Córka zdradzonej mamy...
Moderator: modTeam
Córka zdradzonej mamy...
Witam...
Na poczatku podam link do strony na której opisałam ciężkie życie mamy. http://ricore.bloog.pl/
Mam 21 lat i od prawie trzech miesięcy mieszkam z moimi rodzicami w Anglii. Oni wraz z siostrą przebywają juz tutaj pięć lat. Wcześniej samodzielnie radziłam sobie w Polsce i z rodzina miałam tylko telefoniczny kontakt.
Teraz wyraźnie widze co dzieje sie między rodzicami, widze jak mama mizernieje i wiem, że musze jej pomóc.
Tato od 3 lat zdradza mamę z ich koleżanka, która mieszka obok nas. Jet naprawde dużo dowodów. Od znalezionych karteczek miłosnych od kochanki po prezerwatywy i esemesy. Mama kilka razy znalazla w kieszeni taty zwolnienie z pracy o ktorym nie mówił nam, bo zamiast do pracy wyjeżdzał do niej... Tato zrobił mamie naprawde wiele krzywdy, dwa lata lemu przezyła ciezką depresje, a mnie przy niej nie było...
Gdy tylko mama chce czegoś się dowiedzieć tato odwraca kota ogonem i krzyczy.. Nie było żadnych wytłumaczeń przeprosin.. Tato owinął sobie mamę wokół palca. Mama teraz stała się obojętna no to co się dzieje. Nie wiem naprawde dlaczego. Przestała przeszukiwac kieszenie i komorke taty. Jakby nie chciala wiedziec. Ale ja widze wszystko. Wiele rozmawiałam z mamą. Tak naprawde ona była tu strasznie samotna. Jedyna koleżanka z ktora utrzymywała bliższe kontakty okazała sie zdrajczynią. To nie koniec, bo kochanka wysyła do mamy obraźliwe esemesy i rozsiewa plotki, że to mama zdradza tatę. Tato usłyszy cokolwiek i robi mamie wielką awanture. Wiem, że ta kobieta chce zniszczyć mame!!
Jak narazie awantur nie ma, bo jak zauważyłam tato bardziej się kryje a mama dala sobie spokoj troche.
Przez ostatni tydzień postanowiłam obserwować tatę.I co się okazało!!!
Tatuś kochany odwozi na 7 rano meme do pracy, wraca do dobu, bierze prysznic i.. jedzie do niej. Widze z okna jak skręca pod jej dom. Siedzi tam gdzieś do ok 13 popołudniu i wraca. Przespi się w domu, jedzie odebrac mame i jedzie do pracy na nocke... Tak wyglądał cały ostatni tydzień i zapewne nie tylko ten tydzień. Mama niczego nie widzi, bo jest w pracy, a tato na dodatek przymila sie mamie. Tak sztucznie to robi że aż mi sie żygać chce jak to widze.
Kilka razy poszłam pod jej dom jak tato tam był, zrobiłam fotki stojącego samochodu.
Nic narazie nie mowiłłam mamie, bo wiem, że musze przedstawić jej naprawde duże dowody, bo jak wczesniej probowałam rozmawiać to ona brani tate . JEst naprawde słaba psychicznie, boi się odejść, bo twierdzi ze nie porazdzi sobie sama w Anglii. Ja chce jej pomóc odejść od dwulicowego oszusta. Ale nie wiem czy moge. Czy powinnam???
Chce teraz zamowic podsuch zeby mama uslyszala co tato mowi o niej a wiem przez sms ze mowi o niej okropnie.
Jak mama usłyszy nabierze siły żeby odejsc!! Ja nie mam zamiaru siedziec w Anglii dlugo a wiem, ze jak zostawie mame w takiej sytuacji jakiej jest to sie wykończy a sama nie odejdzie.
Prosze powiedzcie mi czy corka moze mieszac sie w tak ważne sprawy rodziców??
Weźcie prosze pod uwage to, że mama jest w obcym kraju, nie ma tu nikogo, żadnych znajomych którzy mogliby jej pomoc, tato wykorzystuje to i przy okazji ogranicza jaj kontakt ze światem.
