Odbijany
Moderator: modTeam
moge myslec o tym zeby nie krzywdzic swoim postepowaniem mojej rodziny, przyjaciol, ale zeby zatsanawiac sie czy nie skrzywdze obcych... nie jestem az tak dobrym czlowiekiem najwidoczniej. Nazwij mnie egoistka, zamnkij w klatce i pokazuj dzieciom, ze tak jak ja zrobilam sie nie robi i jest to zabronione.
Nigdzie nie napisalam, ze "odbijanie" jest czyms dobrym, godnym polecenia. Bo jasne ze nie jest. Kazdy z nas podejmuje decyzje a potem musi zyc z konsekwencjami owych decyzji. Swiat nie jest idealny i nigdy nie bedzie.
BTW-Mam wrazenie ze dyskusja juz nie miesci sie w tym temacie
Nigdzie nie napisalam, ze "odbijanie" jest czyms dobrym, godnym polecenia. Bo jasne ze nie jest. Kazdy z nas podejmuje decyzje a potem musi zyc z konsekwencjami owych decyzji. Swiat nie jest idealny i nigdy nie bedzie.
BTW-Mam wrazenie ze dyskusja juz nie miesci sie w tym temacie

Non! Rien de rien... Non ! Je ne regrette rien !
Tylko dlaczego z konsekwencjami naszych decyzji muszą żyć inni?Elspeth pisze:Nigdzie nie napisalam, ze "odbijanie" jest czyms dobrym, godnym polecenia. Bo jasne ze nie jest. Kazdy z nas podejmuje decyzje a potem musi zyc z konsekwencjami owych decyzji.
Wymiękłam, naprawdę. Czym się różni ktoś z rodziny lub przyjaciel od obcego? Różni się Twój stosunek do nich, ale oni sami nie. Więc znów się kłania cholerny relatywizm...Elspeth pisze:moge myslec o tym zeby nie krzywdzic swoim postepowaniem mojej rodziny, przyjaciol, ale zeby zatsanawiac sie czy nie skrzywdze obcych...
Elspeth> Nie wsiadam tylko na Ciebie, ale na postawę.
mrt pisze:Elspeth> Nie wsiadam tylko na Ciebie, ale na postawę.
wiem, ale malo kto tu dyskutuje a mi sie chce

mrt pisze:Tylko dlaczego z konsekwencjami naszych decyzji muszą żyć inni?
kazdy zyje po czesci z konsekwencjami decyzji jakie podejmuja inni. Niby jest sie kowalem wlasnego losu ale po czesci zalezy tez on od postepowania innych.
Czym sie rozni obcy od znajomego? Wlasnie tym ze jest mi emocjonalnie obcy, obojetny (nie odczytywac tej obojetnosci w tym najbardziej negatywnym ujeciu), tak jak napisalam rozni sie moj stosunek do nich. Wiec wybacz ale naprawde rzadko kiedy zastanawiam sie czy swoim postepowaniem wywoluje jakies tam negatywne emocje w obcych mi ludziach. Przeciez to by szlo zwariowac ciagle sie zastanawiajac.
Ale to moj punkt widzenia
Non! Rien de rien... Non ! Je ne regrette rien !
skoro inni mi, to ja innym też? E, ja z tego wysiadam - Ty się łapiesz?Elspeth pisze:kazdy zyje po czesci z konsekwencjami decyzji jakie podejmuja inni. Niby jest sie kowalem wlasnego losu ale po czesci zalezy tez on od postepowania innych.
Nie - czy wywołujesz negatywne emocje, ale czy robisz im krzywdę. Krzywda "naszych" jest większa od krzywdy "obcych"?. I właśnie tu obiektywizmu potrzeba, właśnie tu.Elspeth pisze:Wiec wybacz ale naprawde rzadko kiedy zastanawiam sie czy swoim postepowaniem wywoluje jakies tam negatywne emocje w obcych mi ludziach. Przeciez to by szlo zwariowac ciagle sie zastanawiajac.
To ja już zaczynam rozumieć, dlaczego nasz naród taki trudny, taki niemiły, taki niewdzięczny, taki dziwny generalnie. Amerykanów (niby durnych) łączy szacunek dla flagi - tego, co ona symbolizuje. A u nas - "wara od mojego życia". Nie uznajemy niczego obiektywnego. Przecież to musi się zawalić, takie chwiejne...
