diazik pisze:Mineło troszke czasu...troszke emocje opadły no i postanowiłem napisac jak wyglada sytuacja.
Nie jestesmy juz razem...w kazdym razie nie jako para. Ale po naszych rozmowach zdecydowałem że chce powalczyc, powiedzialem jej ze nie zrezygnuje i ze bede przy niej teraz bo wiem ze mnie potrzebuje.
Szczerze: Regułą jest, ze taka "walka" zabija wszelki pociąg do Ciebie jako faceta. Życzę Ci, żebyś był wyjątkiem... Ale nie postawiłbym na to nawet złotówki i nawet gdyby dawali 1000:1...
Bądź przy niej jeśłi chcesz, ale gdy kobiety nas potrzebują, żeby leczyć sobie serce, jest to zła droga do celu. Zostaniesz kumplem, a takiej etykietki łatwo się nie pozbędziesz.
diazik pisze:Wiem ze moze tego bede zalowal ale czuje ze musze teraz byc przy niej i nawet jesli jako kolega to malymi kroczkami sprobowac odzyskac to co minelo...na nowo rozpalic uczucie.
Bądź facetem, zachowuj się jak facet, nie jak kolega.
diazik pisze:chce walczyc i jej pokazac ze naprawde ja bardzo kocham
diazik pisze:Czy komus z was sie udalo tak zrobic?
Czy ktos bedac na tyle wytrwaly ma szanse obudzic w kobiecie na nowo ta magie ?
Wytrwałość jest OK. Ale sposób jest zły. Jak za mocno kochasz, stajesz się mięczakiem. Kobiety nie poważają mięczaków, a tym bardziej ich nie porządają - a to z zakochaniem ma dużo wspólnego.
Czemu to piszę? Sam kiedyś zamiast zachowywać się normalnie, zacząłem grać kumpla, żeby pokazać, że jestem opiekuńczy, uczciwy, itd... Spieprzyłem sprawę w ten sposób. A szkoda, bo dziewczę jest fajne.
Nie warto być "spoko kolesiem".
Nie szukajcie, a samo się znajdzie...