Więcej niż rata przeciętnego kredytu mieszkaniowego
= d e b i l i z m

Moderator: modTeam
Więcej niż rata przeciętnego kredytu mieszkaniowego


Bo zarobków złych nie mam, dobrych też nie ,niestety
Ale jak opierd.olę swoje mieszkanie, albo i wynajmę, dorzucę oszczędności, kobieta też, mam nadzieję się dorzuci (ona albo jej rodzice, wsio rawno), to i 50-60 metrów stanie się realne 
Blazej30 pisze:tylko że Ted, kredytu nie dostaniesz
TedBundy pisze:bo nie mam umowy na nieokreślony, wiem
...A problem może się pojawić istotnie, bo banki za dużo kasy ludziom napożyczały. 
pani_minister pisze:[ Dodano: 2007-08-11, 11:22 ]TedBundy pisze:Obecnie średnio kupowane mieszkanie jest 2,3 razy przepłacone
Ted, mieszkanie jest warte nie tyle, ile materiały + robocizna, ale tyle, ile ktoś jest gotów za nie zapłacić. A szaleńców na tym świecie sporo, więc nie nastawiałabym się na to, że ceny spadną
żebym ja czy ktokolwiek inny z zewnątrz, tylko po lekturze Waszych poczynań na forum, mógł jednoznacznie się określić: Ty - tak, Ty - nie. A jednak niektórzy z Was mają powodzenie, a inni nie mają, co z kolei odbija się na poglądach w tej materii. No i to tylko tak, bo chyba główny wątek gdzieś mi umknął po drodze... Sorry 

Sir Charles pisze:Po spędzeniu trzech dni na jakimkolwiek forum wszyscy użytkownicy są do siebie bardzo "podobni"Jeszcze
i może sobie pozwolić na wszystko
Dosłownie
Co ciekawe, nie wziąłem ich z sufitu czy internetowych poradników, tylko z tzw, życiowych doświadczeń
Pierwsze miejsca na tej liście niezmiennie okupują nauczycielki, a zaraz po nich są samotne panny w okolicach 30-tki. Tak mam no i już. Ale to akurat w niczym mi nie przeszkodziło, żeby się zakochać, a następnie związać z moją osobistą nauczycielką j.angielskiego lat 34 w dodatku. Związek jak to związek, nie każdy bywa udany, ale to co nas poróżniło, akurat wynika z mojej własnej głupoty i zapatrzenia w czubek własnego nosa, bo dziewczyna jest po prostu super i w ogóle. Ta jedna akurat taka jest, ale to absolutnie nie zmienia kolejności na mojej liście
O co w ogóle lata w tym zdaniu? I w paru następnych?Quake pisze:ale też nie da się ukryć, że odmienność poglądów w dużym stopniu determinuje bycie lub nie bycie w związku oraz tzw. powodzenie u płci przeciwnej.
Sorry, ale chyba tak. Wyprodukowałeś coś, co niczego nie przekazuje. Niezłe zdolności posiadasz - tyle linijek, z których kompletnie nic nie wynika. To tak jakbyś powiedział, że Słońce albo jest, albo go nie ma, i to tonem odkrywcy Ameryki. Po kij to pisać?Quake pisze:A jednak istnieje jakiś powód, jakieś "coś" co sprawia, że część z Was ma "sztuczny problem" a część nie. Może nie tyle obawiam się, co skłaniam raczej do twierdzenia, że racja leży po stronie tych, którzy ten "sztuczny problem" mają. Ted, Runeko, Błażej, Dżindżer, PFC, Marissa czy Neo (oraz Ci, których nie wymieniłem, bo nie wszystkich spamiętałem) nie różnią się tak bardzo, pod względem "przydatności" na partnera żebym ja czy ktokolwiek inny z zewnątrz, tylko po lekturze Waszych poczynań na forum, mógł jednoznacznie się określić: Ty - tak, Ty - nie. A jednak niektórzy z Was mają powodzenie, a inni nie mają, co z kolei odbija się na poglądach w tej materii. No i to tylko tak, bo chyba główny wątek gdzieś mi umknął po drodze... Sorry
Aha. A czy uważasz, że tu tylko o rady chodzi? Nie wpadłeś na to, że zwykłe wsparcie, którego niektórzy na co dzień nie mają, ewentualnie przyjmowanie ciosów, które uodporni na przyszłość - że to może o to tu lata? Albo o to, żeby zobaczyć, jak to widzą inni, ponieważ ci inni mogą to widzieć tak, jak np. sąsiadka spod piątki?Quake pisze:Mówiąc krótko zmierzam do tego, że bogaty i popularny aktor niekoniecznie musi zrozumieć dylematy przeciętnego śmiertelnika i dobre rady w stylu "myj zęby i bądź sobą" niekoniecznie muszą mieć przełożenie na przeróżne sytuacje życiowe tego drugiego. No, skończyłem.
I te trzy linijki w zupełności by wystarczyły, bo cała epopeja wyżej była zbędna i jakby troche bez przełożenia.Quake pisze:Mówiąc krótko zmierzam do tego, że bogaty i popularny aktor niekoniecznie musi zrozumieć dylematy przeciętnego śmiertelnika i dobre rady w stylu "myj zęby i bądź sobą" niekoniecznie muszą mieć przełożenie na przeróżne sytuacje życiowe tego drugiego. No, skończyłem.
mrt pisze:Wyprodukowałeś coś, co niczego nie przekazuje. Niezłe zdolności posiadasz - tyle linijek, z których kompletnie nic nie wynika. To tak jakbyś powiedział, że Słońce albo jest, albo go nie ma, i to tonem odkrywcy Ameryki. Po kij to pisać?


