bagaż doświadczeń

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
damian24
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 409
Rejestracja: 18 wrz 2004, 12:28
Skąd: z pracy
Płeć:

bagaż doświadczeń

Postautor: damian24 » 21 cze 2006, 10:01

Witam Wszystkich po długiej przerwie. Niektórzy moze mnie pamiętają jeszcze ;) Szczególne pozdrowienia dla Mil, Marty i Enga, Foxy, których znam z reala i mimo zerwania kontaktu z forum widywałem (z Mil nawet nadal widuję :)) w realu. Gorąco pozdrawiam Mysiorka - widzę że nadal tu jesteś, chłopie :)

Ale przejdę do rzeczy.

Czy zgodzicie się ze mną, że będąc po długim związku, takim 4-5 letnim kończymy z nim, szukając innych typów osobowości, szukając tego czego nasi partnerzy nie mieli. A gdy to znajdujemy to okazuje się że jednak w tych osobach brakuje nam pewnych cech, którymi były obdarzone tamte osoby.

Mój poprzedni poważny związek skończył się zerwaniem narzeczeństwa i wyprowadzką w sierpniu 2004 roku. Cierpiałem długo, próbowałem to zbudować na nowo (z tą samą osobą - i to był błąd). Uleczenie przyszło po niecałym roku. Odżyłem, nowo praca, nowe wrażenia. Dwa niepoważne związki...żyłem, choć brakowało mi kogoś z kim mógłbym planować przyszłość i dzielić trudy i radości codzienności.

Pod koniec marca tego roku przyszła Ona. Był to grom z jasnego nieba, grom którego doświadczyłem pierwszy raz w życiu. Szczera, naturalna, normalna i...niezwykle piękna. Zaczęło się od razu i bardzo intensywnie. Szybko wyznaliśmy sobie miłość - i było (jest?) to szczere uczucie. Obawiałem się jednak jednego - Ona trzy miesiące przed naszym spotkaniem zostawiła faceta, z którym wiązała przyszłość, który miał być tym Jedynym. No i po miesiącu naszego spotykania, fajerwerków i szczęścia pojawiły się u niej wątpliwości. Były zaczął do niej wydzwaniać, tłumaczyć że się zmieni, że kocha i że życia sobie bez niej nie wyobraża (rozumiem Go, Ona jest tego warta). Ona przeżywała trudne chwile wahania, rozpaczy i smutku...na szczęście trwały tylko dwa dni, po czym nasza miłość znowu eksplodowała szczęściem, a były poszedł w zapomnienie. Jednak takie sytuacje powtórzyły się dwukrotnie, choć muszę przyznać że z dużą mniejszą intensywnością i trwały bardzo krótko - dzień, dwa. Ta druga zdarzyła się dwa tygodnie temu i trwała mniej niż dobę. Trzecia pojawiła się przedwczoraj, i trwa nadal. Bezpośrednią przyczyną jest moje zachowanie. Postąpiłem źle i rozczarowałem ją - nie będę wnikał o co chodzi, ale burzę Jej mój idealny obraz, który sobie zbudowała. Błędny, bo przecież nikt nie jest idealny.

Od wczoraj jestem znowu struty. Mimo uśmiechu i Jej wyraźnych prób przezwyciężenia kryzysu w sobie, nie dąży do bliskości ze mną, nie wie czy ma w sobie cierpliwość do mnie, co czuje i czy się tak zaangażowała jak ja. Zaczęła wspominać o oddechu, bo widzimy się 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu (poza pracą). Trudno w sumie nie przyznać Jej racji, bo mozemy się udusić we własnym sosie. Temat wspólnego mieszkania na razie odwlekliśmy...

Pewnie jutro będzie już znowu OK, rano (razem jeździmy do pracy) mnie głęboko pocałuje, a za kilka dni patrząc mi głęboko w oczy powie "Kocham Cię". Czego sobie tak życzę...

Ona wniosła ogromny bagaż doświadzceń i przyzwyczajeń z poprzedniego związku, ja też, ale ja miałem prawie dwa lata na przebudowanie części swojej osobowości. Ona tylko trzy miesiące. Nie wszystko jeszcze w niej umarło z tamtego związku, choć ja Jej pomogłem odnaleźć znowu radość życia - choć mam nadzieję że nie tylko taka moja rola :|

Przydługie, przepraszam, ale był to mój drobny lek na ból.
Awatar użytkownika
Olivia
Weteran
Weteran
Posty: 3859
Rejestracja: 17 wrz 2004, 23:03
Skąd: Z kontenera
Płeć:

Postautor: Olivia » 21 cze 2006, 10:13

Damian, kopę lat. Matko, to Ty jeszcze żyjesz? Chcę dotknąć. :P

A tak serio. A daj Jej z tydzień wolnego od siebie, niech sobie odpocznie i wreszcie coś konkretnego postanowi.
Może dla Niej to za wcześnie, wszystko wraca. Może nawet pewne schematy z tamtego związku, a w niej to wszystko jeszcze się tli.
Skoro Wasze uczucie jest takie mocne, to czemu jedno słowo byłego i są wątpliwości? Widać nie jest jeszcze wystarczająco mocne.
Nie wiem, co Ci napisać. Chyba tylko tyle-nie powtarzaj swoich starych błędów, co z tą ex co byłeś tak długo.

