Przerwa w związku - czy to pomaga?
Moderator: modTeam
Witam ponownie. Pociągnę ten wątek, bo sprawy troszkę ruszyły do przodu, mimo to wciąż nie wiem na czym stoimy. Jak pisałem Wam wcześniej najpierw zaproponowałem 2-tyg. przerwę - bez spotkań, telefonów, czy sms-ów. Starałem się do niej wcale nie odzywać, odciąć się całkowicie i przez parę dni całkiem nieźle mi to szło. Tyle że ona codziennie puszczała mi wiadomości, czasami dzwoniła. Aż w końcu wczoraj rano dostaję od niej wiadomość, że tęskni za mną i czy możemy już zakończyć tą przymusową przerwę. Odebrałem to jako jej chęć na kontynuowanie tego związku. Odpisałem jej, że jeśli jest już w stanie jasno się określić, to możemy się spotkać. No i tutaj znowu następuje niezrozumiałe dla mnie zachowanie z jej strony. Zaproponowałem spotkanie wczoraj wieczorem - zadzwoniła do mnie godzinę przed i przepraszała, że jednak się nie spotkamy, bo musi gdzieś jechać. OK, zaproponowałem więc spotkanie dziś. Ale okazuje się, że dziś też nie ma czasu, dopiero w piątek. To ja się teraz pytam - po co sama wyszła z propozycją, żebyśmy zakończyli tą przerwę??? Ciągle nie mam pojęcia o co jej chodzi. Męczy mnie już ta niepewność co dalej. Przez ostatnie parenaście dni nabrałem bardzo dużego dystansu do niej i ogólnie dużej rezerwy do tego związku. Niby pisze że za mną tęskni, ale jakoś ta tęsknota nie przekłada się na jak najszybszą chęć spotkania ze mną. A co Wy o tym myślicie?
Koko pisze:Nie zrobiłeś tak jak założyłeś w pierwszym poście. Błąd.
No wiesz, faktycznie zakładałem że się do niej nie odezwę i ja jako pierwszy się nie odezwałem. Przez ten czas w ogóle nie dałem jej odczuć, że mi jeszcze zależy. Na sms-y odpowiadałem czasem z parogodzinnym opóźnieniem i nie rozpisywałem się za bardzo

Max pisze:Powiadasz w piątek, no to teraz ty będziesz miał pilny wyjazd w piątek i powiesz jej że nie dasz rade, może w sobote a może w poniedziałek. No i szanse się wyrównają.
Eh, przecież to żałosne, żebyśmy się zachowywali jak dzieci w podstawówce. Już wolę się z nią spotkać i wyjaśnić sobie wszystko do końca. Jako że nie oczekuję z jej strony jakiegoś nagłego przypływu uczuć do mnie, to całkiem poważnie zastanawiam się nad ostatecznym zakończeniem tego związku.
Gdyby Dziewczyna zdążyła pogadać sama ze sobą, gdyby rzeczywiście do czegoś doszła... nie odwoływałaby spotkania.
Też tak uważam.
Moim zdaniem z jej strony to po prostu przyzwyczajenie. I teraz jej ciezko samej. Co niestety nie oznacza, ze cos sie zmienilo. Choc oczywiscie nie wyklucza tak zupelnie.
Andrew pisze:aki jest sens zucania palenia na miesiac , skoro sie wie ze po tym czasie sie do niego wruci ? to samo macie w " przerwach w zwiazku " .piwo.
tez uważam ze to nie ma sensu. Co innego jesli pary rozchodza sie naprawde i po jakims czasie sie znów zchodza, ale taka specjalnie zaplanowana przerwa jest niepowodzeniem...
you touch me
in special places...
in special places...
Stary daj sobie z nią wkońcu spokój, ile sie jeszcze tak męczyć zamierzasz? To nie ma przyszłości i to było wiadome od dawna. Po za tym ona sie waha bo widzi że jesteś jej wiernym pieskiem więc będzie sobie teraz tobą pogrywać bo jej i tak nie opuścisz. censored stary ty masz jaja czy nie wkońcu czy jesteś aż tak zaślepiony?
sophie pisze:Moim zdaniem z jej strony to po prostu przyzwyczajenie. I teraz jej ciezko samej. Co niestety nie oznacza, ze cos sie zmienilo. Choc oczywiscie nie wyklucza tak zupelnie.
Też mi się tak wydaje. W każdym razie powodzenia w piątek i oby się wszystko wyjaśniło. Jak nie, to chyba trzeba będzie postawić sprawę jasno. I koniec z czekaniem nie wiadomo na co.
"Jeśli traktujesz życie ze śmiertelną powagą, nie licz na wzajemność" [A. Mleczko]
- pszczółka maja
- Entuzjasta
- Posty: 111
- Rejestracja: 18 sty 2006, 14:44
- Skąd: z daleka
- Płeć:
Ja bym zrobiła trochę inaczej. Tzn. napisała bym an twoi miejscu do niej sms czy wie co już do cieie czuje i czy zddecydowała czy hce z Tobą być. Bo jeżeli nie przemyślała tego to spotkanie takie nie ma sensu. po prostu wtedy powiedz ze spodkacie sie jak ona to przemyśli. Bo może być tak (ale nie musi), że ona sprawdza czy na jej zawołanie przylecisz do niej. a myśle, że tego nie chcesz. 

