_normalna_ pisze:zresztą jesteś już za duży chop co by się mamie z pracy dziennie spowiadać

Ale on ma t aka matke.
Jak ja sobie radze ze stresem?Jestem wtedy hmmm.... zalezy jakim stresem.
W pracy?Robie jak robocop. Mam spida strasznego, a potem padam na pysk bo mnie stres meczy okrutnie. Wracam zpluta do domu i marzy mi sie tylko goraca kapiel i sen.
Takim egzaminowym stresem to po prostiu za duzo pale, nie jem praktycznie i jak juz dostene karte z pytaniami wszystko opada. Potrzebw mi wtedy kilku minut zeby zaczac myslec, bo w tym typie stresu nie mysle. I tez jestem spluta strasznie.
Staram sie nie myslec o pracy, widuje sie z moim relaksuje sie - i jest ok.
Mnie na tyle stres jak zlapie i paralizuje, ze po prostu dostaje kopa. Jestem chaotyczna, rozdrazniona, mojego ego dostaje kopa tez wiec straszna nawet przesadna pewnosc siebie we mnei sie uwalnia i wszystko ustawiam pod swoje dyktando. Najczesciej - jestem wtedy nie mi la i za duzo klne.
Tobie radze sie po prostu skupic na pracy a nie na tym co ktos pomysli.