zdrada- czym dla Was jest?

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 11 gru 2004, 22:40

Elspeth...
A może to dla urozmaicenia... tylko?
Po za tym... to kocha dalej.
KOCHAJ...i rób co chcesz!
cytrynka
Maniak
Maniak
Posty: 593
Rejestracja: 18 cze 2004, 22:12
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: cytrynka » 11 gru 2004, 22:42

Mysiorek pisze:Elspeth...
A może to dla urozmaicenia... tylko?
Po za tym... to kocha dalej.
o tym samym mowilam to sie ze mna ktos nie chcial zgodzic ;) tylko mi nie chodzilo o uroznaicenie
Awatar użytkownika
Elspeth
Weteran
Weteran
Posty: 1525
Rejestracja: 15 lip 2004, 12:22
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: Elspeth » 11 gru 2004, 22:44

kurcze urozmaicenie? sorki ale jakos to do mnie nie trafia... to moze np powinnam zaakceptowac ze moj facet ma jakas kochanke na boku bo jest ona "urozmaiceniem" dla naszego zwiazku?
Non! Rien de rien... Non ! Je ne regrette rien !
Awatar użytkownika
Triniti19
Weteran
Weteran
Posty: 1072
Rejestracja: 20 maja 2004, 21:11
Skąd: Kołobrzeg
Płeć:

Postautor: Triniti19 » 11 gru 2004, 22:48

Mysiorek pisze:Mówisz to teraz... a po 20 latach małżeństwa i zajebiście szczęśliwego związku z 2 kochanych obustronnie dzieci, też tak bys powiedziała???

Wydaje mi się, że też bym tak powiedziała. na pewno byłoby mi trudniej wtedy odejść ale jak można zapomnieć tą jedną noc która wszystko popsuła. Zresztą skoro to bya taki szczęśliwy związek to czemu to zrobił? Nawet alkohol nie jest usprawiedliwieniem bo nawet kierowcy którzy zabiją pod wpływem alkoholu są karani więc czemu i on nie mógłby być ukarany?
"Wczuj się w smutek usychającej gałązki, gasnącej gwiazdy i konającego zwierzęcia,
lecz przede wszystkim odczuj ból i smutek człowieka"
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 11 gru 2004, 22:53

Co innego z premedytacją, a co innego "wypadek".... właśnie zagapił się i skręcił kierownicą nieznacznie... i trup!
Hmmm...???
Bez wybaczenia?!
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
Miltonia
Weteran
Weteran
Posty: 1359
Rejestracja: 17 paź 2004, 22:45
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Miltonia » 11 gru 2004, 23:03

Mysiorku, moim zdaniem tylko doswiadczenie jest w stanie zmienic zdanie na ten temat. Kiedy mialam 20 lat (jak to bylo dawno temu, buuuu), to tez mowilam, ze nie wybacze zdrady nigdy, ze milosc na zawsze, ze tylko jeden na cale zycie, ze jak to milosc to przetrwa wszystko.
Teraz mam mniej radykalne poglady :) . I jestem zdania, ze to bardzo dobrze.
"a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 11 gru 2004, 23:12

Miltoniu!
Fajne słowa wypowiedziałaś :)
... ale podrążę dalej.. (tak już dziś mam).. jaki długi czas, wytrzymasz, zdrad?
Ile razy lub dni, miesięcy, lat mogłabyś rzucić na szalę tego co jest i co będzie?

P.S. to: "buuuu" to chyba żarcik?
Bo ja powinienem wpaść w spazmy :D
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
Miltonia
Weteran
Weteran
Posty: 1359
Rejestracja: 17 paź 2004, 22:45
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Miltonia » 11 gru 2004, 23:22

Zastanawialam sie nawet nad tym ostatnio i nie mam odpowiedzi. Wszystko zalezy od okolicznosci pewnie, tego, co moglabym stracic, tego jak ta zdrada by wygladala, na ile sama czulabym sie silna, czy mialabym dzieci czy nie. Mnostwo tych czynnikow i nie potrafie tak na chlodno wykalkulowac.
Aaaaaa, jeszcze inna sprawa, na ile ja bym sie czula winna zdrady drugiej strony. Bo bym sie zastanawiala, co ja zrobilam zle, gdzie ja popelnilam blad.