pszczółka maja pisze: Bo może być tak (ale nie musi), że ona sprawdza czy na jej zawołanie przylecisz do niej
Tak właśnie jest, baby sawsze grają swoimi wiernymi pieskami, zresztą przeczytaj jego topic w sąsiedznim dziale to zobaczysz że to wszytsko sie w głowie nie mieści jak on jest zaślepiony. Eh era zniewieściałych mężczyzn nastaje.
- pszczółka maja
- Entuzjasta
- Posty: 111
- Rejestracja: 18 sty 2006, 14:44
- Skąd: z daleka
- Płeć:
No i niestety wygląda na to, że przerwa się nam nie przysłużyła. Ale po kolei. Mieliśmy się spotkać wczoraj, ona do mnie zadzwoniła i rzuciła tekstem czy ja przyjdę do niej. Wmurowało mnie, bo tak nagle miałbym do niej przyjść? Po co? I jeszcze siedzieć przy jej rodzicach? W tej sytuacji jaka jest zaszła to niemożliwe. Odmówiłem, zaproponowałem spotkanie w cztery oczy - albo u mnie, albo gdzieś na mieście jeśli nie ma ochoty w domu. I tu kolejne zaskoczenie, a w zasadzie moje wkurzenie - powiedziała, że ok, możemy się spotkać, ale w południe, ponieważ na wieczór umówiła się z koleżanką. No tak, dla koleżanki to ma czas, a dla mnie nie... świetnie! Tak jak sugerowała niżej 'pszczółka maja' zapytałem czy może już się jasno określić, czy chce być ze mną czy nie i czy coś do mnie czuje. Bo inaczej kolejne spotkanie żeby tylko sobie pogać jak kolega z koleżanką nie ma sensu. Zdziwiła się, ale powiedziała że sobie to przemyśli. W międzyczasie jeszcze wczoraj do mnie wieczorem zadzwoniła (w świetnym humorze, bo właśnie spędzała czas z tą swoją koleżanką), ale tylko po to, żeby się mnie poradzić w sprawach "co mam zrobić z w komputerze?". Ok, w zasadzie to powieniem ten fakt przemilczeć. Dziś sam odezwałem się do niej, pogadaliśmy dłużej przez telefon i co się okazuje - ona ciągle nie jest zdecydowana czego chce, ciągle nie wie co do mnie czuje i... !uwaga! - ma mi za złe, że przez te 10 dni odkąd się nie widzieliśmy jestem dla niej taki suchy. A czego ona oczekiwała? Że mam jej słodzić tak jakby nic się nie stało. Po to właśnie chciałem tej przerwy, żeby sobie na spokojnie pewne kwestie przemyślała. Ale niestety wyszło na odwrót. Powiedziała mi, że im dłużej mnie nie widzi tym gorzej i tym bardziej nie wie czego chce. Ona tłumaczy to w ten sposób - że nie zdecyduje się póki mnie nie zobaczy, bo taka rozłąka na pewno nie powoduje że jej uczucie do mnie powraca. Że potrzebuje się ze mną pospotykać, nawet "luźno". No i jak widzicie, moje próby zgrywania twardziela poszły na marne, wręcz chyba zaszkodziły, no bo przecież ją "olewałem". I najgorsze w tym wszystkim jest to, że i ja się pogubiłem. Sam nie wiem czego chcę. Rozum podpowiada, żeby podjąć decyzję i zakończyć ten związek, ale serce mówi inaczej
Na razie postawiłem coś w rodzaju ultimatum, że spotkamy się tylko wtedy jeśli ona już naprawdę będzie wiedziała czego chce. Nie wiem, być może to przyczyni się już do ostatecznego rozpadu tego związku, no ale nie mogę nagle stać się znowu "miękki" i uległy.
I jeszcze słowo do tanebo Trochę mylisz się w osądach co do mojej osoby. Gdyby faktycznie podjęcie tej decyzji było takie proste, to zrobiłbym to już dawno. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem "zniewieściały mężczyzna". Czy wg Ciebie facet, który próbuje uratować paroletni związek od razu musi być zniewieściały?
I jeszcze słowo do tanebo Trochę mylisz się w osądach co do mojej osoby. Gdyby faktycznie podjęcie tej decyzji było takie proste, to zrobiłbym to już dawno. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem "zniewieściały mężczyzna". Czy wg Ciebie facet, który próbuje uratować paroletni związek od razu musi być zniewieściały?
- pszczółka maja
- Entuzjasta
- Posty: 111
- Rejestracja: 18 sty 2006, 14:44
- Skąd: z daleka
- Płeć:
o kurde
wiesz rozumiem, ze kochasz ta dziewczyne i nie chcesz sie z nia rozstawać, wiec moze sprobuj sprawe rozwiazac inaczej. Już wyjasniam:) piszesz ze wasz zwiazek trwa juz pare lat i moze zaczeliscie zachowywac sie jak stare malzenstwo. Może to zaczelo twoja dziewczyne nudzic i dlatego teraz tak sie zachowuje. Jezeli tak jest to jedyne co mozesz zrobic to zawalczyc o uczucie ( a nie robic przerwe). np wez ja gdzies na romantyczna kolacyjke ze siwecami, napisz jakiegos smsa fajnego (ale z serca a nie z internetu:):), np przeslij przez poslanca (lub pozostaw po prostu w drzwiach dla niej róże z dedykacja), nie wiem czy sie uczycie, ale jak tak to wyjdz po nia do szkoly, wez ja do kina. po prostu rób wszystko by wiedziala, ze ci na niej zalezy i ja kochasz. jezeli to nie pomoze to mysle, ze twoja dziewczyna podjela juz decyzje...

