Miltonia pisze:Kazdy moze tu tylko powiedziec, co sam by zrobil. Prawdopodobnie. Bo kozakow to jest wielu, co maja pewnosc, co by zrobili. A jak by przyszlo co do czego, to sraliby po nogach, ze cos sie skonczy, ukochany odejdzie i wyzwie od dziwek.
Tak szczerosc to podstwa. Moze warto byc najpierw szczerym wobec siebie? Za duzo tu "swietych", zebym uwierzyla, ze wszyscy tak prawde i szczerosc cenia... .
Sprawdziłam, nie zostałam ukatrupiona
I do świętych też proszę mnie zaliczyć, ale w tym przypadku. Bo z kolei i tu proszę nie generalizować - nie wszędzie i nie zawsze. Ale w takich sytuacjach to ja poproszę tę aureolę.




Jak ktos jest zdany w tej kwestii na własne sumienie i poczucie smaku to go dużo łatwiej "splewić". Bo czyjaś obłuda bardzo przeszkadza w ocenie tego człowieka.
-> jak mnie ktos wku$%^&!
Obstawiam histerię przez pierwszy tydzień, depresję przez kolejny, potem przerabianie tego w szczegółach, a następnie święty spokój i high life. No i o jedną przyjaciółkę mniej.