Prosze pomóżcie!!!!!! Mnie aż ściska w żołądku, bo wiem że on teraz tam jest. A i przy okazjii - ta baba ma dwójke dzieci, dosyc małych. Kiedyś jak jechałam z tata samochodem, minęliśmy te dzieciaki i one jak zobaczyły tate to zaczeły machać i tak sie usmiechały jakby uwielbiały MOJEGO tate!!! Myślę, że ON prowadzi podwójne życie!!! Zmienił rodzine????? Pomóżcie bo sama nie wiem co myśleć....
Na poczatku podam link do strony na której opisałam ciężkie życie mamy. http://ricore.bloog.pl/
Mam 21 lat i od prawie trzech miesięcy mieszkam z moimi rodzicami w Anglii. Oni wraz z siostrą przebywają juz tutaj pięć lat. Wcześniej samodzielnie radziłam sobie w Polsce i z rodzina miałam tylko telefoniczny kontakt.
Teraz wyraźnie widze co dzieje sie między rodzicami, widze jak mama mizernieje i wiem, że musze jej pomóc.
Tato od 3 lat zdradza mamę z ich koleżanka, która mieszka obok nas. Jet naprawde dużo dowodów. Od znalezionych karteczek miłosnych od kochanki po prezerwatywy i esemesy. Mama kilka razy znalazla w kieszeni taty zwolnienie z pracy o ktorym nie mówił nam, bo zamiast do pracy wyjeżdzał do niej... Tato zrobił mamie naprawde wiele krzywdy, dwa lata lemu przezyła ciezką depresje, a mnie przy niej nie było...
Gdy tylko mama chce czegoś się dowiedzieć tato odwraca kota ogonem i krzyczy.. Nie było żadnych wytłumaczeń przeprosin.. Tato owinął sobie mamę wokół palca. Mama teraz stała się obojętna no to co się dzieje. Nie wiem naprawde dlaczego. Przestała przeszukiwac kieszenie i komorke taty. Jakby nie chciala wiedziec. Ale ja widze wszystko. Wiele rozmawiałam z mamą. Tak naprawde ona była tu strasznie samotna. Jedyna koleżanka z ktora utrzymywała bliższe kontakty okazała sie zdrajczynią. To nie koniec, bo kochanka wysyła do mamy obraźliwe esemesy i rozsiewa plotki, że to mama zdradza tatę. Tato usłyszy cokolwiek i robi mamie wielką awanture. Wiem, że ta kobieta chce zniszczyć mame!!
Jak narazie awantur nie ma, bo jak zauważyłam tato bardziej się kryje a mama dala sobie spokoj troche.
Przez ostatni tydzień postanowiłam obserwować tatę.I co się okazało!!!
Tatuś kochany odwozi na 7 rano meme do pracy, wraca do dobu, bierze prysznic i.. jedzie do niej. Widze z okna jak skręca pod jej dom. Siedzi tam gdzieś do ok 13 popołudniu i wraca. Przespi się w domu, jedzie odebrac mame i jedzie do pracy na nocke... Tak wyglądał cały ostatni tydzień i zapewne nie tylko ten tydzień. Mama niczego nie widzi, bo jest w pracy, a tato na dodatek przymila sie mamie. Tak sztucznie to robi że aż mi sie żygać chce jak to widze.
Kilka razy poszłam pod jej dom jak tato tam był, zrobiłam fotki stojącego samochodu.
Nic narazie nie mowiłłam mamie, bo wiem, że musze przedstawić jej naprawde duże dowody, bo jak wczesniej probowałam rozmawiać to ona brani tate . JEst naprawde słaba psychicznie, boi się odejść, bo twierdzi ze nie porazdzi sobie sama w Anglii. Ja chce jej pomóc odejść od dwulicowego oszusta. Ale nie wiem czy moge. Czy powinnam???
Chce teraz zamowic podsuch zeby mama uslyszala co tato mowi o niej a wiem przez sms ze mowi o niej okropnie.
Jak mama usłyszy nabierze siły żeby odejsc!! Ja nie mam zamiaru siedziec w Anglii dlugo a wiem, ze jak zostawie mame w takiej sytuacji jakiej jest to sie wykończy a sama nie odejdzie.