pszczółka maja tylko, że problem jest dużo bardziej złożony. Generalnie chodzi o nasze podejście do spraw seksu - z tego wynikły te wszystkie problemy. Zresztą pisałem o tym w innym wątku, to nie będę się tutaj rozpisywał. Jasne, chciałbym żeby było między nami tak jak dawniej, żebyśmy wrócili do siebie i zapomnieli o tym co się wydarzyło w ostatnim czasie. Ale to nie takie proste. Sugerujesz, żebym zaprosił ją na kolację, czy kupił kwiatka. Ale czy to nie będzie sztuczne? Czy tym wpłynę na zmianę jej uczuć do mnie? Poza tym nie chcę poraz kolejny ulegać, niech ona tym razem pokaże, że bezinteresownie jest w stanie do mnie wrócić. Zazwyczaj to było tak, że ja ulegałem. Dlaczego to ona nie może pokazać, że jej na mnie jeszcze zależy? Dlaczego to ja muszę się teraz bardziej starać? O to mi właśnie chodzi - żeby poczuć, że jeszcze jej na mnie zależy. Co zresztą jej dziś powiedziałem.
- pszczółka maja
- Entuzjasta
- Posty: 111
- Rejestracja: 18 sty 2006, 14:44
- Skąd: z daleka
- Płeć:
przejzalam wszystkie twoje post i mam juz wyrobione zdanie na ten temat. moim zdaniem to zadna walka niema sensu. ta dziewczyna juz podjela decyzje i tylko z jej wiadomych powodow jest jeszcze z toba. najlepsza pzysluge zrobila by tobie gdyby z toba zerwala. przykro mi to pisac, ale widac ze to co teraz jest miedzy wami bardzo ciebie meczy. przerwa nic tu nie pomoze. na pewno. sam powinienes podjac decyzje. powodzeia i trzymaj sie 

pszczółka maja pisze:przejzalam wszystkie twoje post i mam juz wyrobione zdanie na ten temat. moim zdaniem to zadna walka niema sensu. ta dziewczyna juz podjela decyzje i tylko z jej wiadomych powodow jest jeszcze z toba...
Piszesz o postach w tym wątku, tak? Możesz napisać skąd taka zmiana u Ciebie w stosunku do tego co napisałaś poprzednio?

