agnieszka.com.pl • Duma
Strona 1 z 1

Duma

: 08 maja 2007, 12:26
autor: Martinoo
Czytałem ostatnio książke na temat zyskiwania sprzymierzeńców w biznesie. Autor na podstawie wielu lat doświadczeń wnioskuje że człowiekem głównie kieruje nieracjonalne zachowanie napędzane dumą. Udowadnia że nawet te dobre (bezinteresowne zachowania) są wynikiem zaspokajania własnych potrzeb.

Zaczynam sie rozpisywać a chce zapytać własciwie o jedno...
Jak czesto zdarza sie że robicie coś zupełnie przeciwnego niż myślicie?. Jak czesto przemawia przez was duma? Moglibyście przytoczyć jedna z sytuacji w której w relacji z innym człowiekiem czy partnerem daliscie sie ponieśc dumie? Co wtedy wami kierowało?

: 08 maja 2007, 12:45
autor: Dzindzer
Martinoo pisze:Moglibyście przytoczyć jedna z sytuacji w której w relacji z innym człowiekiem czy partnerem daliscie sie ponieśc dumie? Co wtedy wami kierowało?

jak sie ktos daje ponieśc dumie to duma nim kieruje
Martinoo pisze:Jak czesto zdarza sie że robicie coś zupełnie przeciwnego niż myślicie?.

rzadko, jak nie ma innego wyjścia, o jestem miła w urzedzie a najchetniej to bym trzasnęła drzwiami a nie dla durnej nierozumnej urzedniczki byla miła
Martinoo pisze:Jak czesto przemawia przez was duma?

a bo ja wiem, moja duma to jest tak ładnie zakumplowana ze mna, ze mi sie nie wyrywa i nie buntuje, tak sobie ładnie w symbiozie zyjemy

: 08 maja 2007, 19:16
autor: ksiezycowka
Martinoo pisze:Jak czesto zdarza sie że robicie coś zupełnie przeciwnego niż myślicie?
Tylko kiedy trzeba. jak czesto - codziennie w pracy mam ochote trzasnac kogos a tego nie robie np.
Martinoo pisze:Jak czesto przemawia przez was duma?
czesto chyba.
Martinoo pisze:glibyście przytoczyć jedna z sytuacji w której w relacji z innym człowiekiem czy partnerem daliscie sie ponieśc dumie?
Powiedzialam szefowi np z eja nie jestem pracownik fizyczny i ze sie nie godzi zebym JA sie babrala w jakims archiwum jak tu tyle chlopa wkolo. [w myslach dodalam ze ja sobie rak brudzic nie bede <aniolek> ].
Martinoo pisze:Co wtedy wami kierowało?
Duma a co?przeciez mial byc przyklad na dume :|

: 08 maja 2007, 19:39
autor: jamaicanflower
No dobra, wiem, że to śmieszne zachowanie, ale na początku naszej znajomości unosiłam się dumą i nie puszczałam Promyczkowi sygnałów, dopóki on mi nie puścił. <palant> Choćby mnie tęsknota zżerała i chcę dowiedzenia się, co u niego słychać, za komórkacza nie chwyciłam. ;DD Eh, do teraz mi się to czasem zdarza... <zakneblowany>

: 08 maja 2007, 20:02
autor: Nola
jamaicanflower pisze:na początku naszej znajomości unosiłam się dumą i nie puszczałam Promyczkowi sygnałów, dopóki on mi nie puścił. <palant>


dla mnie to głupie,nie nazwałabym tego raczej unoszenia się dumą

: 08 maja 2007, 20:29
autor: jamaicanflower
c-f pisze:dla mnie to głupie,nie nazwałabym tego raczej unoszenia się dumą

Ja uprzedzałam, że to, co napiszę nie będzie mądre. Kierowała mną głupio pojmowana duma kobieca <chory> Cóż, jakieś wady muszę posiadać, bo byłabym nudna [:D]

: 09 maja 2007, 00:36
autor: Joasia
Często kieruje mną duma. Myślę że to chyba taka moja wada.
Przykład:
Czasami na studiach jak mam problem ze zrobieniem czegoś a jedyną osobą która może mi w tym pomóc jest taka, że jej nie lubię bo się wywyższa i uważa się za niewiadomo jakiego geniusza, to jej o pomoc nie poproszę, nie dam jej tej satysfakcji że poczuje się lepsza ode mnie <foch>

Albo jak się z kimś pokłócę i wiem że to ja miałam w 100% rację (na podstawie obiektywnych zdań osób pośrednich) to pierwsza ręki nie wyciągnę <foch>

: 09 maja 2007, 11:52
autor: Marissa
Mną też często kieruje duma. Zerwałam kontakty z przyjaciółką, bo w sumie wyszło jak wyszło i mogłabym wyciągnąć pierwsza rękę, ale nie wyciągnę. Bo ta moja duma jest silniejsza - a przynajmniej była silniejsza wtedy, kiedy była jeszcze szansa na pojednanie.

