczy.
(P.S. Zawsze mówiłem, że naszaklasa to "złooo")