PS. To buuuu, to byl taki polowiczny zart. Troche szkoda mi tamtych lat, choc musze przyznac, ze akurat powodzenie, to mam wieksze teraz :D
"a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać

przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 11 gru 2004, 23:43

Zdaję sobie sprawę, że wszyscy odkładają mysl o zdradzie i następstwach na "po".
Ale tak sobie pozwoliłem na pokłapanie w tym temacie, bo ciekawi mnie jak dalece ludzie mogą się posunąć w te klimaty... a w realu mogą!

A co do P.S. nie zdziw się... ale powodzenie będziesz mieć co raz większe :P
Dziś są w cenie 30-tki! :D :D :D u "małolatów". Sam musiałem ich kijem obijać ;)
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
kurek
Maniak
Maniak
Posty: 569
Rejestracja: 06 paź 2004, 13:32
Skąd: z prawa :P
Płeć:

Postautor: kurek » 12 gru 2004, 02:24

ja tylko podam definicje gwaltu
wiec na gwalt skladaja sie 3 czynniki ktore musza byc spelnione jednoczesnie:
-brak zgody na stosunek
-sam stosunek
-uzycie przemocy/sily

wszystkie te 3 warunki moga zaistnic w malzenstwie wiec gwalt jest mozliwy
kobieta nie zawshe ma ochote
a jak facet sobie "wezmie co mu sie nalezy" to jest gwalt
ale to patologia wiec zbaczamy z tematu

ja nie wiem czy potrafilbym wbaczyc zdrade
bogu dzieki jeszcze nie wiem jak to jest :)
i mam nadzieje she nigdy sie nie dowiem :564:
Zamykam oczy i udaje ze nie widze...
Zatykam uszy i udaje ze nie slysze...
Zamykam serce i udaje ze nie czuje...
To nie jest yba najlepsza modlitwa...
.:LZY:.
agooshka

Postautor: agooshka » 29 gru 2004, 10:53

Witam wszystkich :) Nowa tu jestem, ale widzę, że dużo ciekawych ludzi się tu spotyka, więc może zagrzeję miejsca na dłużej :) no chyba, że szef zablokuje stronę...

Odświeżę nieco temat, bo mnie on obecnie dotyczy... niestety...

Co sądzicie o "zdradzie internetowej"? Wszyscy korzystamy teraz z różnych komunikatorów, maili, komórek itp "dobrodziejstw" techniki. Pewnie wielu z was rozmawiało (flirtowało?) z nieznajomymi przez g-g. Mi też się zdarzało pogadać z ciekawymi facetami, ale zawsze wiedziałam, gdzie jest granica, informowałam uczciwie, że romanse mnie nie interesują. Do mojego męża jakiś czas temu na g-g odezwała się dziewczyna, zupełnie przypadkowo go wybrała, bo ma sentyment do jego imienia. On mi o niej nie powiedział, dowiedziałam się przypadkiem. Odebrałam to tak, jakby to przede mną ukrywał, a zatem robił coś nie tak... Wysłała mu swoje zdjęcie, on wysyłał jej swoje... Flirtują ze sobą na g-g, a mnie szlag trafia i zazdrość zżera, choć zawsze uważałam się za osobę "rozsądną". W końcu nie wytrzymałam i przeprowadziłam rozpaczliwą rozmowę z mężem. On uspokoił mnie, mówił mi rzeczy, które pewnie chciałam usłyszeć, że to tylko ciekawa rozmowa przez g-g, lubi poznawać nowe osoby, że ma do tego prawo, tak jak i ja, itp... Na jakiś czas się uspokoiłam, ale wiecie jak to jest z lękiem... nie odpuszcza tak łatwo. Mam wrażenie, że ostatnio dał jej swój numer telefonu, przychodzą jakieś podejrzane sms-y, a on się nie rozstaje z komórką...
Jednym słowem przestałam mu ufać w tym temacie. Wiem, że to może się wydawać głupie - być zazdrosną o laskę z g-g, ale ostatnio przyznałam to sama przed sobą - jestem CHOLERNIE ZAZDROSNA!!! A moja wyobraźnia zaczyna żyć własnym życiem i nie ułatwia sprawy...
Od razu dodam, żeby usunąć podejrzenia, że w naszym związku coś się nie układało - ostatnimi czasy było super, pod każdym względem. Dalej jest dobrze, przynajmniej "na wierzchu", bo ja walczę z negatywnymi uczuciami, wiem, że zazdrość potrafi zniszczyć związek, a mój mąż jest dla mnie czuły jak nigdy (co oczywiście zamiast mnie cieszyć, sprawia, że robię się bardziej podejrzliwa).
Czy ktoś ma podobne doświadczenia? I jak sobie poradzić z tą sytuacją? PLEASE HELP!!!
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 29 gru 2004, 11:05