: 09 maja 2007, 12:14
autor: Nola
Marissa pisze:Zerwałam kontakty z przyjaciółką, bo w sumie wyszło jak wyszło i mogłabym wyciągnąć pierwsza rękę, ale nie wyciągnę.


hmm,ja mam w sumie podobną sytuację,ale na razie to kontakty z przyjaciółką ograniczyłam.sama jednak pierwsza ręki nie wyciągnę.zrobiłam to parę razy wcześniej i po prostu się "podłożyłam",zostałam potraktowana pobłażliwie.akurat w tym przypadku wina leżała po obu stronach,ale wyciągnięcie ręki pierwszej nie było najlepszym pomysłem.owszem,trzeba się umieć przyznać do błędu i przeprosić,ale kiedy obie strony są tak samo winne,nie przeproszę,bo mam same złe doświadczenie z tym związane.

inne sytuacje?prawie rok temu całkowicie zerwałam kontakt z jednak osobą-przestałam odpowiadać na telefony,smsy,wiadomości na gg,ale to był bardzo toksyczny człowiek,przez 1,5 roku tak mi zalazł za skórę,że nawet teraz,kiedy się do mnie odzywa i przeprasza,nie mam ani trochę ochoty na odświeżenie kontaktów.nie wiem jednak czy to można nazwać uniesieniem się dumą.

: 09 maja 2007, 14:40
autor: Yasmine
Marissa pisze:Mną też często kieruje duma. Zerwałam kontakty z przyjaciółką, bo w sumie wyszło jak wyszło i mogłabym wyciągnąć pierwsza rękę, ale nie wyciągnę. Bo ta moja duma jest silniejsza - a przynajmniej była silniejsza wtedy, kiedy była jeszcze szansa na pojednanie.
]
Ja tez tak mam. Teraz udaje sama przed soba, ze ta osoba mi jest niepotrzebna, ale czasem o niej mysle. Ale juz za pozno, a duma byla wazniejsza :/.

: 09 maja 2007, 17:34
autor: ksiezycowka
Yasmine pisze:ale czasem o niej mysle.
Ja czesto mysle o wielu niepotrzebnych mi osobach :)

Z serii unoszenia sie duma mam przyklad dzisiejszy: siedze w pracy i dzwoni mi komorka. Patrze a tam moja fryzjerka sie okazuje. Nie odebralam nawet. Jakis miesiac temu sie znia umowilam i mnie wystawila i nie raczyla przeprosic nawet. <foch>

: 09 maja 2007, 18:06
autor: jamaicanflower
Mną też często kieruje duma. Zerwałam kontakty z przyjaciółką, bo w sumie wyszło jak wyszło i mogłabym wyciągnąć pierwsza rękę, ale nie wyciągnę. Bo ta moja duma jest silniejsza - a przynajmniej była silniejsza wtedy, kiedy była jeszcze szansa na pojednanie.

Z tego samego powodu straciłam przyjaciółkę, czułam, że jeśli ten jeden raz nie uniosę się dumą, to przestaną samą siebie szanować. Do dziś boli jak cholera, czuję pustkę, bo to była... W każdym razie takiej więzi intelektualnej jeszcze z nikim nie miałam. :) Czasem, jak mnie dopadnie, zastanawiam się, czy ten szacunek i duma były warte utraty bliskiej i kochanej osoby. :( Ale dzielnie idę do przodu. :)

: 09 maja 2007, 18:11
autor: szopen
Martinoo pisze:Jak czesto zdarza sie że robicie coś zupełnie przeciwnego niż myślicie?.
chyba każdemu sie zdaża ... ot taki świat :) a z moją dumą chyba nie mam większego problemu.

: 09 maja 2007, 21:56
autor: Mona
Z dumą niekiedy jest problem, bo nieraz trzeba ją schować głęboko, a nie każdy to potrafi. Duma potrafi nieźle zamącić, a wtedy można stracić wiele. Trzeba potrafić odróżnić dumę od zadufania i upartości. Poza tym duma troszkę kojarzy mi się z zarozumialstwem <hmm> Duma z powodu: "bo tak i już!", nie ma nic wspólnego z prawdziwą dumą.

