Strona 1 z 3
Osaczanie ?
: 18 cze 2004, 09:56
autor: fish
Pytanko do wszystkim forumowiczów a szczególnie do kobiet.
Co Wy Kobiety rozumiecie pod pojęciem "osaczanie"?
Moja Kobieta czasami z czymś takim wyskakuje, wczoraj o czymś takim mówiła przyjaciółka.
Czy to źle jak Wasz Partner chce spędzać z Wami każdą wolną chwilę?
Dlaczego bardzo często mówicie wtedy, że potrzbujecie "wolności" i trochę spokoju?
Raczej dotyczy to osób które nie mieszkają jeszcze razem bo wtedy jest zupełnie coś innego ale...
: 18 cze 2004, 10:07
autor: mariusz
Dobre pytanie, podpisuję sie pod nim. Kiedyś jak poznałem fajną dziewczyne, ta stwierdziła, że chcę ją osaczyć... A ja nie wiem o co chodzi :566:
: 18 cze 2004, 10:34
autor: SueEllen
Dobrze wiem o co chodzi. Ale chyba kobiety też potrafią "osaczyć" mężczyzn, nie uważacie?
Czułam się osaczona kiedy pewien mój amant sprzed lat dzwonił codziennie, chciał się spotykać 7 dni w tygodniu, a jak odmawiałam, i tak go "przypadkiem" spotykałam na ulicy, w sklepie itd. Inny, codziennie kupował mi jakiś kiczowaty naszyjnik, albo maskotkę (nienawidzę maskotek). Ogólnie osaczanie = przesadzanie, narzucanie się, kontrolowanie.
W stałym związku, denerwowało mnie, kiedy mój mężczyzna kontrolował mnie, za bardzo ingerował w moją prywatność. To, że jesteśmy parą i mieszkamy razem, nie musi od razu oznacać, że wszystko mamy wspólne i nie mamy przed sobą tajemniec. Ja chcialam mieć własną szfkę, szufladę, jakiś kącik tylko dla siebie, a on tego nie rozumiał.
: 18 cze 2004, 10:48
autor: agata
Jak zwykle SueEllen ma racje
osaczenie(zarówno ze strony meżczyzny jak i kobiety) to maniakalne wrecz chec ciagłego bycia razem,robienia wszystkiego razem, chec wiedzenia wszystkiego o tym co partner robi gdy juz sie zdarzy ze nie jest sie razem. osaczajacy swojego partnera staje sie niemal jego cieniem chodzi za nim krok w krok-ja osobiscie nie znosze jak ktos ciagle za mna łazi, a poniewaz jak kazdy mam prawo i chec do posiadania prywatnosci nie znioslabym raczej takiego partnera-przesladowcy
: 18 cze 2004, 10:48
autor: fish
Nie spotkałem się z taką kobietą więc nie potrafię się wypowiedzieć.
Czytając Twój post jednak wychodzi na to, że faceci bardziej potrzebują Waszej bliskości. Nadal nie wiem czym to jest spowodowane. Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie miałem żadnych tajemnic. Moja Partnerce zawsze wolno wszystko wiedzieć, nawet zerknąc w telefon czy maile. Nie robiłem z tego problemów bo nie miałem co ukrywać. Szafki swoje moja kobieta też ma i ja w to nie wnikam.
I nadal wychodzi na to, że jak facet chce sie spotykac często to jest źle. Jakby "olewał" i nie miał zamairu byłoby jeszcze gorzej bo wtedy byłaby pretensja, że się nie interesuje.
Oj cieżki z Was gatunek

