Tak ,wszyscy mają racje jestem wariatką....

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

mmm
Początkujący
Początkujący
Posty: 3
Rejestracja: 26 lut 2007, 12:34
Skąd: polska
Płeć:

Tak ,wszyscy mają racje jestem wariatką....

Postautor: mmm » 26 lut 2007, 12:55

Nie będę się rozpisywać ,proszę jedynie o radę .Jak ma żyć kobieta ,matka ,żona....która wpadając w depresje z powodu traktowania przez męża (złego oczywiście) sama się oskarża ...przyznając się do wszystkich swoich błędów...w tym niestety zdrady?Jednorazowej....pod wpływem alkoholu...przerwanego aktu ,gdyż to nie dla niej ...Jak jest jej wartość ...czy spadła do zera??Ω
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 26 lut 2007, 13:17

Każdy wartość samego siebie ustala sobie sam, niestety. Ale to (chyba) jest najważniejsza ocena, warunkująca resztę oraz oceny innych.
mmm pisze:wpadając w depresje z powodu traktowania przez męża

Depresja to skutek, zachowanie męża to skutek, sex na boku to skutek... jaka jest przyczyna?
KOCHAJ...i rób co chcesz!
mmm
Początkujący
Początkujący
Posty: 3
Rejestracja: 26 lut 2007, 12:34
Skąd: polska
Płeć:

Postautor: mmm » 26 lut 2007, 13:58

dzięki za odpowiedż ...Przyczyna..niewiem.Przybliżę ci trochę ,Jesteśmy ze sobą 13 lat,mój pierwszy mężczyzna ....było różnie raz lepiej raz gorzej .Generalnie ja zajmowałam się domem i wtedy jednym dzieckiem ,mąż lubił sobie wychodzić z kolegami na imprezy a ja zostawałam w domu.to co zrobłam wyglądało dokładnie tak ,że wyszłam z kolezanką na impreze ,co nieczęsto mi się zdarzało,za dużo wypiłam .Kręcił się koło mnie chłopak..z którym poszłam ,nie znałam go dobrze...nawet nie myślałam .w ogóle niewiem co myślałam ,że pójdę z nim do łóżka ...nawet to nie było łózko.Byłam nieżle wstawiona ,wstyd mi bardzo.Cały ten akt wyglądał tak ,ze rzadno z nas nie osiągneło satyswakcji bo trwało to moment i ja się otrząsnęłam z tego co robie ...tyle zdrady.Cały czas wyrzucałam to sobie ,ale jakoś żyłam z tym i to nieżle ,po prostu wyparłam to z siebie.Po 3 latach zaszłam w ciąże z drugą córką i rozpoczął się dla mnie koszmar..mąż nie akceptował faktu ,że jestem w ciązy ...chciał mnie zostawić ....nic nie wiedział o incydencie .cierpiałam ,w zasadzie cała ciąża była dla mnie katorgą ,mąz upijał się ,imprezował ,chodził ze mną do łózka mówiąc ,że nie kocha,ze tylko dla sexu.zachorowałam ,bardzo głęboko na depresje ,gdyż zaczęłam sobie wszystko wyrzucać ...w efekcie przyznałam się do zdrady ...obwiniałam się o wszystko ...zrobiłam z siebie szmatę...
Nadal się leczę ,jestem z męzem ,baardzo się zmienił....ale ja nie potrafie normalnie zyć ...chyba lepiej jakby mnie nie było.

[ Dodano: 2007-02-26, 14:02 ]
Mysiorek, dzięki
Awatar użytkownika
Atanazy
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 157
Rejestracja: 13 sty 2007, 12:19
Skąd: z szafy
Płeć:

Postautor: Atanazy » 26 lut 2007, 15:00

Ważne jest to, co tu i teraz. Ważny jest odmieniony mąż, ważne są dzieci. A swoje "brudy z przeszłości" schować między to, co było, a to, o czym nie warto pamiętać.
Jesteśmy przecież nowi, lepsi. Lajfstajlowi, trendy, cool, k*rwa, sprawdzeni, jak najbardziej sprawdzeni na Zachodzie.
Awatar użytkownika
Ted Bundy
Weteran
Weteran
Posty: 5219
Rejestracja: 16 wrz 2005, 16:29
Skąd: IV RP
Płeć:

Postautor: Ted Bundy » 26 lut 2007, 15:14

przeszłość zostaje zawsze,nie warto wszystkiego usuwać z pamięci. Bo i w pewnym stopniu kształtuje. Ale i nie wszystko nadaje się do kwiecistych opowieści, bo i po co?
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow

Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!

http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Awatar użytkownika
natasza
Weteran
Weteran
Posty: 1339
Rejestracja: 12 kwie 2004, 11:48
Skąd: z sieci
Płeć:

Postautor: natasza » 26 lut 2007, 16:51

Mmm, a któż w dzisiejszych czasach nie jest wariatem?