Proste...(?!)
Wzbudź w nim zazdrość tym samym, albo lepszym układem.
Poproś kogoś ze znajomych o "ciekawe" sms-y do Ciebie i zostawiaj komórkę.
Albo pogadaj z nim, że obcy facet Cię rwie na randkę bo jest chyba zauroczony Tobą.
Na Twojego faceta powinno to zadziałać!
KOCHAJ...i rób co chcesz!
agooshka

Postautor: agooshka » 29 gru 2004, 11:13

Hmmm, chyba nie takie proste :554:

Mój mąż nie jest zazdrosny, a przynajmniej tego nie okazuje. Twierdzi, że kiedyś miał dziewczynę, o którą był bardzo zazdrosny i to zniszczyło ich związek. To doświadczenie nauczyło go, że zazdrość jest zła... I wychodzi z założenia, że jak partner będzie chiał coś zrobić, to i tak to zrobi, zazdrość go przed tym nie powstrzyma. Poza tym chyba wie, że może mieć do mnie pełne zaufanie, za bardzo go kocham :)

No i w zasadzie chodzi mi o to, żebym to ja przestała szaleć z zazdrości i lęku, a nie żeby on zaczął :D
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 29 gru 2004, 11:34

Dobra rada __o pewnych rzeczach lepiej nie wiedziec ___ wiec nie draż tematu !!
Druga rada !! jescze lepsza , wywal komputer , albo dogadajcie sie ze bedziecie go uzywac do wszystkiego oprucz pogaduszek czyli komunikatorów , czatów itd, inaczej zawsze bedzie zle !! i wiem co mówię ! :564:
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
lorenzen
Maniak
Maniak
Posty: 678
Rejestracja: 03 lip 2004, 11:11
Skąd: koniecpolski
Płeć:

Postautor: lorenzen » 29 gru 2004, 11:41

Witaj Agooshko! :564:

Zdecydowałem się napisać słówko, bo u mnie taki ktoś z netu był końcowym stadium związku - klikali po nocach, ona nie rozstawała się z komórką, jak się później okazało spotykała się z nim za moimi plecami itp., itd. - ja starałem się nie zbrukać samego siebie uczuciem zazdrości i nie ubliżyć nim mojej ex (wiem że to niezbyt powszechne spojrzenie na zazdrość, ale tak już mam i trudno) - dziś jestem szczęśliwym rozwodnikiem... :551: Jeszcze jedno - po tym wszystkim powiedziała mi z rozbrajającą szczerością, że była pewna, iż jej nie zdradzę.
Oczywiście psuło się między nami wcześniej, ale wszytko było do naprawienia - przynajmniej w moim rozumieniu.
Niestety jest tak, że z czułą/-ym panienką/kolesiem z neta nie wygrasz na bierząco, ale przyszłość ich zweryfikuje - to też z moich doświadczeń.
Stąd moja rada może być tylko jedna - trzeba zrobić tak, by obce panienki z neta nie były mu potrzebne, w każdym razie nie takie, z którymi romansuje i z którymi rozmów nie może Ci pokazać w każdej chwili - choć to już pachnie zazdrością i wynikającą z niej kontrolą :565: . Jak to zrobić? Poważna rozmowa i jasne postawienie sprawy - a
jeśli nie będzie się mógł obyć bez tych panienek, to niech spada na drzewo - im szybciej, tym lepiej.
Szkoda życia na podróbkę miłości i prawdziwego związku.

