Ja Tedy'ego doskonale rozumiem

Ciągle z obawą patrzę w przyszłość, zastanawiając się, jaką drogą moglibyśmy z Promyczkiem pójść na kompromis. On nie chce zamieszkać w mieście, wyobraża nas sobie szczęśliwie żyjących w małej wiosce, najlepiej żeby były niedaleko góry i jeziora, nie miałby też nic przeciwko ucieczce przed technologią, czyli brak TV i internetu, no, komórkę chciałby sobie zostawić, a poza tym głusza, nieprzebrane lasy wokół nas. Dla mnie nie do pomyślenia! Kiedyś, jako romantyczna nastolatka też chciałam tak żyć, ale im dłużej chodzę po tej ziemi, tym lepiej siebie poznaje i wiem już, że bez miasta wegetuję... I nie dam się skazać na życie w uroczym zakątku z dala od cywilizacji. Takie życie byłoby dla mnie jak wyrok. Przez ten czas, jak ze sobą jesteśmy Promyczek zgodził się, że może się przeprowadzić w "moje" strony i jest gotowy zacząć wpólne życie na Śląsku. W tym jest ręka mamciaka, bo ona, jako że jestem jedynaczką chce mnie trzymać jak najbliżej, a ile razy mówiłam, że marzy mi się Wrocław czy Kraków, nazywała mnie egoistką, której wygodnie jest oddalić się i zapomnieć o rodzicach. Dobrze, że nie wspominałam nic o moich nadmorskich marzeniach

Zatem Promyczek opuszcza dla mnie "ojcowiznę", a ja... Nie jestem w stanie iść na żaden kompromis w kwestii miejsca zamieszkania. Z jednej strony miasto to mój plan i marzenie, a z drugiej ciągnąć Promyczka do miasta, gdzie będzie się czuł fatalnie...?

Dlatego zupełnie nie wiem, jak to z nami bedzie
Tedy, ja myślę, że Twojej dziewczynie jest dobrze tam, gdzie mieszka, ma na miejscu rodzinę, przyjaciół, znajomych, zna miasto jak własną kieszeń, wie, jakie są plusy i minusy, możliwości i ograniczenia, które niesie ze sobą mieszkanie tam, po prostu czuje się tam dobrze, spokojnie, pewnie i bezpiecznie. Ona WYBRAŁA ŚWIADOMIE to miasto z jego wadami i zaletami, trochę tak, jak się wybiera męża

i na razie nie znajduje dostatecznie ważnego i pilnego powodu, by myśleć o jego zmianie. Jest jej dobrze i wcale nie potrzebuje, żeby było lepiej, bo "dobrze" jest znajome, sprawdzone i swoje, a "lepiej" jest nowe, niezbadane i niebezpieczne. Głupotą byłoby z jej strony rezygnować z tego wszystkiego, a egoizmem z Twojej strony byłoby wymuszanie na niej deklaracji o przeprowadzce właśnie w teoretycznej rozmowie, takie narzucone gdybanie o pozostawieniu w oddali czegoś, co się zna i kocha, tylko dlatego, by partner poczuł się pewniej. Bo jeśli dasz jej rzeczywisty, nie teoretyczny, cel przeprowadzki, to jestem pewna, że pójdzie za Tobą, tam, gdzie będzie trzeba

// Life is...
zatraconyŚwiatNagichSłów,PudłoStarychMyśli,
WysypiskoLudzkichSił
iZałzawionyKrzakPytań
międzyMarzeniami,ASnem
chcęWiedziećPierwszaJakiJestŚwiatBezNocy
jakiŚwiatBezNocy
więcWyjęSzeptemDoWieczornegoMilczenia
...but a dream //