Fakt, ty nigdy nie będziesz w jego sytuacji, chyba że na miejscu jego żony...
Jak ktoś potrafi olać taką sprawę, żyć jakby nic się nie stało, patrzeć na taką kobietę i dziecko resztę swoich dni - gratuluję, ja bym tak nie mógł ...
Moderator: modTeam
zefirelli pisze:Ja po prostu szukam wsparcia, że moja decyzja jest słuszna.

-> często sie śmieję...ze wszystkiego...
-> jak mnie ktos wku$%^&!
Mysiorek pisze:Jeśli zapomnisz i nie będziesz tego nikomu wypominał to dasz radę.


nie_zapominajka pisze:zefirelli, piszesz ze Kochasz. Pomysl czy Milosc bedzie silniejsza czy przetrwacie? czy bedziesz mogl Kochac, zaufac... Szczerze nie bylabym taka wspanialomyslna ale to tylko ja...
Ellis pisze:
Ani ja - generalnie czytając wypowiedzi co niektórych userek, zaczynam się zastanawiać co kobiety mają w głowach. Miłość miłością, ale patrzeć przez resztę swojego życia na dziecko spłodzone przez swoją niewierną żonę - ba - wychowywać je jak własne i obdarzać miłością ? - teoretycznie na szali jest 17 lat udanego małżeństwa, ale coś takiego byłoby dla mnie nie do zniesienia - przebaczyć jej zdradę, przyjąć do domu jakby nigdy nic i jeszcze niańczyć jej bachora ?
.
Andrew pisze:Przyjoł to dziecko i wychowal jak swoje , z tym problemów bym nie mial .Mam powazniejszy problem niz jakas głupia zdrada w chwili zapomnienia lub słabosci z racji pociagu sexualnego , fascynacji zauroczenia .Brak miłosci z strony partnera jest o wiele gorszą rzecza niz zdrada , jeli sie ową partnerkę kocha ...dzieci , cóż są słodkie !
Andrew pisze:Ale by napisać takiego posta trzeba miec nie 25 lat , trzeba miec tez za soba starz jakiś małzenski i przejsc troche , by wiedziec co tak naprawde jest w zyciu wazne , wlasne ja??? i to co ja mogę zniesc???, wchłonac?itd. Czy calkiem cos innego.Nikt mi nie wmówi iz osoba która kocham nagle staje sie mym wrogiem az na tyle , ze dalej z takiego powodu zyc z nią nie potrafie jesli chce ona i wykazuje do tego zamiary jak i załuje itd. nikt .
Ellis pisze:
Przekaż to swojej żonie/konkubinie/dziewczynie - może puści się z paroma frajerami i przyniesie ich dzieci do odchowania.
<browar>Andrew pisze:smieszą sie tylko głupcy... , moja zona zna moje zdanie nie tylko w podobnych sytuacjach
ale widac iż dzieciuch z ciebie skoro piszesz to co piszesz , niektóre tematy powinny byc zakazane gla gówniarstwa<browar>

jabłoń pisze:A podejście niektórzych panów, że nie chcą utrzymywać "cudzego bachora" to atawizm biologiczny. Rozumiem je, ale wysokich lotów to to nie dowodzi.

zagubiona_wenus pisze:Andrew, ja sie w zupełności z Tobą zgadzam. Wypowiadają sie ludzi którzy wierzą w jakieś głupie ideały, że prawdziwa miłość nigdy nie dopuści do zdrady, że jak ktoś naprawde kocha to nie zdradzi że jak ktoś kocha naprawde to nie wybaczy zdrady - bzdura. Życie wystawia nas na takie próby których nie jesteśmy w stanie przewidzieć, to co dziś wydaje nam sie nimożliwe (jakieś żelazne zasady) za kilka lat może lec w gruzach. To jest prawdziwe życie, brutalne ale prawdziwe.