: 18 cze 2004, 10:56
autor: agata
wychodzi na to, że faceci bardziej potrzebują Waszej bliskości
mysle ze tu nie o bliskosc chodzi ale o takie chore przekonanie (na szczescie nie kazdy facet je ma) ze jego kobieta to jego własnosci(tak tak takie myslenie jeszcze sie zdarza!!). Wiadomo ze kobiecie tez zalezy na tym aby spedzac czas z facetem na którym jej zalezy, ale w tym wypadku o którym pisała SueEllen facet był po prostu nachalny,nie widział granicy pomiedzy dobrym smakiem a natrectwem, a z takim facetem rzeczywiscie trudno wytrzymac
: 18 cze 2004, 11:16
autor: fish
No facet Sue rzeczywiście przesadził zwłaszcza z tym jak odmawiała a on sie pojawiał. Ale poza tym w jego zachowaniu nie widzę nic złego.
Sue powiedz ewentualnie jeszcze dlaczego odmawiałaś. To powinno rozjaśnić trochę sytuację. Jeżeli coś robiłaś i byłaś zajęta to ok.
: 18 cze 2004, 12:13
autor: natasza
jeśli chodzi o mój punkt widzenia, to osaczenie to dokładnie to, o czym mówiły moje poprzedniczki, kiedyś się tak bałam, nie chciałam się spotykac codziennie, chciałam mieć swobodę, ponieważ zawsze ceniłam moją niezależnośc i tak było zawsze, moge nawet powiedziec, że to zapewne było męczace dla moich " adoratorów", ale to się zmieniło, ZNIKNĘŁO z chwilą , gdy pojawiła się prawdziwa miłość.To jest lekartwo, jesli wystepuje osaczenie, to nie znaczy , ze wszystko jest w porządku, przynajmniej ja tak mam.. !
: 18 cze 2004, 12:17
autor: Triniti19
Zgadzam się z opinią Agaty, że jest to zwykle spowodowane opinią faceta o tym, że jeżeli ma on już dziewczyne (żone) to ona jest jego własnością. Sama nie spotkałama się na szczęście z takim facetem ale wiem, że ciężko to wytrzymać. Osaczanie to jest np. robienie wywodów dziewczynie za to, że spotkała się z kolegą czy to znajomym. Osaczanie to również częste dzwonienie, inaczej można to nazwać po prostu natręctwo. Osaczanie często też jest spowodowane (o ile nie zawsze) brakiem zaufania do tej drugiej osoby.
Przypadek Sue jest doskonałym tego przykładem, co to oznacza osaczanie. Natomiast sama podziwiam Fisha za to, że pozwala swojej żonie patrzeć do telefonu czy to na maila. Myślę, że każdy ma prawo do odrobiny prywatności nawet jeżeli są małżeństwem. Dlatego aż podziwiam ciebie Fish że ty to wytrzymyjesz. Ja bym nie wytrzymała.
: 18 cze 2004, 12:28
autor: fish
Trójeczko to nie chodzi o pozwalanie. Ona nigdy tego nie robiła - no może raz. Ja napisałem, że nie miałbym przeciwskazań i mi to nie przeszkadzza. Nie mam tajemnic.
To Wy jesteście tajemnicze, coś ukrywacie a poźniej jest pretensja, że Partner chce się dowiedzieć o co chodzi.
Druga sprawa to to, że nie jestem żonaty. Już
A jeśli mowa o zaufaniu to się na tym przejechałem.
: 18 cze 2004, 12:33
autor: bpman
co do kwesti wlasnosci i osaczania to powiem krotko ze kiedys bylo tak jescze calkiem niedawno ze to facet osaczal kobiety
objaw byl taki ze kobiety siedzily w domku i pilnowaly dzieci
pojawilo sie haslo ze kobiety tez sa wolne i maja prawa do wszystkiego jak facet i sie zaczelo
sytuacja sie zaczyna odwracac
facte jest osaczany i wykorzystywany na maksa a najlepiej by siedzial cicho i tylko siano do domu przynosil
: 18 cze 2004, 12:35
autor: Triniti19
No ale na pewno masz jakieś tajemnice o których nie chciałbyś powiedzieć swojej parnerce. A powody nie mówienia mogą być przecież różne np. chęć ażeby partner nie denerwował się czy też po prostu są sprawy o których mówisz z kolegami a nie chciałbyś żeby parnerka o tym wiedziała. Chociaż rzeczywiscie większość kobiet jest bardziej tajemnicza od mężczyzn. Ale was ponoć to pociąga
Ps- Sorki za tą żone, nie wiedziałam.
: 18 cze 2004, 12:35
autor: fish
Muszę się z tym zgodzić choc wielu Paniom się to nie spodoba. Dotyczy oczywiście bpman'a aby nie było wątpliwości