Prosze powiedzcie mi czy corka moze mieszac sie w tak ważne sprawy rodziców??
Weźcie prosze pod uwage to, że mama jest w obcym kraju, nie ma tu nikogo, żadnych znajomych którzy mogliby jej pomoc, tato wykorzystuje to i przy okazji ogranicza jaj kontakt ze światem.
Prosze pomóżcie!!!!!! Mnie aż ściska w żołądku, bo wiem że on teraz tam jest. A i przy okazjii - ta baba ma dwójke dzieci, dosyc małych. Kiedyś jak jechałam z tata samochodem, minęliśmy te dzieciaki i one jak zobaczyły tate to zaczeły machać i tak sie usmiechały jakby uwielbiały MOJEGO tate!!! Myślę, że ON prowadzi podwójne życie!!! Zmienił rodzine????? Pomóżcie bo sama nie wiem co myśleć....
córka zdradzonej mamy
- pani_minister
- Administrator
- Posty: 2011
- Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
- Skąd: Dublin
- Płeć:
ricore pisze:Prosze powiedzcie mi czy corka moze mieszac sie w tak ważne sprawy rodziców??
Pewnie, że może, jeśli tylko chce. Tyle, że moim zdaniem nie powinna. Ani środków, ani pomysłu, ani determinacji odpowiedniej, ani siły nie ma na to, żeby dorosłych ludzi podług siebie ukształtować.
Naprawdę sądzisz, że szczęśliwe życie Twojej matce zapewnią zdjęcia i dowody na stół rzucone?
Twoja matka na pewno zdaje sobie sprawę co się dzieje. Ale nie chce znać całej prawdy, nie chce wiedzieć. Człowiekowi łatwiej przyjąć jest wygodne kłamstwo, niż poznać prawdę dzięki której mógłby coś ze swoim życiem zrobić. Moim zdaniem od ojca i tak nie odejdzie. Bo są kobiety, które mają wystarczająco siły, żeby faceta wyrzucić za drzwi i spalić mosty, a są takie które całe życie będą godzić się na dyktowane przez męża warunki, byle poczuć tylko namiastkę miłości.
pani_minister pisze:Ani środków, ani pomysłu, ani determinacji odpowiedniej, ani siły nie ma na to, żeby dorosłych ludzi podług siebie ukształtować.
nie zgodzę się, ja się wmieszałam, z determinacją, było ciężko bardzo, ale wyszło na plus. Nie żałuję nerwów, telefonów do kochanki i ilości przekleństw.
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
tym sposobem mozesz przysporzyc jej sporo przykrosci... zwlaszcza, ze piszesz, ze Twoja mama jest slaba psychicznie... a chyba nie chcesz jej bardziej dobic?pani_minister pisze:Naprawdę sądzisz, że szczęśliwe życie Twojej matce zapewnią zdjęcia i dowody na stół rzucone?
na Twoim miejscu wzielabym sie za ojca. jezeli masz okazje to przylap go na goracym uczynku. naniszcz mu nerwow, nauprzykrzaj mu jak tylko mozesz - dziadowi sie nalezy. zrob wszystko, zeby czul sie z tym zle. ja bym jeszcze podokuczala kochance - najbardziej perfidnie jak tylko umiem... ale mamy w to nie mieszaj, rob to za jej plecami... ja wiem, ze to nie zmieni sytuacji, ale niech ten cwal nie mysli, ze zawsze bedzie wychodzil z tego bez szwanku i ze zasluguje na jakikolwiek szacunek z Twojej strony...
- pani_minister
- Administrator
- Posty: 2011
- Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
- Skąd: Dublin
- Płeć:
Nemezis pisze:iech ten cwal nie mysli, ze zawsze bedzie wychodzil z tego bez szwanku i ze zasluguje na jakikolwiek szacunek z Twojej strony
I tak właśnie powstają małe piekiełka - bagienka, w których ludzie pół życia tracą.
