W przeciwną stronę.
: 12 kwie 2007, 18:54
Im dłużej żyję, tym coraz częściej dochodzę do wniosku, że jednak warto zrezygnować z szeroko rozumianej miłości.
I nie, nie byłem bity w dzieciństwie, ani nad nikim się nie znęcałem.
Nie widzę sensu w byciu kochanym przez kogoś, bo trudno uwierzyć w uczucia innych, właściwie pobudzone fizycznością i hormonami. Nie chciałbym też nikogo pokochać otwarcie, bo nie chciałbym tego kogoś zranić. Ponadto napawa mnie obrzydzeniem cała ta forma miłości, z jej naiwnością, albo żałosne, przedmiotowe podejście do drugiej osoby. Nie rozumiem jak mogą, głównie mężczyźni zresztą, opowiadać o swoich łożkowych przygodach swoim kolegom. Nie rozumiem kobiet bawiących się jeleniami, którzy dla niej zrobią wszystko (zmanipulowane zwierzątka).
Może jednak warto odrzucić to coś, co nazywamy miłością? Widzę tylko pożądanie, ewentualnie manipulację. Myślę, że nie warto się w to pakować.[/scroll]
I nie, nie byłem bity w dzieciństwie, ani nad nikim się nie znęcałem.
Nie widzę sensu w byciu kochanym przez kogoś, bo trudno uwierzyć w uczucia innych, właściwie pobudzone fizycznością i hormonami. Nie chciałbym też nikogo pokochać otwarcie, bo nie chciałbym tego kogoś zranić. Ponadto napawa mnie obrzydzeniem cała ta forma miłości, z jej naiwnością, albo żałosne, przedmiotowe podejście do drugiej osoby. Nie rozumiem jak mogą, głównie mężczyźni zresztą, opowiadać o swoich łożkowych przygodach swoim kolegom. Nie rozumiem kobiet bawiących się jeleniami, którzy dla niej zrobią wszystko (zmanipulowane zwierzątka).
Może jednak warto odrzucić to coś, co nazywamy miłością? Widzę tylko pożądanie, ewentualnie manipulację. Myślę, że nie warto się w to pakować.[/scroll]

Poki nie poczujesz bedziesz gadal bzdury o obchodzeniu sie bez niej i tym ze to jest ok.

... I nie chodzi tu o śmierć fizyczną...