Kłótnie w związku...
: 23 mar 2007, 22:18
Nie wiem czy był już taki temat... jeśli tak proszę o skasowanie...
No tak... jak powszechnie wiadomo, kłótnie w związku to norma... kobiety jak i faceci co chwile (żeby nie przesadzić) strzelają fochy o każdą głupotę... nie mówię, że tak jest u mnie... ale z doświadczenia wiem, że w większości związków tak jest...
No właśnie... ale czy Waszym zdaniem to pomaga? Czy nie przerażała by Was taka idealność? Bez kłótni, nieporozumień i fochów?
Moim zdaniem, kłótnie to tylko forma zbliżenia się... zresztą to pewnie kwestia tematu nieporozumienia...
Co sądzicie?
No tak... jak powszechnie wiadomo, kłótnie w związku to norma... kobiety jak i faceci co chwile (żeby nie przesadzić) strzelają fochy o każdą głupotę... nie mówię, że tak jest u mnie... ale z doświadczenia wiem, że w większości związków tak jest...
No właśnie... ale czy Waszym zdaniem to pomaga? Czy nie przerażała by Was taka idealność? Bez kłótni, nieporozumień i fochów?
Moim zdaniem, kłótnie to tylko forma zbliżenia się... zresztą to pewnie kwestia tematu nieporozumienia...
Co sądzicie?
Klotnie to inte gralan czesc mego "ja" ze tak powiem.

Glownie z mojej strony
Pisalam ze to sie mnie tyczy i u mnie tak jest bo ja ciagle sie dre na ludzi a z moim mamy takie z tych zdrowych klotni 
Najgorsze jest to, że dla przyjaciół, koleżanek, a nawet zwykłych znajomych jestem bez porównania lepsza, wesoła, zazwyczaj bezkonfliktowa, pełna zrozumienia, gotowa do umniejszania ich winy i pobłażania. Przyjaciółka po wysłuchaniu naszej rozmowy na skype łapała się za głowę, tłumacząc mi, że chłopak przecież chce dobrze, a ja go źle traktuję. Następnie pogratulowała mi, że znalazłam do tego stopnia wyrozumiałego chłopaka, który moją humorzastość tak dobrze znosi i, niestety, miała rację
. Moge sie drzec jak glupia a po 5 minutach mi przechodzi i sie smieje. Ale tego nie wzielam pod uwagę przy temacie o klotniach, bo moj to po prostu akceptuje i sie jeszcze ze mnie smieje 