Są takie jednostki, które rozumują, iż jeżeli jest wszystko ok, to, censored, ok nie jest
Więc kłótnia musi być. Po co? Dla sportu. Ale o wykrzywionych przypadkach dyskutować nie zamierzam.
Moderator: modTeam
Więc kłótnia musi być. Po co? Dla sportu. Ale o wykrzywionych przypadkach dyskutować nie zamierzam.ja tez tak mam generalnie glosno mowie, a jak juz cos mnie szczegolnie zaaferuje to juz w ogole.. ale nie krzycze, na razie moze raz na mojego normalnie sie wydarlam, bo juz panowanie nad soba stracilam. Wole sie spokojnie poklocic i przedstwic swoje stanowisko.pani_minister pisze:np. jak opowiadam jakąś dłuższą historię albo emocjonuję się rozmową

Chyba nie rozumiem. Mozesz jasniej?TedBundy pisze:Są takie jednostki, które rozumują, iż jeżeli jest wszystko ok, to, censored, ok nie jest
Definicja kłotni:Gosia... pisze:ale kłótnia jest w definicji czymś negatywnym <nie wie o co chodzi>
Ja w tym nic negatywnego ne widze. Dla mnie po prostu sa klotnie i klotnie.kłótnia «gwałtowna i ostra wymiana zdań»
moon pisze:Mozesz jasniej?

sophie pisze:Moim zdaniem to bezsilność.
TedBundy pisze:Bo za dobrze jest
TedBundy pisze:Nie czas i miejsce, by się o tym wywnętrzać.
TedBundy pisze:pogadałem dziś sporo ze swoją kobietą nt kłótni. ... troszkę ją dziwi...
Może troche zbyt wyraziscie pokazalem swoje niezadowolenie z tego faktu(milczałem). potem powiedziała ze nawet gdyby nie choroba i tak by nie poszla ze mna do łóżka bo to dla niej swietosc.Tyle sprzecznosci w tym co mowi...nagle stwierdzila ze nie ma milosci w naszym zwiazku,ale taka jest prawda ze w/g niej nie mam prawa miec jakiegos "ale",nie moze nic mi sie nie podobac...jest strasznie cyniczna i ta ksie zastanawiam po co ona ze mna jest skoro nic nie czuje....
lecter pisze:stwierdzila ze nie ma milosci w naszym zwiazku
lecter pisze:Tyle sprzecznosci w tym co mowi...nagle stwierdzila ze nie ma milosci w naszym zwiazku,ale taka jest prawda ze w/g niej nie mam prawa miec jakiegos "ale",nie moze nic mi sie nie podobac...jest strasznie cyniczna i ta ksie zastanawiam po co ona ze mna jest skoro nic nie czuje....
Nie mówila ci bo widac nie wiedziała czy może, nie wiedziała, czy jej nie odrzucisz.
jak byś miał chorego wacka chciałbyś się bzykać?
A ona pomimo że wiedziała że jest chora bzykała się z tobą.. to jest poświęcenie..
lecter pisze:tak... to lepiej wciskac kit,a jak sie zapytam to sie powie...
lecter pisze:caly czas jest moim oczkiem w glowie,zawsze mam dla niej czas,dbam zeby sie nie nudzila ze mna.ale jak dochodzi co do czego to ona zapomina o tym
lecter pisze:wszelkie niezgadzanie sie z nia,jakas sprzeczka, nieuzycie wlasciwego slowa w nieodpowiednim tonie to jest dowod ze nei kocham
co się faceta uczepiliście?
Myśle,że gdyby wiedział wcześniej, z powodów oczywistych by zrozumiał a nie nalegał na to, tylko wysyłał ją szybko do lekarza, jak każdy facet martwiący się o zdrowie kogoś, na kim mu zależy.
Przygotuj się, że wygodniej jej jest Cię okłamać niż stawić czoła swemu lękowi.
Robisz dla niej wszystko, a ona nie chce się seksić.

pani_minister pisze:Zresztą Suońce moje ma pod tym względem podobnie - gdy tylko lekko podnoszę ton mówi mi, żebym nie krzyczała. Gdybym naprawdę krzyknęła - podejrzewam, że po prostu zamknąłby drzwi z drugiej strony.