: 09 maja 2007, 22:35
autor: jamaicanflower
Moja duma w kontaktach z najbliższymi najczęściej samoistnie się dezaktywuje, dla przyjaciół zrobiłabym teoretycznie wszystko i może tym sobie wyrządzam szkodzę, bo przyzwyczajam ich do tego i z czasem być może podświadomie nabierają przekonania, że cokolwiek by nie zrobili, ja będę stała u ich boku wierna jak pies. Tego, co robią nie rozpatrują wtedy, jako uczynionego względem mnie zła, bo przecież bywało gorzej i wszystko znosiłam. Ale gdy takich bolesnych czynów, wspomnień się trochę namnoży, to coś pęka i żeby nie stracić do siebie szacunku sięga się właśnie po dumę i czeka się na rychły odzew drugiej strony, by się zreflektowała, przeprosiła, zauważyła, że jest źle. A potem płacze się w poduszkę, bo odzewu nie ma i okazuje się, że jeśli będzie jakaś wspólna przyszłość, to będzie taka sama, jak dotąd. I tutaj następuje kryzys: znosić to, czy z bólem serca się pożegnać. Robi się drugi krok, jakby nieprzytomnie, nie wierząc... Po to, by po jakimś czasie dowiedzieć się od tej utraconej osoby, że:
"najgorsze jest, gdy ktoś, kogo kochasz odchodzi jeszcze za życia"
Wszystko u góry dotyczyło jednej sztuki przyjaciela ;) Tak mnie wzięło na zwierzenia...

: 09 maja 2007, 22:39
autor: Marissa
jamaicanflower pisze:Moja duma w kontaktach z najbliższymi najczęściej samoistnie się dezaktywuje, dla przyjaciół zrobiłabym teoretycznie wszystko i może tym sobie wyrządzam szkodzę, bo przyzwyczajam ich do tego i z czasem być może podświadomie nabierają przekonania, że cokolwiek by nie zrobili, ja będę stała u ich boku wierna jak pies. Tego, co robią nie rozpatrują wtedy, jako uczynionego względem mnie zła, bo przecież bywało gorzej i wszystko znosiłam. Ale gdy takich bolesnych czynów, wspomnień się trochę namnoży, to coś pęka i żeby nie stracić do siebie szacunku sięga się właśnie po dumę i czeka się na rychły odzew drugiej strony, by się zreflektowała, przeprosiła, zauważyła, że jest źle. A potem płacze się w poduszkę, bo odzewu nie ma i okazuje się, że jeśli będzie jakaś wspólna przyszłość, to będzie taka sama, jak dotąd. I tutaj następuje kryzys: znosić to, czy z bólem serca się pożegnać. Robi się drugi krok, jakby nieprzytomnie, nie wierząc...

Jakbym czytała siebie, tylko że ja miałam takie przejścia z przyjaciółką. I ta przyjaciółka to zła kobieta była. A ja byłam głupia, naiwna, ale kochałam ją jak siostra. Nie wiem jak ona. I zrobiłabym wszystko, ale nastąpił taki czas, że no trzeba powiedzieć "dość, takiego zachowania znosić nie będę". Bo i my tracimy szacunek w oczach przyjaciela i po pewnym czasie my w swoich oczach tracimy.

: 09 maja 2007, 22:43
autor: pani_minister
A kiedy kończy się poczucie własnej wartości, a zaczyna duma?

: 09 maja 2007, 22:49
autor: jamaicanflower
Jakbym czytała siebie, tylko że ja miałam takie przejścia z przyjaciółką. I ta przyjaciółka to zła kobieta była. A ja byłam głupia, naiwna, ale kochałam ją jak siostra. Nie wiem jak ona. I zrobiłabym wszystko, ale nastąpił taki czas, że no trzeba powiedzieć "dość, takiego zachowania znosić nie będę". Bo i my tracimy szacunek w oczach przyjaciela i po pewnym czasie my w swoich oczach tracimy.

Wiesz, ja po przeczytaniu tego Twego postu:
Marissa pisze:Zerwałam kontakty z przyjaciółką, bo w sumie wyszło jak wyszło i mogłabym wyciągnąć pierwsza rękę, ale nie wyciągnę. Bo ta moja duma jest silniejsza - a przynajmniej była silniejsza wtedy, kiedy była jeszcze szansa na pojednanie.

...przez chwilę myślałam, że Ty to ona ;( Bo ja też pisałam o przyjaciółce... Przepraszam. :)
Marissa pisze:Bo i my tracimy szacunek w oczach przyjaciela i po pewnym czasie my w swoich oczach tracimy.

Szkoda tylko, że to tak boli i co jakiś czas na nowo trzeba przekonywać sama siebie, że tak należało zrobić... Eh <przytul>

: 09 maja 2007, 22:52
autor: Mona
pani_minister pisze:A kiedy kończy się poczucie własnej wartości, a zaczyna duma?

Własnie ta prawdziwa duma wynika, jakoby, z poczucia własnej wartości :)

: 09 maja 2007, 22:55
autor: jamaicanflower
pani_minister pisze:A kiedy kończy się poczucie własnej wartości, a zaczyna duma?

U mnie, gdy czuję, że ktoś depcze moje poczucie własnej wartości, ba! Jest gorzej, bo on - w moich oczach - potyka się przez nie, a sam go nie widzi!
Ale wypowiadanie się przeze mnie w tym temacie to chyba nie jest najlepszy pomysł, bo nosi znamiona masochizmu.

