moon pisze:Uwazam zapraszanie tylko 1 osoby za brak szacunku. Nie poszla bym na taka impreze na jej miejscu.
Ostatnio Rafał Ziemkiewicz pisał, że nawet na bankiety czasem go zapraszają bez żony. Odwdzięczył się kontr zaproszeniem z dopowiedzianym "Tylko nie bierz żony, bo za dużo je.". Więcej go tam nie zaproszono ;-)
Drogi Autorze, sam też czułem zazdrość jak moja dziewczyna chodziła na firmowe imprezy (pracownik only, w publicznym pubie, organizowane przez pracowników). Skończyło się pozytywnie, bo już nie muszę się martwić, ani nie martwi się jej nowy chłopak - pracownik. ;-) No, ale to chyba nie jest pocieszające, prawda?


Jakiś mus?
zawsze zapraszam go na 'moje' imprezy i zaznaczam, że przyjdę z osobą towarzyszącą, u niego jest analogicznie, chyba, że jest to grupa w której drugie czułoby się źle. on niestety często nie ma czasu, więc siłą rzeczy i tak chodzę sama... ale najlepiej czuję się z nim. no i pomimo zdrady mojego wcześniejszego partnera nie 'katuję mu bani', ufam i daję wolną rękę. wiem że kiedy jest na imprezie to nie ma sensu dzwonić, pisać chyba że z pytaniem jak się bawi 