Zastanawia mnie tylko, że wokół żyje setki ludzi, małżeństw, które poznały się będąc w związkach z innymi. Tyle ludzi odeszło od swoich sympatii, bo pokochało kogoś innego. A potem żyją ze sobą, zkaładają rodziny, mają dzieci, wnuki.
Kiedy widzę/słyszę takie historie i szczęście tych ludzi, to zastanawiam się, gdzie jest granica między tym, co tak potępiamy w odbijaniu, a między faktem, że dwoje ludzi może spotkać się w najróżniejszych okolicznościach
Kiedy widzę/słyszę takie historie i szczęście tych ludzi, to zastanawiam się, gdzie jest granica między tym, co tak potępiamy w odbijaniu, a między faktem, że dwoje ludzi może spotkać się w najróżniejszych okolicznościach

nesti pisze:Kiedy widzę/słyszę takie historie i szczęście tych ludzi, to zastanawiam się, gdzie jest granica między tym, co tak potępiamy w odbijaniu
Granicą jest ten zostawiony w rozkroku partner, a raczej jego szczęście, uczucia itp.
Myślisz, że to w/w przez Ciebie szczęście było od początku do teraz udziałem wszystkich zainteresowanych?
Jeśli tak to O.K. Ale to ewenement.
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Jasne, że takie szczęście nie jest szczęście wszystkich na początku. Dlatego też osobiście trudno mi stwierdzić jakieś granice. Słuchając historii małżeństw z 20-letnim stażem naprawdę trudno.
Ale z drugiej strony można by to sprowadzić do bycia do końca życia ze swą pierwszą miłością. A co jak ktoś kocha bez wzajemnosci? Przecież też cierpi, czemu więc obiekt się nie poświęci i nie będzie z nią/nim wbrew sobie? Myślę tu o związkach ludzi młodych, o związkach, które jeszcze nie weszły w sferę intymną (np. seks). Zupełnie inaczej podchodzę do sprawy w przypadku związków małżeńskich lub bardzo zaangażowanych. Kiedy pojawi się intymność nie można partnera po prostu "wyrzucić na smietnik" bo pojawiła się lepsza okazja.
Ale z drugiej strony można by to sprowadzić do bycia do końca życia ze swą pierwszą miłością. A co jak ktoś kocha bez wzajemnosci? Przecież też cierpi, czemu więc obiekt się nie poświęci i nie będzie z nią/nim wbrew sobie? Myślę tu o związkach ludzi młodych, o związkach, które jeszcze nie weszły w sferę intymną (np. seks). Zupełnie inaczej podchodzę do sprawy w przypadku związków małżeńskich lub bardzo zaangażowanych. Kiedy pojawi się intymność nie można partnera po prostu "wyrzucić na smietnik" bo pojawiła się lepsza okazja.
nesti pisze:A co jak ktoś kocha bez wzajemnosci? Przecież też cierpi, czemu więc obiekt się nie poświęci i nie będzie z nią/nim wbrew sobie? Myślę tu o związkach ludzi młodych
Krótko: to się dla dobra swego i partnera kończy "imprezę", potem dopiero ładuje w nowy układ.
Granicą jest miotła, w sensie posprzątać. Czy to tak trudno?
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Bo chodzi o to, by być konsekwentnym w swoim wyborze. Tylko wtedy wysyła się czytelne sygnały dla innych, nie sprawia, że cierpią z naszej winy. W podanym przez Ciebie przypadku nie wybraliśmy bycia z nią - nie jesteśmy odpowiedzialni za swój wybór, a raczej jesteśmy, ale nie ten. Bo dokonaliśmy innego - nie jesteśmy z nią.nesti pisze:A co jak ktoś kocha bez wzajemnosci? Przecież też cierpi, czemu więc obiekt się nie poświęci i nie będzie z nią/nim wbrew sobie?
Konsekwencja oznacza wzięcie odpowiedzialności za swoje wybory. A w sprawie odpowiedzialności odsyłam do "Małego Księcia" - prościej i piękniej chyba nie można. Bo historia o róży to historia o miłości, ale przede wszystkim o odpowiedzialności. Polecam tym, co chcą się rozwodzić np.
mrt pisze:I lenistwo wychodzi. Bo żeby być Człowiekiem, trzeba doświadczać I WYCIĄGAĆ Z TEGO WNIOSKI. RÓWNIEŻ Z DOŚWIADCZEŃ INNYCH, NIE TYLKO SWOICH. I czytać trzeba. I czerpać, skąd się da.
