Separacja :/ ??
Moderator: modTeam
Separacja :/ ??
Co sądzicie o separacji? Co czujecie w sobie? Jak to jest gdy jesteście "razem, a jednak osobno"? Wczoraj się pokłóciłem z moją dziewczyną, i stwierdziliśmy że przez miesiąc będziemy ze sobą w separacji. Myślicie że to nam pomoże??
ja również z własnego doświadczenia wiem, że...nie pomoże...albo jesteście dalej razem ( i tylko razem a nie razem, a jednak osobno) albo rozstajecie się na amen. Przez miesiąc może się wiele wydarzyć, a na pewno rozłąka nie umocni tego związku...- będziecie się tylko od siebie oddalać...
odpowiedzcie sobie na jedno pytanie..-dlaczego doprowadziliście do tego, aby ostatecznym Waszym wyjściem, rozwiązaniem miałaby być separacja..? w/g mnie to jest rozstanie odłożone w czasie....pogadajcie jeszcze...

"Dobrze widzi się tylko serce. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu."
Antoine de Saint - Exupery
Antoine de Saint - Exupery
ja wiem z wlasnego doswiadczenia ze takie separacje nie pomagaja, po pierwsze nie sadze abyscie wytrwali miesiac osobno jezeli naprawde sie kochacie a jezeli wytrwacie caly miesiac w rozłace to jest to oznaka tylko tego ze milosc sie konczy albo jzu sie skonczyla, wiec chyba nie warto zaprzepaszczac zwiazku jedna kłutnia, lepiej sobie wyjsnic to i owo, przeprosic sie i WIECEJ kompromisow
Pozdrawiam:)
Pozdrawiam:)
Miłość to nie staw, w którym można znaleźć swoje odbicie. Miłość ma
przypływy i odpływy. Ma też swoje rozbite okrety, zatopione miasta,
ośmiornice i skrzynie złota i pereł. Ale perły leżą głęboko...
przypływy i odpływy. Ma też swoje rozbite okrety, zatopione miasta,
ośmiornice i skrzynie złota i pereł. Ale perły leżą głęboko...
fish pisze:To jak? Pomoże czy nie?
też chciałabym wiedzieć..
fish...życzę Ci jak najlepiej...może z niej wybrniesz:) :564:
"Dobrze widzi się tylko serce. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu."
Antoine de Saint - Exupery
Antoine de Saint - Exupery
- ksiezycowka
- Weteran
- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
jezeli czujecie ze takie rozstanie cos Wam pomoze to warto sprobowac, ale moze byc tez tak, ze wtedy zaczniecie swobodnie oddychac, wiecej luzu i swobody i takie zycie moze wam sie spodobac i co wtedy.....
to jest powazny krok.
jak my z mlodym decydowalismy sie na separacje to zazwyczaj trawala ona pare godzinek (3-4 chyba na maxa) i juz nas do siebie ciagnelo i rzucalismy sie sobie w ramiona, wtedy byla powazna rozmowa, polecialo pare łez i bylo o wiele lepiej, wszytsko ladnie sobie wyjasnialismy, sie skakalismy sobie do oczu, byly ladne grzeczne rozmowy, bo kazdy z nas sie bał ze znow moze stac sie cos co skloni nas do separacji i tej kolejnej mozemy juz tak latwo nie przejsc.
Pozdrawiam:) :564:
jak my z mlodym decydowalismy sie na separacje to zazwyczaj trawala ona pare godzinek (3-4 chyba na maxa) i juz nas do siebie ciagnelo i rzucalismy sie sobie w ramiona, wtedy byla powazna rozmowa, polecialo pare łez i bylo o wiele lepiej, wszytsko ladnie sobie wyjasnialismy, sie skakalismy sobie do oczu, byly ladne grzeczne rozmowy, bo kazdy z nas sie bał ze znow moze stac sie cos co skloni nas do separacji i tej kolejnej mozemy juz tak latwo nie przejsc.
