Jaka przyszłość?
: 20 lut 2007, 13:03
Jakiś czas temu rozstałem się z dziewczyną...bardzo wiele czynników do tego doprowadziło ale w końcu wrócilismy do siebie i od jakiegoś czasu znowu było(jest?) cudownie. Mielismy wcześniej wielkie plany na przyszłość i po prostu nie wyobrażaliśmy sobie życia bez siebie ale kiedy wrócilismy do siebie to pod takim warunkiem że ona chce byc ze mna "teraz" i nie myśleć o niczym, cieszyc sie zyciem. Zaakceptowalem to ale jednak czesto wracalem do tego...jej sie wydawalo ze mam do niej pretensje ze sie zmienila. Po pewnym czasie uleglem i doszedlem do wniosku ze moze po prostu potrzeba czasu i było to pewne lekarstwo bo znowu zaczelo byc cudownie ale to wszystko czasami wraca np. napisalem jej kiedys ze "jestem i bede" a ona na to "przeszlosc juz nie istnieje, przyszlosc nie wiadomo czy bedzie, liczy sie terazniejszosc". Odbieram to troche pesymistycznie tak jakby ona nie wierzyla w przyszlosc. Powiedzcie co ma mam o tym myslec?