Młodzież nie czyta, doświadczenia innych ma w dupie, bo "carpe diem" i "nic, co ludzkie, nie jest mi obce" błędnie interpretowane. I preferuje "zdrowy egoizm", do którego nawołują psychologowie, traktując ten "zdrowy egoizm" jako coś w oderwaniu od innych, od uczuć innych, od społeczeństwa. Ta młodzież ma problemy typu: nie staje mi albo staje za często, rzucił mnie, nie kocha mnie, przespał się z inną, kocham go, a on jest zajęty itp., a nie widzi fundamentalnych problemów, które dotyczą podstaw tego wszystkiego. Potem rodzą dzieci, mają żony, kochanki, stado dzieci, pracę, miliony informacji na temat seksu i sposobów na zarabianie kasy. I tylko Ludzi w nich nie ma, bo żyją na powierzchni człowieczeństwa. I to mnie w.k.u.r.w.i.a.
I wszystko idzie na łatwiznę - masz rację. Bo prościej jest udzielić odpowiedzi na pytanie: "Dlaczego ona nie ma orgazmu?", niż spróbować przekazać coś ważnego na naprawdę istotne tematy. Na te ostatnie ma się jedyną odpowiedż: "Kiedyś zrozumiesz". Nie, nie zrozumie.
W RAMKE !
Mrt mowi tu o czyms wiecej niz dawaniu dupy zostawianiu i zdradzaniu, mowi moim zdaniem o moralnosci ktorej u prawie wszystkich ludzi brakuje, a przynajmniej na codzien nie widac tego po nich. To tak jak ze zlem... pozwalasz na spuszczenie wpierdolu swojemu sasiadowi na swoim osiedlu, jutro Tobie sasiad nie pomoze. I tego w ludziach brakuje ze kazdy zyje niby szuka w wszystko ma w dupie co jest dookola. Zeby polowa z nas za kazdym razem przed jakimkolwiek wyborem rozpatrzyla to w jakis wyzszych kategoriach a nie swojego ja o ktorym pisze mrt to zyloby sie nam lepiej. Tak to widze i tak to rozumiem dziekuje za uwage.
To kiedy na piwo
"Jest taka cierpienia granica, za ktora sie usmiech pogodny zaczyna...Hyhy "
hyhy e(L)o
hyhy e(L)o
Rodzinna krzywda- straszna rzecz, obca- już nie mój interes.
Choćby wywołana moimi poczynaniami. A za przeproszeniem, czy brak więzi emocjonalnej zwalnia z myślenia?
Co jeśliby to była TA SAMA osoba, ale z nami nie spokrewniona? Już mi wolno? To co się liczy? Osoba czy interes. Człowiek i relacja czy ...
Choćby wywołana moimi poczynaniami. A za przeproszeniem, czy brak więzi emocjonalnej zwalnia z myślenia?
Co jeśliby to była TA SAMA osoba, ale z nami nie spokrewniona? Już mi wolno? To co się liczy? Osoba czy interes. Człowiek i relacja czy ...
Wiem słowo jak krem
krem na zmarszczki w mojej głowie.
krem na zmarszczki w mojej głowie.
-
lady.26
Poznałam mojego faceta, w czasie gdy był w zwiazku z inną kobietą. Pewnego dnia zagadal mnie na gg, w momencie kiedy przechodził kryzys swojego zwiazku. Ukrywał to przedemną , w mniędzy czasie nasze klikanie było coraż bardzie gorące. Ona sie dowiedziala że A. ze mną klika, ja się dowiedzialam, ze jest ona...i myslałam,z e to koniec, wkurzyłam się. Potem A. znów mnie zaczoł zagadywać, w mniędzy czqsi zerwał ze swoją dziewczyną a my zaczelismy się spotykać i tak już 4 miesiace. Czasem się zastanawiam, czy znów go nienajdzie chęć zagadania jakiejś dziewczyny na gg, ale staram się o tym nie myśleć. Prawda jest taka,zę jeśli partner/ka chce zdradzic to zdradzi bez wzgledu na wszystko.