Pozdrawiam:) :564:
Miłość to nie staw, w którym można znaleźć swoje odbicie. Miłość ma
przypływy i odpływy. Ma też swoje rozbite okrety, zatopione miasta,
ośmiornice i skrzynie złota i pereł. Ale perły leżą głęboko...
przypływy i odpływy. Ma też swoje rozbite okrety, zatopione miasta,
ośmiornice i skrzynie złota i pereł. Ale perły leżą głęboko...
moon pisze:pasmo wyrzutów, awantur, łez i bólu trwające tak od zimy jakoś. :567:
Też tak miałam. Tyle że nie było za bardzo awantur, przynajmniej na głos. Tylko każde się coraz bardziej oddalało.
Okazało się jednak, że trochę chęci i zrozumienia potrafi wiele zdziałać. W końcu udało się dogadaći jest dobrze. Oczywiście to trochę potrwa, zanim wszystko będzie grać. Jednak i tak się cieszę. Bo było już naprawdę nieciekawie...
Trzymaj się moon i nie poddawaj!
- Leanan Sidhe
- Entuzjasta
- Posty: 127
- Rejestracja: 09 sty 2004, 19:42
- Skąd: Kraków
- Płeć:
Oj, separacja to jest zdecydowanie zły pomysł. Wiem po sobie, bo jakiś czas temu moja dziewczyna wyszła z taką "propozycją" kiedy nie układało się między nami za dobrze i wiem, że gdybym wtedy na to przystał, to pewnie już byśmy ze sobą nie byli. Zgadzam się z tym co napisała Jasta20. Któremuś z was może się takie życie w rozłące najwyraźniej spodobać i ciężko będzie wrócić do stanu poprzedniego. Chociaż, podobno prawdziwa milość wszystko przezwycięży 

po co w ogóle separacja? jak się nie możecie dogadać, to może najwyższy czas poszukać kogoś, z kim nie będziesz się kłócić? :551:
przecież to nie małżeństwo...nie ma dzieci...więc po co się męczyć? :564:
przecież to nie małżeństwo...nie ma dzieci...więc po co się męczyć? :564:
Some things in life are like fucking for virginity - you know it's pointless but it feels so good that you just don't want to stop.
- ksiezycowka
- Weteran
- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
stokra pisze:Separacja=rozstanie.
Po takim odpoczynku, związek zazwyczaj się kończy.
No bez przesady. Czy kiedy ludzie nie widza sie pare dni, to od razu przestaja sie kochac?!
Imo, ludzie NIGDY tak naprawde nie przestaja sie kochac.
Jesli kochaja NAPRAWDE, to kochaja do konca, nawet wiele lat po rozstaniu i
zawsze, ale to zawsze przechowuja w sercu czastke swojego/ej Ukochanego/ej.
A co do separacji, to takze jestem na nie, poniewaz to zwykle uciekanie przed problemem. To nie sprawia ze problem znika. W koncu trzeba wrocic do niego i stawic mu czola.
A im pozniej, tym ciezej.
Kochać to zgadzać się na to, by się starzec z drugim człowiekiem
Karel Capek-Chod
Karel Capek-Chod
Wiesz Moon, ja na początku twierdziłam, że jestem ok i nie będę pierwsza wyciągać ręki. Ale po pewnym czasie jednak zmieniłam zdanie. Poczułam, że to także moja wina, że jest jak jest. I zaczęłam się mocniej starać, hmm, a raczej w ogóle starać. Krok po kroczku, trwa to trochę, ale już wracamy do normalności. Jak zaczęłam okazywać znów więcej ciepła, to on też powoli zaczął. I nawet zaczyna nam się udawać porozmawiać. Więc radzę Ci też więcej dać z siebie, to zaprocentuje. Nawet jeśli nie odrazu, to na pewno niebawem.
- ksiezycowka
- Weteran
- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Widzisz tylko, że ja mam taką sytuację, że to ja zawsze pierwsza rekę wyciągam nawet jeśli moja wina była minimalna. Przyznaję się do niej, przepraszam, staram naprawić.
Staram się jak najwięcej rozmawiac i okazywać ciepła i... jak do ściany!I to jest powodem głównym mojej frustarcji. Że ja staję na głowie, a tu nic...
Staram się jak najwięcej rozmawiac i okazywać ciepła i... jak do ściany!I to jest powodem głównym mojej frustarcji. Że ja staję na głowie, a tu nic...
