Kto wierzy w powroty?
Moderator: modTeam
-
mrozony_mis
- Zaglądający

- Posty: 11
- Rejestracja: 04 gru 2005, 15:32
- Skąd: poludnie
- Płeć:
spooky 27 napisal
misiu jezeli odczuwałes, że było Ci zle, widziałes, że to w zła stronę zmierza, to czemu wycofałes się z wszystkiego i jak złodziej po kryjomu poszedłess do innej? Popróbowałes zakazanego owocu - nie posmakował - to wróciłes do "domu". Ale potrafisz obiecać, że nigdy więcej nie zwstpisz w żonę, że będziesz jej już naprawdę "wierny" i będziesz "uczciwy"??
Coz, nie bede wszystkiego wyjasnial jeszcze raz, nie czytales uwaznie moich postow. Tam sa odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania. Nie wycofalem sie po kryjomu, zrobilem to otwarcie. Nie przeczytales - zakazny owoc jak to nazwales, posmakowal i bylo bardzo dobrze. Nic sie nie zepsulo, ja sam to skonczylem w najlepszym momencie. Powiedzialem prawde i rozstalismy sie po tym. Bylem szczery i.. uczciwy, bo nauczylem sie , ze trzeba mowic. Co sie tyczy tego "nigdy wiecej" , tez napisalem, wiem "co dalej jeest" i to mi wystarczy, zaszedlem skrajnie daleko, wystarczajaco, zeby sie przekonac, a wnioski umiescilem w swoim poprzednim poscie.
[ Dodano: 2005-12-08, 00:52 ]
pozatym, ja nie wierze , ze jest tylko czarne i biale? kto sie zgadza?:)
misiu jezeli odczuwałes, że było Ci zle, widziałes, że to w zła stronę zmierza, to czemu wycofałes się z wszystkiego i jak złodziej po kryjomu poszedłess do innej? Popróbowałes zakazanego owocu - nie posmakował - to wróciłes do "domu". Ale potrafisz obiecać, że nigdy więcej nie zwstpisz w żonę, że będziesz jej już naprawdę "wierny" i będziesz "uczciwy"??
Coz, nie bede wszystkiego wyjasnial jeszcze raz, nie czytales uwaznie moich postow. Tam sa odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania. Nie wycofalem sie po kryjomu, zrobilem to otwarcie. Nie przeczytales - zakazny owoc jak to nazwales, posmakowal i bylo bardzo dobrze. Nic sie nie zepsulo, ja sam to skonczylem w najlepszym momencie. Powiedzialem prawde i rozstalismy sie po tym. Bylem szczery i.. uczciwy, bo nauczylem sie , ze trzeba mowic. Co sie tyczy tego "nigdy wiecej" , tez napisalem, wiem "co dalej jeest" i to mi wystarczy, zaszedlem skrajnie daleko, wystarczajaco, zeby sie przekonac, a wnioski umiescilem w swoim poprzednim poscie.
[ Dodano: 2005-12-08, 00:52 ]
pozatym, ja nie wierze , ze jest tylko czarne i biale? kto sie zgadza?:)
-
mrozony_mis
- Zaglądający

- Posty: 11
- Rejestracja: 04 gru 2005, 15:32
- Skąd: poludnie
- Płeć:
Mysiorek pisze:Np. o wspólnych dzieciach. Autor takowe ma.
Rozróżniajcie jeszcze małżeństwo (sam ślub) a rodzinę (wspólne dzieci).
To kolosalna różnica!
Dzieci to dzieci ... to inna bajka ... rodzicem nie przestaje się być bo się rozstało z ich matką/ojcem ... i co to ma do rzeczy ...
Ja ze swoimi ex i one ze mną nie mają o czym rozmawiać ... i tak powinno być ...
w sytuacji gdy ma się wspólne dzieci jest gorzej, bo jest jeszcze dodatkowy sposób manipulacji, karta przetargowa i ew. jak starsze to sprzymierzeniec/wróg ...
Poza tym kto wam powiedział że jak sieludzie rozstają to ktokolwiek respektuje cudze prawa, zachowuje świętości i zasady ... ech ... wolnoamerykanka i tyle ...
bleeeeeeeeeeeee
-
mrozony_mis
- Zaglądający