A ja krótko. Andrew ma rację - bezapelacyjnie. I wsio ode mnie w tym temacie.. 

http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Nigdy nie zarywam do zajetych panien [obojetnie jak bardzo na mnie dzialaja
].
A co za tym idzie szczegolnie 'z dala' trzymam sie od dziewczyn moich najlepszych kumpli.
Zawsze tak dzialalem i zawsze na tym bardzo dobrze wychodzilem ;DD
].
A co za tym idzie szczegolnie 'z dala' trzymam sie od dziewczyn moich najlepszych kumpli.
Zawsze tak dzialalem i zawsze na tym bardzo dobrze wychodzilem ;DD
<zmieszany> -> uwielbiam tę mordę
-> ta też jest fajna
-> często sie śmieję...ze wszystkiego...
-> jak mnie ktos wku$%^&!
;DD -> jeszcze ta mi lezy
-> często sie śmieję...ze wszystkiego...
-> jak mnie ktos wku$%^&!
;DD -> jeszcze ta mi lezy
-
lady in red
- Zaglądający

- Posty: 20
- Rejestracja: 13 kwie 2006, 19:41
- Skąd: z miasta
- Płeć:
mam przyjaciela, rozmawiamy ze soba o wszystkim juz ponad rok, i juz po kilku dniach naszej znajomosci przyznal mi sie ze podobam mu sie od pierwszego dnia ktorego sie poznaliśmy. w sumie nie będę ukrywać że działa na mnie tak samo. rozmawiamy o tym bardzo często, piszemy sobie milutkie smski na dobranoc, rozmawiamy godzinami na gg itd. wszystko by bylo ladnie i pięknie ale... on ma dziewczyne
pewnie wydaje się Wam że skoro nas do siebie ciągnie to nie ma problemu i może ją zostawić...ale on jest z nia 2 lata i to juz przyzwyczajenie, i nie potrafi z nia zerwać, boi się ją zranić. z drugiej strony nigdy jej nie zdradzi i wie, że ja nigdy bym mu na to nie pozwoliła, z szacunku do niego i do niej... ale wiem, że jeśli nasza znajomość jeszcze potrwa (a potrwa) to on ja w końcu zostawi, wierzcie mi że tak jest lepiej, po co ma oszukiwać dziewczyne, z którą nie jest szczęśliwy?
pewnie wydaje się Wam że skoro nas do siebie ciągnie to nie ma problemu i może ją zostawić...ale on jest z nia 2 lata i to juz przyzwyczajenie, i nie potrafi z nia zerwać, boi się ją zranić. z drugiej strony nigdy jej nie zdradzi i wie, że ja nigdy bym mu na to nie pozwoliła, z szacunku do niego i do niej... ale wiem, że jeśli nasza znajomość jeszcze potrwa (a potrwa) to on ja w końcu zostawi, wierzcie mi że tak jest lepiej, po co ma oszukiwać dziewczyne, z którą nie jest szczęśliwy?
Żyć prosto i mieć bogate życie wewnętrzne - chyba tak powinno być.
Żyjemy skomplikowanie, a życie wewnętrzne mizerniutkie - tak jest w większości przypadków.
A w odniesieniu do tematu: to, co w moim podpisie, czyli życie jest proste, tylko ludzie są popieprzeni. Wolny - bierę, zajęty - nie interesuje mnie. Czy to jest naprawdę takie trudne? Proste jak drut.
[ Dodano: 2006-04-13, 22:31 ]
[ Dodano: 2006-04-13, 22:33 ]
Żyjemy skomplikowanie, a życie wewnętrzne mizerniutkie - tak jest w większości przypadków.
A w odniesieniu do tematu: to, co w moim podpisie, czyli życie jest proste, tylko ludzie są popieprzeni. Wolny - bierę, zajęty - nie interesuje mnie. Czy to jest naprawdę takie trudne? Proste jak drut.
[ Dodano: 2006-04-13, 22:31 ]
To mi uświadomiło jedną rzecz: Andrew jest marksistą <boje_sie>TedBundy pisze:A ja krótko. Andrew ma rację - bezapelacyjnie. I wsio ode mnie w tym temacie..
