Mam 19 lat i jest taka dziewczyna w której sie zakochałem jak miałem jakieś 13 lat. 1gimnazjum-nie zwracała na mnie za bardzo uwagi a ja byłem gówniażem który niewiedział jak to zrobić żeby mnie zauwarzyła. A jak to zrobiłem to lipa totalna.
3-gimnazjum- Udało sie
jakoś znalazłem sposób i wspólny język. Okazało się że i ona od jakiegoś czasu mnie obserwowała. Gruchaliśmy sobie jak dwa gołąbki przez jakieś 3 miesiące. Ale ja gówniarz dalej nieumiałem jej zatrzymać przy sobie. A kochałem ją na zabuj. Tylko nieumiałem zrobić nic żeby przy mnie została. Pewnego koszmarnego dnia powiedziała że chce żebym został jej przyjacielem a nie żebyśmy byli parą. To był szok.
co ja wtedy przeżywałem. Okazało się że przedemną był jeszcze jeden chłopak. Starszy oczywiście. I zostawiła mnie dla niego. Chociarz zerwała z nim już raz. Wypadło tak że akurat zaczynały się wakacje. Mieszkam od niej 6 km a ten chłopak 200m. Niepotrafiłem o nią zawalczyć a jak już to raz zrobiłem to dostałem wpierdol od kumpla tego Łukasza dla którego mnie zostawiła. Skubaniec wiedział że sie jej to niespodoba to zrobili scenkę że to niby z innego powodu dostałem a on próbował mnie bronić. W jej oczach był czysty. Nieumiałem nic z tym zrobić i zwyczajnie sie tego bałem.
1 technikum. Ona już w innej szkole niż ja. Ale wypadły raz zawody sportowe u mnie w szkole na których ona była. Patrzyłem się na nia a ona na mnie. Podeszłem i zaczeliśmy rozmawiać. Skończyło sie na tym że co drugi dzień uciekałem ze szkoły żeby się z nią zobaczyć. Tak naprawdę to nigdy nie przestaliśmy się kochać. Próbowała z nim zrywać ale on przychodził klękał beczał a ona sie nad nim litowała. Skończyły sie nasze spotkania.
3 technikum-znowu przez te same zawody. Znowu zaczeliśmy się spotykać. Chciałem żeby z nim zerwała. Obiecywała mi kilka rzay że to zrobi. Ale za karzdym razem kiedy on przychodzi i robi z siebie ofiare to ona sie nad nim lituje. Rozmawialiśmy szczerze dużo razy i to co wiem na pewno to: ona mnie kocha a ja ją, chce być ze mną ale miepotrafi zostawić łukasza, bo on niby tyle dla niej zrobił (ten gość to kawał skur...). Jak to bedzie wygladać jak ona go teraz zostawi. Niby kocha mnie ale poświęci sie dla niego. A co
ze mną. Poświęć sie dla mnie przecierz mnie kochasz. Ona na to że ja to mogę miec każdą a on to sobie nic nie znajdzie. No
żesz matka teresa sie znalazła. Przeprowadziliśmy ostatnią okazało się rozmowę i do tej pory ona jest z nim a ja sam. Miałem tylko ją jedną w życiu. Moi koledzy i rodzina widziała po mnie jaki ból mi ona sprawiła i nienawidzą jej za to. Jak przejeżdza z nim koło mojej szkoły to wszyscy zgodnie przekazują im znak pokoju
. tylko nie ja.
KLASA MATURALNA- Dużo się zmieniło od tamtego czasu ale nie moje uczucie. I niewiem co mam z tym robić. Kocham ją, i całe życie układałem sobie według niej. Wiem że jak kumple i rodzina dowiedzą sie o tym że próbuję od początku to zaczną mi to z głowy wybijać. Znalazłem to forum dzisiaj i pomyślałem że podziele sie problemem i zapytam.
Pozdrawiam wszystkich.


-> często sie śmieję...ze wszystkiego...








