Podoba mi się dziewczyna - co robić?
: 06 lis 2007, 11:05
Witam!
Postaram sie krotko opisac moj problem... Otoz poznalem jakis czas temu dziewczyne, oboje studiujemy na tej samej uczelni.. naprawde swietnie nam sie ze soba dogadywalo.. widac bylo ze lubi spedzac ze mna czas.. Jednak do czasu.. bylem troszke natretny..tzn chcialem zajac jak najwiecej czasu, a bylo jeszcze wczesnie.. pozniej mielismy powazna rozmowe, wtedy powiedzialem ze naprawde mi na niej zalezy i uslyszalem ze niedawno rozstala sie ze swoim chlopakiem i narazie chce byc sama..(ponad 3lata) Troszke nierozumialem no ale fakt moj blad.. Jej kolezanka..rowniez moja dobra znajoma powiedziala zebym po prostu dal jej troche czasu.. podobno jej powiedziala, ze tamto po prostu "wygaslo",ze juz nic nie czuje.. plus kłótnie i odleglosc wiec wyszlo jak wyszlo.. Mi osobiscie powiedziala ze moze kiedys zmieni zdanie w stosunku do mnie..ze mowi to szczerze.. I teraz wrocila na tydzien do domu i okazalo sie ze wrocila do bylego chlopaka, ja oficjalnie nic nie wiem.. Nic mi nie powiedziala..i nie mowi choc miala juz kilka okazji.. tylko troszeczke inaczej zaczela zachowywac sie w stosunku do mnie.. Kolezanka mowi zebym spokojnie czekal i nie byl natretny, nic nie wspominal bo skoro mi sama nic nie powiedziala to cos w tym jest.. ze według niej tamto dlugo nie potrwa, jak raz wygaslo to juz ciezko bedzie zeby wrocilo.. miedzy innymi przez odleglosc.. zebym narazie staral sie ja po prostu traktowac jak kolezanke.. Podobno sama powiedziala ze spedzila mily tydzien ale zobaczy jak to bedzie i ze moze by bylo lepiej jakby juz kiedys skonczyli i zniknalby jej z zycia..
Prosze powiedzcie mi jak mam sie zachowywac, co mam robic? Czy udawac ze nic nie wiem.. ze nie odczuwam żadnej zmiany.. Jak mam moze delikatnie wchodzic w jej zycie zeby to nie bylo natretne, nie chce byc odtracony
Przepraszam za ten potok slow, tyle tego bylo ze nie wiedzialem co i w jakiej kolejnosci pisac.. mam nadzieje ze nie namieszalem zbytnio
Dziekuje za kazda odpowiedz :
Pozdrawiam
Postaram sie krotko opisac moj problem... Otoz poznalem jakis czas temu dziewczyne, oboje studiujemy na tej samej uczelni.. naprawde swietnie nam sie ze soba dogadywalo.. widac bylo ze lubi spedzac ze mna czas.. Jednak do czasu.. bylem troszke natretny..tzn chcialem zajac jak najwiecej czasu, a bylo jeszcze wczesnie.. pozniej mielismy powazna rozmowe, wtedy powiedzialem ze naprawde mi na niej zalezy i uslyszalem ze niedawno rozstala sie ze swoim chlopakiem i narazie chce byc sama..(ponad 3lata) Troszke nierozumialem no ale fakt moj blad.. Jej kolezanka..rowniez moja dobra znajoma powiedziala zebym po prostu dal jej troche czasu.. podobno jej powiedziala, ze tamto po prostu "wygaslo",ze juz nic nie czuje.. plus kłótnie i odleglosc wiec wyszlo jak wyszlo.. Mi osobiscie powiedziala ze moze kiedys zmieni zdanie w stosunku do mnie..ze mowi to szczerze.. I teraz wrocila na tydzien do domu i okazalo sie ze wrocila do bylego chlopaka, ja oficjalnie nic nie wiem.. Nic mi nie powiedziala..i nie mowi choc miala juz kilka okazji.. tylko troszeczke inaczej zaczela zachowywac sie w stosunku do mnie.. Kolezanka mowi zebym spokojnie czekal i nie byl natretny, nic nie wspominal bo skoro mi sama nic nie powiedziala to cos w tym jest.. ze według niej tamto dlugo nie potrwa, jak raz wygaslo to juz ciezko bedzie zeby wrocilo.. miedzy innymi przez odleglosc.. zebym narazie staral sie ja po prostu traktowac jak kolezanke.. Podobno sama powiedziala ze spedzila mily tydzien ale zobaczy jak to bedzie i ze moze by bylo lepiej jakby juz kiedys skonczyli i zniknalby jej z zycia..
Prosze powiedzcie mi jak mam sie zachowywac, co mam robic? Czy udawac ze nic nie wiem.. ze nie odczuwam żadnej zmiany.. Jak mam moze delikatnie wchodzic w jej zycie zeby to nie bylo natretne, nie chce byc odtracony
Przepraszam za ten potok slow, tyle tego bylo ze nie wiedzialem co i w jakiej kolejnosci pisac.. mam nadzieje ze nie namieszalem zbytnio
Dziekuje za kazda odpowiedz :
Pozdrawiam
juz sam nie wiem... niby powiedzielismy ze ok i ona sie ucieszyla i w ogóle zaczela znowu sie zachowywac tak jak na poczatku, ale z drugiej toz ja chyba tego nie wytrzymam ;/ drogie panie to do was pytanie czy jest jeszcze sens walczyc? czy dam rade ja rozkochac w sobie.. czy bycie blisko niej gdy teraz probuja niby razem naprawic swoj zwiazek ma sens? co jesli jej nie wyjdzie? a co jesli wyjdzie? czasami 
niestety ja tak zrobilem i skonczylo sie na tym ze byle w zwiazku z jej przyjaciolka przez 7 miesiecy
(najgorsze 7 miechow w zyciu )