Czy zasłuzylem na nienawiść? / dziwne zachowanie bylej
: 12 sty 2008, 01:21
Witam!
Miesiąc temu rozstałem się z dziewczyną. Pisałem zresztą o tym na forum. Była dziewczyna chciała u mnie nocować na zjazdy (studiuje zaocznie). Raz się zgodziłem. Ale w tym tygodniu odmówiłem.
Problem w tym że z jakiegoś nie zrozumiałego powodu mam spore wyrzuty sumienia.
A było to tak:
W środę o trzymała paczkę ze swoimi rzeczami razem z numerami i adresami noclegów.
Wysłała sms ze chciała by nocować...
W ostateczności się zgodziłem.
Dziś doszedłem do wniosku że mi się to nie opłaca i poprosiłem by podała mi czemu nie może nocować gdzie indziej.
Odpowiedziała ze "nie tego się po mnie spodziewała, jestem h##em ze skasowała nasze zdjęcia nigdy nas nie było".
Chciałem wiedzieć o co taka reakcja więc poszedłem na dworzec. Spotkaliśmy się. Powiedziała że nie ma kasy na noclegi ani na jedzenie, ale ze sobie poradzi BO NIE POTRZEBUJE MOJEJ ŁASKI. / to ze nie ma kasy bylo możliwe znam jej sytuacje finansową/
Powiedziałem że mogę jej pomóc skoro sprawy stoją tak źle.
<Wiem wiem frajem jestem>
Mimo to chciałem jej pomóc. bądź co bądź kiedyś byliśmy razem i nie mialem zamiaru pozwolić jej nocować na dworcu. Powiedziała ze nie chce miec ze mna nic wspolnego i mam sie odczepic. (uzupełnienie wczoraj przez gg trochę chamsko z niej żartowałem)
A teraz zaczyna się dziwna cześć.
Powiedziała mi ze ma nocleg u koleżanki. I ze mam wracać do domu. Zaproponowałem ze może sie jakoś dogadamy. Nie chce mieć w niej wroga...
Ona mnie zaatakowala...Zaczeła mnie kopać bić itd.
W związku z tym moje pytania:
a) rozumnie ktos coś z tego?
b) co ja jej takiego zrobiłem?
c) dlaczego mam poczucie winy/ odczuwam ból w związku z tym zdarzeniem?
Miesiąc temu rozstałem się z dziewczyną. Pisałem zresztą o tym na forum. Była dziewczyna chciała u mnie nocować na zjazdy (studiuje zaocznie). Raz się zgodziłem. Ale w tym tygodniu odmówiłem.
Problem w tym że z jakiegoś nie zrozumiałego powodu mam spore wyrzuty sumienia.
A było to tak:
W środę o trzymała paczkę ze swoimi rzeczami razem z numerami i adresami noclegów.
Wysłała sms ze chciała by nocować...
W ostateczności się zgodziłem.
Dziś doszedłem do wniosku że mi się to nie opłaca i poprosiłem by podała mi czemu nie może nocować gdzie indziej.
Odpowiedziała ze "nie tego się po mnie spodziewała, jestem h##em ze skasowała nasze zdjęcia nigdy nas nie było".
Chciałem wiedzieć o co taka reakcja więc poszedłem na dworzec. Spotkaliśmy się. Powiedziała że nie ma kasy na noclegi ani na jedzenie, ale ze sobie poradzi BO NIE POTRZEBUJE MOJEJ ŁASKI. / to ze nie ma kasy bylo możliwe znam jej sytuacje finansową/
Powiedziałem że mogę jej pomóc skoro sprawy stoją tak źle.
<Wiem wiem frajem jestem>
Mimo to chciałem jej pomóc. bądź co bądź kiedyś byliśmy razem i nie mialem zamiaru pozwolić jej nocować na dworcu. Powiedziała ze nie chce miec ze mna nic wspolnego i mam sie odczepic. (uzupełnienie wczoraj przez gg trochę chamsko z niej żartowałem)
A teraz zaczyna się dziwna cześć.
Powiedziała mi ze ma nocleg u koleżanki. I ze mam wracać do domu. Zaproponowałem ze może sie jakoś dogadamy. Nie chce mieć w niej wroga...
Ona mnie zaatakowala...Zaczeła mnie kopać bić itd.
W związku z tym moje pytania:
a) rozumnie ktos coś z tego?
b) co ja jej takiego zrobiłem?
c) dlaczego mam poczucie winy/ odczuwam ból w związku z tym zdarzeniem?
az tak wykorzystywany nie bylem