Postautor: Zadie » 15 sty 2009, 11:53
Myślę, że droga trzecia tez istnieje, ba nawet czwarta. Wybierasz dwie, a przecież są również inne przyczyny...
Ja rozumiem o co chodzi Andrew, tylko, że nie wyznaję takiej teorii. Zauważ, że skoro miłość jest jedna jedyna i ta osoba umrze, to nadal ja kochamy, czyli ta następna już w cale jedyna nie będzie, będzie inna, ale nie będzie TĄ miłością. A skoro Andrew pisze, że jeśli się odkochujemy to nie kochaliśmy, to znaczy, że jak kochaliśmy to w ten sposób już nie pokochamy. Mam widać inny system wartości (?) wstrzymuje się od osądzania kto ma rację, bo nikt jej tu nie ma. Natomiast pokazuje co dla mnie jest nie do przejścia, widziane moimi oczyma (jak wcześniej pisałam, uważam, że wiele ludzie ma takie predyspozycje/osobowość/ cechy z którymi "może się udać")
A wszechogarniającego uczucia miłości doświadczyłam, przyznam jednak nie siadałam i nie myślałam "za co kocham", nie cierpię takich pytań. Uważam, że na początku jest pewnie zauroczenie, dalej może pojawić się miłość, jest ona wypracowywana, ale nie na zasadzie "to teraz zrobimy tak, żeby się kochać, ty będziesz robić to a ja tamo". Oczywiście że powierzchownie to tak może wyglądać, ale pomijamy wówczas to "bycie". To w etapie poznawania i dopasowywania rodzi się to kochanie za nic, za to, że jest. Ale jest bo razem to stworzyliśmy. Jest jednia (i nie chodzi tu o to, że robi się wszystko razem, chodzi się wszędzie razem ba że myśli się to samo ;/ )chodzi o jedność w różnorodności.
Mówisz, że znasz osobę nieszczęśliwie zakochaną...a dasz sobie rękę uciąć, że nie jest to coś innego? że nie zakochania ale fascynacja naciągnięta do granic możliwość, że to umysł, który nie potrafi sobie przyswoić, że coś nie może się spełnić i człowiek ten jest w tym niespełnieniu zakochany? że ktoś zbarnął za dalego s swojej imaginacji i kocha się w samej wizji kochania? NIe piszę tego by zanegować doświadczeń tego kogoś, ale i takie rzeczy się dzieją. Ilu jest takich ludzi? Nikt za nas nie powie, czy ktoś inny kocha czy to coś innego, z resztą my sami potrafimy źle odczytywać nasze uczucia, a co dopiero zrozumieć i oceniać uczucia oraz emocje innych.
Ostatnio zmieniony 15 sty 2009, 12:00 przez
Zadie, łącznie zmieniany 1 raz.