[ Dodano: 2006-04-13, 22:33 ]
A tu macie, kochani, aneks do topiku o przyjaźni tych, którzy poza tym pozostają w związku. Ilustracja jak znalazł.lady in red pisze:mam przyjaciela, rozmawiamy ze soba o wszystkim juz ponad rok, i juz po kilku dniach naszej znajomosci przyznal mi sie ze podobam mu sie od pierwszego dnia ktorego sie poznaliśmy. w sumie nie będę ukrywać że działa na mnie tak samo. rozmawiamy o tym bardzo często, piszemy sobie milutkie smski na dobranoc, rozmawiamy godzinami na gg itd. wszystko by bylo ladnie i pięknie ale... on ma dziewczyne
Nigdy nikogo nie odbiłam ale pamiętam uczucie związane z moją dawną "ogromną miłością".
Spotykał się z inną dziewczyną a mnie nachodziły różne myśli włącznie z tym co zrobić żeby go zdobyć. Skończyło się tak że ja naszczęście nie zdobyłam się na to żeby psuć tamten związek, oni i tak się rozstali ale my i tak nie byliśmy potem razem...
Spotykał się z inną dziewczyną a mnie nachodziły różne myśli włącznie z tym co zrobić żeby go zdobyć. Skończyło się tak że ja naszczęście nie zdobyłam się na to żeby psuć tamten związek, oni i tak się rozstali ale my i tak nie byliśmy potem razem...

mrt pisze:Wolny - bierę, zajęty - nie interesuje mnie. Czy to jest naprawdę takie trudne? Proste jak drut.
Super zasada, tylko, że czasami to nie wychodzi. Czasami spotykasz sie z wolnym facetem, mówisz o nim w towazystwie, rozwija sie uczucie i nagle okazuje sie, że jest ona. ty przeciez zyłas według swoich zasad, jednak jest jakas zdradzona ona. Życie nie jest takie proste. choc ja równiez przestrzegam tej zasady.
lady in red pisze:mam przyjaciela, rozmawiamy ze soba o wszystkim juz ponad rok, i juz po kilku dniach naszej znajomosci przyznal mi sie ze podobam mu sie od pierwszego dnia ktorego sie poznaliśmy. w sumie nie będę ukrywać że działa na mnie tak samo. rozmawiamy o tym bardzo często, piszemy sobie milutkie smski na dobranoc, rozmawiamy godzinami na gg itd. wszystko by bylo ladnie i pięknie ale... on ma dziewczyne![]()
to nie przyjaźń, to igranie z ogniem. nie kus losu, chcesz byc odpowiedzialna za rozpad tego zwiazku
lady in red pisze:..ale on jest z nia 2 lata i to juz przyzwyczajenie, i nie potrafi z nia zerwać, boi się ją zranić.
lady in red pisze:ale wiem, że jeśli nasza znajomość jeszcze potrwa (a potrwa) to on ja w końcu zostawi,
Czy świadomośc rozwalania komus zycie nic dla ciebie nie znaczy. Moze gdyby nie było ciebie on naprawiał by związek, walczył. a tak ma wyjście awaryjne, ty na pocieszenie
Lagartija pisze:..i ze ja kocha...ja kochalam jego...wiec? - odeszlam...
odeszłas bo nie kochał ciebie
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Jest proste, bo dalej żyjesz według swoich zasad - wycofujesz się. I nie ma, że boli. Facet drań, Ty bądź ponad to. Żyć godnie, a nie ineczej - tak trzeba.Dzindzer pisze:ty przeciez zyłas według swoich zasad, jednak jest jakas zdradzona ona. Życie nie jest takie proste. choc ja równiez przestrzegam tej zasady
A kto powiedział, że życie ma być zawsze przyjemne?
mrt pisze:Jest proste, bo dalej żyjesz według swoich zasad - wycofujesz się
Dla ciebie nic sie nie zmienia, żyjesz dalej według tego. Tylko, że dla tamtej onej nie ma znaczenia jakie miałas zasady, dla niej liczy sie to, że sięgnłas po cudze, że jej ktos odwazył sie na szukanie kogos na boku.
chodzi mi o to, ze cierpienia innych czasami nie da sie uniknac, czasami ranimy nieswiadomie.
mrt pisze:A kto powiedział, że życie ma być zawsze przyjemne?Kto powiedział, że życie zawsze MUSI być miłe?