: 09 maja 2007, 22:59
autor: pani_minister
Wobec tego duma jest pozytywna, pozwala uniknąć fałszywej skromności i podporządkowania, którego potem żałować przyjdzie. Znając własną wartość (będąc dumnymi z siebie) nawet podporządkowując się, robimy to świadomie i odważnie, a nie w wyniku konformizmu i obaw przed postępowaniem odwrotnym. Człowiek dumny robi to, co chce - człowiek starający się dumę poskromić robi to, co wydaje mu się, że powinien, mimo, iż tak naprawdę może wcale tego nie chcieć. Duma może być zdrowa, ale wypływać musi ze szczerości, a nie być jedynie instrumentem do manipulacji sobą i innymi. Taka duma własne fundamenty podkopuje, bo jak można być dumnym z manipulacji potem?

: 09 maja 2007, 23:03
autor: jamaicanflower
Nie ma dumy, jest altruizm wobec kogoś -> pojawia się ból -> potem wątpliwości -> raz jeszcze ból -> pojawia się duma i na dzień dobry z grubej rury wypala: "Gdzie Ty dziewucha masz swoją dumę?" -> a potem co kto zdecyduje się zrobić z tym fantem. Finito z mojej strony <cisza>

: 10 maja 2007, 00:32
autor: ksiezycowka
pani_minister pisze:A kiedy kończy się poczucie własnej wartości, a zaczyna duma?
Chcialabym wiedziec. Serio :/
Ja wiem , ze b yla dum ajak mam wyrzuty czy czegos potem zaluje :D

: 10 maja 2007, 17:56
autor: lollirot
Martinoo pisze:Jak czesto przemawia przez was duma?

ZA często. ale staram się poskromić :)

: 10 maja 2007, 17:58
autor: Ted Bundy
duma i honor. Podstawa i obowiązek <evilbat>

: 11 maja 2007, 01:36
autor: yeti
Duma ma dwa znaczenia:
1. poczucie własnej godności i wartości,
2. przesadne, nieuzasadnione wywyższanie się ponad innych; wyniosłość, zarozumiałość.
W tym pierwszym znaczeniu jest jak najbardziej pozytywna. Nie pozwala nam robić rzeczy, które są poniżające, których później trzeba by się było wstydzić.
W tym drugim jest oczywiście negatywna.
Czasami na pierwszy rzut oka ciężko stwierdzić, czy czyjeś zachowanie wynika z poczucia własnej wartości, czy jest wywyższaniem się. Trzeba znać osobę lepiej, wiedzieć jak się zachowywała w innych sytuacjach, żeby to ocenić.
Nie rozumiem jaki jest związek robienia czegoś innego niż się myśli z dumą. A to o czym pisał autor wspomnianej przez Martinoo książki bardziej kojarzy mi się z sygnaturką Dzindzer niż z dumą. Pewnie według autora w biznesie cel uświęca środki i poczucie własnej wartości i godności trzeba schować do kieszenie, jeżeli da się na tym zarobić. Zresztą tak jest chyba naprawdę.
Ponieść się dumie chyba nigdy się nie dałem, przynajmniej tego nie pamiętam. Były natomiast takie sytuacje, w których kierowany dumą nie dałem się zeszmacić. Na krótką metę na tym traciłem, ale w dłuższej perspektywie wzmacniało to moje poczucie własnej wartości i pewność siebie, więc chyba na tym zyskiwałem.

: 12 maja 2007, 04:38
autor: Koko
TedBundy pisze:duma i honor. Podstawa i obowiązek

Właśnie nie.
Podstawą, a żadnym obowiązkiem, jest zrozumienie. Siebie, drugiego człowieka, sytuacji.
Honor dla innych ludzi- to po pierwsze. A aby nie popadać w konformizm honor okazujemy z dumą, także własną. Bo w życiu nie można być bezrefleksyjnym.

: 17 maja 2007, 15:57
autor: Harry
Martinoo pisze:robicie coś zupełnie przeciwnego niż myślicie


Uważam, że nie należy zakładać, że działanie w zgodzie z honorem lub poczuciem własnej wartości, czyli dumą stoi bądź może stać w sprzeczności z myśleniem. Wręcz przeciwnie. Według mnie posiadanie zasad i wyznawanie wartości jest bardzo cenne. Pozwala na zachowanie godności, unikniecie wstydu i upokorzenia. A zasady te sa przeciez owocem myslenia. Powiedzialbym natomiast ze duma moze i czesto stoi w sprzecznosci z naszymi uczuciami. A taka sytuacja jest bardzo trudna, bo stlumic uczucia nielatwo, a zyc z poczuciem robiena czegos wbrew sobie jeszcze trudniej.