Jak dla mnie ani ricore, ani jej matka (tym bardziej matka) nie bardzo wiedzą, czego by chciały i jak. Tylko w telenowelach wszystko przebiega ładnie i klarownie na zasadzie: jest impuls (typu zdrada lub jej dowód) - jest reakcja (typu rozstanie i żyli długo i szczęśliwie osobno, a raczej żyła, bo zdrajca na koniec zostanie ukarany). W praktyce ludzie wykazują się najczęściej a) niezdecydowaniem b) podatnością na wpływy c) niekonsekwencją d) impulsywnością e) dowolną kombinacją wszystkich wcześniej wymienionych. I z zewnątrz wygląda to idiotycznie i aż człowiek chciałby kimś potrząsnąć, żeby się ogarnął - a od środka wydaje się mieć idealny sens dla osób zaangażowanych.
Mia pisze:nie zgodzę się, ja się wmieszałam, z determinacją, było ciężko bardzo, ale wyszło na plus. Nie żałuję nerwów, telefonów do kochanki i ilości przekleństw.
Ja, gdyby mi się dziecko zaczęło wtrącać do nie swojego związku, prędzej walizki dziecka wystawiłabym za próg, niż męża. Ale ja zupełnie inny typ osobowości, niż mama ricore jestem.
A jako dziecku głupio i nieprzyzwoicie byłoby dyrygować i mówić dorosłym ludziom, co mają ze swoim życiem zrobić. Obcym bym nawet tego nie zrobiła, a do rodziców mam dużo więcej szacunku, niż do obcych. Nie mówiąc już o mieszaniu w problem pary osoby trzeciej, czyli kochanki
I zauważ, Mia, że Ty cel miałaś dokładnie odwrotny, z tego, co rozumiem - ratowanie związku, a nie jego rozpieprzenie do szczętu.
ricore, pokaż matce, jak o niej mąż po 22 latach małżeństwa mówi, a jest spora szansa, że długi czas się z tego nie podniesie i własnej wartości na pewno tym nie podbuduje.
pani_minister pisze:A jako dziecku głupio i nieprzyzwoicie byłoby dyrygować i mówić dorosłym ludziom, co mają ze swoim życiem zrobić
dla mnei osoba w wieku 21 to nie jest dziecko, ja miałam wtedy 22.
pani_minister pisze:I zauważ, Mia, że Ty cel miałaś dokładnie odwrotny, z tego, co rozumiem - ratowanie związku, a nie jego rozpieprzenie do szczętu.
fakt, choć zapowiadało się właśnie, że się rozpieprzy
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
bo to jest sytuacja, w ktorej zadne rozwiazanie nie jest tak naprawde dobre. mozna jedynie wybrac "mniejsze zlo" i dlatego nie tylko ja uwazam, ze mamy nie powinnas czyms takim dobijac.
zgadza sie... i nie ukrywam - jestem zawistnym czlowiekiem i nie moglabym patrzec, jak ktos w taki sposob krzywdzi (i poniekad niszczy) bliska mi osobe nie ponoszac z tego tytulu zadnych przykrosci.pani_minister pisze:I tak właśnie powstają małe piekiełka - bagienka, w których ludzie pół życia tracą.
pani_minister pisze:Ja, gdyby mi się dziecko zaczęło wtrącać do nie swojego związku, prędzej walizki dziecka wystawiłabym za próg, niż męża.
Ja bym starała się pomóc mamie, nie mam litości dla osób nieuczciwych. Dla osób, które pozwalają się zdradzać ciężko jest mi mieć szacunek. Nie daje się 2 szansy...
Ciężka sprawa, dla mnie brzmi jak kosmos, bo nigdy się nie zetknęłam z takim typem rodziny.
Na miejscu autorki topicu, zebrałabym rodziców w jednym miejscu, może jakiegoś terapeutę zaprosiła, bo jej mogą nie chcieć słuchać, i porozmawiała szczerze. Moim zdaniem, ricore, masz do tego prawo. I wbrew temu co mówi pani minister, powinnaś to zrobić, jeśli chcesz pomóc. W momencie kiedy pojawia się dziecko to już nie jest związek 2 osób, a RODZINA. Masz prawo, ricore, dbać o jej szczęście.