ps - no i słówko ogólnej puenty do nowego wątku topiku - trwała zdrada psychiczna, wszystko jedno czy przez neta, czy w inny sposób, to już początek końca :568:

edit - z drugą tezą Krzysia zgadzam się jak najbardziej - wywalić komunikatory itp., umówić się na nie czatowanie
co do pierwszej, to... - no cóż jak ktoś chce żyć będąc oszukiwanym ... - nie moja bajka :564:

edit2 - oczywiście takie umowy, konieczne poważne rozmowy stawiające ultimatum sprawiają, że uczucie parszywieje, ale JEDEN RAZ można przeżyć, bo to tylko jedna łyżka dziegciu.
;)...
agooshka

Postautor: agooshka » 29 gru 2004, 12:37

Krzys - rada dobra, owszem, ale jak się jeszcze nie wie. Ja się dowiedziałam i ta wiedza nie daje mi spokoju. Gdyby to on powiedział mi, że odezwała się do niego dziewczyna, że sobie gadają i jest to tylko rozmowa, nie byłoby (prawdopodobnie) problemu, ale ja się dowiedziałam przypadkiem. Poczułam się, jakby to przede mną ukrywał... Druga rada też trudna do wykonania, bo oni rozmawiają ze sobą jak oboje są w pracy, więc z wiadomych powodów wywalenie kompa nic nie da...

Lorenzen - no to mnie pocieszyłeś ;) Żartuję oczywiście, nie o pocieszanie chodzi... W tym przypadku, to nie ten etap, przynajmniej na razie - rozmawiają ze sobą od 8.00 do 15.00, w domu jest "cały dla mnie". Dopiero ostatnio zaczęła się ta "miłość" do komórki, mam wrażenie, że dał jej swój numer choć pewności nie mam. Przyszły dwa podejrzane sms-y, oczywiście nie znam ich treści, a mówię podejrzane, bo podejrzane było jego zachowanie przy ich odbieraniu, wiecie, kobieca intuicja ;) Spotykać się nie spotykają, ona mieszka na Śląsku, my we Wrocławiu... Tak naprawdę, to lękiem napawa mnie nie samo to co jest, ale w co może się to rozwinąć...
Co do sprawy czy obce panienki z netu są mu potrzebne - tu zapowiada się chyba na głębszy opis naszego związku... Jesteśmy 4 lata po ślubie. Różnie przez te 4 lata bywało, mileliśmy problemy, jak chyba każdy związek, ale obojgu nam zależało na sobie i naprawialiśmy co się psuło. Były chwile euforii, były doły. Ostatni kryzys był jakiś czas temu, nie wykluczam, że wtedy i dlatego zaczął z nią flirtować. Potem były długie rozmowy, wszystko zostało wyjaśnione i od tego momentu zaczęło się układać naprawdę rewelacyjnie :) Może gdyby nie te dwa sms-y nie byłoby teraz problemu, bo ja już zaczęłam się uspokajać, uznałam, że to faktycznie tylko rozmowa na g-g...
No i właśnie poruszyłeś problem kontroli... Jestem w kropce, bo założeniem naszego związku było to, że sobie ufamy i dajemy dużo swobody, wolności, a każde z nas wie , gdzie są granice. Sprawdzanie rozmów czy sms-ów będzie naruszeniem tych założeń. Nie chcę się posuwać do tego, bo sama przed sobą będę się źle czuła. On pewnie też będzie miał pretensje. Z drugiej strony najgorsze są domysły...
Jestem pewna, że nasz związek nie jest podróbką, że jest o co walczyć!!!