Nie wiem czy wam to pomoże, jeśli naprawde sie kochacie to wasze milczenie szybko zaniknie i znów będzie dobrze... m-c separacji ma swoje plusy i minuty... plusem moze byc własnie to ze przez te czas mozecie jak by sprawdzic wasz związek, swoje uczucie czy kochacie sie na tyle zeby znow było dobrze, zeby móc zapomnieć o sporach... minusem może okazać sie, że po m-cu stwierdzicie, że może lepiej sie rozstać bo jednak coś jest nie tak ale szczerze powiedziawszy gdyby faktycznie doszło do rozstania to pewnie zastanawialibyście sie oboje ,,a co by było gdyby nie ten pomysł z separacją...?" itp. No nic... życze wszystkiego dobrego i myśle, że kłótnię zawsze da sie jakos wyjasnić... przecież istniaje cos takiego jak kompromis, wyrozumiałość, zaufanie...
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
Moim zdaniem seperacja na pewno nie pomoze. Zgadzam sie z Jasta ze jeli rozlaka bedzie dluga wtedy przyzwyczaicie sie do wolnosci, odzwyczaicie od siebie i trudno bedzie wrocic do poprzedniego stanu i takze ze znaczy ze milosc gdzies wygasa. Nie wierze w slowa typu "dajmy sobie czas" bo to oddala ludzi, i czesto konczy sie rozstaniem. Trzeba umiec szczerze sobie porozmawiac i zdecydowac na inne rozwiazywanie problemow, na kompromisy, bo seperacja to tylko uciekanie od tych problemow. Seperacja czesto konczy sie rozlaka na amen.
Można 2-3 dni... ale miesiąc? to chyba stanowczo za dużo. Też odradzam takie rozwiązanie, o ile chce się naprawdę uratować związek. Trzeba się na chwilę zatrzymać i zastanowić, gdzie leży problem, z czego to wynika i jak można go zarzegnać. Przede wszystkim potrzebna jest do tego rozmowa. I szczerość! Wtedy mówię o wszystkim, co czuję, o tym że mi zależy i podkreślam, że starania muszą wypływać z obu stron, więc jeśli on dalej chce ze mną być to niech mi pomoże w naprawianiu tej sytuacji, bo sama niewiele mogę. W końcu kochamy się czy nie?
"Jeśli traktujesz życie ze śmiertelną powagą, nie licz na wzajemność" [A. Mleczko]
moon pisze:Tylko u mnie to nie jedna kłótnia...
Ale pasmo wyrzutów, awantur, łez i bólu trwające tak od zimy jakoś. :567:
u mnie to samo
sophie pisze:Też tak miałam. Tyle że nie było za bardzo awantur, przynajmniej na głos. Tylko każde się coraz bardziej oddalało.
Okazało się jednak, że trochę chęci i zrozumienia potrafi wiele zdziałać. W końcu udało się dogadaći jest dobrze.
mam nadzieję że i mi się uda
- Sir Charles
- Weteran
- Posty: 3146
- Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
- Skąd: sponad chaosu
- Płeć:
moon pisze:Widzisz tylko, że ja mam taką sytuację, że to ja zawsze pierwsza rekę wyciągam nawet jeśli moja wina była minimalna. Przyznaję się do niej, przepraszam, staram naprawić.
Staram się jak najwięcej rozmawiac i okazywać ciepła i... jak do ściany!I to jest powodem głównym mojej frustarcji. Że ja staję na głowie, a tu nic...
hm... zastanawiajace ze piszesz o tym wszystkim tutaj...
soul of a woman was created below
- jamaicanflower
- Maniak
- Posty: 567
- Rejestracja: 13 paź 2004, 15:43
- Skąd: Jamajka :D
- Płeć:
jeśli już doszło do tego, że znużenie separacją "rozwiązujecie" i musicie tak długo od siebie odpoczywać, to czarno to widzę przecież od szkoły jest zaledwie miesiąc dłuższy wypoczynek
według mnie to nie jest wyjście z sytuacji, ale odłożenie trudnej decyzji na później; życzę wam, żebyście wrócili do siebie już po kilku dniach separacji 
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Agnieszka i 261 gości