Trzym się i trzymam kciuki. <browar>
"Miarkuj złość.
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć"
Awatar użytkownika
damian24
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 409
Rejestracja: 18 wrz 2004, 12:28
Skąd: z pracy
Płeć:

Postautor: damian24 » 21 cze 2006, 10:38

Czeeeść :) Miło że pamiętasz :)

Jej wątpliwości nie wynikają z "jednego słowa byłego", ale chyba właśnie z tego że jest wcześnie po rozstaniu a ja mam wady których On nie miał. Na szczęście mam zalety, o których On chyba nie wiedział że istnieją nawet ;)

Właśnie rozmawialiśmy przez telefon, bo mi portfel rano zakosiła niechcący w drodze do pracy :P Biedaczka zaczytywała się wczoraj w jakiś książkach "uczucia, emocje, etc." - właśnie o to chodzi, że moje Kochanie chce to naprawić w sobie, chce ze mną budować, chce przezwyciężyć nachodzące co jakiś czas "odpływy", wątpliwości. Tylko nie do końca wie jak. Też bym chciał wiedzieć jak Jej mam pomóc...

W sobotę jedziemy na wesele do Jej rodziny, dość daleko. Poprzednie wesele na którym byliśmy (ważne dla Niej, na obu jest świadkową) było bezpośrednim powodem Jej aktualnych wątpliwości - nie cierpię wesel i wyraźnie to pokazałem. Koniec końców nie było jednak tak źle :P
Zło w dłuższej perspektywie nie ma w ogóle mocy. Zło, które przeżywasz, ma wyłącznie za zadanie zwrócić Twoją uwagę na to, czego się jeszcze musisz nauczyć, aby móc widzieć i czcić dobro wokół siebie.
Awatar użytkownika
eng
Weteran
Weteran
Posty: 1377
Rejestracja: 02 sie 2004, 11:43
Skąd: W-wa
Płeć:

Postautor: eng » 21 cze 2006, 12:52

Kopę lat Damian !
<browar>
Myslałem że zakopałeś się na amen gdzieś w terenie i znajdą za parę lat twe szczatki ;)

A teraz na temat...
Bagaże doświadczeń moim zdaniem zostają z nami tak długo aż nie zatrą ich przeżycia, emocje i wspomnienia obecnego (trwającego) związku...
Jesli przezywacie razem różne sytuacje i budują one waszą własna historię.
Porównania do poprzedniego patrnera, zwiazku są normalne, zawsze porównujemy coś co znamy dobrze z czymś co jeszcze nie jest do końca nam znane... taka ludzka cecha ... jeśli przybiera to nienormalną formę, ilość to jest się czym martwić ... od czasu do czasu to tylko objaw utorowanych przez długi czas połaczeń w mózgu, skojarzeń i schematów, które z czasem się zacierają ...

Na 'mieszacza' z poprzedniego związku nie mamy wpływu, a wszystko zalezy od tego na ile podatna jest osoba z którą był związany będąca teraz naszym partnerem ...

Czas naprawia, leczy, pomaga ... i nic nie warto na siłę ... :)
bleeeeeeeeeeeee
Awatar użytkownika
damian24
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 409
Rejestracja: 18 wrz 2004, 12:28
Skąd: z pracy
Płeć:

Postautor: damian24 » 21 cze 2006, 13:38

Jakieś mam irracjonalne wrażenie że mądrze napisałeś <hmm> :D

Czyli szansy w takich sytuacjach należy się dopatrywać w zbudowaniu tych nowych połączeń w Jej umyśle, połączeń kierujących do mojej osoby, które z czasem zastąpią tamte stare wspomnienia?
Na razie trochę doskwiera nam monotonnia dnia (przynajmniej ja mam takie wrażenie - Ona kończy o 21.00, w weekendy często pracuje, ale to się zmieni od 1 lipca...ufff), kończymy bardzo późno pracę...ale mamy dużo współnych planów na wakacje - 30 czerwca jedziemy na pierwszy, wymarzony urlop...będzie czas na budowanie wspólnych przeżyć...

To jedna sprawa. Druga to moja postawa wobec życia. Mam do siebie sporo zastrzeżeń, chciałbym się w kilku sprawach zmienić (lenistwo, bałaganiarstwo), wiem że Ona mi w tym może pomóc...jeżeli tylko starczy Jej cierrrrrpliwoooościiii...

Ważne jest, że mnie kocha (choć czasem czasem ma właśnie te małe "odpływy") i chce wypracować ze mną ten związek. Wierzę głęboko że damy radę. Mam siłę.

EDIT - acha, kwestia "mieszacza" - Ona do niego nie wróci, mimo że był TYM JEDYNYM, to był a nie jest. pozostało wspomnienie kiedyś idealnego związku i kiedyś idealnego faceta, co się odbija na dzisiejszym (krzywym?) postrzeganiu NOWEGO - tak trudno się otworzyć całkowicie na nowo...tak szybko...wiem, bo ja rok nie potrafiłem.

[ Dodano: 2006-06-22, 07:33 ]
Spałem 3,5 godziny. Chciałem już wczoraj to skończyć. Nie chciała, jednocześnie nic się między nami nie poprawiło. Wieczór spędziliśmy oddzielnie, mimo to zadzwoniłem do niej przed snem, jakoś tak nie potrafię - kilka dni temu wielka miłość, dzisiaj "odpływ" i jej motanie się. Propozycja zerwania była moim zagraniem va banque - chciałem zobaczyć jak zareaguje, to był test. Przeszła go, ale nie dało mi to satysfakcji.

To będzie ciężki dzień :(

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 548 gości