Trzeba znaleźć sposób na własne życie, nie możesz być uzależniona od nastroju męża. Zorganizuj sobie swój mały świat, zacznij robić coś dla siebie, coś co lubisz, bądź coś, co lubiałaś. Mąż jest częścią życia, reszta zależy od Ciebie. Zacznij działać, działać, działać.
"Można być w kropli wody światów odkrywcą. Mozna wędrując dookoła świata przeoczyć wszystko."
Awatar użytkownika
jamaicanflower
Maniak
Maniak
Posty: 567
Rejestracja: 13 paź 2004, 15:43
Skąd: Jamajka :D
Płeć:

Postautor: jamaicanflower » 26 lut 2007, 23:03

natasza pisze:Zacznij działać, działać, działać.

Na szczęście nie wszyscy jeszcze myślą, że życie to tylko ciagły ruch do przodu :/
Z tego, co - mam nadzieję wiernie opisałas - wynika, ze nie zdradzilas psychicznie, a fizycznie tez malo co. Ja sobie to tak wyobaziłam: życie z mężem wykańczało Cie psychicznie, nie miałas w sobie dość siły, by od niego odejść, a aby przetrwać musiałaś znaleźć winę w sobie. Moze jej nie było, moze nie była wystarczajaca, by mogła tłumaczyć to, co sie dzieje :? Więc przyczynę stworzyłaś sama, podążając jak automat za nieznajomym. Moim zdaniem, więcej zła wyrządziłaś sobie i Waszemu małżeństwu 3 lata później... <glaszcze>
// Life is...
zatraconyŚwiatNagichSłów,PudłoStarychMyśli,
WysypiskoLudzkichSił
iZałzawionyKrzakPytań
międzyMarzeniami,ASnem
chcęWiedziećPierwszaJakiJestŚwiatBezNocy
jakiŚwiatBezNocy
więcWyjęSzeptemDoWieczornegoMilczenia
...but a dream //
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 27 lut 2007, 07:56

A ja zapytac musze dlaczego maż wychodził bez Ciebie ? Rozumiem ...13 lat małzenstwa moze cos zmienic ....
Ale ... bo ono zawsze jest , gdyby tu weszła moja zona, to napisala by posta byc moze i podobnego do twojego , ze to ja jestem winny , bo to - bo tamto , itd. ze zły w pewnym sensie ze mnie człowiek , ze jak dzieci były małe to sie nimi nie zajmowalem itd. ja to wszystko wiem !! bo ludzie znajomi mi mówią co zona im mówi , tyle , ze Oni (znajomi ) mnie osobiscie znają i wiedza jak jest ! tyle zatem w tym temacie napisze jako odpowiedz.Jesli jednak u ciebie jest tak jak piszesz , to po co z nim jestes! nie masz odwagi odejsc , no to nie marudz <browar>

mmm, powiem jeszcze tak - nic nie bierze sie z niczego , nie piszesz jakie to było , to zle traktowanie ciebie przez meza , moge sie jedynie domyslac i luknac na swoja zone co Ona by powiedziala , mniemam - bo musze załozyc , ze u cibie jednak jest az tak zle jak piszesz , zatem - nie rozumiem , czego ? tego ze kobiety sa dalej z mezami którzy je doprowadzaja do takiego stanu
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
mmm
Początkujący
Początkujący
Posty: 3
Rejestracja: 26 lut 2007, 12:34
Skąd: polska
Płeć:

Postautor: mmm » 27 lut 2007, 08:53

widzisz ,sama nie wiem ....chyba lepiej było mi wziąc winę na siebie ...niż uznać ,że ten związek jest zaburzony.Pytasz o traktowanie ,kiedyś zanim dopadła mnie depresja ,nie przejmowałam się ,że mąż wychodzi z kumplami ,miałam przecież swoje zycie ,dziecko ...rodzinę ,swoją pracę ..chyba nie chciałam zauważyć co się censored tak do momentu ,kiedy okazało się ,że jestem w nieplanowanej zresztą ciąży...Wtedy dostrzegłam ,że coś tu należało by zmienić ,on jednak nie chciał .nie było to maltretowanie fizyczne,ale psychiczne .Nie zaakceptował ,ze spłodził dziecko ..najchętniej wysłałby mnie na zabieg.Przez całą ciąże nie miałam w nikim oparcia,on chodził na imprezki i przychodził nad ranem ,wtedy chciał się ze mną kochać pijany jak świnia.Dodając przy tym ,kiedy pytałam czy mnie kocha ,że chyba nie ,ale nie przeszkadza to byśmy poszli do łóżka.oczekiwałam na dziecko w poczuciu odrzucenia ,teraz gdy jestem powiedzmy zdrowsza to wiedziałabym co zrobić ...kopłabym go w du....wtedy jednak był mi bardzo potrzebny...Po porodzie ,przyjechałam do domu,nie zastałam niczego innego ,ani jednego ciepłego słowa.Po sześciu tyg .od porodu wylądowałam już u psychiatry z silną depresją .W tej depresji powiedziałam o zdradzie ,że jestem zła ,że to moja wina ...itp.mąż dopiero po tym otrząsnął się i chce wszystko naprawić ,ja nadal leczę się ....i chyba już nie potrafię ,chociaż bardzo bym chciała ,żeby było dobrze ...dla siebie ,dla dzieci i dla nas...skomplikowane? wiem....
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 27 lut 2007, 09:13

mmm pisze:nie było to maltretowanie fizyczne,ale psychiczne .Nie zaakceptował ,ze spłodził dziecko ..najchętniej wysłałby mnie na zabieg.Przez całą ciąże nie miałam w nikim oparcia,on chodził na imprezki i przychodził nad ranem ,wtedy chciał się ze mną kochać pijany jak świnia.Dodając przy tym ,kiedy pytałam czy mnie kocha ,że chyba nie ,ale nie przeszkadza to byśmy poszli do łóżka.oczekiwałam na dziecko w poczuciu odrzucenia

odeszła bym od niego. Nie zniosla psychicznej przemocy.
Przestań wchodzic w role meczennicy, tym nie uzdrowisz zwiazku
Przymuszanie do seksu to podchodzi pod gwałt. Kobieto przy nim nie wyzdrowiejesz.

Ja juz bym nie umiala dac szansy, po latach ponizania, nie nie umiała bym i nie chciała umiec.
Awatar użytkownika
natasza
Weteran
Weteran
Posty: 1339
Rejestracja: 12 kwie 2004, 11:48
Skąd: z sieci
Płeć:

Postautor: natasza » 27 lut 2007, 09:19

jamaicanflower pisze:Na szczęście nie wszyscy jeszcze myślą, że życie to tylko ciagły ruch do przodu

Nie jestem przodowym biegaczem, bez obaw.
Stało się, ale nie można stać i patrzeć na rozlane mleko. Leczy się z depresji spowodowanej odrzuceniem przez męża i niechcianej ciąży, więc "bezruch" nie jest tu wskazany. Podstawowe pytanie jest jedno, czy ona chce w ogóle żyć z tym mężczyzną?
"Można być w kropli wody światów odkrywcą. Mozna wędrując dookoła świata przeoczyć wszystko."
karla
Bywalec
Bywalec
Posty: 50
Rejestracja: 15 lut 2007, 13:34
Skąd: Polska;-)
Płeć:

Postautor: karla » 27 lut 2007, 09:33

natasza pisze: więc "bezruch" nie jest tu wskazany

zgadzam sie ja kiedyś też mialam poważne problemy z depresją,bardzo wtedy pomógł mi mój chłopak bo zorganizował mi czas nie piciem na imprezach jak wczesniej tylko wycieczkami,spacerami,basenem i innymi zajęciami rozładowujacymi negatywne emocję a to naprawdę pomaga bo kumulowany ból,lęk,złość... zawsze obraca sie przeciwko nam.....
Awatar użytkownika
guli
Maniak
Maniak
Posty: 546
Rejestracja: 10 cze 2005, 14:44
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: guli » 01 mar 2007, 13:44

mmm pisze:mąż nie akceptował faktu ,że jestem w ciązy ...chciał mnie zostawić
No to masz nauczkę, że takich decyzji nie podejmuje się w pojedynkę... To niby Twój brzuch ale utrzymanie drugiego dziecka rozkłada się na dwie osoby. A zdrada... zdarza sie i najlepszym, nie masz się czego przejmować ;)
Grzeczne dziewczynki idą do nieba

Niegrzeczne na ziemi mają swój raj

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 548 gości