- pani_minister
- Administrator
- Posty: 2011
- Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
- Skąd: Dublin
- Płeć:
Gosia... pisze:W momencie kiedy pojawia się dziecko to już nie jest związek 2 osób, a RODZINA. Masz prawo, ricore, dbać o jej szczęście.
widzisz mi się też tak zdawało. Ale usłyszałam, że relacja między matką a ojcem to ich sprawy, a nie rodzinne. I na moją ocenę jakimi są rodziami taka sytuacja nie powinna mieć wpływu. Cóż, brzmi naprawdę ładnie. Szczególnie to powinna.
pani_minister pisze:W sensie pokrewieństwa.
aa okej. ale napisała, że dziecko nie powino radzić dorosłym ludziom. więc nie zgadzam się. jak to wszystko dzieje się na oczach dziecka, członka rodziny, odbija się na nim i ogólnej sytuacji, to z całym szacunkiem, ale ma pełne prawo się wtracić. Decyzja co z tym zrobić/ jak rozwiązać należała do rodziców. Ja się wtrącilam, po powiedziałam mamie.
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
- pani_minister
- Administrator
- Posty: 2011
- Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
- Skąd: Dublin
- Płeć:
Gosia... pisze:piszesz tak, bo nie masz dzieci ani fizycznie ale w planach najbliższych
Pisze tak, bo bardzo wyraźna jest dla mnie granica między relacją dobrowolną, jak małżeństwo, a przymusową i nieodwołalną, jak relacja rodzic-dziecko. W tej części dobrowolnej, wynikającej z wyboru, a nie genetyki, decyzja należy do mnie. Dziecko w całej tej sytuacji nie ma już dobrowolności, ono na stałe związane jest z obojgiem rodziców. Nie jest jednak związane z relacją między tymi rodzicami, choć na pewno chciałoby widzieć ją w jak najlepszym stanie.
Gosia... pisze:porozmawiała szczerze
Eeech, wieczny mit "szczera rozmowa lekarstwem na wszystko"
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Gosia... pisze:W momencie kiedy pojawia się dziecko to już nie jest związek 2 osób, a RODZINA
Po pierwsze: patos nie zmienia w niczym fakty, że od faktu spłodzenia potomka do zaistnienia rodziny droga długa i wyboista. Chyba, że chcesz bronić karkołomnej tezy, że nawet jeśli matka nie wie, z kim ma dziecko, to i tak tworzy rodzinę z tym bliżej nieznanym osobnikiem, tylko jeszcze o tym nie wie.
Po drugie: nie wiem, czy zauważyłaś, ale ta rodzina od dawna dość dysfunkcjonalna jest, a autorka posta dłuższą chwilę już nie bierze udziału w życiu tej podstawowej komórki społecznej

Poza tym napisałam wcześniej: jeśli chce, niech się wtrąca. Zawsze byłam przeciwniczką życia w marazmie. Tyle, że niech będzie przygotowana na to, że zmiany wcale nie muszą być na lepsze.
Ostatnio zmieniony 08 lut 2008, 14:24 przez pani_minister, łącznie zmieniany 1 raz.
-
- Bywalec
- Posty: 53
- Rejestracja: 24 gru 2007, 14:39
- Skąd: .......
- Płeć:
Przyznam się, że nie wiem jak ja bym zareagowała, z drugiej strony trudno nie przyznać racji Pani Minister to życie rodziców i mają prawo robić z nim co chcą. Mną jedno wstrząsnęło:
<pejcz2>
Wydaje mi się, że możesz pomóc w zupełnie pokojowy sposób mamie. Ona chyba boi się odejśc bo nie ma gdzie iść, do kogo. Jeśli Cię stać i masz warunki, możesz zaproponować by mama wróciła z Tobą. Pewnie jej będziesz mogła pomóc, przynajmniej zacząć...
tego bym nie darowała. A że bywam jędza, zniszczyłabym osóbkę, tą samą metodą, wcześniej tylko pokazała, rzekomemu mężowi jakie ziółko ma z 'ukochanej' i gdyby nie było z tej strony "prawidłowego odzewu" (chyba wszyscy wiemy o co chodzi) pewnie bym obojgu jakieś świństwo wykręciła... nie mówię, że to dobre, czy głupie, chyba przede wszystkim ludzkie.To nie koniec, bo kochanka wysyła do mamy obraźliwe esemesy i rozsiewa plotki, że to mama zdradza tatę.