PS - uważasz (uważacie), że to co się u nas dzieje, to zdrada psychiczna?
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 29 gru 2004, 12:41

Mi się wydaje, że zwyczajnie mu o swojej zazdrości powiedz. Wytłumacz, że wiesz że to głupie uczucie itd, ale i tak jest Ci się go ciężko pozbyć. Niech Ci pomoże. Np pokaże te rozmowy na gg, smsy.
agooshka

Postautor: agooshka » 29 gru 2004, 13:21

Kociak - mówiłam ! Któregoś razu nie wytrzymałam i wszystko powiedziałam... Reakcja była wyjątkowo wyrozumiała... Co prawda nie posunęłam się tak daleko, żeby zażądać pokazania rozmów, zapytałam tylko, czy są one tak niewinne, że mógłby śmiało mi je pokazać. Powiedział: Jasne. A ja odpuściłam... Teraz za późno, bo nie archiwizuje (na wszelki wypadek po moim pytaniu?), sms-y od razu kasuje...
Potem była jeszcze jedna rozmowa, ale wtedy już zareagował ostrzej, zaczęło go irytować, że mimo, że wszystko mi wyjaśnił, dalej drążę temat. Dopiero jak mu otwarcie powiedziałam o tym, że się boję, że strach jest silniejszy zaczął cierpliwie tłumaczyć, że kiedyś podchodził do kobiet, na zasadzie szukania ideału. Teraz dojrzał i wie, że szukanie ideału, to pomyłka, że zawsze wydaje się, że jakaś inna będzie lepsza, a potem okazuje się, że nie, więc trzeba dbać o to co się ma i kształtować związek tak, żeby sprawiał najwięcej satysfakcji, radości, szczęścia... Mówił szczerze, tak myślę, albo bardzo chcę w to wierzyć... Tylko jak odnaleźć spokój serca i umysłu?
Awatar użytkownika
lorenzen
Maniak
Maniak
Posty: 678
Rejestracja: 03 lip 2004, 11:11
Skąd: koniecpolski
Płeć:

Postautor: lorenzen » 29 gru 2004, 13:50

Wybacz Agooshko moje słowa o podróbce - odnosiły się oczywiście do mojej przeszłości.
To że kasuje smsy i rozmowy na gg mówi niestety zbyt wiele... - w każdym razie więcej niż jego słowa.
Nie mam innej rady jak przygotowanie się na ... - no właśnie: albo na wybaczenie romansu męża, albo na życie już tylko swoim życiem. Może właśnie, gdy zauważy, iż żyjesz dla siebie, własnych pasji, swoich znajomych itd. coś go ruszy.
A kontrola diablo poniża - ja się do tego posunąłem i dowiedziałem się, tego co chciałem i to właściwie, że straciłem niewinność mojego uczucia przekreśliło możliwość wybaczenia, choć miotałem się z górą pół roku, czego dowód zresztą tkwi na tym forum.
Teraz żyję dla siebie i swoich marzeń, ale przynajmniej jest toi świat mi przyjazny.
Trzymaj się Agooshko cieplutko i oby nie spełnił się czarny scenariusz, a jeśli nawet, to i tak będzie lepiej
:564:
;)...
agooshka

Postautor: agooshka » 29 gru 2004, 14:12

Lorenzen, smutno się zrobiło :567:

A jednocześnie lżej na mrocznej duszy, bo się wygadałam... Chyba łatwiej tak przed nieznajomymi, nikomu ze znajomych nie odważyłam się powiedzieć...

Zapytam jeszcze, czy myślicie, że to faktycznie romans, zdrada? I wrócimy do punktu wyjścia tego tematu ;) Ale serio, czy romans internetowy, to zdrada? Bo jeśli tak, to faktycznie - wybaczam albo nie. A jeśli to tylko moja wyobraźnia, która dorabia to, czego nie wiem? A może się oszukuję, może chcę mu wierzyć?