: 18 cze 2004, 12:37
autor: fish
Ps- Sorki za tą żone, nie wiedziałam.
Nie martw się

Było minęło - to już prawie 5 lat

: 18 cze 2004, 12:38
autor: Triniti19
Bynajmniej mi to nie przeszkadza, że czasem facet ma jakieś tajemnice. Ważne jest byle ich tak nie eksponował.
: 18 cze 2004, 12:43
autor: bpman
Triniti19 pisze: Ważne jest byle ich tak nie eksponował.
gorzej jezeli ci wlaczy nadzor
bo se wymysli powody dla ktorych to ma robic
starasz sie przedtsawic pozytywy tego a ona nie bo ja chce wiedziec wszytko
: 18 cze 2004, 12:44
autor: fish
Ale was ponoć to pociąga
Chyba niespecjalnie. Coraz częściej zaczyna drażnić.
Mówi sie o zaufaniu. Zaufanie to coś takiego, że można powiedzieć o wszystkim i wie sie dobrze, że nie będzie z tego powodu pretensji od Partnera. Po co więc te tajemnice?
: 18 cze 2004, 12:49
autor: Triniti19
No dlatego mówie, że zależy tutaj o jakie tajemnice chodzi. Bo jeżeli jest to powiedzmy eksponowanie tajemnicy czyli jeżeli parner wie, że coś jest to wtedy zaczyna drażnić.
Tajemnice czasem są potrzebne bo przecież nie da się o wszystkim powiedzieć parnerowi czy to parnerce. Są pewne sprawy których chciałoby się uniknąć rozmawiając z parnerem i wtedy powstaje ta tajemnica.
A rzeczywiście gorzej jeżeli włączy sie nadzór bo wtedy ciężko jest wytrzymać tylko na zaufaniu. Chociaz ja wiem, że nigdy nie chciałabym sprawdzać nic w telefonie mojego ukochanego czy to w jego mailach.
: 18 cze 2004, 12:54
autor: bpman
Triniti19 pisze:
A rzeczywiście gorzej jeżeli włączy sie nadzór bo wtedy ciężko jest wytrzymać tylko na zaufaniu. Chociaz ja wiem, że nigdy nie chciałabym sprawdzać nic w telefonie mojego ukochanego czy to w jego mailach.
to jestes ekstra
ja mam to na pozadku dziennym, mowi sie o zaufaniu a tu mi zona potrafi o trzeciej w nocy zrobic 1 godzinna debate na temat jednego SMS-a od kumpla :569:
: 18 cze 2004, 12:59
autor: Triniti19
Dzięki
bpman pisze:ja mam to na pozadku dziennym, mowi sie o zaufaniu a tu mi zona potrafi o trzeciej w nocy zrobic 1 godzinna debate na temat jednego SMS-a od kumpla
A nie rozmawiałeś z żoną o tym, że to ciebie denerwuje, że masz prawo do prywatności? Jeżeli tak a ona nadal tego nie uznaje to współczuje ci. Bo przecież telefon i mail czy też choćby portfel to prywatne rzeczy które nawet jak jest sie w małżeństwie należą tylko do partnera.
Możesz spróbować samemu jej poczytać smsy itd. i wtedy moze zobaczy jak to jest i jakie to uczucie.
: 18 cze 2004, 13:10
autor: bpman
mnie akurat nie interesuje do kogo co pisze
wlasnie z tej prostej zasady ze jest to kwestia prywatna
i niemam zamiaru lamac tej regoly
a jezeli chcialbym ja kontrolowac czy sprawdzac to mam biling co miesiac z kom i wiem wszystko wiecej mi potrzeba
: 18 cze 2004, 13:37
autor: SueEllen
Odnosnie smsów i telefonów komórkowych.
Tez nie znoszę, kiedy mój męzczyzna mi tam grzebie, to samo tyczy się torebki (jak to ładnie śpiewali "Pod Budą": "Torebka kobiety pozostanie dla mnie zawsze tajemniecą..."). Kiedyś z samego rana (po upojnej nocy z mym męzczyzną) dostałam od kolegi z roku sms-a: "idziemy pojeździć na białej pierzynie"? Mój facet się wściekł i oddzwonił ze swojego telefonu, że nie będzie jakiś pajac składał JEGO KOBIECIE takich propozycji... Kumplowi chodziło o jazdę na nartach, bo właśnie spadł śnieg..., a raczej był to swoisty komentarz do anomalii pogodowych, bo sroga zima zrobiła się w kwietniu. Wcale nie miał zamiaru iść ze mną na narty.
Takie czytanie czyjejś korespondencji, zwłaszcza smsów, wyrwanych z kontekstu kilku słów, może zrodzić wiele nieporozumień. Po co to komu?
Na szczęście już mu trochę zazdrośc przeszła. Ale i tak nie mówię mu o wielu rzeczach... np. o pisaniu na tym forum.

