Moja dziewczyna wątpi- nie wie do końca czy mnie kocha. Help
: 17 mar 2007, 22:32
Witam wszystkich, mam pewien problem którym chciałbym się podzielić z Wami. Poznałem miłość mojego życia, od zawsze coś do niej czułem (zanim się zeszliśmy znaliśmy się blisko 2 lata) i w końcu ona CHYBA też to poczuła i jesteśmy razem już pewien czas. Od zawsze między nami układało się idealnie nie kłóciliśmy się, nie sprawialiśmy przykrości, nie zdradzaliśmy. Po za tym że jestem o nią zazdrosny ( jak każdy facet o swoją Kobietę) to żadne inne choróbska nas nie dopadły Każdego ranka budziłem się i myślałem że jestem najszczęśliwszym facetem pod słońcem mają tak wspaniałą Kobietę u boku. Jedyne co czasem mnie zastanawiało to fakt, że Ona stosunkowo rzadko utwierdzała mnie w miłości- rzadko mówiła, że mnie Kocha tak sama od siebie często było tak: ja Ciebie też Kocham, bardzo… . Od jakiegoś czasu delikatnie starałem się jej to uświadomić, że czuje taki lekki niedosyt miłości ( powtarzam jej Kocham Cię kilkanaście razy dziennie i zawsze robie to z pełnym uczuciem) Ona nie reagowała na to a nawet raz napisała że nie lubi nadużywać tego słowa w smsach. Dalej rozmowa toczyła się tak: Kochanie, czemu Ty nigdy mnie nie zapytałaś o to czy Cię kocham? Odpowiedziała bo Ty mi to Ciągle powtarzasz i uświadamiasz. A ja jej na to: a ja pytam Cię o to bo Ty tak rzadko mi to mówisz, jeśli sama będziesz o tym pamiętać to nie będę Cię o to tyle razy pytał. Za parę dni spotkaliśmy się zaczęliśmy rozmawiać o nas o uczuciu trochę o mojej zazdrości. Doszliśmy do wniosku że powinniśmy przemyśleć to przez parę dni w samotności( był poniedziałek) Spotkaliśmy się w piątek i czułem, że zaplanowana na dziś rozmowa jest nie potrzebna bo wszystko jest jasne a w naszym związku będzie już tylko świecić słońce. Jednak niestety… Po krótkim wstępie powiedziałem o tej czułości, o tym że powinna mi to częściej mówić bo przecież mnie Kocha. Ona na to że nie jest tego pewna! Nie będę opisywał co czułem bo każdy dobrze wie… płacząc jakieś 3 godziny pytałem o różne sprawy dowiedziałem się, że bardzo jestem jej potrzebny, że jej zależy na mnie, że jestem bardzo ważny, że nigdy nie popełniłem błędu, nie powiedziałem nic złego, nie zasmuciłem, że ją pociągam, nigdy się nie zawiodła ufa mi… i że to nie moja wina że od jakiegoś czasu wątpi czy to jest prawdziwa miłość i że nie zrobiłem niczego co mogłoby być początkiem tych wątpliwości. Zapytałem jak objawia się ta wątpliwość, usłyszałem, że coraz ciężej jest jej mówić że mnie Kocha. Jesteśmy dalej razem, ja chce tego związku bardzo bo Kocham ją nad życie, wiem że to Ona jest tą jedyną, nigdy w to nie wątpię. Wymyśliłem takie coś: że będę z nią dalej tak długo jak tylko mi pozwoli być i będę dalej takim samym chłopakiem dając jej moja miłość zaufanie wsparcie i ciepło aby dać szansę naszemu związkowi, aby dać szanse tej miłości na ujawnieni się a wątpliwościom na odejście. Błagam pomóżcie, może ktoś już był w podobnej sytuacji..

no ale cóz....