pani_minister pisze:Bo z ironią można dyskutować (choć bywa trudno), ale z krzykiem nie.
Nie chcę wiedzieć jak u nich klótnia wygląda i ilu domowników nie wychodzi z niej cało pani_minister pisze:Ironia zaś to sytuacja odwrotna - opanowanie, ale pewien brak dobrej woli.
A jeśli tak, to ja wolę krzyk wywołany chwilowym brakiem opanowania i dojściem do głosu emocji, niż takie opanowanie i pełną kontrolę prowadzącą do zadawania bólu ironią, sarkazmem i lodowatym stosunkiem.Mysiorek pisze:Z czym jest równoznaczna?
Ze słabością? - to krzyczeć w kiblu, proszę!
Mysiorek pisze:Krzyk, to upodlenie. I siebie, i łunego. ... no bo co można, krzyczeć głośniej?!
Krzyk, to brak argumentów. To dno.
Jeśli tak, to raczej sobie nie pogadamy. Zło krzyku nie jest kwestią bezsporną. Dla kogoś będzie zły, dla innego tomoon pisze:sposo b wyrazania argumentow jedynie

jamaicanflower pisze:A mój nienawidzi tego jadu, który wylewa się uszami, kiedy przechodzę na irytująco opanowany ton i za maską pozornego spokoju podaję ironię, sarkazm i co tam jeszcze
jamaicanflower pisze:Najlepiej to widać na wielodzietnych rodzinach polskich
jamaicanflower pisze:Naprawdę według Ciebie ironia podszyta złością to wyraz opanowania?

pani_minister pisze:Spokój tez nie jest pozorny, jak ma być jedynie pozorny, to co komu po nim?
pani_minister pisze:skoro tak propagujesz krzyk, mam pytanie: czy według Ciebie wyrządza mniejszą krzywdę i ból? Dlaczego?

jamaicanflower pisze:Skoro spokój, to co tu robi chłód, ironia, kpina i szyderstwo?
Od kiedy spokój jest równoważny z dobrocią, szczerością, otwartością i miłością do świata? 
jamaicanflower pisze:niekontrolowany upust emocji, których się tyle nazbierało, że człowiek nie potrafi ich trzymać na wodzy i inaczej sobie z nimi poradzić.
Czy byle duperel ma przerastać człowieka?
Jak ktoś sobie z rzeczywistością nie radzi na każdym kroku, to oznacza, ze może sobie krzyczeć do woli na otoczenie? Ja sobie na ten przykład nie życzę. Jak ma się ktoś na mnie drzeć, to naprawdę wolę, żeby najpierw poszedł do tego kibla, wydarł się do ścian, przemył twarz zimną wodą i dopiero wrócił do mnie, komunikować dalej swe przemyślenia. Tym bardziej, że krzycząc także mozna być złośliwym, podłym i małostkowym, krzyk nie jest wcale gwarancją jakiegoś szczerego i autentycznego przekazu z nie wiadomo jak głebokich obszarów ducha.jamaicanflower pisze:Poza tym, krzyk jest dla mnie położony bliżej chęci poprawy kontaktów, to taki króki akt desperacji, a ironia to odejście od tej dobrej woli daleko

a czasami tak bym wolała. żeby on też powiedział mi co myśli, a nie tylko poddawał sie temu co ja mówię. ogólnie mój chłopak jest spokojny i nie lubi się kłócić, a ta obojętność naprawdę czasem mnie doprowadza do wścikłości. ale wiem, że on się nie zmieni 
Bo od czasów ostatniej rozmowy wie, co myślę o tym sposobie rozwiązywania sporów i gdzie jego przyczyna takiego, a nie innego mego stanowiska.
U mnie tez duzo trzezwiej sie mysli jak sie juz powydzieram, ale nie wydzieram sie celowo zeby wypuscic zle emocje.jamaicanflower pisze:wypuścić z siebie złe emocje, oczyścić umysł i już bez tych trujących oparów złości zastanowić się nad sytuacją.
Placzpani_minister pisze:Potem będzie co - rękoczyny?

pani_minister pisze:Jamajka, nie dogadamy się.

pani_minister pisze:ironia
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 501 gości