: 18 cze 2004, 14:28
autor: agata
facte jest osaczany i wykorzystywany na maksa a najlepiej by siedzial cicho i tylko siano do domu przynosil
co ty gadasz??dzis tak nie jest szczególnie ze kobiety nie chce byc zalezne od mezczyzn i same chca tez zarabiac. moze i zdarzaja sie kobiety które wymagaja zarobkowania tylko od meza ale mysle ze wiekszosc kobiet sama chce o sobioe stanowic (chocby w sprawach drobnych) i nie chce prosic faceta "kochanie mozesz mi dac pienądze na buty??"
: 18 cze 2004, 16:40
autor: Andrew
SueEllen pisze:Odnosnie smsów i telefonów komórkowych.
Tez nie znoszę, kiedy mój męzczyzna mi tam grzebie, to samo tyczy się torebki (jak to ładnie śpiewali "Pod Budą": "Torebka kobiety pozostanie dla mnie zawsze tajemniecą..."). Kiedyś z samego rana (po upojnej nocy z mym męzczyzną) dostałam od kolegi z roku sms-a: "idziemy pojeździć na białej pierzynie"? Mój facet się wściekł i oddzwonił ze swojego telefonu, że nie będzie jakiś pajac składał JEGO KOBIECIE takich propozycji... Kumplowi chodziło o jazdę na nartach, bo właśnie spadł śnieg..., a raczej był to swoisty komentarz do anomalii pogodowych, bo sroga zima zrobiła się w kwietniu. Wcale nie miał zamiaru iść ze mną na narty.
Takie czytanie czyjejś korespondencji, zwłaszcza smsów, wyrwanych z kontekstu kilku słów, może zrodzić wiele nieporozumień. Po co to komu?
Na szczęście już mu trochę zazdrośc przeszła. Ale i tak nie mówię mu o wielu rzeczach... np. o pisaniu na tym forum.

heeeeee!
zawsze mówiłem :
nie wchodz tam gdzie Cie nie chcą
Nie czytaj tego co nie do ciebie
nie pros o to ,co Ci sie nalezy
nie mów co ci slina na jezyk przyniesie
nie mów nigdy , ze nigdy!
nie wsadzaj nosa w nie swoje sprawy
nie oceniaj nikogo pochopnie !
i........... pewnych rzeczy lepiej nigdy nie wiedzieć !
: 18 cze 2004, 17:18
autor: taka_jedna
ja choruję jak moj kochany chce zaglądać do moich smsów. Nie dostaję smsów od facetów (nie liczac "przynies mi jutro zeszyt z biologii") ale po prostu jak dostałam raz smsa i zaczął czytać to zabrałam mu komórke i dosc ostro na niego najechałam...