- ForsakenXL
- Maniak
- Posty: 777
- Rejestracja: 01 sty 2006, 15:45
- Skąd: Kraków
- Płeć:
- pszczółka maja
- Entuzjasta
- Posty: 111
- Rejestracja: 18 sty 2006, 14:44
- Skąd: z daleka
- Płeć:
zmiana? bo pomyslalm ze moze u twojej dziewczyny to tylko takie chwilowe,ze po prostu nie wie co chce ale z tej duzej liczby postow co napisales wynika ze raczej nie. nie mowi sie komos kogo sie kocha ze np uczucia spadly prawie do zera, albo ze jsetes jej obojetny i ze ją to wszystko meczy a skoro ona ci to powiedziala to cos w tym jest. Pozatym jezeli sie myle, to ona bedzie o ciebie walczyc gdy z nia zerwiesz. Tak anprawde to uwazam ze powinienes podjac jakas decyzje, no chyba ze chcesz zyc w takim zaiweszniu. ale w to watpie. ja nie chce nic mowic bo to twoje zycie (i nie chce miec cie na sumieniu:)) ale chyba wiesz ze tak nie moze byc.
- ZielonaHerbatka
- Bywalec
- Posty: 56
- Rejestracja: 08 sty 2006, 22:34
- Skąd: z miasta
- Płeć:
Drogi Arkady, jestem naprawdę pod wrazeniem siły twojego uczucia do tej dziewczyny (przeczytalam takze twoje posty z tego drugiego tematu) ale to nie zmienia faktu że ona ewidentnie chce zakończyc ten zwięzek tylko z pewnych wzgledów nie może się zdecydować na wykonanie tak drastycznego kroku. Trudno wyczuc czy boi sie że bedzie tego żałować, czy tego że będzie sama ale fakt faktem że osoba która kocha tak sie nie zachowuje... Wydaje mi się że na twoim miejscu sama zakończyłabym ten związek... lepiej zeby stało sie to teraz niż np za 10 lat...Wiem ze to trudna decyzja ale czasem musi poboleć żeby potem mogło znowu być dobrze (np z inna osobą)...
Arkady pisze:Powiedziała mi, że im dłużej mnie nie widzi tym gorzej i tym bardziej nie wie czego chce. Ona tłumaczy to w ten sposób - że nie zdecyduje się póki mnie nie zobaczy, bo taka rozłąka na pewno nie powoduje że jej uczucie do mnie powraca.
Uczucie, jesli nawet nieco sie przytlumilo, nie wzrasta tylko przy obecnosci drugiej osoby. Albo jest albo go nie ma. A to wytlumaczenie jest kolejna proba zatrzymania Ciebie przy sobie. Bo, jak widac z tego wszystkiego co napisales, przywiazana jest do Ciebie (i nie dziwie sie, w koncu juz troche jestescie razem). Ale obawiam sie, ze to jedyna rzecz, ktora ja przy Tobie trzyma.
Zakoncz to. Im szybciej tym lepiej. W tej chwili wisisz w prozni, ktora nie wplywa na Ciebie pozytywnie. Poza tym, szkoda zycia na takie gierki.
Trzymaj sie

przerwy w zwiazku sa dla niepelnosprytnych. tak naprawde proponujac jednej ze stron takie rozwiazanie mozemy sie dowiedziec czy jeszcze jest ona nami zainteresowana czy ma nas w dupie. jesli przystanie na to bez niczego ja bym z nia odrazu skonczyl i powiedzial jeszcze s.p.i.e.r.d.a.l.a.j . jesli nie bedzie tego chciala i bedzie probowala tego w jakis sposob uniknac znaczy to ze jej zalezy. wg mnie nie ma czegos takiego jak przerwa w zwiazku ;/
<3
- megaziomek
- Entuzjasta
- Posty: 95
- Rejestracja: 05 sie 2004, 17:56
- Skąd: Prosto z PL
- Płeć:
- pszczółka maja
- Entuzjasta
- Posty: 111
- Rejestracja: 18 sty 2006, 14:44
- Skąd: z daleka
- Płeć:
- megaziomek
- Entuzjasta
- Posty: 95
- Rejestracja: 05 sie 2004, 17:56
- Skąd: Prosto z PL
- Płeć:
pszczółka maja pisze:no a niby po co ta przerwa??
po to zeby za soba potesknic

dlatego zeby wszystko sobie przemyslec i sie zastanowic nasz swoim zwiazkiem.w sumie ona poszla do matki na 3 dni bo mielismy maly remont w domu i ja tesknilem za nia a ona za mna.ale tu nie chodzi o tesknote tylko o to jak bedziemy sie nawzajem traktowac i czy bedziemy sie kochac bardziej po rozłące(kochac nie znaczy tu sex

"Czy Prezes był zadowolony...?"
- pszczółka maja
- Entuzjasta
- Posty: 111
- Rejestracja: 18 sty 2006, 14:44
- Skąd: z daleka
- Płeć:
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 351 gości