I tu kolejne pytanie - czy, zakładając, że faktycznie ma romans i mnie zdradza, może jednocześnie być tak cudowny i kochający dla mnie? Gubię się w tym wszystkim :553:
Awatar użytkownika
fish
Weteran
Weteran
Posty: 2056
Rejestracja: 14 kwie 2004, 11:47
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: fish » 29 gru 2004, 14:15

Niestety często tak jest, że zdrada wychodzi po długim czasie.
A tu jeszcze dodam... jak się robi coraz bardziej kochający i taki cudowny to...(tu możecie wstawic co miałem na myśli).
"Ludzie twierdzą, że Ziemia jest okrągła. Ale jak nie chcesz, wcale nie musisz im wierzyć." - Forrest Gump
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 29 gru 2004, 14:25

agooshka pisze:I tu kolejne pytanie - czy, zakładając, że faktycznie ma romans i mnie zdradza, może jednocześnie być tak cudowny i kochający dla mnie? Gubię się w tym wszystkim :553:

Tak. Te zdarzenia idą w parze.
Jeśli zmienia się na lepsze lub gorsze, to coś w tym jest.
Jeśli się nie zmienia - to nic się nie dzieje.
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
lorenzen
Maniak
Maniak
Posty: 678
Rejestracja: 03 lip 2004, 11:11
Skąd: koniecpolski
Płeć:

Postautor: lorenzen » 29 gru 2004, 14:29

Oj Agooshko nie ma jednej odpowiedzi - dziwne jest to, że coś ukrywa, wie że Cię to niepokoi i ukrywa, zresztą tak nieudolnie.
To że jest milszy, czulszy mogłoby jednocześnie oznaczać, że porównując tamtą do Ciebie widzi, na kim bardziej mu zależy, tylko że wtedy powinien olać te kontakty na gg, smsy... - no i w ogóle troszkę ta miłość nie taka, gdyby potrzebował porównań.
Może zbyt czarno to widzę, bo jestem troszkę skrzywiony pod tym względem i jeszcze raz życzę Ci by tak było.
Ale spokoju inaczej nie odzyskasz, jak tylko drążąc temat, czegokolwiek miałabyś się dowiedzieć. Przymykać oczy można na wiele spraw, ale chyba nie na tą najważniejszą.
;)...
Awatar użytkownika
fish
Weteran
Weteran
Posty: 2056
Rejestracja: 14 kwie 2004, 11:47
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: fish » 29 gru 2004, 14:38

Może zbyt czarno to widzę, bo jestem troszkę skrzywiony pod tym względem


Nie martw się Lorenz, mam podobną sytuację na bieżąco u mojej siostry. Też poszło o czat z jakąś panienką tak więc jestem w temacie. W gruncie rzeczy, takie sytuacje są potwierdzeniem tylko tego, że na sieci można znaleźć kogoś interesującego. To powinno dac do myślenia tym osobom ktore w to nie wierzyły.

Wiem, że tymi słowami nikogo z Was nie pocieszyłem ale...
Jak nie czat czy gg to każdy sobie znajdzie inny sposób na zdradę jeśli będzie tego chciał.
"Ludzie twierdzą, że Ziemia jest okrągła. Ale jak nie chcesz, wcale nie musisz im wierzyć." - Forrest Gump
Awatar użytkownika
lorenzen
Maniak
Maniak
Posty: 678
Rejestracja: 03 lip 2004, 11:11
Skąd: koniecpolski
Płeć:

Postautor: lorenzen » 29 gru 2004, 14:43

Jak nie czat czy gg to każdy sobie znajdzie inny sposób na zdradę jeśli będzie tego chciał.

No i tu jest pies pogrzebany Fishu - można tą prawdę ignorować, niedopuszczać jej do siebie, ale to nie gwarantuje nam, że kiedyś nie przytłoczy nas swoją oczywistością.
A to że nikomu już w 100% nie zaufamy - cóż nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, miło i przyjemnie.
Cieszenie się dniem dzisiejszym, a plany na przyszłość zawsze dwa - innej metody na życie nie widzę.
:564:
;)...
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 29 gru 2004, 14:47

tego tekstu tu jednak nie moze byc , sorki !
Ostatnio zmieniony 29 gru 2004, 15:57 przez Andrew, łącznie zmieniany 1 raz.
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
agooshka