Nikt tego nie powiedział, zycie nie zawsze jest miłe, czasem boli, ze cholera bierze i ryczec sie chce w poduszke. tylko czasami do chodzi do tego świadomość, że nieswiadomie sie kogos skrzywdziło, to zapewniem cie nie jest przyjemne uczucie dla przypadkowego krzywdziciela
Jesteśmy odpowiedzialni za decyzje dokonywane w sposób świadomy i wolny. I tylko te. Powinność jest tylko wtedy, kiedy jesteśmy świadomi.Dzindzer pisze:chodzi mi o to, ze cierpienia innych czasami nie da sie uniknac, czasami ranimy nieswiadomie.
(Tylko nie wolno przed tą świadomością uciekać, czyli być głuchym, ślepym i zgrywać głupa - tak przy okazji).
Krzywda ? a moze robimy temu komuś przysługę ? kto to wie ? na dziś cierpi (banał) a tak by Cierpiał za lat 10
Słowem , nie jedz bo sie zatrujesz
nie przechodz przez jezdnie , bo cie przejedzie , a ten co to zrobi moze trafic do wiezienia.
Nie mówiemy tu o odbijanu partnera komuś bo nam sie podoba , czy też mamy na niego "smak"
mówimy o odbijanu kogoś bo coś do niego czujemy
Słowem , nie jedz bo sie zatrujesz
nie przechodz przez jezdnie , bo cie przejedzie , a ten co to zrobi moze trafic do wiezienia.
Nie mówiemy tu o odbijanu partnera komuś bo nam sie podoba , czy też mamy na niego "smak"
mówimy o odbijanu kogoś bo coś do niego czujemy
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
mrt pisze:Tylko nie wolno przed tą świadomością uciekać, czyli być głuchym, ślepym i zgrywać głupa - tak przy okazji
Tylko, że czasami tak jest, że w pogoni za własnym szczesciem człowiek jakos tak troche głuchnie i slepnie, nie robi czesto tego swiadomie.
Mama moja kochan nauczyła mnie od dziecka co nie moje( czyjeś) yo nie rusz, nie buduj swego szczescie na czyims cierpieniu, postepuj tak jak chciałbys by postepowali z toba. do tego uczyła mnie odpowiedzialości za swoje czyny. Postepuje według tych zasad. Kidys byłam straszni zakochana, facet miał kobiete, mieli kryzys, ja czułam cała soba, ze to facet dla mnie, ze on i żaden inny. cholernie to bolało. Leczyłam sie z tej miłosci ok. pół roku. facet sie nie dowiedział. Przetrawli kryzys. najbardziej bolało mnie to, zekiedy chiał krecić na boku z moja kolezanka wybijałam nu to z głowy ( mimo, że w głebi serca czułam, że jesli z nia zacznie to jest szansa, że tamta jego kobieta sie dowie odejdzie, a kolezanka traktoaowała zwiazki baardzo przelotowo). Jakos udało sie przepedzic mu te mysl z głowy. Dzisiaj sa szczesliwym małżeństwem.
Proponuję zabić dziecko po urodzeniu, bo po cholerę za 20 lat ma być mordercą? W końcu zawsze to możliwe...Andrew pisze:Krzywda ? a moze robimy temu komuś przysługę ? kto to wie ? na dziś cierpi (banał) a tak by Cierpiał za lat 10
Nie jesteśmy w stanie ocenić, czy za 10 let coś dla kogoś będzie dobre, czy nie. Więc nie róbmy z siebie bogów. Kreujmy na miarę tego, co nam dane.
My sie jednak nie rozumiemy , musze sie nad sobą zastanowic i to powaznie , czy ja pisze az tak trudnym jezykiem , chyba tak ! psia mac
<browar>
MRT , NIE JESTESMY W STANIE OCENIC no własnie , i dlatego nie ma co gdybac , tylko brac to co chcemy , jeli ta druga strona też tego chce . Trzecia miec w dupie !
<browar>
MRT , NIE JESTESMY W STANIE OCENIC no własnie , i dlatego nie ma co gdybac , tylko brac to co chcemy , jeli ta druga strona też tego chce . Trzecia miec w dupie !
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 523 gości