Ellis pisze:jeśli uczciwość wobec drugiej osoby jest dla Ciebie głupim ideałem to powodzenia w życiu
Mona pisze:To jaki jest schemat prawdziwego życia?
Mona pisze:I jeszcze: myślimy dupą, czy mózgiem?
. Teraz jesteśmy już po wielu rozmowach i wiem, że poznała tego mężczyzne (facet ma 40 lat moja żona 24.. ja 26) jeszcze zanim sie pobraliśmy - wtedy był to znajomy, ale zerwała z nim kontakt przed ślubem bo cały czas ja podrywał intensywnie. Powróciła do znajomości 3-4 miesiące po ślubie!!! i cały ten czas mnie oszukiwała spotykając się z nim coraz częściej aż w końcu jak mi to powiedziała uległa mu i sie z nim pare (no nie wiem ile dokładnie) razy przespała ;/. Po tym wszystkim mówiła mi, że kocha mnie ponad życie i z miłości do mnie zrobi wszystko - usunie ciaże itd - wszystko żeby tylko ze mną być. Ale ostateczna decyzje zostawiła mi - tzn. ty mi powiedz że mam usunąć to usunę, ty mi powiedz że mam urodzić i być z nim to zrobie, powiedz zę mam urodzić i bedziesz ze mną to tak zrobie. Swoje uczucia znam - jestem w stanie zrobić wszystko żeby z nia być - ale czy warto? Czy ktoś kto kocha szczerze tak postepuje?? Ja miałem wiele okazji do zdrady jestem młody b. dobrze wykształcony, zarabiam i miałem wiele okazji, nigdy jednak nawet nie spróbowałem tak naprawde to nawet o tym nie pomyslałem. Wracam teraz pamięcia do czasów sprzed małżeństwa i wiem, że ona już kiedys mnie zdradziła - wtedy nie było stosunku ale pocałunki i jakieś pieszczoty na pewno. Wybaczyłem i powiem wam, że nie było ciężko kocham ją tak bardzo, że można powiedzieć że o tym zapomniałem bo nigdy jej tego nie wypomniałem. Dodam jeszcze, że powiedziała mi dlaczego teraz mnie zdradziła - bo zostawiłeś mnie któregoś wieczora i poszedłeś do kolegi na piwo i poczułam sie samotna więc zadzwoniłam do niego (i tak sie odnowiła znajomosć) i drugi powód bo nie miałam innych mężczyzn i zżerała mnie ciekawość.. Dobra kończe i tak moje życie to teraz dramat bo JA musze podjąć decyzje. Umieram codziennie bo kocham ją (tak nadal ją strasznie kocham) ale rozsądek mi podpowiada stary miarka sie przebrała...
MM pisze:od ślubu mija dzisiaj 11 miesiac..

MM pisze:Dodam jeszcze, że powiedziała mi dlaczego teraz mnie zdradziła - bo zostawiłeś mnie któregoś wieczora i poszedłeś do kolegi na piwo i poczułam sie samotna więc zadzwoniłam do niego
MM pisze:Umieram codziennie bo kocham ją (tak nadal ją strasznie kocham) ale rozsądek mi podpowiada stary miarka sie przebrała...
MM pisze:Ale ostateczna decyzje zostawiła mi - tzn. ty mi powiedz że mam usunąć to usunę, ty mi powiedz że mam urodzić i być z nim to zrobie, powiedz zę mam urodzić i bedziesz ze mną to tak zrobie
MM pisze:że ona to sobie tak sobie kiedyś myślała że chce mieć z nim dziecko bo on ma dobre geny - facet wysportowany, zbudowany, zadbany itd., a ja mam bóle głowy, kłopoty z żołądkiem itd. a ja miałem je wychować bo jestem inteligenty, ułożony i zadbam o nie i o nią - jak teraz to do mnie dociera to po prostu ręce opadają - myślę teraz że ona jest kompletnie niedojrzała)
MM pisze:Moim największym problemem jest to.. że mimo wszystkich argumentów przeciw jakie znajdę nie umiem tego skończyć, nie umiem przestać jej kochać i wyobrazic sobie że moge kochać kogoś innego

MM pisze:A może moja miłość jest właśnie tą "Wszystko znosi,wszystkiemu wierzy,we wszystkim pokłada nadzieję,wszystko przetrzyma.Miłość nigdy nie ustaje"?
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 502 gości