Postautor: agooshka » 29 gru 2004, 14:50

Obaj macie rację - jak ktoś chce, to znajdzie okazję. A jak chciał, to znaczy, że związek był bez sensu (?!?!) Ale co z przypadkowymi sytuacjami? Na pewno wam też zdarzyło się rozmawiać z kimś interesującym... Co gdy niewinna na początku pogaducha rozwija się w niebezpiecznym kierunku? Czy zawsze nasza wola ma na to wpływ?
Awatar użytkownika
lorenzen
Maniak
Maniak
Posty: 678
Rejestracja: 03 lip 2004, 11:11
Skąd: koniecpolski
Płeć:

Postautor: lorenzen » 29 gru 2004, 14:55

No widzisz Krzysiu to opis jakby moich przeżyć z poprawką na brak dzieci i 25 latek na karku, no i poroże, które niedawno zrzuciłem oraz wdepnięcie w bagno, którego póki co udało mi się uniknąć... - a co najważniejsze, ja już nie potrafiłem powiedzieć, że ją kocham.
Wiele tym postem wyjaśniłeś i pewnie będzie mi teraz łatwiej czytać między wierszami Twych słów, jak tego sobie czasem życzysz.
:564:

edit - Agooshko, a co jeśli nie wolna wola???
To w końcu dorosły człowiek, a usprawiedliwianie go to jedna z pułapek, w które sami wpadamy i to ze względu na własne marzenia. Mechanizm pozwalający przetrwać, ale już nie związkowi, tylko jednej osobie.
edit2 - a pytanie czy to wszystko było bez sensu - stawiałem mu czoła przez ostatnie pół roku i nic prócz wniosków na przyszłość, potraktowanie związku jako lekcji nie znajduję w odpowiedzi.
Oczywiście wniosków, by nie popełniać tych samych błędów, których była masa i by nie być więcej naiwnym - heh a to wszystko tylko potęguje pragnienie zbudowania normalnego związku - i tu mam zagwózdkę, by znowu się nie rzucić na ślepo. :570:
Ostatnio zmieniony 29 gru 2004, 15:02 przez lorenzen, łącznie zmieniany 1 raz.
;)...
Awatar użytkownika
Sir Charles
Weteran
Weteran
Posty: 3146
Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
Skąd: sponad chaosu
Płeć:

Postautor: Sir Charles » 29 gru 2004, 14:59

a ja chcialem powiedziec ze ja jestem tak jakby tym kolesiem z netu :P tzn poznalem na zaglach na mazurach dziewczyne z wroclawia, potem pisalismy do siebie na gg (dosc duzo) troche sie na tym gg "zaprzyjaznilismy", na dlugi weekend 11 listopada przyjechalismy cala paczka do wroclawia pozwiedzac troszke, no i oczywiscie spotaklismy sie z nia, tzn ja i kumpel ktory tez ja znal przedstawilismy ja reszcie, fajnie sie gadalo, ale nic wiecej...
ja w miedzyczasie rzucil chlopak a poniewaz nie miala sie komu wyzalic to wyplakala sie do mnie na gg, ale to bylo dziwne bo dalej utrzymywali taki wymuszony kontakt...
po czym ja sie dowiedzialem ze ten koles jest strasznie zazdrosny o mnie, byl do tego stopnia zazdrosny ze chyba z mojego powodu wrocil do niej - wiec w sumie jak na razie wyszlo na dobre :D ...
ale mi samemu by w zyciu do glowy nie przyszlo ze ktos moze byc zazdrosny o kontakt na gg i zwykle zyczliwe smsy... :566:
soul of a woman was created below
Awatar użytkownika
fish
Weteran
Weteran
Posty: 2056
Rejestracja: 14 kwie 2004, 11:47
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: fish » 29 gru 2004, 15:06

Nikt inny tylko my mamy na to wpływ, jeśli taka znajomość przeradza się w coś innego niż tylko zwykłą pogawędke to znak, że coś jednak się nie klei. Gdyby było wszystko w porządku to nawet nie wchodziłby na czat.
Ostatnio zmieniony 29 gru 2004, 15:14 przez fish, łącznie zmieniany 1 raz.
"Ludzie twierdzą, że Ziemia jest okrągła. Ale jak nie chcesz, wcale nie musisz im wierzyć." - Forrest Gump

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 426 gości