<pejcz2>
Wydaje mi się, że możesz pomóc w zupełnie pokojowy sposób mamie. Ona chyba boi się odejśc bo nie ma gdzie iść, do kogo. Jeśli Cię stać i masz warunki, możesz zaproponować by mama wróciła z Tobą. Pewnie jej będziesz mogła pomóc, przynajmniej zacząć...
Nemezis pisze: ale niech ten cwal nie mysli, ze zawsze bedzie wychodzil z tego bez szwanku i ze zasluguje na jakikolwiek szacunek z Twojej strony...
Nazywnictwo jak i emocje pozostawic radze na boku !
Tym bardziej, ze to interenet i wiecie tyle ile zostalo tu napisane.
Zapewniam Was wszystkich, iż ta kobieta doskonale wie co sie dzieje, wiele rzeczy ukrywa przed dziecmi (córką ) by ją chronic, zas córka zachowuje sie jak by matka byla uposledzona ! To dorosła osoba

Mozesz pogadac z matką co wiesz (ale bedzie jej przykro a i tak to nic nie zmieni ) z ojcem tez, ale na zasadzie ze po prostu wiesz ! i tyle !
Jezeli ludzie sami sibie nie szanują - tu dobijam do tego co piszesz , a co ojciec niby mówi na matkę , a i ona sama pozwala sie obrazac kochance , jak i tolerowanie tego przez ojca ...to w zadnym razie obcym ludziom sie wpłynac na nich nie da ...
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
ja bym to nazwala troska o matke i bolem zwiazanym z jej cierpieniemAndrew pisze:zas córka zachowuje sie jak by matka byla uposledzona
zabawic? jej wcale to nie bawi, zapewniam. po prostu szuka jakiegos wyjscia, rozwiazania i juz sie w tym gubiAndrew pisze:córka koniecznie sie chce zabawic w detektywa
i tyle? zadnej opini? wyszloby na to, ze corka to akceptuje, nie sadzisz?Andrew pisze:z ojcem tez, ale na zasadzie ze po prostu wiesz ! i tyle !
No ja nie watpie, ze ojciec by tego chcial - zeby rodzina nie reagowala, nie osadzala, nie wtracala sie, moze nawet zaakceptowala albo sie pogodzila z tym jeszcze. Na pewno byloby ojcu z tym lzej. Tylko widzisz - ricore raczej ma go gdzies, to mamie chce pomoc.
Moja mam zawsze mówi "KOZIE POMAGAJA"
I powiem wam, ze w tym dużo racji
Cóz... ja pisze z perspektywy rodzica, podejrzewam, iz jej ojciec jest w moim wieku, ja to widze tak i to co mialem do powiedzenia powiedzialem, inni pisza bo też moga
Akceptuje ? zapewniam Cie, ze żaden rodzic nie liczy na to.
No tak, ale gdyby ona byla np. alkocholiczką córka nie pomogla by jej ni rusz - póki ona sama nie postanowi sobie pomóc i o tym pisze.
No wlasnie
matce było by lzej gdyby przynajmniej ją miala z głowy, a tak nie dosc ze meczy ja maż, to jeszcze musi sie martwic o córkę.
Ma gdzies ojca ?
i to mnie bardzo martwi ! choc nie znam sytuacji na tyle ... by sie tym przejmowac az tak.
Pomóc chce ? nich najpierw napisze jakie ma mozliwosci ku temu, bo jesli ma mieszkanie i chce ja zabrac do siebie - to rozumiem, a jesli tylko wykazac nikczemnosc ojca - to niech sobie daruje !


Cóz... ja pisze z perspektywy rodzica, podejrzewam, iz jej ojciec jest w moim wieku, ja to widze tak i to co mialem do powiedzenia powiedzialem, inni pisza bo też moga

Akceptuje ? zapewniam Cie, ze żaden rodzic nie liczy na to.
Nemezis pisze:ja bym to nazwala troska o matke i bolem zwiazanym z jej cierpieniem
No tak, ale gdyby ona byla np. alkocholiczką córka nie pomogla by jej ni rusz - póki ona sama nie postanowi sobie pomóc i o tym pisze.