Przeprosił za czytanie, ja przeprosiłam za wybuch ale strasznie mnie to drażni tak samo czytanie historii w explorerze...chodzby przypadkiem
i o pisaniu na forum też mu nie mówię, chociaż wie że czytam czasem a stronkę Agnieszki sam mi pokazał

: 18 cze 2004, 17:33
autor: agata
i o pisaniu na forum też mu nie mówię
jak ostatnio siedziałam z moim lubym przy kompie(szukalismy czegos w necie) zauwazył na pasku adres tego forum i zapytał co to jest, wiec powiedziałam co to za stronka ale odrazu powiedziałam tez ze nie chce aby on czytał co ja tu wypisuje

no i nie ciagnie go do tego

juz chyba nawet zapomniał

: 18 cze 2004, 21:04
autor: Duszek
ja też się wsciekam gdy chlopak czyta moje wiadomosci, zaglada przez ramie i patrzy w monitor.. Na szczescie mamy to za soba :-)
Co do osaczania to chyba juz wszystko wyjasnione ale.. czasem facet robi naprawde cos irytujacego, pisze ze dzwoni a Ciebie nie ma w domu.. a MUSZE BYC? albo wybiega w przyszlosc i pyta czy sie da rade go wykarmic.. a jak sie wsciekamy to on robi glupia mine i udaje ze nie wie o co chodzi..
: 19 cze 2004, 12:42
autor: Triniti19
Duszek pisze:Co do osaczania to chyba juz wszystko wyjasnione ale.. czasem facet robi naprawde cos irytujacego, pisze ze dzwoni a Ciebie nie ma w domu.. a MUSZE BYC? albo wybiega w przyszlosc i pyta czy sie da rade go wykarmic.. a jak sie wsciekamy to on robi glupia mine i udaje ze nie wie o co chodzi..
No dokładnie. Często się zdarza, że facet denerwuje się jak zadzwoni do domu i nikogo nie ma, to wtedy już są pytania: gdzie byłaś? z kim byłaś? co robiłaś? itd. A to każdego denerwuje.
Swoją drogą to dziwie się dziewczyną i chłopaką na tym forum że tak pozwalają przeglądać swoją komórke i czytać smsy. Mój chłopak tylko raz próbował przeczytać smsy moje i troszke mu sie oberwało

. Ale dla mnie komórka czy to maila to osobista sprawa i jeżeli chciałabym mu jakiegoś smsa pokazać to sama to zrobie a nie on ma mi patrzyć. No jeszcze denerwuje mnie jak np. dostaje smsa i mój ukochany odrazu się pyta od kogo on i co pisze.
: 19 cze 2004, 13:21
autor: sarah
No jeszcze denerwuje mnie jak np. dostaje smsa i mój ukochany odrazu się pyta od kogo on i co pisze.
Mnie rowniez wkurza to niesamowicie. Najczesciej nie odpowidam mu ale strasznie jest wtedy upierdliwy.
: 20 cze 2004, 07:20
autor: Jarek
Myślę, że pomyliliście tu pojęcia: wg. mnie "osaczanie "to nie jest wyraz braku zaufania i chęć dominacji. Żeby określić to krótko, to powidziałbym tak: "osaczanie"to natrętne aż do przesady zabieganie o czyjeś względy, nawet bez cienia akceptacji i zainteresowania ze strony osoby osaczanej. Jeśli w wyniku saczania powstał juz związek, następuje koniec osaczania i mogą (ale nie muszą) w nim występować inne problemy, o których pisali przedmówcy. Być może zbyt skomplikowałem swoją wypowiedź, ale takie mam zdanie na temat.