- Posty: 11
- Rejestracja: 04 gru 2005, 15:32
- Skąd: poludnie
- Płeć:
je nie twierdze, ze dla mojego syna sama sytuacja nie jest dramatem, byc moze najwiekszym dla niego. tym bardziej teraz kiedy wie, ze ja zaluje tego co zrobilem. dla dziecka rozpad zwiazku rodzicow to duzy problem. czasem najwiekszy w zyciu.
Chodzilo mi o to, ze my w sparwie naszego syna dogadujemy sie bez problemu. nie pogrywamy nim, nie mowimy na siebie zadnych zlych rzeczy. staramy sie by on oberwal jak najmniej przy tym co nas spotkalo. to co zrobilem bylo z gruntu zle, i zlo ze soaba przynioslo - to pewne. pozostaje mi tylko z pokora przyjmowac wszystkie konsekwencje mojego postepowania, i miec nadziej, ze uda mi sie przynajmniej w czesci naprawic krzywdy , ktore wyrzadzilem. przy tym wszystkim, nauczylem sie takze , ze z pokora tzreba przyjac czyjs brak pokory...
Chodzilo mi o to, ze my w sparwie naszego syna dogadujemy sie bez problemu. nie pogrywamy nim, nie mowimy na siebie zadnych zlych rzeczy. staramy sie by on oberwal jak najmniej przy tym co nas spotkalo. to co zrobilem bylo z gruntu zle, i zlo ze soaba przynioslo - to pewne. pozostaje mi tylko z pokora przyjmowac wszystkie konsekwencje mojego postepowania, i miec nadziej, ze uda mi sie przynajmniej w czesci naprawic krzywdy , ktore wyrzadzilem. przy tym wszystkim, nauczylem sie takze , ze z pokora tzreba przyjac czyjs brak pokory...
pozostaje mi tylko z pokora przyjmowac wszystkie konsekwencje mojego postepowania, i miec nadziej, ze uda mi sie przynajmniej w czesci naprawic krzywdy , ktore wyrzadzilem. przy tym wszystkim, nauczylem sie takze , ze z pokora tzreba przyjac czyjs brak pokory...
Radzę tylko jedno: nie przesadzaj. Pokora pokorą, naprawianie naprawianiem, ale nie rób z siebie cierpiętnika pod żadnym pozorem. Bo skończy się źle. Jeżeli już zdecydujecie się być razem, to każdy musi być w tym związku na równych prawach, pamiętaj. A nie tak, że Ty masz mniejsze, bo musisz odpokutować.
To tylko taka drobna uwaga, bo coś mi tu zaczyna pachnieć workiem pokutnym.
A ja wierze. Wierze ze mozna zaczac wszystko od poczatku. I wlasnie zaczynam.Chociaz po tym co przeszlismy jest ciezko, ale wierze ze odbudujemy to co bylo.
I trzymac kciuki za mnie!
Gdzie jestescie przyjaciele moi? Odplyneli w sinej mgle... Kogo to obchodzi kiedy boli?
Tylko Ciebie... kiedy idzie zle
Tylko Ciebie... kiedy idzie zle
- Sir Charles
- Weteran