Nemezis pisze:zabawic? jej wcale to nie bawi, zapewniam. po prostu szuka jakiegos wyjscia, rozwiazania i juz sie w tym gubi
No wlasnie

Ma gdzies ojca ?


Pomóc chce ? nich najpierw napisze jakie ma mozliwosci ku temu, bo jesli ma mieszkanie i chce ja zabrac do siebie - to rozumiem, a jesli tylko wykazac nikczemnosc ojca - to niech sobie daruje !
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Mozna powiedziec rodzicom ze sie wie i jakie sie ma zdanie na ten temat. Mozna z nimi rozmawiac, ale juz latac i robic zdjecia, albo awantury robic? Albo tak jak Mia wydzwaniac do kobiety ojca? Przeciez to sa dorosli, w pelni wladz umyslowych ludzie. To jest ich zwiazek. Ale w tej rodzinie wiele rzeczy postwionych jest na glowie... .
Mysle ze ta zona woli byc zdradzana niz zeby maz odszedl od niej. A dlaczego on zdradza? Nie dzieciom to oceniac. Moze woli zdradzac, niz zostawic zone? Moze kocha ta druga kobiete, ale zony nie zostawi, bo mu jej szkoda, bo sobie bez niego nie poradzi? Czy nadal jest draniem? Czyjes zycie czesto nie jest tak proste, jak wydaje sie obserwatorom.
Mysle ze ta zona woli byc zdradzana niz zeby maz odszedl od niej. A dlaczego on zdradza? Nie dzieciom to oceniac. Moze woli zdradzac, niz zostawic zone? Moze kocha ta druga kobiete, ale zony nie zostawi, bo mu jej szkoda, bo sobie bez niego nie poradzi? Czy nadal jest draniem? Czyjes zycie czesto nie jest tak proste, jak wydaje sie obserwatorom.
"a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
Miltonia pisze:ale zony nie zostawi, bo mu jej szkoda,
paradoks> Ale to już tradycja, że nas nimi karmisz, Miltoniu.
Nic mnie tak nie dziwi, jak prowadzenie podwójnego życia. Zawsze takich ludzi uważałam i uważać będę za gorszy podgatunek człowieka. Znam dwoje takich ludzi, jak dotąd się nie pomyliłam.
Od dawna czytam forum, ale dopiero teraz zdecydowałem się odpisać. Byłem w bardzo podobnej sytucaji - tyle że to działo się w Polsce. Mój ojciec też owinął sobie matkę wokół palca... I wiem jak to boli gdy widzisz że twoja matka jest okłamywana, bo ojciec robi to w żywe oczy chociaż wszyscy o tym wiedzą. Miałem o tyle lepiej, że jestem facetem i mm troche siły a to stawia mnie jednak w innej sytuacji, nie czułem przed ojcem żadnego strachu. Uważam że najlepszym wyjściem jest to co już sugerowano przyłapać go na gorącym uczynku, mowisz że doskonale wiesz co robi i w jakich godzinach - ja po prostu pojechałem za nim i oparłem się o maskę samochodu czekając na niego (miał oczywiście być zupełnie gdzie indziej). Gdy wyszedł powiedziałem mu że nie jest moim ojcem, że jest dla mnie nikim i żeby wybrał i to szybko... ale niedawałem mu ze mną porozmawiać. I efekt jest taki, że po paru latach moja matka mu wybaczyła i wszystko trzyma sie kupy... Do czasu... Ale sytuacja jest zdecydowanie mniej chora...
czyli efektu twojego wtracenia sie nie ma tak naprawde zadnego !
Skad pomysł jak i zalozenie, ze matka o niczym nie wie ?przejawia sie to w wielu postach tutaj.
A teraz słów pare wzgledem postów Gosi ... Ludzi którzy oceniac próbują innych ! ja ! z kolei uwazam za gorszy gatunek ludzi .![.[:D]. [:D]](./images/smilies/zadowolony.gif)
Skad pomysł jak i zalozenie, ze matka o niczym nie wie ?przejawia sie to w wielu postach tutaj.
