Nadszedł
więc moment, na który oboje czekaliśmy. Ja może mniej zdecydowanie, bo kobiety są już tak skonstruowane, że
wolą tę chwilę "między ustami a brzegiem pucharu" niż samo zaspokojenie
wielkiego pragnienia. Ale i tak twoja pierwsza inwazja, jest nieopisaną rozkoszą. Teraz
ty zmierz siły na zamiary. Jeśli chcesz być kochankiem doskonałym, musisz nauczyć
się panowania nad swoim wytryskiem, bo trzyminutowy seks nie usatysfakcjonuje mnie, nawet
jeśli wykonasz go w pozycji batmana z czerwoną różą w zębach... Opanowanie sztuki
kochania polega między innymi na wydłużaniu czasu trwania zbliżenia, abyśmy zdążyli
wypróbować różne pozycje i oboje osiągnęli orgazm. Z pozycjami może być na
początku kłopot. Nie muszę być tak skłonna do ich zmiany jak ty. Każda pozycja
stymuluje mnie inaczej, dlatego dobrze byłoby powoli sprawdzić je we dwoje i ustalić,
które odpowiadają nam najbardziej. Wybór i tak przeważnie ogranicza się do 11
najpopularniejszych.
Jeśli dasz mi odpowiednio wiele
czasu, oswoję się z tym i jeszcze cię zaskoczę inwencją. Na poczattek naszych
łóżkowych kontaktów najlepsza będzie pozycja klasyczna, inaczej zwana
"misjonarską" (swoją drogą, co misjonarze mogli mieć do powiedzenia w
kwestii pozycji "łóżkowych" to nie wiem!). Ten układ najlepiej stymuluje
moją łechtaczkę. Inne mogą być bardziej podniecające dla ciebie (np. od tyłu czy
oficerska). Na pewno uda nam się wspólnie znaleźć te najlepsze.
Gdy
o pozycjach mowa, pojawia się jeszcze jeden problem. Może nawet trudniejszy, niż
miłość francuska. Chodzi o seks analny, czyli penetrację mojego odbytu. Wiele kobiet
wzdrąga się przed tego rodzaju zbliżeniem i po prostu uszanuj to. Potrzeba chyba
jeszcze więcej czasu i zdobyvania mojego zaufania, bym odważyła się choćby
spróbować. Nadal musisz być delikatny. Jeśli spodoba nam się ten rodzaj zbliżenia,
sama będę się od ciebie domagała analnej penetracji. Jeśli pierwszy raz będzie
nieudany za żadne skarby nie namówisz mnie do powtórki. Jeszcze jedna uwaga: kochanek
doskonały nie przedłuża wspinaczki w nieskończoność.
Po
godzinie mogę się już czuć lekko zaniepokojona. Opanowanie opanowaniem, ale jeśli tak
doskonale potrafisz sterować swoim wytryskiem, zacznę podejrzewać, że kocham się z
automatem albo że dawno przestało cię to wszystko podniecać!
|