Rycerz - to niczego nie gwarantuje
: 19 sty 2007, 23:22
Dawno dawno temu zauroczyłem się w pewnej pannie. Bez wzajemności. Ale że strasznie mi zależało, że wydała mi się moim ideałem, więc walczyłem heroicznie. Na wakacje pojechałem do niej na drugi koniec Polski - jako prezent niespodzianka, później niczym rycerz ocaliłem ją od wielkiego niebezpieczeństwa. Zostalismy parą. Związek trwał niecałe 2 lata, wiele wiele wspaniałych chwil, maksymalna bliskość, setki miłosnych wyznań z obu stron. Odeszła do innego w ciągu 2 tygodni mojej nieobecności. Szok. Powodu brak, powód podany: wydawało mi się tylko że cię kocham. A co do mnie skądinąd doszło? "Początkowo zakładała, że nasz związek potrwa sobie góra 2 miesiące, a że sprawy zaszły dalej niz to zakładała na początku...".
Tak więc moje doświadczenie: rycerstwo jest dobre ale na krótka metę i NIE WARTO. I tak ostatecznie panieneczka kiedyś znajdzie chłopca o WYGLĄDZIE o jakim marzy. I nie ważne że rzucił ją chyba po kilku miesiącach.
PS. Związek szanowałem, pielegnowałem, sporo dawałem, sam stałem się o wiele lepszym facetem. Na nic...
Tak więc moje doświadczenie: rycerstwo jest dobre ale na krótka metę i NIE WARTO. I tak ostatecznie panieneczka kiedyś znajdzie chłopca o WYGLĄDZIE o jakim marzy. I nie ważne że rzucił ją chyba po kilku miesiącach.
PS. Związek szanowałem, pielegnowałem, sporo dawałem, sam stałem się o wiele lepszym facetem. Na nic...
Uroda tu chyba nie miała nic do rzeczy,zwłaszcza skoro była z Tobą 2 lata. A nie bierzesz pod uwage opcji,że się zwyczajnie odkochała? Że to nie była niczyja wina?
A poza tym masz przynajmniej świadomość, że zrobiłeś wszystko co było możliwe... nie zawaliłes, to był jej wybór i tyle.
), chciała małżeństwa, on nie bardzo. Tak parę latek minęło. Wyjechali do Anglii do pracy, on wrócił na urlop, ona poznała innego chłopaka, zakochała się, szybko się pobrali.
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)