A teraz słów pare wzgledem postów Gosi ... Ludzi którzy oceniac próbują innych ! ja ! z kolei uwazam za gorszy gatunek ludzi .
![.[:D]. [:D]](./images/smilies/zadowolony.gif)
Ostatnio zmieniony 11 lut 2008, 07:58 przez Andrew, łącznie zmieniany 1 raz.
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Gosia... pisze:paradoks> Ale to już tradycja, że nas nimi karmisz, Miltoniu.
ale to dla Ciebie paradoks. Ten człowiek we własnym mniemaniu może kochać żonę i mimo to zdradzać. Ni wiem czy taki faktycznie kocha czy jemu sie tylko tak wydaje. Zobacz ludzie inaczej mogą pojmować miłość niż Ty czy ja
Andrew pisze:przejawia sie to w wielu postach tutaj.
bo może trudno sobie wyobrazić że wie a nic nie robi, lub ze skoro żyje jak by nie wiedziała lub nagle przestała mięć podejrzenia to w ogóle nie wie
oczywicie odpowiedz Wasza bedzie prosta
bo ja wiem czy prosta.
dla mnie nie powinna działać bez wyobraźni. Mi sie wydaje, ze matka unika konfrontacji z rzeczywistością. Jak jej córka rzuci dowodami to coś będzie musiała zrobić, a myślę, że nie bardzo chce/może.
Piszesz, ze matka przestała sie interesować sprawa ewentualnej zdrady męża. Wiesz chociaż dlaczego
Zanim zaczniesz działać może dowiedz sie chociaż co kieruje Twoja mamą
Mnie się za to wydaje, że matka świadomie nic nie robi... I żadne działanie córki tego nie zmieni, jeśli wie. Jeśli matka tego nie widzi, to żadne dowody jej nie przekonają, a jeszcze cała ta sytuacja może obrócić się przeciwko córce.
Jednym słowem sytuacja jest kiepska, ale myślę że musi się wyjaśnić pomiędzy rodzicami.
Jednym słowem sytuacja jest kiepska, ale myślę że musi się wyjaśnić pomiędzy rodzicami.
- slonko 105
- Bywalec
- Posty: 43
- Rejestracja: 08 cze 2007, 09:33
- Skąd: z domku :)
- Płeć:
Sytuacja jest skomplikowana.
Facet czyli tata jest bezczelny nie rozumiem jak można prowadzić podwójne życie.
A Twoja mama być może już zrezygnowała z walki i pogodziła się z faktami...
Nie mogę jednoznacznie powiedzieć co masz zrobić ... musisz sama zadecydować ..nie wiem też czy Twoja ingerencja coś pomoże:(
Szkoda mi Twojej mamy musi czuć się źle w obcym kraju zdana na męża i koleżankę która romansuje z jej mężem.
Facet czyli tata jest bezczelny nie rozumiem jak można prowadzić podwójne życie.
A Twoja mama być może już zrezygnowała z walki i pogodziła się z faktami...
Nie mogę jednoznacznie powiedzieć co masz zrobić ... musisz sama zadecydować ..nie wiem też czy Twoja ingerencja coś pomoże:(
Szkoda mi Twojej mamy musi czuć się źle w obcym kraju zdana na męża i koleżankę która romansuje z jej mężem.
Gosiu Twój post zglosilem do moderacji , bo nie o mnie tu mowa bys sobie prywatne wycieczki w mym kierunku robiła .. A co do tematu ...
To co Wam sie moi drodzy wydaje iż jest słuszne , nie koniecznie byc takie musi. Do czego zmierzam? do tego iz dajcie ludziom spokój oni sami sprawy swe ułozą jak bedą chciali . Wyrazac swoje zdanie oczywiscie mozecie , to jednak nikomu nie pomoże.
To co Wam sie moi drodzy wydaje iż jest słuszne , nie koniecznie byc takie musi. Do czego zmierzam? do tego iz dajcie ludziom spokój oni sami sprawy swe ułozą jak bedą chciali . Wyrazac swoje zdanie oczywiscie mozecie , to jednak nikomu nie pomoże.
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 197 gości