Samotność = ułomność??

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

BLANCO
Początkujący
Początkujący
Posty: 2
Rejestracja: 04 paź 2007, 16:01
Skąd: JAROCIN
Płeć:

Fatum? pech?

Postautor: BLANCO » 04 paź 2007, 17:16

Witam wszystkich


Zastanawiam sie czy ktokolwiek z Was mial kiedys w swoim zyciu taka sytuacje w ktorej bardzo chcial z kims byc i nigdy sie to nie udalo....W przszłości miewałem sytuacje takie jak ta i od dluzszego czasu zastanawia mnie ten fakt. Ostatnio poznalem bardzo interesujaca kobiete i teraz nawet mam lek by zrobic krok do przodu. Jesli ktokolwiek z Was mial lub aktualnie ma podobna sytuacje bede wdzieczny za kazda pomoc.....


Pozdrawiam
Good bye my lover , good bye my friend
you have been the one, you have been one for me...
Awatar użytkownika
Wujo Macias
Maniak
Maniak
Posty: 750
Rejestracja: 24 paź 2006, 05:06
Skąd: 3miasto
Płeć:

Postautor: Wujo Macias » 04 paź 2007, 17:22

Malo napisales, ale popatrz tak -> nie sprobujesz, bedziesz zalowal, plus sobie w brode, zastanawial itd.
Co masz do stracenia? Poza zludna nadzieja nic, najwyzej wrocisz do tego punktu co jestes (tzn. na poczatku bedziesz marudzil "jakbym nie probowal teraz,to moze kiedy indziej by wyszlo!". nie, pewnie by nie wyszlo).
Czlowieku, gdybysmy wciaz mieszkali w grotach i zamiast netu rzucalibysmy sobie kamienie z malunkami to odpisalbym Ci cos takiego-> nie dzialasz, nie jesz mieso.
"księżycówka, napisałem Ci priva"
BLANCO
Początkujący
Początkujący
Posty: 2
Rejestracja: 04 paź 2007, 16:01
Skąd: JAROCIN
Płeć:

fakt

Postautor: BLANCO » 04 paź 2007, 17:53

Tez o tym myslalem w ten sposob. Wiem czego chce i nie uderzam do 1 lepszej napotkanej kobiety. Wiesz odczuwam głod zwiazku emocjonalnego. Dzielic sie z kims sukcesami porazkami. Chodzi o to ze zawsze walcze do konca nie stosujac tanich chwytow. Mimo to nie wychodzi. Moze ona bedzie ta na ktorej moja zla passa sie skonczy z drugiej strony moze sie okazac ze nowu cos nie tak. Nie powiedzialem ze nie sprobuje lecz odczuwam lek kolejnej nieudanej proby. Mam nadzieje ze wiesz o co mi chodzi......
Good bye my lover , good bye my friend

you have been the one, you have been one for me...
Awatar użytkownika
lamaa
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 116
Rejestracja: 20 wrz 2007, 13:14
Skąd: nvm
Płeć:

Postautor: lamaa » 04 paź 2007, 18:03

hmm... ja nie wiem. bardzo ogólnikowo piszesz. ale nie mozesz myslec ze jak raz sie nie udało to masz złą passe... takie zycie, ze czasem sie udaje czasem nie. ale zrzucac to na karb fatum czy zwykłego pecha to przesada.
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 04 paź 2007, 22:33

BLANCO pisze:czy ktokolwiek z Was mial kiedys w swoim zyciu taka sytuacje w ktorej bardzo chcial z kims byc i nigdy sie to nie udalo....

No. W podstawówce. Się chciało i z tą, i z tą, i z tą... ;P
BLANCO pisze:Wiesz odczuwam głod zwiazku emocjonalnego.

I z tym głodem przegrywasz. Masz to wymalowane na twarzy i źle to działa na otoczenie. Przyćmiewa to też Twoją postawę, Twoje myślenie, czy tam jak teraz mawiają... wyrażanie się. Jesli jesteś głodny - nie kupujesz! - taka zasada.
Głodnych nie chcą. Wolą sytych! Nasyć się sobą i idź na "żer".
W końcu to topik o samotności.
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
eng
Weteran
Weteran
Posty: 1377
Rejestracja: 02 sie 2004, 11:43
Skąd: W-wa
Płeć:

Postautor: eng » 05 paź 2007, 17:10

BLANCO pisze:Zastanawiam sie czy ktokolwiek z Was mial kiedys w swoim zyciu taka sytuacje w ktorej bardzo chcial z kims byc i nigdy sie to nie udalo

Mysiorek pisze:No. W podstawówce. Się chciało i z tą, i z tą, i z tą

Całe życie człowiek by chciał z kimśtam być, i co z tego ? D.u.p.a
Realia życia są zwykle inne niż nasze oczekiwania ... życie daje nam tylko tylko ile chce nam dać, a i tak musimy się o to mocno bić ... często z marnym skutkiem... choć czasem też płata figle i miłe niespodzianki <diabel>
bleeeeeeeeeeeee
Awatar użytkownika
Koko
Weteran
Weteran
Posty: 1105
Rejestracja: 25 gru 2004, 00:31
Skąd: Małopolska
Płeć:

Postautor: Koko » 05 paź 2007, 19:47

Samotnosc wbrew pozorom pozwala z wdziekiem wyrzec sie spraw banalnych, a i polepszyc kontakty z innymi ludzmi. Uczy jak polegac na sobie, jak dokonywac wlasciwych wyborow, bez nakladania jakiejkolwiek maski czy cynizmu. Bowiem jesli niczego nie oczekuje, nie potrzebuje drugiej osoby do tego aby sie rozwijac (sama dla siebie) i znajduje spokoj w ciszy jest ok. Tornada tez sie nie boje, bo ono moze zniszczyc to, co materialne, a nie to co zasiane we mnie (transcendentalne). To czy moj partner straci nogi czy rece nie zmieni mojej milosci do niego, moze zmienic jedynie styl zycia. Nie przeszkadza mi to, wlasnie dlatego, ze moj kregoslup pozostaje taki sam i potrafi poddzwignac "ciezar" opieki.
Dreczy nie samotnosc, ale wyobraznia. Tak jak i lek, ze milosc umrze jeszcze przede mna. Moja wyobraznia jest spokojna, stad tez zgoda z samym soba i sila na przezwyciezenie trudnosci. Realnych. Bez niepotrzebnego trucia czy definowania. Nie musze wszystkiego rozumiec, wazne, ze wiem. Tylko nadwrazliwi albo niestabilni beda dawali sie porywom. Gdzies kiedys znajda to, o co im chodzi w zyciu. W innym czlowieku, w sobie samych, samotnosci czy tez sypianiu z nieznajomymi, bez tzw. emocji. Ich wybor, ich opoka. Byleby taka miec. Jakkolwiek by sie nie miala nazywac.
I tak.. mam to gdzies, gdzie krol chodzi piechota :D
Wiem słowo jak krem
krem na zmarszczki w mojej głowie.

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 214 gości