Koko pisze:Dotknij jej, poczuj, stań się. Bo jak na razie... jesteś jak sito.
ale zadowolone sito

Mysiorek pisze:O czym Wy gadacie? Jeśli miłość miałaby zalezeć od tej przysłowiowej orki (czyli być "wypracowana") to to jest kontrakt, a nie miłość prawdziwa
bo to, Mysiorku jest kontrakt

, swoisty deal - ja tobie, ty mnie

różni się od umów wielkorakich tylko tym, że "płaci" się za nią nie tylko w mamonie. Chociaż - mamona też ma tu duże znaczenie

jak zawsze...
Istnieje takie powiedzenie - "kocha się nie za coś, ale pomimo czegoś" - toż to mit:) Pokocham cię, bo: mi imponujesz/jesteś dobry/czuły/przystojny/bogaty/zaradny/podobasz mi się/masz zajebiste zainteresowania,ciekawą pracę/dobrze się zawsze z tobą czuję etc (nieptrzebne skreślić)

Kogo Ty oszukujesz??? Samego siebie, czy mnie?

AMX pisze:I jesli faktycznie jest tak jak mysle to Ted stowrzył niezłą prowokacje,
to w żadnym wypadku nie jest prowokacja - to realizm w wersji osobistej Teda Bundy.... (i nie tylko Teda, zapewniam......)

Stanowisko wypracowane dzięki pewnej drodze dedukcji, empiryzmu, rezultat związku przyczynowo-skutkowego

tanebo pisze:Ted to po prostu realista nie pławiący sie w romantycznych farmazonach
podoba mi się to zdanie <browar>
AMX pisze:Ale tylko dlatego,ze nie przeżyliscie razem Tedem miłości nie ozanczy ,że jej nie ma.
z obywatelem Tanebo mogę chętnie chlapnąć piwko tudzież wódeczkę, ale orientacji zmieniać nie będę,mimo że to równy gość

tanebo pisze:Nie twierdze że nie ma miłości. Jest ale trwa maksymalnie kilka lat a po tym zostaje co zostaje. A że wy nawet nie chcecie dopuszczać do siebie takiej mysli
wężykami w kajecikach, drogie dziatki, wężykami

<browar> Jak to mówi Pismo - "tu jest mądrość" - cieszmy się tym, co nam dane, bo nie wiadomo, ile ten stan potrwa....