- Posty: 3146
- Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
- Skąd: sponad chaosu
- Płeć:
eng pisze:Poza tym kto wam powiedział że jak sieludzie rozstają to ktokolwiek respektuje cudze prawa, zachowuje świętości i zasady ... ech ... wolnoamerykanka i tyle ...
Wszystko zalezy od tego, czy ludzie maja klase.
mrt pisze:Ślub jest cezurą, autentycznym oddzieleniem tego, co było, od tego, co będzie.
Gwoli wyjanienia - dyskusja sie toczy o slubie cywilnym, czy koscielnym?
Rozwazania na marginesie:
1) Zaden ateista nigdy nie bedzie traktowal slubu koscielnego jak cywilny, nawet jezeli bedzie mu sie wydawalo, ze go tak traktuje. Slub cywilny to raczej rodzaj udogodnienia, pewna decyzja podejmowana z powodu wiekszej ilosci "za" niz "przeciw" i uroczysta formula oraz goscie tego nie zmienia.
2) Z gory przepraszam wierzacych, ktorym zreszta sam kiedys bylem, ale mam nieodparte wrazenie ze po odrzuceniu zastanych schematow myslenia, ktore wyrabia chrzescijanskie rozumienie milosci widze wszystko duzo wyrazniej i z lepszej perspektywy. Oczywiscie, ze mozna sobie slubowac "(...)az do smierci", tylko ja mowiac te slowa czulbym sie jak gdybym mowil "slubuje ci, ze do konca zycia nie zlamie sobie nogi". Nie chce jej zlamac, moge na nia uwazac, ale nie jest to calkowicie zalezne od mojej woli. Z jednej strony piekne slowa o uczuciach, a z drugiej jakies despotyczne oczekiwania wszystkich wokol, ze jak juz wszystko bedzie wspaniale, to ode mnie i od tej drugiej osoby zalezy, ze sie to nie zmieni. Ludzie sie zmieniaja, do cholery! Bardzo... Po co i dlaczego zyc zludzeniami - umowe handlowa, czyli rzecz dotyczaca daleko bardziej przewidywalnej sfery rzeczywistosci niz uczucia podpisujemy np. na lat 5 z mozliwoscia przedluzenia na kolejne 5. I przy tym podpisywaniu bierzemy pod uwage obiektywne szanse na zmiane najprzerozniejszych czynnikow. Dlaczego wiec gdy chodzi o relacje miedzyludzkie jestesmy tak dalece naiwni, ze slubujemy cos, czego byc moze nie bedziemy w stanie dotrzymac? I nie ma nic do tego zaufanie - bo ja moge miec do kogos bezgraniczne zaufanie, ale jak mi zacznie slubowac, ze do konca zycia nie zlamie tej nogi, to wezme go za idiote.
3) Mrt -> slub cezurą? No wszystko to bardzo pieknie brzmi, tylko ze zwiazek ma to do siebie, ze trzeba sie starac. Trzeba to wszystko pielegnowac. Wiec - jak dla mnie - tragicznie na "morale zwiazku" wplywa fakt, ze nagle w pewnym momencie przedluza sie go na "dozywocie". Po co mam sie starac, skoro slubowala, ze mnie nie opusci?
soul of a woman was created below
Sir Charles pisze:Po co mam sie starac, skoro slubowala, ze mnie nie opusci?
Powtórzę jeszcze raz: małżeństwo nie jest instytucją charytatywną! I nie ma obowiązku być z kimś, kiedy ten ktoś ma wszystko gdzieś. Natomiast tu chodzi o to, żeby za łatwo nie odpuszczać i być gotowym na ratowanie, jeśli się coś spieprzy.
Twoje pytanie jest mniej więcej na poziomie: "Po co mam o siebie dbać, skoro i tak mnie kocha?". Po to samo. Bo małżeństwo to dwie osoby, a nie jedna, a charytatywny to jest Caritas (nie mylić z przypadkami, kiedy np. zdarzy się wypadek i ktoś jest pozbawiony możliwości dbania - to zupełnie inna kwestia).
Mysiorek pisze:Sir Charles napisał/a:
3) Mrt -> slub cezurą?
Nie.
Dzieci.
To Twoje zdanie, ale pamiętaj, że tym samym odbierasz to coś małżeństwom, które dzieci mieć nie mogą. A przecież nie dzieci stanowią o ich statusie.
- Sir Charles
- Weteran

- Posty: 3146
- Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
- Skąd: sponad chaosu
- Płeć:
mrt pisze:żeby za łatwo nie odpuszczać i być gotowym na ratowanie, jeśli się coś spieprzy.
I wierzysz, ze malzenstwo ta gotowosc spowoduje? U kogos, kto jej nie ma?
Trzeba byc strasznie zaszczutym przez normy religijno-moralne, by sie tak zachowac w takiej sytuacji, a siak w innej...soul of a woman was created below
- Sir Charles
- Weteran

- Posty: 3146
- Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
- Skąd: sponad chaosu
- Płeć:
mrt pisze:pamiętaj, że tym samym odbierasz to coś małżeństwom, które dzieci mieć nie mogą. A przecież nie dzieci stanowią o ich statusie.
Nikomu nic nie odbieram. Przecież i w tym i w tym przypadku chodzi o miłość. Tę wielką i tę małą.
Za to Ty narzucasz innym mityczną moc kwitka.
A status każdy nosi w sobie!
KOCHAJ...i rób co chcesz!
- Sir Charles
- Weteran

- Posty: 3146
- Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
- Skąd: sponad chaosu
- Płeć:
- Sir Charles
- Weteran

- Posty: 3146
- Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
- Skąd: sponad chaosu
- Płeć:
Gosia... pisze:spooky 27 przepraszam, ze nie bardzo na temat, ale zrob cos z twoja czcionkla,,cholernie zle sie czyta, bez obrazy <browar>
No widze wlasnie <zly3> Myslalam, ze to tylko ja mam taki paskudny widok a to tak jest faktycznie!!
Jak to zmienic?? Nie widze zadnych ustawien co do czcionki <zly1>
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 523 gości


