Nienawidze jej.. a nie moge bez niej żyć.

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Aaron

Nienawidze jej.. a nie moge bez niej żyć.

Postautor: Aaron » 15 sty 2006, 16:13

Patrząc na nią widze matke,dobrą opiekunkę,matkę dla mojej córki. Widzę towarzyszkę i powierniczkę moich problemów. Patrząc na nią widze osobę która wyciąga mnie z problemów i walczy o nas. O szczęście...
Błaga mnie o to żeby mogła naprawić nieszczęście,odraze,słowa. Żeby mogła obudzić się przy mnie jeszcze raz..
Płacz dziecka,które słyszy trzask, zgrzyt. Widzi matke która rani ojca,drapie go i kopie,prowokuje. Patrzy jak ojciec rzuca nią, próbuje uspokoić. Krople krwi które spływają po jego rękach. Cisza..
Mało rozumie...? ona wie,że jej rodzice krzywdzą się nawzajem. Płacze,i miota się w łóżeczku. Ona nie zasługuje na taki widok, i takie życie. Może urodziła się w nieodpowidnim czasie i w nieodpowiedniej rodzinie.

NIe moge na to dłużej patrzeć,i nie moge tego skończyć. Młodzi rodzice w wieku 20 lat,przeżywają tragedie. Tragedią jest to że wczoraj pękła bańka,przekroczona została magiczna granica.. krew. Pozostać razem? czy da się jeszcze naprawić cokolwiek? czy raz podniesiona ręka nie będzie spadać i zadawać kolejne razy?

Boże nie uderzyłem jej, ani razu,za to mnie spotykał chłod jej paznokci. Prowokacja.. Bo wiedziała ze jej nie uderze..wiedziała.

Co ja mam zrobić, jestem wściekły i chce się jej pozybyć, pozbyć się jej to pozbyć się córki i części siebie. Co ja mam zrobić.. .. ...
Awatar użytkownika
Ciekawski
Maniak
Maniak
Posty: 688
Rejestracja: 12 kwie 2004, 23:10
Skąd: A to różnie:)
Płeć:

Postautor: Ciekawski » 15 sty 2006, 17:52

Aaron, mogłeś napisać to bardziej dosłownie, zamiast stylizować to na poruszające opowiadanie. Niemniej jednak sprawa jest poważna. Nigdy nie pozwoliłbym rzucić się na siebie kobiecie (rzucić z rękami, z czystej agresji, a nie pożądania ofkors :) ), mimo że na pewno w pierwszym momencie byłeś zaskoczony. Nie dziwię się.
Aaron pisze:Błaga mnie o to żeby mogła naprawić nieszczęście,odraze,słowa. Żeby mogła obudzić się przy mnie jeszcze raz.

Chodzi o fakt, że jednak Twoja żona żałuje tego czynu? Jeśli tak - spróbujcie to naprawić. Tu też idzie o szczęście waszego dziecka. Cóż, jesteście młodymi rodzicami, zapewne nie planowaliście dziecka, ale nie o to tutaj idzie - Twoja kobieta chciała Ciebie sprowokować. Być może nie radzi sobie z sytuacją, bo ta z pewnością jest swego rodzaju ciężarem.
Jak narazie taki czyn miał miejsce tylko jeden raz. Ten raz można przeboleć. Jeśli to się powtórzy(odpukać) po raz kolejny, będziesz musiał podjąć drastyczniejsze środki (bardziej chodzi o rozwód, nie żebyś kiedykolwiek myślał o stosowaniu wobec niej przemocy!). Porozmawiaj z nią i w Twoim interesie leży, aby żądać od niej deklaracji, że nigdy taka sytuacja się nie powtórzy - w innym wypadku koniec. Musi być świadoma konsekwencji.
Nigdy nie dyskutuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Awatar użytkownika
Mróweczka
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 133
Rejestracja: 20 cze 2005, 14:19
Skąd: z trawy ;)
Płeć:

Postautor: Mróweczka » 15 sty 2006, 18:01

Bardzo cięzko ocenic Twoję kobietę po takim poście. Mężczyzna który nie uderzy kobiety i kobieta która rzuca się na niego? Zdarza się. Czy to była prowokacja? Czyli podejrzewasz tu sztuczność, przemyślane wyrzchowane działanie? Może być. Ale może było to zachowanie zupełnie naturalne. Co ją mogło do tego doprowadzić? Jaka złość, poczucie bezradności? Wiesz?
Może bronię Twojej kobiety. Czasem patrze na moją mamę, która też już ze zmęczenia i braku innych środków najchętniej rzuciłaby się na ojca.
Może to nie jest agresja z jej strony tylko akt rozpaczy? Wtedy dałoby się chyba wszystko naprawić.
... bo trzeba krok za krokiem iść
by być dla siebie jeszcze bliższym...
Awatar użytkownika
mrt
Weteran
Weteran
Posty: 3354
Rejestracja: 31 lip 2004, 22:44
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: mrt » 15 sty 2006, 18:09

Mi się zdarzyło rzucać na eks z pazurami i celować w niego talerzem z jajecznicą. I zawsze z bezsilności.

Guzik mi z tego wychodziło, bo łapał mnie za ręce i nic nie mogłam zrobić. Kopałam, gryzłam, aż w końcu opadałam z sił. I dopiero wtedy zaczynaliśmy rozmawiać.

Bardziej go to bawiło niż przerażało. A mnie szlag trafiał, bo ja tak naprawdę...

Tu nie chodzi pewnie o sam fakt rzucania się na faceta, tylko o to, co do tego doprowadziło. O te awantury przed. Dlatego uważam, że problem w ogóle nie leży w jej agresywnych zachowaniach, tylko w tym, co je wywołuje. Czyli to, co napisała Mróweczka.
Awatar użytkownika
Eisenritter
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 443
Rejestracja: 04 sty 2006, 11:21
Skąd: Berlin
Płeć:

Postautor: Eisenritter » 16 sty 2006, 12:55

Cholernie emocjonalne podejście prezentujesz. Uspokój się. Zastanów. Ją poniosły nerwy, ciebie też. Chcesz rozmontować swój związek z powodu jednej chwili? Sam napisałeś, że widzisz w tej kobiecie dobro, cechy przez ciebie pożądane, potrzebne. Nie postępuj pochopnie. Usiądźcie razem. Wypłaczcie, jeśli musicie, Wysłuchajcie się nawzajem. Nie warto rzucać wszystkiego w diabły pod wpływem impulsu. Wreszcie, choć wiem, że to NIE POWINIEN być jedyny powód, zastanów się, czy nie skrzywdzisz swojego dziecka bardziej odchodząc.

Dajcie sobie chwilę refleksji. Tylko tyle, albo aż tyle.
Siła charakteru i hart ducha są czynnikami decydującymi. Na sile charakteru opiera się żołnierska pewność siebie.

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Agnieszka i 493 gości