...Zastanawiałbym się czy mówiłbyś tak samo, gdybyś to Ty miał "znajomości, wsparcie rodziców, itp.".
Śmiem wątpić. Wujo Macias pisze:Facet nie umiejacy zarobic kasy to nie facet tylko.
A są tacy. 

eng pisze:Mówicie tak i można odnieść wrażenie że generalnie kobiety ładniejsze od diabła i bez 20 kilo nadwagi lecą tylko na kasę, albo kasa jest główną motywacją do jakichkolwiek realcji damsko-męskich ...
Toż to jakaś paranoja !
Wujo Macias pisze:Prawda jest taka, ze wiekszosc "fajnych i atrakcyjnych kobiet" jakie znam wiaze sie z kolesiami, co albo zarabiaja albo zarabiac niezle beda

eng pisze:Mówicie tak i można odnieść wrażenie że generalnie kobiety ładniejsze od diabła i bez 20 kilo nadwagi lecą tylko na kasę, albo kasa jest główną motywacją do jakichkolwiek realcji damsko-męskich ...
Toż to jakaś paranoja !

eng pisze:Wiesz, Macias ... jak miałem kasę to nie leciały a jak nie mam to jest dokładnie tak samo ... bez różnicy
Jestem w takim razie nieatrakcyjna i nie-fajna, bo jakoś nie wiązałam się z takimi facetami co to poniżej średniej krajowej nie schodzili.
a ja bardziej do tego piję, nie do związków ogólnie jako takich. Rozchodzi mnie się o to, że w "pewnym wieku" nieco inaczej się patrzy na pewne sprawy i śmiem przypuszczać, że rozsądna kobieta wybierając potencjalnego kandydata na męża i ojca Jej dzieci, nie roztrząsa przesadnie kwestii skąd ten facet ma to co ma (dobra praca = zaradność życiowa) tylko wystarczy Jej sam fakt, że w ogóle to ma (dobra praca, spadek, wygrana w totka itp. = zdolność do zapewnienia godnych warunków bytowych rodzinie) Pod tym kątem rozpatruję zagadnienie, a nie żebym sugerował, że kobiety lecą głównie na kasę czy coś tam podobnego. Głównie może i nie, ale w tym konkretnym przypadku na pewno lepiej jest... jak ta kasa po prostu jest, a nie skąd ona się bierze. O, to tak mniej więcej 
Wujo Macias pisze:Ale ja nigdzie nie napisalem, ze kasa to jedyny wyznacznik!
W skrocie, bo ide biegac, potem sie rozpisze-?Kasa to jeden z istotnych czynnikow, ale nie jedyny
Wujo Macias pisze:acet nie umiejacy zarobic kasy to nie facet tylko. I moze on sobie byc najcudowniejszy pod sloncem, uroczy,przystojny,wysoki,bystry itd. co z tego, jesli jest zyciowa niedorajda.
Wujo Macias pisze:Slusznie, kiedys liczyla sie wielkosc tygrysa jakiego przynioslo sie do jaskini, teraz ciezar cyferek na wyplacie.
Nie "leca na kase".
Mowie tylko, ze wg mnie facet musi cos w zyciu umiec osiagnac, inaczej jest cipondel. A cipondel ma nizsza "wartosc rynkowa" niz nie-cipondel.
Quake pisze:-A czym się zajmujesz?
-No, aktualnie to niczym, ale...
-Dziękuję, do widzenia.
-...właśnie odziedziczyłem sieć hoteli, ale skoro nie masz czasu i musisz już lecieć...
-Nie, nie! Wiesz, właśnie mi się przypomniało, że... zresztą nieważne. To o czym mówiłeś?
myślę, że mądry facet już po takim wstępie taką "kobietę" by skreślił.![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
TedBundy pisze:Szkoda czasu na kobietę, która skreśli kogokolwiek z powodu nie takiego jak oczekiwała poziomu zarobków.

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 596 gości